czwartek, 31 grudnia 2015

Imagine Niall cz. 5

Sielanka zakończyła się w tym samym momencie, gdy do mieszkania weszła najmniej pożądana osoba tamtym momencie.
- Co tu się dzieje?! - krzyknął zszokowany...
***
Natychmiast zaskoczyłam z blondyna i poprawiłam koszulkę zestresowana. Wstałam chaotycznie, jakbym właśnie została przyłapana na całowaniu się w gimnazjum. Spojrzałam nieco wystraszony wzrokiem na mojego brata, a zarazem najlepszego przyjaciela Horana ~ Liam'a.  Byłam pewna, że wyjechał do pracy. Byłam pewna! 
       
       Mój starszy o dwa lata braciszek to osoba bardzo, ale to bardzo nadopiekuńcza. Zwłaszcza jeżeli chodzi o jego "małą siostrzyczkę". Specjalnie dla mnie przeprowadził się z rodzinnego miasta, mimo że wcale nie był o to poproszony.  Oczywiście kocham go nad życie i nie znam bardziej wartościowego mężczyzny niż on, ale jednak wieczna kontrola z jego strony bywa męcząca. Doceniam to, iż martwi się, ale w większości przesadza. 
       Z Nialler'em znamy się od dziecka. To zarówno jego, jak i mój najlepszy przyjaciel. Nawet kiedy wygłupiałam się z blondynem, Liam odstawiał szopki. Twierdził, że gdyby nasz związek nie wyszedł to zapewne nie mógłby przyjaźni się już z Horan'em.  

- Hej braciszku - słodkim głosem się odezwałam. Miałam nadzieję, że chociaż to złagodzi złość jaka gościła Liam'ie. Na twarzy miał wypisane zdziwienie oraz wściekłość. W ciemnych oczach chłopaka płynęła chęć zniszczenia wszystkiego co na jego drodze. Nie lubiłam kiedy się denerwował. Był wtedy taki przerażający. 
- Co ty tu robisz? - przez zaciśnięte żeby wykrztusił. Jego dłonie już dawno złożyły się w pięści, a żyły zaczęły odznaczać się na rękach bruneta. - Co wy tu robicie?! -podniósł głos, patrząc na Nialla. 
- Ja ... - zająknęłam się. - No bo ... - sama nie wiedziałam co powiedzieć. Zdesperowana przeniosłam wzrok na niebieskookiego. Nagle na nadgarstkach poczułam ścisk. Li mocno trzymał je, ciągnąc mnie w swoim kierunku. - Ała! - pisnęłam. Wtem reakcja Horana wystąpiła natychmiast. Wszedł pomiędzy nas i odepchnął ode mnie brata. 
- Liam! Co ty robisz, stary?! - wykrzyczał Nialler, klepiąc ciemnookiego po twarzy. Payne przez chwile wpatrywał się ślepo w ślepia Niall'a. Z jego twarzy powoli zaczęła znikać wściekłość. Kiedy luknął na mnie, chyba zrozumiał co zrobił. 
- ( T.I ) - odezwał się - Przepraszam - wyszeptał. 
- Nie ważne Li - pokiwałam głową. Nialler odgrodził brata ode mnie, dając mi tym do niego dostęp. Mocno się w niego wtuliłam. - Zayn mnie zdradził - oznajmiłam.
- Słucham?  - warknął niezadowolony.

    Zayn'a poznałam przez internet, zupełnie przypadkiem. Pisaliśmy ze sobą, ale o ogółach. Pewnego dnia wpadliśmy na siebie na ulicy i wybraliśmy na kawę. Okazało się,  że to kolega z pracy mojego brata. Li był pewien, że to odpowiednia partia dla mnie i na pewno mnie nie skrzywdzi. Wręcz polecał mi Mulata. Jak się okazało ~ pomyłka.
    Kolejno zamieszkałam z Malik'iem, a jakby na złość właśnie wtedy Payne zmienił robotę i nie mógł mieć tego zdrajcy na oku. Choć może i dobrze się stało.
   Ufałam Zen'owi, poważnie mu ufałam. Jednak, już od dawna nie było dobrze. Kłóciliśmy się, oddalaliśmy, prawie nie rozmawialiśmy. Często na noc wolałam zostawać u brata lub jeszcze częściej u Niallera. Świetnie spędzałam czas z przyjacielem i chyba już wtedy zaczęłam coś do niego czuć.
    Najwyraźniej tak miało po prostu być.

- Ale to nie o to chodzi i to nie jest ważne - przyznałam. Podniosłam wyżej wzrok, by spotkać wzrok braciszka. - Chodzi o to, że ją ... Że ja czuję coś do Niall'a i chcę ... Chcemy stworzyć związek, Liam - wydusiłam. Ciemnooki bez wyrazu obserwował mnie, a później blondasa i tak na zmianę.
- Ukryta kamera? - zupełnie poważnie zapytał.
- Nie - rozbawiona odparłam. - Liam - zwróciłam uwagę bruneta. - będę szczęśliwa, wiem to - powiedziałam. - Nic poza tym, że będziemy razem się nie zmieni - zapewniłam. Oddaliłam się od niego i weszłam w ramiona blondyna.
- Obiecuję, że nie skrzywdzę ( T.I ) - odezwał się Nialler. - Stary, przecież o tym wiesz - uśmiechnął się pocieszająco.
- No niby wiem - westchnął Payne, pobierając swój kark.
- To co? Zgoda? - uradowana pisnęłam.
- Tak - w duecie odparli.
- Dobrze - uśmiechnęłam się szeroko. - Teraz już wszystko będzie dobrze - zakończyłam,  opierając głowę o ramię niebieskookiego ...

      Miałam rację ...




Hej! Uff udało mi się jeszcze w tym roku ;) Hahaha ;D Tak właśnie kończy się ten imagine z Nialler'em :3 Mam nadzieje że nie jest tak źle :) Piszcie ;) Wybaczcie mi błędy, ale jak wiecie pisze na telefonie :/
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S Jak spędzacie Sylwester? ! :) Pisać mi tu szybko :3
Ja domek i kuzynostwo i psiapsi :) 

