No to dzisiaj
Haloween!!! z okazji tego święta wstawię (zależy dla kogo ;) )
straszny post. Mam nadzieję że się spodoba :D
***
Wracałam późnym wieczorem do domu jesienną porą. Jak zawsze musiałam minąć park aby dotrzeć do domu. Od zawsze się go bałam, kręciło się tam niezbyt przyjazne środowisko społeczne. Już prawie przeszłam ścieżkę parku kiedy usłyszałam za sobą kroki. Przyspieszyłam, ta osoba również. Nie chciałam oglądać się za siebie. Gdy tylko głosy za mną ucichły zatrzymałam się i oparłam o drzewo. Odetchnęłam. Niespodziewanie ktoś zakrył mi usta i pociągnął za sobą do czarnej furgonetki. Straciłam przytomność pod wpływem mocnego uderzenia. Obudziłam się w jakimś zniszczonym pokoju przywiązana do krzesła.Ogarnął mnie niesamowicie silny ból głowy. Rozejrzałam się z trudem, tamto pomieszczenie jakby wcześniej płonęło. Nie było okien, mebli, pustka. Znajdowałam się tam ja, krzesło, lampa i drzwi. Do środka wszedł jakiś wysoki lokacz z nadmiarem tatuaży na ciele. Uklęknął naprzeciwko mnie i uśmiechał się szyderczo w twarz. Czekałam na jego pierwszy ruch, obawiałam się go:
-Ostrzegam będzie boleć-zza siebie wyjął nóż. Moje źrenice znacznie się powiększyły
-Czego ode mnie chcesz?!-przerażona krzyknęłam co jeszcze bardziej go rozbawiło
-Krwi-odpowiedział
-Co?-nie miałam pojęcia o czym mówił. Najdziwniejsze dla mnie było to że narzędzie odłożył a sam się zbliżył
-Żywię się krwią, a twoja jest najczystsza jaką udało mi się znaleźć-czułam się jak w jakimś słabym horrorze ale to była rzeczywistość
-Czy to ukryta kamera?-on się zaśmiał i rozwiązał mnie
-To nie bajka, królewno-pamiętam że wkuł we mnie swoje ostre kły. To był niesamowity ból. Czułam jak schodzi ze mnie życie, energia. Nie było to jak na filmach. On wbił się w moje mięśnie. Był wampirem. Nie miałam siły się ruszyć. Byłam jak zaczarowana. Nie wiedziałam kiedy skończył, o dziwo nie umarłam. Otarł usta i zmusił mnie abym spojrzała mu w oczy-Teraz mój brat, szykuj się-był bezlitosny, można było sie tego spodziewać po krwiopijcy. Nie odezwałam się już. Wyszedł. Do pokoju wkroczył nieco młodszy brunet o niebieskich oczach. Nie był pewien siebie, raczej nieśmiały. Wszystko już było mi obojętne, mogłam umrzeć
-Jestem Louis-spojrzałam na niego wściekle
-Proszę cię zrób to i daj mi odejść-z każdą chwilą traciłam coraz więcej siły
-Nie chcę żebyś przeze mnie cierpiała-zaskoczył mnie
-Więc po co tu jesteś?-ledwo co zapytałam
-Chcę cię uratować-patrzał na mnie swoimi pięknymi oczami
***
Każdego dnia lokaty wysysał ze mnie krew, Lou przychodził aby podawać mi pokarm i podtrzymywać mnie przy życiu. Niepotrzebnie się poświęcał, umierałam z każdą chwilą. Nie miałam szans, chudłam kilka kilogramów dziennie, marniałam w oczach. Prawdopodobnie wyglądałam jak śmierć. Pewnego dnia wszedł do pokoju mój koszmar o imieniu Harold. Wziął swoją porcję ale to było za mało żebym odeszła
-Proszę skończ już ze mną. Nie chcę już żyć-spojrzał na mnie podejrzliwie, ale po chwili zrobił swoje. Żałowałam tylko że nie pożegnałam Louis'a.
*Oczami Lou
Wróciłem z polowań późnym wieczorem. Wszedłem do pokoju tajemniczej dziewczyny którą za wszelką cenę chciałem uratować. Leżała martwa na ziemi. