? Odwróciła się i podeszła do miejsca pasażera. Odruchowo wzrok przeniosłem na idealnie wykrojoną pupę 21 latki. Przygryzłem dolną wargę, skupiając całą uwagę właśnie na tej części ciała ( T.I ). Kiedy wsiadła do auta i zatrzasnęła drzwi, dotarło do mnie co wyprawiałem. Otrząsnąłem się i ruszyłem do samochodu. Kur*a, nie zapowiada się dobrze ...
***
Zapiąłem pas i ruszyłem. Zestresowany swoim postępowaniem przełykałem nerwowo ślinę. Dziewczyna obok mnie kompletnie nie zwracała na to uwagi. Przeglądała coś w telefonie, uśmiechając się co moment.
- Czym się obecnie zajmujesz? - zapytałem. Kątem oka zauważyłem, iż odwiodłem ją z transu. Zwróciła wzrok na mnie i odłożyła urządzenie na swoje uda. Te cholernie seksowne uda ...
- Matka kompletnie nic ci o mnie nie mówi? - z pomieszaniem zaskoczenia oraz smutku w głosie, zapytała. Wtem nie wiedziałem co odpowiedzieć. " Nie obchodziły mnie specjalnie losy pryszczatej nastolatki, bo nie wiedziałem, że stała się cholernie gorącą laską " - nie sądzę. Poprawiłem się na siedzeniu, co czyniłem za każdym razem, gdy potrzebowałem chwili na zastanowienie.
- Znaczy ... Ostatnio głównym tematem rozmów są przygotowania do wesela ... Rozumiesz - starałem się wybrnąć w jakikolwiek sposób z tej niekomfortowej sytuacji. Błagałem Boga, żeby tylko nie zadawała więcej pytań w tym kontekście.
- Tak, tak ... Rozumiem - być może to tylko moje odczucie, ale tym razem to ona poczuła się winna. Spuściła głowę, jakby ktoś właśnie przyłapał ją na czymś niestosownym. Zastanawiałem się czy chodziło jej o patrzenie się na mnie. Lub może o to pytanie? - Skończyłam drugi rok studiów, ale ... - westchnęła ciężko. Czuć było, że coś jest nie tak. Sam jej ton, gdy o tym wspomniała potwierdzał tą tezę. - ... rzuciłam to - przyznała ze wstydem. Przyznam, że temat nauki dziewczyny niejednokrotnie obił mi się o uszy, jednak nie zwracałem zbytnio na nim uwagi. Jednak wiedziałem jak bardzo zależy na tym Elisabeth i jak bardzo jest dumna z córki. Zerknąłem zdziwiony na towarzyszkę.
- Emm ... Można wiedzieć dlaczego? - nie chciałem zabrzmieć niegrzecznie, aby nie zestresować jej tym. Chyba mi się udało, gdyż nieco się rozluźniła.
- Chodzi o to, że czuję, że ekonomia to nie moje powołanie. Zawsze chciałam zajmować się czymś innym, ale mama od zawsze widziała moją przyszłość w banku, gdzie będę miała zapewnione pieniądze. Pragnęła, abym została taka jak ona, a ja nie chciałam i nie chcę jej zawieść - wyrecytowała poprawiając włosy. - Jednak nareszcie doszło do mnie, że nie mogę dłużej oszukiwać siebie i jej ... To po prostu nie dla mnie i nic tego nie zmieni - dokończyła. Świetnie ją rozumiałem.
Kiedy miałem szesnaście lat uciekłem z domu, bo rodzice zmuszali mnie do pracy w mechanice. Jednak ja byłem cholerną porażką jeżeli o to chodzi. Mimo to, wciąż pchali mnie w tamtym kierunku. Wtedy z Doncaster przeniosłem się do Londynu. Kolejno udałem się do Stanów. Zamieszkałem w Nowym Jorku i moje życie potoczyło się w zupełnie innym kierunku niż chcieli tego mama z tatą.
- Powiem ci, że to bliski mi temat ... Co więc innego cię interesuje? - postanowiłem nie karcić jej, bądź mówić, że popełniła błąd. Dlaczego? - dlatego, że zgadzałem się z nią w stu procentach. Marzenia rodziców nie zawsze mogą być naszymi marzeniami.
- Piszę ... tworzę poezję i książki, czasami reportaże. Różnie bywa, ale ogólnie chodzi o literaturę - przyznała. - Podczas studiów chodziłam na kursy i praktykowałam - dodała. - Kilka moich artykułów zostało opublikowanych w gazetach oraz czasopismach. - podobało mi się w niej to, że nigdy się nie chwaliła. Może to głupie, ale nic mi w niej nie przeszkadzało. - Jednak jak na razie trzymam swoją cichą twórczość dla siebie. W tej kwestii pozostaje starą, nieśmiałą wersją siebie - wzruszyła ramionami z niepociesznym uśmiechem. Mimo to, gdy mówiła o swojej ukrytej pasji ~ w jej oczach widniała iskra pobudzenia. Zależało jej na tym.