wtorek, 29 grudnia 2015

Imagine Niall cz.4

Uśmiechnęłam się triumfalnie, gdy moje plecy wygięły się w łuk. To dosłownie było najlepsze doświadczenie mojego życia.
- Niall ... - szeptem wymamrotałam. Ułożyłam się na torsie niebieskookiego. - Dziękuję - mruknęłam jeszcze dochodząc do siebie ...
***
- Co teraz ... Co teraz nami będzie? - odezwał się Niall. Spojrzałam w jego błękitne oczy, przesuwając się bliżej niego. Siedzieliśmy właśnie na sofie, oglądając nasz ulubiony serial.
- Nialler - szepnęłam, posyłając mu znaczące spojrzenie. - Ja ... czuję coś do ciebie i ... Chce spróbować - odpowiedziałam nieśmiało. - Pytanie czy ty także - dodałam.
- Hmm ... - udał zastanowienie. - No nie wiem - jęknął, oglądając sufit.
- Niall! - śmiejąc się, klepnęłam chłopaka w ramię. Pokierował mną w taki sposób, że znalazłam się na jego ciele w pozycji okracznego siadu. Ujął moją twarz i zbliżył do swojej. Złączył nasze czoła i spojrzał w moje oczy z uczuciem. Delikatnie musnął me usta, uniósł lekko kąciki swoich i pogładził mój policzek kciukiem.
- Oczywiście, że tak - powiedział pewnie. W moich oczach stanęły łzy. - Hej ... - jęknął. - Nie płacz głuptasku - uśmiechnął się pocieszająco. Wtuliłam się w niego, a moje powieki same się zacisnęły.
- Od dawna nie czułam się tak szczęśliwa - wyjaśniłam. - Nie mogę uwierzyć, że ... - zająknęłam się.
- Że?  - głos blondyna wypełniało wzruszenie, co bardzo mnie ucieszyło. Wewnętrznie nareszcie osiągnęłam poczucie bezpieczeństwa, miłości i braku osamotnienia.
- Że przez tyle lat nie zauważyłam tego jak bardzo mi na tobie zależy i jak wiele dla mnie znaczycz - odparłam, wracając do kontaktu wzrokowego z Horan'em. Po bladych polikach Niallera również spływały pojedyncze łzy. Z każdą sekundą utwierdzałam się we własnych słowach. - Jestem taka głupia - schowałam twarz w dłoniach. - Ty wiedziałeś o swoich uczuciach prawda? - zapytałam zapłakana.
- Od początku - odparł.
- Przepraszam - wydukałam. - Jestem beznadziejna - karciłam się. Blondas zdjął me ręce z mojej twarzy i zajrzał głęboko w me źrenice.
- Nie jesteś - zaprotestował delikatnie. - Jesteś najukochańszą, najbardziej wrażliwą i opiekuńczą dziewczyną jaką znam, słońce - złożył pocałunek za moim czole. - Nie masz za co przepraszać - rzekł.
- Niall ... - zaczęłam. - Raniłam cię, a ty nadal udawałeś, że wszystko jest dobrze - westchnęłam winna.
- Teraz to nie jest ważne - wciąż ze mną walczył. - Teraz jesteśmy MY, rozumiesz? ~ MY - sprawił, że nieco się rozpromieniłam. Zawsze potrafił doprowadzić mnie do uśmiechu. - Teraz jestem najszcześliwszym mężczyzną na świecie, bo mam ciebie przy sobie i nic tego nie zmieni - uparcie starał się mnie przekonać. Moje serce biło coraz mocniej, że względu na to co wpływało wpływało ust Niallera. Wypełniała mnie wewnętrzna euforia, spowodowana samą obecnością blondyna. - Nigdy - pocałował mnie namiętnie. - Kocham cię - te dwa słowa wystarczyły, żebym osiągnęła szczyt szczęścia. Rzuciłam się na niebieskookiego z dzikimi pocałunkami i kompletnie zapomniałam o łzach sprzed minuty.
- Niall - przytulająć przytulać się do niego mruknęłam.  - Jesteś dla mnie najważniejszy na świecie, wiesz? - zapytałam.
- Wiem - zaśmiał się.
- Dziękuję - szepnęłam.
- Za co? - rozbawiony wydusił.
- Za to, że jesteś - zacisnęłam powieki. - Czy juz zawsze przy mne będziesz? - Poważnie rzekłam.
- Obiecuje - odparł. - Dopóki będziesz chciała, będę twoja opoką i głównym źródłem szczęścia - ponownie złączył nasze usta. Sielanka zakończyła się w tym samym momencie, gdy do mieszkania weszła najmniej pożądana osoba tamtym momencie.
- Co tu się dzieje?! - krzyknął zszokowany...


Hej! Dzisiaj wstawiam taki krótki rozdział ;) Wena mnie naszła na coś romantycznego, słodkiego czy jakby inaczej tego nie nazwać xD hahaha :) mam nadzieję,  że nie poszło mi tak źle ;) wybaczcie błędy ~ pisanie na telefonie :(
Dziękuję za tyle wyświetleń! Nie spodziewałam się tego :D jesteście niesamowici ;3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

sobota, 26 grudnia 2015

Imagin Louis cz.3

- Rozumiem - mruknąłem.
- Chcesz? - zwróciła się do mnie nakładając ryżu na talerz.
- Poproszę, ale ja mogę to zrobić - powiedziałem.
- Emm ... - spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. - Jednak kiedyś tu mieszkałam, nie jestem gościem - zachichotała.
- No fakt - przyznałem. Wieczór zapowiadał się dobrze, lecz wciąż bałem się, że dojdzie do czegoś do czego nie powinno ...
***
Zasiedliśmy do stołu.
- Wina? - zapytałem otwierając butelkę alkoholu. Dziewczyna sięgnęła po dwa kieliszki i podała mi je.
- Poproszę - odparła z lekkim uśmiechem. Ukradkiem spoglądałem na jej krągłe piersi, kiedy ona nachylała się nad stołem, aby sięgnąć po serwetkę.  Spojrzałem na swoje spodnie, wtem moje policzki zaczęły mnie palić. Wsunęłem się bliżej stołu, aby nie zauważyła mojego podniecenia.
- Ykhm - chrząknąłem, by się uspokoić. - Proszę - podałem jej lampkę wina. Odebrała ją ode mnie i obdarzyła radosnym uśmiechem. W jej oczach także widniała ta niepokojąca iskra, która nie powinna występować pomiędzy naszą dwójką.
- Dziękuję - odezwała się, upijając łyk. Jej pełne usta idealnie objęły szkło. Wyglądało to tak cholernie seksownie. Poważnie myślałem, że za moment eksploduję.  Kompletnie zapomniałem o Elisabeth. Skupiłem się na pięknym, młodym ciele ( T.I ).  Oblizała wargi powoli, udając niewinną dziewczynkę. Odstawiła kieliszek i wstała. Niesłyszalnie wypuściłem powietrze z płuc, gdyż zrobiło się naprawdę gorąco. Kręcąc swym zgrabnym tyłkiem zbliżyła się do wieży stereo. Schyliła się powoli, wypinając to i owo. Nie mogłem oderwać wzroku od tej perfekcyjne wykrojonej pupy.

   W mojej głowie zawitało milion fantazji na temat dziewczyny i tego co mógłbym z nią robić. Przygryzłem wargę, czując narastające napięcie pomiędzy nami. Ona dobrze wiedziała co robi i bylem pewien, że chce tego samego co ja. Mimo to, starałem się opanować.

   Nawet nie zauważyłem, gdy wymieniła płytę i muzyka zaczęła grać. Nie przypominała romantycznej klasyki, ani żywego roka. Było to coś bardziej ... Seksownego ~ dosłownie. Moje spostrzeżenie nie wynikało z ogromnego podniecenia postacią córki mej narzeczonej, ale z tego, że te utwory poważnie były stworzone do rozbudzania zmysłów dorosłych. Wybór dziewczyny nie stanowił przypadku, czego też mogłem być pewny.

- Tak lepiej - stwierdziła wracając na swoje miejsce.  - Smacznego - pożyczyła mi.
- Smacznego - odpowiedziałem i zająłem się jedzeniem.
- Jak wam się układa? - zapytała, wybijając mnie tym z rytmu. Spojrzałem na nią zdezorientowany, aby za chwilę zrozumieć o co pyta.
- Z ... Z Elisabeth?  - otrząsnąłem się. - Ah tak - westchnąłem, udając rozbawienie.


     Jednakże nie było mi do śmiechu. Bałem się,  że dojdzie do czegoś więcej niż rozmowa. Bałem się zranić Elis. Obiecałem sobie, że tego nie zrobię. Gdyby się jednak dłużej zastanowić to właśnie to czyniłem. Niechciane przeze mnie oświadczyny, przygotowania, ciągle przekonywanie o swojej nieszczerej miłości oraz samo to, że ją wykorzystywałem ... Tamtego wieczora zdałem sobie z tego sprawę. Tak właśnie zacząłem walkę z samym sobą. Z jednej strony nie chciałem posunąć się do takich czynów. Z drugiej zaś,  pragnąłem (T.I ) i uważałem, że i tak ją ranię.

- ... Znaczy jest okej - wykrztusiłem. Jej twarz wyrażała rozbawienie. Zaczęła głośno chichotać. Ułożyła dłoń na mym ramieniu, aby rozluźnić me napięte mięśnie. Jednakże efekt zupełnie różnił się od zamiaru. Zamiast się rozluźnić, jeszcze bardziej się podnieciłem. Jednak, widząc pożądanie w źrenicach dziewczyny, ułożyło mi nieco. Nie byłem już tak bardzo zażenowany swoją postawą, gdyż podzielała ją.
- Okej? - przez śmiech jęknęła.  - Przepraszam Louis, ale wiem, że tak nie jest - powiedziała. Tymi słowami wbiła mnie w krzesło.
- Słucham? - wymamrotałem. Czułem jak rośnie we mnie większe napięcie. Jednak nie to "przyjemne", a bardziej to napięcie stresu.
- Lou ... - westchnęła. - Wiem, że nie kochasz mojej matki - powiedziała rozbawiona. - To oczywiste - machnęła ręką. - Wiem też, że po prostu boisz się ją urazić i nie chcesz przez to zrywać zaręczyn - z każdym słowem coraz bardziej mnie szokowała.
 
       W głowie zacząłem układać sobie miliony pytań. Skąd? Jak? Od kiedy? Obawiałem się, że opowie o wszystkim swojej matce. W pewnym sensie uwolnił się od największego błędu swojego życia. Jednakże złamałbym serce Elisabeth. Sam nie wiedziałem jaką wersję bym wolał. Nie byłem również pewien co do tego czy to właśnie ja chciałem przekazać źle wieści Elisie. Może lepiej zrobiłaby to ( T.I )?


- Ale ... - odezwałem się przerażony.
- Spokojnie - obdarzyła mnie uśmiechem pocieszenia. - Gdybym miała jej to powiedzieć, zrobiłabym to już dawno - ułożyło mi.
- Dlaczego więc nigdy tego nie zrobiłaś? - zapytałem ciekawy.
- Hmm... - udała, że się zastanawia - To raczej nie mój interes. Ty powinieneś to zrobić - wzruszyła ramionami i znów zajęła się jedzeniem. Mnie już opuścił stres, a pociąg do osoby ( T.I ) powracał.
- Znaczy nie zależy ci? - skupiłem na niej wzrok.
- Jakoś nie darzę swojej mamy specjalnym szacunkiem i miłością - odpowiedziała obojętnie.
 - Dlaczego? - zmarszczyłem czoło.
- Zdradziła ojca nie raz, a później udawała święta. Tak samo robi z tobą, a ty nawet nic nie podejrzewasz - prychnęła.
- Co? - poczucie winy zaczęło we mnie maleć. Wtem coraz bardziej chciałem się odegrać.
- Proszę cię, ona nawet gdy mnie odwiedza to puszcza się z jakimiś przystojnymi pracownikami hotelu - przewróciła oczami. - Zapewne i teraz jest u jakiegoś kochanka - stwierdziła pewnie z szyderczym akcentem. - Ona tez wyciąga z waszego związku same korzyści, gdyż dzięki tobie może zostać szanowana panią z banku. Gdyby była sama traktowano by ją jako niezaradną kobietę, a tak ma ciebie i kłamie na prawo i lewo, że masz 40 lat i dwa metry wzrostu - zaśmiała się. - Tak na prawdę nie kocha cię i jesteś jej obojętny - podsumowała.

   Byłem w szoku. Gdyby powiedziałby mi to ktoś inny ~ mógłbym nie uwierzyć. Jednak fakt, iż wpłynęło to z ust samej córki Elisabeth, utwierdził mnie w tym. Wiedziałem, że nie kłamie. Po co miałaby to robić? Kompletnie przestałem czuć się winny. Wypełniło mnie natomiast coś czego mi brakowało - ulga. Tak ~ ulga. Cieszyło mnie to, że moja rola zdrajcy i łajdaka się skończyła. Byłem w szoku, ale jakoś niespecjalnie czułem się zdradzony lub oszukany. Ja także nie byłem w zupełności szczery co do Elisabeth. Wtedy moje pożądanie względem ( T.I ) wzrosło o 100 procent.

- Szkoda mi cię - przyznała. - Jesteś takim fajnym facetem - oblizała wargi zmysłowo. - No cóż - wstała od stołu i odłożyła talerz do zmywarki. Również podniosłem się. Właśnie mnie mijała, gdy przejechała dłonią po mym rozpalonym kroczu. Zniknęła z pola mego widzenia, pozostawiając mnie w oszołomieniu.

  Szukałem dziewczyny przez dłuższy czas po całym domu. Zostało jedynie jedno miejsce ~ basen. Zdjąłem z siebie ubrania, pozostawiając tylko bokserki. Jak się spodziewałem znalazłem ją w pomieszczeniu z ogromnym zbiornikiem wodnym. Kusy strój kąpielowy ukazywał jej piękne krągłości. Majtki ledwo co zakrywa przód kobietki, a tył ukazywał dosłownie wszystko. Góra bikini składała się z dwóch mikroskopijnych, względem piersi, trójkątów. Włosy miała rozpuszczone. Stała do mnie przodem, przygryzając dolną wargę. Wzrok wpijała w mojego pobudzonego członka, który marzył o jednym. Spojrzała mi w oczy i zbliżyła się na minimalną odległość.
- Wchodzisz?  - zapytała zadowolona. Wskoczyła seksownie do wody, a kiedy się wynurzyła zawołała mnie. Nie zastanawiając się długo dołączyłem do dziewczyny. Wtem byłem pewien, że dojdzie do tego czego początkowo się obawiałem ...



Hej! Uff... Długo mi się pisało, bo Święta itd. Wybaczcie ;) Już jestem ; D mam nadzieję,  że rozdział nie taki tragiczny ; 3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

czwartek, 24 grudnia 2015

Lous bday

Hej Kochani :)
Jak wszyscy wiemy  Louis ma dzisiaj urodzinki i to juz 24 :o Nie wierzę w to! Jaki on już jest dorosły :') Nie będę się rozpisywać, gdyż jeszcze szykuję wigilię i mało czasu :/ Chce muz życzyć po prostu zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń, bycia sobą, więcej uśmiechu, więcej pewności siebie, więcej wiernych fanów, wspaniałych ludzi dookoła i kogoś kto rozpali jego serduszko :) Nasz Louis the Tommo Tomlinson ♥
A Wam Kochani życzę zdrowych spokojnych Świąt Bożego Narodzenia! :)
Żeby Mikołaj był bogaty, żeby grono przy wigilijnym stole było pełne i radosne, żeby spełniły się wasze marzenia i żebyście byli radośni, uśmiechnięci, bogaci ;) , zdrowi i nigdy nie przestali w siebie wierzyć :D Kocham Was i dziękuję za to że jesteście i mnie wspieracie :) buziaki ;)
 

Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S misie nie wstawiam imagina bo jak mówię brak czasu przez pieczenie, sprzątanie oraz gotowanie :# Postaram się dodać kolejna część niebawem ;D

środa, 16 grudnia 2015

Imagin Louis cz.2

Odwróciła się i podeszła do miejsca pasażera. Odruchowo wzrok przeniosłem na idealnie wykrojoną pupę 21 latki. Przygryzłem dolną wargę, skupiając całą uwagę właśnie na tej części ciała ( T.I ). Kiedy wsiadła do auta i zatrzasnęła drzwi, dotarło do mnie co wyprawiałem. Otrząsnąłem się i ruszyłem do samochodu. Kur*a, nie zapowiada się dobrze ... 
***
Zapiąłem pas i ruszyłem. Zestresowany swoim postępowaniem przełykałem nerwowo ślinę. Dziewczyna obok mnie kompletnie nie zwracała na to uwagi. Przeglądała coś w telefonie, uśmiechając się co moment.
- Czym się obecnie zajmujesz? - zapytałem. Kątem oka zauważyłem, iż odwiodłem ją z transu. Zwróciła wzrok na mnie i odłożyła urządzenie na swoje uda. Te cholernie seksowne uda ... 
- Matka kompletnie nic ci o mnie nie mówi? - z pomieszaniem zaskoczenia oraz smutku w głosie, zapytała. Wtem nie wiedziałem co odpowiedzieć. " Nie obchodziły mnie specjalnie losy pryszczatej nastolatki, bo nie wiedziałem, że stała się cholernie gorącą laską " - nie sądzę. Poprawiłem się na siedzeniu, co czyniłem za każdym razem, gdy potrzebowałem chwili na zastanowienie.
- Znaczy ... Ostatnio głównym tematem rozmów są przygotowania do wesela ... Rozumiesz - starałem się wybrnąć w jakikolwiek sposób z tej niekomfortowej sytuacji. Błagałem Boga, żeby tylko nie zadawała więcej pytań w tym kontekście.
- Tak, tak ... Rozumiem - być może to tylko moje odczucie, ale tym razem to ona poczuła się winna. Spuściła głowę, jakby ktoś właśnie przyłapał ją na czymś niestosownym. Zastanawiałem się czy chodziło jej o patrzenie się na mnie. Lub może o to pytanie? - Skończyłam drugi rok studiów, ale ... - westchnęła ciężko. Czuć było, że coś jest nie tak. Sam jej ton, gdy o tym wspomniała potwierdzał tą tezę. - ... rzuciłam to - przyznała ze wstydem. Przyznam, że temat nauki dziewczyny niejednokrotnie obił mi się o uszy, jednak nie zwracałem zbytnio na nim uwagi. Jednak wiedziałem jak bardzo zależy na tym Elisabeth i jak bardzo jest dumna z córki. Zerknąłem zdziwiony na towarzyszkę.
- Emm ... Można wiedzieć dlaczego? - nie chciałem zabrzmieć niegrzecznie, aby nie zestresować jej tym. Chyba mi się udało, gdyż nieco się rozluźniła.
- Chodzi o to, że czuję, że ekonomia to nie moje powołanie. Zawsze chciałam zajmować się czymś innym, ale mama od zawsze widziała moją przyszłość w banku, gdzie będę miała zapewnione pieniądze. Pragnęła, abym została taka jak ona, a ja nie chciałam i nie chcę jej zawieść - wyrecytowała poprawiając włosy. - Jednak nareszcie doszło do mnie, że nie mogę dłużej oszukiwać siebie i jej ... To po prostu nie dla mnie i  nic tego nie zmieni - dokończyła. Świetnie ją rozumiałem.