- Czyli jednak nie tak wiele się zmieniło - aby rozluźnić atmosferę zażartowałem. Zachichotała radośnie.
- Ej - delikatnie trąciła mnie w ramie. Po kilku zdaniach ten temat się urwał. To zaskakujące jak swobodnie czułem się obok niej. Co raz częściej zdarzało mi się zapominać, że to córka mojej narzeczonej. Musiałem powstrzymywać się od brudnych myśli na temat ( T.I ).
- Jesteś może głodna? - zapytałem, gdy zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle. Spojrzałem w jej kierunku. Obserwowała obraz za oknem. Patrzała jak ludzie z parasolami przemierzają to zatłoczone miasto. Krople deszczu biły w okno. Bijące w przód samochodu światło sygnalizacyjne w duecie z wodą, sprawiały, że dziewczyna wyglądała jeszcze piękniej. Zapatrzyłem się na nią i kompletnie nie słuchałem odpowiedzi. Po jakimś czasie oglądania, jak jej pełne usta poruszają się nie wydając siebie dźwięku, dotarło do mnie co robię. Otrząsnąłem się, gdy kierowca za mną zaczął dawać o sobie znać. Zwróciłem wzrok za zielone światło przed sobą i ruszyłem zażenowany swoją postawą. Do moich uszu dotarł głośny śmiech ( T.I ).
- Przepraszam, zamyśliłem się - zawstydzony rzekłem.
- Widziałam - prychnęła.
- Możesz powtórzyć to co mówiłaś wcześniej? - poprosiłem, starając się odwieść temat swojego zafascynowania osobą dziewczyny.
- Powiedziałam, że tak i mam ochotę na coś ostrego. Po chwili stwierdziłam, że jedzenie i tak jest już pewnie gotowe w domu, więc nie ma co wymyślać - powiedziała.
- To prawda - przyznałem.
- Właśnie - ponownie wzruszyła ramionami. Po kilku minutach zaparkowałem pod willą Elisy oraz po części mojej. Zaniosłem walizki do środka. Zostawiłem je w starym pokoju ( T.I ) i zszedłem na dół. Córka mojej kobiety oglądała regał z książkami w salonie. Stała do mnie tyłem, co dało mi kolejną okazję do bezkarnego patrzenia się na jej perfekcyjną pupę. Jednak tamtym razem szybko odwiodłem od tego swoje myśli. Na stole zauważyłem kartkę. Ująłem ją i przeczytałem zawartość.
- Wygląda na to, że mama będzie dopiero jutro rano. Pilne wezwanie, jakaś transakcja - poinformowałem dziewczynę. Odłożyła jedną z lektur i uśmiechnęła się do mnie delikatnie zbliżając się do kuchni.
- Spodziewałam się tego - przyznała ze śmiechem. Początkowo nie zrozumiałem o co jej chodzi. Ruszyłem za nią do kuchni i oglądałem jej śmiałe poczynania.
- W jakim sensie? - zapytałem.
- Ostatnio dużo dzieje się na rynku handlowym pomiędzy stanami, a Europą. Wiele firm zawiązuje umowy i miliony przepływają pomiędzy kontami - wyjaśniła.
- Rozumiem - mruknąłem.
- Chcesz? - zwróciła się do mnie nakładając ryżu na talerz.
- Poproszę, ale ja mogę to zrobić - powiedziałem.
- Emm ... - spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. - Jednak kiedyś tu mieszkałam, nie jestem gościem - zachichotała.
- No fakt - przyznałem. Wieczór zapowiadał się dobrze, lecz wciąż bałem się, że dojdzie do czegoś do czego nie powinno ...
Hejka! Dzisiaj znów otrzymałam przywilej pisania na komputerze :D Chyba jeszcze kilka razy się to powtórzy ;) Ale gdyby nie to potraktujcie ten imagin jako urodzinowy dla Louis'a, gdyż mogę nie dać rady napisać go na telefonie ;/ Trzymajcie kciuki :D Mam nadzieję, że się spodoba i skomentujecie :3 Wybaczcie błędy, ale starałam napisać się jak najwięcej i jak najszybciej bo zaraz mi kompa zabierają ;( Niebawem powinno się coś pojawić! Wchodźcie często! :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Hehehe, ja tu zaglądam przy każdej okazji, nawet jeśli piszesz, że nic się nie pojawi... Taki nawyk;)
OdpowiedzUsuńJa się nie gniewam, bardzo dobrze cię rozumiem, sama od pewnego czasu znowu piszę na tel i jakoś coś tam się udaje napisać, sama widzisz efekty:)
Część bardzo mi się podoba!
Ps. Ja też nie cierpię Briany, ale w niani pasuje idealnie:)
Czekam na next<3
Dziękuję Ci bardzo za to kochana :*
UsuńRozumiem ;) taka inwencja twórcza ;D
xoxo
Kolejny rozdział historii Ewy i Louisa ;)
UsuńZapraszam:)
https://saveyoutonight-louistommo.blogspot.com/1