   Kiedy miałem szesnaście lat uciekłem z domu, bo rodzice zmuszali mnie do pracy w mechanice. Jednak ja byłem cholerną porażką jeżeli o to chodzi. Mimo to, wciąż pchali mnie w tamtym kierunku. Wtedy z Doncaster przeniosłem się do Londynu. Kolejno udałem się do Stanów. Zamieszkałem w Nowym Jorku i moje życie potoczyło się w zupełnie innym kierunku niż chcieli tego mama z tatą.


- Powiem ci, że to bliski mi temat ... Co więc innego cię interesuje? - postanowiłem nie karcić jej, bądź mówić, że popełniła błąd. Dlaczego? - dlatego, że zgadzałem się z nią w stu procentach. Marzenia rodziców nie zawsze mogą być naszymi marzeniami.
- Piszę ... tworzę poezję i książki, czasami reportaże. Różnie bywa, ale ogólnie chodzi o literaturę - przyznała. - Podczas studiów chodziłam na kursy i praktykowałam - dodała. - Kilka moich artykułów zostało opublikowanych w gazetach oraz czasopismach. - podobało mi się w niej to, że nigdy się nie chwaliła. Może to głupie, ale nic mi w niej nie przeszkadzało. - Jednak jak na razie trzymam swoją cichą twórczość dla siebie. W tej kwestii pozostaje starą, nieśmiałą wersją siebie - wzruszyła ramionami z niepociesznym uśmiechem. Mimo to, gdy mówiła o swojej ukrytej pasji ~ w jej oczach widniała iskra pobudzenia. Zależało jej na tym.
- Czyli jednak nie tak wiele się zmieniło - aby rozluźnić atmosferę zażartowałem. Zachichotała radośnie.
- Ej - delikatnie trąciła mnie w ramie. Po kilku zdaniach ten temat się urwał. To zaskakujące jak swobodnie czułem się obok niej. Co raz częściej zdarzało mi się zapominać, że to córka mojej narzeczonej. Musiałem powstrzymywać się od brudnych myśli na temat ( T.I ).
- Jesteś może głodna? - zapytałem, gdy zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle. Spojrzałem w jej kierunku. Obserwowała obraz za oknem. Patrzała jak ludzie z parasolami przemierzają to zatłoczone miasto. Krople deszczu biły w okno. Bijące w przód samochodu światło sygnalizacyjne w duecie z wodą, sprawiały, że dziewczyna wyglądała jeszcze piękniej. Zapatrzyłem się na nią i kompletnie nie słuchałem odpowiedzi. Po jakimś czasie oglądania, jak jej pełne usta poruszają się nie wydając siebie dźwięku, dotarło do mnie co robię. Otrząsnąłem się, gdy kierowca za mną zaczął dawać o sobie znać. Zwróciłem wzrok za zielone światło przed sobą i ruszyłem zażenowany swoją postawą. Do moich uszu dotarł głośny śmiech ( T.I ).
- Przepraszam, zamyśliłem się - zawstydzony rzekłem.
- Widziałam - prychnęła.
- Możesz powtórzyć to co mówiłaś wcześniej? - poprosiłem, starając się odwieść temat swojego zafascynowania osobą dziewczyny.
- Powiedziałam, że tak i mam ochotę na coś ostrego. Po chwili stwierdziłam, że jedzenie i tak jest już pewnie gotowe w domu, więc nie ma co wymyślać - powiedziała.
- To prawda - przyznałem.
- Właśnie - ponownie wzruszyła ramionami. Po kilku minutach zaparkowałem pod willą Elisy oraz po części mojej. Zaniosłem walizki do środka. Zostawiłem je w starym pokoju ( T.I ) i zszedłem na dół. Córka mojej kobiety oglądała regał z książkami w salonie. Stała do mnie tyłem, co dało mi kolejną okazję do bezkarnego patrzenia się na jej perfekcyjną pupę. Jednak tamtym razem szybko odwiodłem od tego swoje myśli. Na stole zauważyłem kartkę. Ująłem ją i przeczytałem zawartość.
- Wygląda na to, że mama będzie dopiero jutro rano. Pilne wezwanie, jakaś transakcja - poinformowałem dziewczynę. Odłożyła jedną z lektur i uśmiechnęła się do mnie delikatnie zbliżając się do kuchni.
- Spodziewałam się tego - przyznała ze śmiechem. Początkowo nie zrozumiałem o co jej chodzi. Ruszyłem za nią do kuchni i oglądałem jej śmiałe poczynania.
- W jakim sensie? - zapytałem.
- Ostatnio dużo dzieje się na rynku handlowym pomiędzy stanami, a Europą. Wiele firm zawiązuje umowy i miliony przepływają pomiędzy kontami - wyjaśniła.
- Rozumiem - mruknąłem.
- Chcesz? - zwróciła się do mnie nakładając ryżu na talerz.
- Poproszę, ale ja mogę to zrobić - powiedziałem.
- Emm ... - spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. - Jednak kiedyś tu mieszkałam, nie jestem gościem - zachichotała.
- No fakt - przyznałem. Wieczór zapowiadał się dobrze, lecz wciąż bałem się, że dojdzie do czegoś do czego nie powinno ...





Hejka! Dzisiaj znów otrzymałam przywilej pisania na komputerze :D Chyba jeszcze kilka razy się to powtórzy ;) Ale gdyby nie to potraktujcie ten imagin jako urodzinowy dla Louis'a, gdyż mogę nie dać rady napisać go na telefonie ;/ Trzymajcie kciuki :D Mam nadzieję, że się spodoba i skomentujecie :3 Wybaczcie błędy, ale starałam napisać się jak najwięcej i jak najszybciej bo zaraz mi kompa zabierają ;( Niebawem powinno się coś pojawić! Wchodźcie często! :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Imagin Louis cz.1

- ... Myślę, więc, że błękit będzie pasował tu idealnie - podsumowała Elisabeth. - Nie uważasz? - tuląc się do mego torsu, zwróciła się do mnie. Zerknąłem na nią z uśmiechem, który miał mnie uratować.
- Tak kochanie - potwierdziłem, mimo, że za cholerę nie wiedziałem o co chodzi. Nie słuchałem wywodów na temat kwiatów i dekoracji, jakimi miało zostać usłane nasze wesele. Szczerze, wszystko było mi jedno. Jaki facet przejmowałby się barwą serwetek na stole?
- Wiem, że to nie twój klimat, ale postaraj się mieć jakikolwiek wkład w to jak będzie wyglądał najlepszy dzień naszego życia - poprosiła całując mnie w usta.
- Dobrze, postaram się - obiecałem, szczerząc się do niej.
- Tak ma być - zaśmiała się i powróciła do kobiety, która miała zorganizować całe wydarzenie. Kiedy były wystarczająco daleko wypuściłem powietrze z ust, doznając ulgi. Usiadłem na kamiennych schodach pod starodawnym domem, gdzie mieliśmy się pobrać.
   Elisabeth to urocza, mądra i otwarta kobieta. Niestety o 20 lat starsza. Przyznam się bez bicia ~ początkowo związałam się z nią dla pieniędzy. W tamtym czasie zachowywałem się cholernie nieodpowiedzialnie i niedojrzale. Ja byłem wolny i spłukany. Znalazłem prace w barze, gdzie poznałem Elisabeth. Opijała ze znajomymi swój rozwód. Na palarni poznaliśmy się lepiej. Wyglądała na dzianą,  więc postanowiłem ja uwieść. W tamtym okresie rozterek życiowych, wydawała się nietrudna do zdobycia. Po dwóch miesiącach byliśmy razem. Zamieszkałem u niej. Wszystko potoczyło się bardzo szybko.  Wykorzystywałem Elisabeth w każdy możliwy sposób. Kiedy zrozumiałem, że się we mnie zakochała, dorosłem.  Choć może to źle określenie ... - zrozumiałem powagę mojego postępowania. Nie było odwrotu. Dosłownie. Wiedziałem ile przeszła i nie chciałem jej zranić. Mimo , że kiedyś ciągnęły mnie do niej tylko pieniądze, to z czasem stała się mi przyjaciółką. Wewnętrznie czułem , że nie mogę z dnia na dzień jej opuścić.
   Do oświadczyn doszło w nietypowy sposób. Nie wiedziałem jaki sprawić jej prezent na urodziny. Kompletnie nie przemyślałem swojego zakupu, a Elisa potraktowała pierścionek jako zaręczyny. Co miałem powiedzieć? ~ "Przepraszam,  ale to nie to co myślisz ... Nie chce za ciebie wyjść. " ? - nie sądzę. Wiedziałem,  że popełniłem największy błąd swojego życia. Wiele razy próbowałem ją jakoś od siebie odwieść,  lecz ta akceptowała każdą moją wadę. Później zaczęły się przygotowania do ślubu i resztę już chyba znacie.
 
   - Dzisiaj przyjeżdża moja córka - odezwała się Elisabeth, podczas drogi powrotnej do naszej, a właściwie jej, willi.
- ( T.I )? - zapytałem.

    ( T.I ) nigdy nie chciała mnie poznać. Znienawidziła mnie od początku. Na początku "związku" z jej matka miałem 20 lat, a ona 17. Wyprowadziła się do Melbourne do swojego ojca. Pamiętałem ją jako pryszczatą nastolatkę w okularach i aparatem ortodontycznym na zębach.

  - Tak - westchnęła. - Stresujące wydarzenie - skomentowała. - W końcu nie widziałam jej prawie rok ... - stwierdziła smutno.
- Spokojnie - ująłem jej dłoń. - Ja nie widziałem ( T.I ) od czterech lat. Na pewno wiele się zmieniło, oby nasze relacje tez się polepszyły - westchnąłem.
- Przyznam, że możesz jej nie poznać. Wypiękniała - radośniej rzekła Elis. - Mam nadzieję,  że wszystko pójdzie dobrze - zakończyła opierając głowę o szybę po stronie pasażera.
W domu zająłem się pracą. Usiadłem w pracowni i wyceniałem mieszkania oferowane przez firmę w, której pracowałem. Elisabeth zajęła się kolacją.
- Louis! - usłyszałem jej głos, dobiegający z kuchni.
- Tak ? - znalazłem się u boku brunetki.
- Muszę pojechać do sklepu na zakupy, gdyż brakuje mi kilku składników. Możesz odebrać ( T.I ) z lotniska? - zapytała.
- Oczywiście - zgodziłem się.
- Dzięki ci - ucałowała mój polik. - Jak wyruszysz za 10 minut, ominą cie korki - zerkając na zegar poinformowała.
- Dobrze kochanie - zaśmiałem się i wróciłem do pracowni. Zamknąłem system i wyłączyłem lampkę. Przebrałem się i ruszyłem w drogę.
  Stałem przy ogromnej szybie, która dawała mi podgląd na samoloty. Zmrok juz dawno zapadł, a migające światła maszyn rozświetlały tą ciemność. Kiedy zaczął padać deszcz, wszyscy zaczęli pracować pośpieszniej,  aby nie zmoknąć. Włożyłem dłonie do kieszeni kurtki i skupiłem się na oglądaniu krajobrazu za oknem. Kompletnie zapomniałem o celu przybycia na lotnisko. Myślałem o tym jak bardzo żałuję tego co narobiłem w swoim życiu. Z rozmyśleń wywiódł mnie delikatny, kobiecy głos.
- Louis? - jak na zawołanie wyprostowałem się i przez chwilę nie ruszałem. Po kilku sekundach zdobyłem się na odwagę i odwróciłem się. Elisabeth miała rację ~ ( T.I ) kompletnie nie przypomniała dawnej siebie. Idealna figura, piękna twarz bez skazy, proste żeby, brak okularów. Szczerze? Nigdy nie widziałem tak imponującej przemiany. Była prześliczna. Zaniemówiłem.
- ( T.I )?  - wydukałem.
- T... Tak - również wydawała się mną zaskoczona. Mój wygląd także uległ zmianie przez te cztery lata. Nie tak drastycznej, ale jednak. Zarost, tatuaże, zdrowej masy tez mi przybyło. Po części tez mogła być zaskoczona. Patrzeliśmy się tak na siebie przez jakiś czas w niezręcznej atmosferze.
- Cześć - wydusiłem ledwo.
- Hej - odpowiedziała. Pomiędzy nami występował dziwny magnetyzm, którego nie potrafię opisać. Być może to niestosowne, ale cholernie mnie podniecała. Miała na sobie obcisłe, czarne spodnie oraz biały top. Obie części odzieży doskonale opinały atuty dziewczyny. Bałem się, że ta zauważy to jak na mnie zadziałała. Obyło się bez ckliwych przywitań, gdyż niegdyś mnie nienawidziła, a ja uważałem ją za rozpieszczoną gówniarę. - Dawno się nie widzieliśmy - odezwała się kiedy pakowałem jej walizki do bagażnika. Stała obok oglądając moje poczynania z uwagą, na co starałem się nie zwracać uwagi.
- Taaak - przeciągnąłem. - Przyznam, że się zmieniłaś - postanowiłem pociągnąć jakikolwiek temat, aby tylko zniknęła niezręczna energia.
- To samo mogę powiedzieć o tobie ... Tato - gdy wypowiedziała ostatnie słowo spojrzałem na nią z przerażeniem w źrenicach. Kiedy zapoznała się dokładniej z moją reakcją, zaczęła się śmiać, co sprawiło, że kamień spadł mi z serca. Aż sam zarechotałem.
- Nie mów tak do mnie, jestem starszy o zaledwie 3 lata - poprosiłem zamykając bagażnik. Oparłem się o samochód i wpiłem wzrok w piękne oczy dziewczyny.
- Wiesz moja matka jest od ciebie starsza o 20, a nazywa cię swoim narzeczonym ... Chyba nic nie jest zdrowego w tym wszystkim - prychnęła. Wiele zmieniło się przez te cztery lata. Nie jednokrotnie przypominała o tym jaka różnica dzieli mnie i jej rodzicielkę, ale niegdyś czyniła to z pretensją oraz obrzydzeniem. Tamtym razem udało się jej oszczędzić sobie nieprzyjemnego tonu. Zastąpiła go humorem. Wyglądała przeuroczo, kiedy marszczyła swój słodki nosek chichocząc jak mała dziewczynka. Mogłem patrzeć tak na nią godzinami. Była taka idealna ... Tak cholernie idealna.
- Cóż ... Sam nie wiem co na to odpowiedzieć - przyznałem się, po dłuższej chwili milczenia. W tamtej chwili nie pamiętałem już o tym, że rozmawiam z córką mojej przyszłej żony, ani tym, że przed chwilą panowała wściekle niezręczna atmosfera. Nie obchodziło mnie nawet to, że flirtowaliśmy ze sobą nawet mową ciała. Nic się nie liczyło ... Jakby rzuciła na mnie jakieś cholerne zaklęcie.
- Zostawmy to w spokoju - machnęła ręką.
- Chyba nie jest to już tak denerwujący dla ciebie fakt ... - postanowiłem sprowokować ją do rozwinięcia swojego zdania na temat mojego związku.
- Dorosłam i zrozumiałam, że są różne rodzaje szczęścia, które można zdobywać w różny sposób. Jeżeli wy macie się nim obdarzyć, to raczej nie powinnam mieć nic przeciwko - wzruszyła ramionami obojętnie. Jednak, gdy to mówiła ... Jakby posmutniała. Wydawało mi się, że jednak nie jest to "obojętne". Mimo to, wolałem odpuścić pytaniom.
- Nie poznaję cię - zażartowałem.
- A co ja mam powiedzieć? - jej śliczna buzia ponownie się rozpromieniła.
- Nie rozumiem ... - udałem, że nie wiem o co chodzi.
- Kiedy ostatni raz cię widziałam, byłeś chudy, nie miałeś tatuaży, zarostu ... Po za tym zachowywałeś się jak nadpobudliwy dziesięciolatek, a tutaj zdaje się jesteś dorosłym, poważnym MĘŻCZYZNĄ - podkreśliła ostatni wyraz.
- Sugerujesz, że jestem gruby? - złapałem za swój brzuch, z udawaną miną smutnego dziecka. Zaśmiała się na akt mojego humoru.
- Raczej bardziej umięśniony, ale interpretuj to jak chcesz - puściła mi oczko. Ugryzłem polik od środka, gdy po raz kolejny ujrzałem jej szczery uśmiech, który wydawał mi się tak cholernie perfekcyjny.
- No powiedzmy, że ci wybaczam - powiedziałem.
- Dzięki - oblizała swoje pełne usta, co pewnie należało do jej odruchów, których na sto procent nie zauważała. Jednak ja miałem szczęście to dostrzec. - Zimno się robi ... Możemy już jechać? - zapytała.
- Jasne - kiwnąłem głową, przypominając sobie o reszcie świata. Kompletnie zatraciłem się w przyjemnej rozmowie z ( T.I ), co wydawało mi się chore. Jak to możliwe, że w ciągu kilkunastu minut poczułem pociąg do córki swojej kobiety? Odwróciła się i podeszła do miejsca pasażera. Odruchowo wzrok przeniosłem na idealnie wykrojoną pupę 21 latki. Przygryzłem dolną wargę, skupiając całą uwagę właśnie na tej części ciała ( T.I ). Kiedy wsiadła do auta i zatrzasnęła drzwi, dotarło do mnie co wyprawiałem. Otrząsnąłem się i ruszyłem do samochodu. Kur*a, nie zapowiada się dobrze ... 





Hej! Kochani, dzisiaj wyjątkowo otrzymałam dostęp do prawdziwego komputera! :D O Boże, jak się cieszę! Ale szkoda, że to tylko jeden dzień :'(
Chciałam niniejszym poinformować Was moi kochani, iż piszę częściowe imaginy, ponieważ wszystkie planty i dalsze ciągi moich opowiadań, jak "LSA" czy "Save me" mam na moim komputerze, który obecnie jest w naprawie -.- Także, postanowiłam się zając imaginami ;) W imaginie z Niallem jeszcze trochę się wydarzy, ale postanowiłam już zacząć ten ;)
Mam nadzieję, że się spodoba i skomentujecie ;) Zostawcie po sobie ślad :D To motywuje!!!
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

niedziela, 13 grudnia 2015

Imagine Niall cz.3



UWAGA!!! W tej części imagina pojawiają się sceny erotyczne!!! Czytasz na własną odpowiedzialność! 






Wpiłam się w jego malinowe usta, ujmując jego twarz. Po chwili odwzajemnił moje starania. Wtem nasze języki zaczęły toczyć ze sobą zacięta walkę o dominację. Obrócił nas tak, abym to ja opierała się o blat. Podniósł mnie i na nim posadził.
- Niczego nie robię na siłę - mruknęłam pomiędzy pocałunkami ...
***
Oplatałam  nogami biodra chłopaka. Moje dłonie utonęły w blond włosach chłopaka. Zamknęłam oczy i delektowałam się dotykiem Nialla, przemieszczającym się z tali po plecy. Czułam narastające pożądanie. Siłą nóg przyciągnęłam go bliżej siebie. Przez ten ruch, na moim kroczu poczułam ogromne wubrzuszenie pochodzące spod spodni Niallera. Odchyliłam głowę do tyłu, dając tym samym możliwość składania pocałunków na mej szyi. Wydałam z siebie jęk przyjemności. W moim brzuchu pojawiła się fala pożądania. Pragnęłam go całego. Uśmiechnęłam się lekko, gdy chłodne palce chłopaka trafiły pod moją koszulkę. Droczył się ze mną błądząc po mych plecach oraz brzuchu, kiedy ja pragnęłam jego cholernego dotyku. Nareszcie dotarł wyżej i ścisnął moja nagą pierś, doprowadzając mnie tym samym do szaleństwa pociągu co do niego. Moje plecy już zaczęły się wycinać. Wróciłam do wcześniejszej pozycji i znów wpiłam się w usta Nialla. Prawą ręką przejechałam po jego kroczu, na co zamruczał jak kot. Przygryzłam delikatnie wargę towarzysza,  co także mu się spodobało. Pieścił moje obie piersi, czyniąc tym mnie najszcześliwszą dziewczyną. Zajęłam się jego paskiem. Odpiełam jego spodnie i zaczęłam zsuwać je z bioder Horana. Wsunęłam dłoń w bokserki Niallera i złapałam za rozbudzonego kolegę blondyna. Tym razem to Niall odchylił głowę. Otworzyłam oczy i spojrzałam na partnera z zadowoleniem. Sprawiałam mu cholerną przyjemność poruszając ręką, umieszczoną w bokserkach Horana. Przygryzłam dolną wargę, widząc jak z trudem łapie oddech. Postanowiłam doprowadzić do stuprocentowego zadowolenia. Niestety odmówił mi tego, wyciągając moją kończyne ze swojej bielizny.
- Chcę cię poczuć - oznajmił, zanim język Horana trafił do mych ust. Zdjął ze mnie koszulkę i rzucił ja w kat. Zlustrował mnie swoim przenikliwym wzrokiem. Widziałam, że jest już na skraju wytrzymałości, tak samo jak ja. - Cholera - skomentował moje niemal nagiej ciało. Podniósł mnie i podszedł do sypialni. Ułożył mnie na łóżku. Ściągnął z siebie koszulkę i zawisł nade mną, całując mnie namiętnie. Tym razem jego ręką trafiła do moich majtek, krążąc w okolicach mojego wejścia.
- Niall - sapnęłam do ucha przyjaciela.
- Huh?  - mruknął.
- Proszę ... - jęknęłam potrzebują go w sobie.
- O co księżniczko? - grając ze mną w ta cholernie podniecającą gierkę, zapytał.
- Pomóż mi ... - zdesperowana wydukałam. Zaśmiał się cicho i zsunął ze mnie resztę moich ubrań. Ściągnął swoje bokserki. Patrząc na przyjaciela chłopaka, oblizałam wargi. Z szafki wyjął jedna prezerwatywe, aby zaraz znalazła się na jego członku.  Nareszcie doczekałam się go w sobie. Przyznam, że jeszcze nigdy nie było mi tak kurewsko przyjemnie. Przyspieszał swoje poczynania. Nasze oddechy dawno przestały być umiarkowane, a jęki pojawiały się coraz częściej wypełniając cały dom. W końcu fala przyjemności rozlała się po moim organiźmie.  Uśmiechnęłam się triumfalnie, gdy moje plecy wygięły się w łuk. To dosłownie było najlepsze doświadczenie mojego życia.
- Niall ... - szeptem wymamrotałam. Ułożyłam się na torsie niebieskookiego. - Dziękuję - mruknęłam jeszcze dochodząc do siebie ...





Hej! Wybaczcie,  że nie było mnie tak długo,  ale dużo obowiązków i jeszcze cholera jestem chora :'( Wiem, że wcześniej nie pisałam takich rzeczy, ale chciałam spróbować swoich sił hak głupio by to nie brzmiało xD haha ... mam nadzieje że nie poszło mi aż tak źle ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. Wybaczcie ze tak krótko i za wszystkie błędy ale na telefonie pisze się źle :((

niedziela, 6 grudnia 2015

Imagine Niall cz.2

Nagle, blondyn przerwał pocałunek. Zdjął moje dłonie z siebie i nawet na mnie nie spoglądając wstał.
- Dobranoc (T.I) - odezwał się opuszczając pomieszczenie...
***
Nie miałam pojęcia co się stało. Dlaczego mnie tak zostawił? - pytałam samą siebie. Przez moment siedziałam bez ruchu, układając sobie wszystko co się stało w głowie. Zrobiło mi się cholernie przykro. Stwierdziłam, że to jedynie moja wina. Może źle zrobiłam prosząc go o to? Lub źle całuje? A może jestem taka obleśna, że Nialler brzydzi się mnie dotykać? - rozważałam wiele możliwości. Moje myśli pochłaniało jedynie to co ze mną nie tak. Postanowiłam udać się do sypialni. Przebrałam się w piżame i ułożyłam pod kołdrą. Niełatwo było mi zasnąć po tym co się stało. Poza rozpatrywaniem rzeczy, które mu we mnie nie pasowały, wciąż myślałam o smaku jego słodkich ust. Wciąż czułam je na swoich wargach. Bez nich gościła we mnie żądna zapełnienia pustka. Pragnęłam powtórzyć to co się stało. Znów przejechać dłonią po torsie blondyna, spojrzeć w te błękitne oczęta, wplątać palce w jego czuprynę. Zasnęłam w rozdarciu emocjonalnym. Chyba czuje coś do Nialla. 
Kolejnego dnia obudzilam się o godzinie 7.30. Po kilku minutach leżenia i przyglądania się krajobrazowi za oknem, podniosłam się i trafiłam do łazienki. Zmyłam resztki makijażu z poprzedniego wieczora, umyłam i rozczesałam włosy, wzięłam prysznic. Ubrałam krótkie, materiałowe czarne spodenki oraz za długa białą koszulkę z numerem 89 na tyle. Niepewnie wychyliłam się na korytarz. Z kuchni słyszałam dźwięki radia, co oznaczało że tam spotkam Horana.  Powoli zbliżyłam się do pomieszczenia. Moje serce biło coraz mocniej. Na sile starałam się uformować oddech. Przymknęłam oczy na sekundę, nabrałem powietrza w płuca i znalazłam się w kuchni. Blondyn odwrócony był do mnie tyłem, przygotowywując moje ulubione musli z jagodami i jogurtem. Wiedziałam, że robi je dla mnie, gdyż on uczulony był na orzechy, które zawarte były w owym daniu.
- Niall - odezwałam się cicho.
- Cześć (T.I) - przywitał się nawet na mnie nie patrząc. Choć zrobił to normalnym tonem, to wiedziałam że coś nadal nie gra.
- Nie musiałeś - stanęłam za jego plecami.
- Ale chciałem - oschle rzekł. Postawił miskę na blacie, unikając mego wzroku. Nie potrafiłam już tego wytrzymać. Tego niezręcznego napięcia.
- Powiedz mi o co chodzi - poprosiłam.
- O nic nie chodzi - mruknął bez wyrazu.
- Nialler - odwróciłam go do siebie przodem i przywarłam do ciała chłopaka. Wciąż unikał mego spojrzenia. - Niall - wyszeptałam delikatnie,  proszącym głosem. Wtem źrenice blondasa zwróciły się na mnie. Natychmiast coś w nich pękło. Natychmiast chłód z nich bijący, zastąpiło coś zdecydowanie cieplejszego.
- Ten ... Ten pocałunek - odezwał się swoim aksamitnym głosem. - ( T.I ) on wydarzył się kiedy byłaś zdesperowana po zdradzie Zayna. Myślę, że nie kierowały tobą żadne uczucia względem mnie - przyznał się. Moje serce na moment się zatrzymało. - Z mojej strony to od dawna nie jest przyjaźń i marzyłem o chwili, która miała miejsce wczoraj ... Jednak zrozumiałem, że dla ciebie byłem jedynie nagrodą pocieszenia - smutno wyrecytował. Przez dłuższy moment analizowałam słowa Horana.
- Nialler, to co mówisz nie jest prawdą - ze łzami w oczach powiedziałam. - Zayn od dawna nie znaczy dla mnie nic - przyznałam. - A wczoraj ... Wczoraj zrozumiałam dlaczego ... - spuściłam głowę.  - Od jakiegoś czasu wiele myśli poświęcam tobie, rozmawiamy więcej i spędzamy ze sobą ogrom czasu ... Niall, ja chyba coś do ciebie czuje - wymamrotałam niepewnie, bojąc się reakcji przyjaciela. Zamilkł, czym sprawiał mi straszny ból.
- Właśnie ( T.I ) - zwrócił się do mnie. Podniosłam wzrok. - "chyba", nie jesteś pewna - stwierdził. - Nie chcę, abyś robiła cokolwiek na siłę - z żalem wpisanym na twarz rzekł. Po kilkunastu sekundach postanowiłam zareagować na słowa blondyna. Wpiłam się w jego malinowe usta, ujmując jego twarz. Po chwili odwzajemnił moje starania. Wtem nasze języki zaczęły toczyć ze sobą zacięta walkę o dominację. Obrócił nas tak, abym to ja opierała się o blat. Podniósł mnie i na nim posadził.
- Niczego nie robię na siłę - mruknęłam pomiędzy pocałunkami ...




Hej ✋ wybaczcie , że musieliście tyle na mnie czekać :/ Jednak pisanie na telefonie to nie łatwa sprawa ; ( dlatego przepraszam za błędy ;) dziękuję wam za ponad 400 wyświetleń pod ostatnia częścią :D to dla mnie wiele znaczy ; 3 dziękuję ;* Mam nadzieję,  że niebawem pojawi się kolejny post :) sorka że taki krótki ale nie dałam rady więcej :/
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

wtorek, 1 grudnia 2015

Imagine Niall cz.1

- Już jestem - oznajmiłam wchodząc do mieszkania. Zdjęłam kurtkę i rzuciłam ja na szafkę. Kiedy nie otrzymałam odpowiedzi zmarszczyłam czoło. Ruszyłam przed siebie. Uchyliłam drzwi sypialni. - Zayn? - zakryłam usta dłonią, widząc mojego chłopaka leżącego na jakiejś rudej dziewczynie. Szybko zaskoczył z nagiej kobiety i przysłonił ciało kołdrą.
- (T.I)?! - krzyknął zaskoczony. Z niedowierzaniem pokręciłam głową i wyszłam. Szybko wyjęłam walizkę i wrzuciłam do niej ubrania z szafy stojącej w salonie. To samo zrobiłam z kosmetykami z łazienki i papierami z pracowni. Opuściłam apartament, nie słuchając nawołań Mulata.
- Nialler? - jęknęłam do słuchawki.
- Tak? Co się stało? - zmartwił się, gdy usłyszał mój zrozpaczony głos i szloch.
- Malik mnie zdradził - powiedziałam.
- Skurwiel - podsumował mój przyjaciel i sąsiad z rodzinnego miasta.
- Mogę u ciebie przenocować? - zapytałam.
- Jasne. Gdzie jesteś? Przyjadę po ciebie - w tle rozpoznałam dźwięk sofy chłopaka, co znaczyło, że wstał.
- Nie, nie - zaprotestowałam. - Już jadę autobusem - poinformowałam.
- Oh, no dobrze - zgodził się. Podziękowałam mu i rozłączyłam się. Po kilkunastu minutach wysiadam na odpowiednim przystanku. Jednak do domu Horana pozostał spory kawałek drogi. Była zima. Termometry wskazywały około -10 stopni. Cała się trzęsłam. Panowała zamieć, więc ledwo widziałam. Cała się trzęsłam.  Zdążyłam założyć tylko zwiewna kurtkę i cienki szalik. Do tego zamek w wiatrówce był zepsuty. Ciągnęłam za sobą wielka torbę na kółkach, wolna ręką trzymając przy ciele okrycie. Zostało mi jeszcze jakieś 10 minut drogi, ale czułam że mogę nie dotrzeć. Cała zamarzałam. W pewnej chwili nie wytrzymałam. Zatrzymałam się, nogi zwyczajne odmówiły mi posłuszeństwa i padłam do siadu. Moje powieki stawały się coraz bardziej cięższe. Już powoli zasypiałm, gdy usłyszałam głos Niallera.
- (T.I) ! - krzyknął. Otworzyłam szerzej oczy. Biegł w moim kierunku przejęty. - Co się dzieje? - zapytał klękając przede mną.
- Stra... strasznie mi zimno - jęknęłam. Blondyn nie dużo myśląc zdjął swoją kurtkę i mnie nią okrył. Złapał za walizkę i wziął mnie na ręce. Byłam ledwo przypomna, więc niewiele z otoczenia do mnie docierało. Wtuliłam twarz w rozgrzany tors chłopaka i rozkoszowałam się ciepłem puchu z okrycia niebieskookiego. Po jakimś czasie dotarliśmy do domu Horana. Zostawił moje pakunki w korytarzu. Ułożył mnie na sofie w salonie i przykrył kocem. Z troską wypisaną na twarzy pogładził moje czoło.
- Zaraz wracam - odezwał się spokojnym głosem. Skinęłam głową,  a ten zniknął z pola mojego widzenia. Ogień w kominku dawał mi ciepło, które powoli ogarniało moje ciało. Minęło około 10 minut. W pomieszczeniu znalazł się Nialler. Bez słowa, ponownie, wziął mnie na ręce. Nie protestowałam. Znaleźliśmy się w łazience. Niepewnym wzrokiem zerknęłam na blondasa. - Przygotowałem ci kąpiel - oznajmił. Posadził mnie na szafce obok zlewu i pogładził mój policzek. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywał, ale i mnie dopadło coś wcześniej nie doświadczonego. Doznałam efektu "motyli w brzuchu". Było mi cholernie przyjemnie, kiedy mnie dotykał. Po raz pierwszy, gdy nasze spojrzenia się spotykały czułam pożądanie i magnetyzm pomiędzy nami. Nie miałam pojęcia co się ze mną działo, ale nie chciałam aby się to skończyło. Z każdym momentem pragnęłam więcej i więcej, lecz wolałam nie dawać tego po sobie poznać.  Uklęknął przede mną i ściągnął moje trampki oraz skarpety.  Odłożył je na bok. Nie zdejmując dłoni z mojej skóry udał się aż do mego pasa, aby rozpiąć moje spodnie i zsunąć je na podłogę. Przejechał palcami po moim całym ciele, aż dotarł do kurtki.  Zagłębiając twarz pomiędzy moim ramieniem, a szyją, pozbawił mnie cienkiego okrycia.  Następnie,  patrząc mi prosto w ślepia, powoli zdarł białą bokserke z mej skóry. Zostałam w samej bieliźnie. Wciąż obserwował moje oczęta, trzymając ręce na zimnych udach.
- Niall - wyszeptałam. - Chce żebyś zrobił to ze mną - oznajmiłam łapiąc za końcówki koszulki Horana. Ściągnęłam z niego t-shirt, kolejno przejeżdżając zimnym dłońmi po umięśnionym torsie niebieskookiego. Zlustrowałam postać Nialla z uwagą. Samodzielnie zrzucił spodnie. Delikatnie Posadził mnie w wannie z gorącą wodą, by zaraz do mnie dołączyć. Fala przyjemności rozlała się po moim organiźmie, gdy ma skostniała skóra doznała wysokiej temperatury. Mimo, że znałam Horana od dziecka to po raz pierwszy poczułam do niego coś więcej niż miłość do przyjaciela. - Przepraszam - wydukałam.
- Za co? - zapytał gładząc moje ramiona zwilżoną dłonią.
- Tylko sprawiam ci kłopot - westchnęłam słabo.
- ( T.I ) to nie prawda i dobrze o tym wiesz - zaprotestował z uśmiechem.  Po kąpieli owinęłam się ręcznikiem, a Nialler przyniósł mi ubrania i bieliznę na zmianę. Założyłam rzeczy, wyjęte z mojej walizki i udałam się do kuchni, gdzie zastałam blondyna. - Zrobiłem ci gorącą czekoladę - oznajmił szczęśliwy.
- Gorzką?  - podekscytowana klasnęłam w dłonie, oblizując usta. Skinął głową, a ja odebrałam ciepły napój od przyjaciela.
- Tak jak lubisz - odezwał się.  Upiłam łyk, nie odsuwając się od Niallera. Kiedy skończyłam i spojrzałam nieco w górę, aby spotkać ślepia Horana. Chłopak się zaśmiał i otarł mój nos z brązowej cieczy. - Uroczo - skomentował. - Już lepiej? - zapytał troskliwie.
- Tak - odparłam, spuszczając nieśmiały wzrok na czekoladę. - Dziękuję - mruknęłam niepewnie.
- Nie ma za co, ale więcej mnie tak nie strasz maluchu - żartobliwym tonem powiedział.
- Obiecuje - podniosłam głowę, przygryzując dolną wargę. - Wiesz co? - wpadłam na pomysł. - Czegoś tu brakuje - wskazałam na kubek.
- Poważnie?  - uniósł brwi.
- Yhym - potwierdziłam, podchodząc do lodówki. - Bitej śmietany - dokończyłam. Nałożyłam białej słodkości na napój niebieskookiego jak i mój.
- Dzięki - zaśmiał się blondyn.
- Spoko, to w końcu twoje - rozbawiona wydukałam.
- W sumie - wzruszył ramionami. Wspólnie rozsiedliśmy się na kanapie, popijając gorącą ciecz. Nagle spoważniał - Jak się czujesz z ... ? - nie chciał dokończyć. Mimo to, zrozumiałam.
- Nijak - przyznałam. Moja mina chyba nie wyrażała żadnej określonej emocji. Szczerze, byłam temu obojętna. - I tak nie było po między nami dobrze, więc w jakiś sposób mi ułożyło - wyrecytowałam bez uczucia. - Jedyne o co się boje to to, że już nigdy nie poznam kogoś kto mnie pokocha - smutno rzekłam. W tamtej chwili moje ślepia spotkały blask niebieskich źrenic chłopaka.
- Wystarczy się tylko rozejrzeć - powiedział zbliżając się do mnie. Wolna ręką przejechał po moim policzku, a moje powieki zadrżały na skutek nieokreślonej przyjemności jakiej doznałam.
- Niall? - mruknęłam spuszczając wzrok na sekundę.
- Tak? - uśmiechnął się delikatnie.
- Pocałuj mnie - pewnie poprosiłam. Horan przez moment wpatrywał się we mnie bez emocji. Zastygł w jednej pozie, aż w końcu ukazał mi rząd swoich lśniących perełek. Odłożył kubek, odebrał także mój i delikatnie złączył nasze usta w całość. Nieznana siła zaczęła wiercić się w moim brzuchu. Wewnętrzna euforia ogarnęła mnie cała pod wpływem dotyku blondyna. Lewa ręka ściskał lekko moją talię, prawa zaś podtrzymywał mój podbródek. Ja ujęłam jego twarz, aby pogłębić pocałunek. Nigdy nie wypełniło mnie coś podobnego do tego co nosiłam w sobie wtedy. Pragnęłam wieczności w ramionach przyjaciela. Serce biło mi jak szalone, z trudem łapałam oddech. Nagle, blondyn przerwał pocałunek. Zdjął moje dłonie z siebie i nawet na mnie nie spoglądając wstał.
- Dobranoc (T.I) - odezwał się opuszczając pomieszczenie...



Hej! :) Uff... nie wiem ile czasu pisałam tez rozdział,  ale z 4 dni na pewno :D mam nadzieje ze się spodoba ten kilku częściowy imagine :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*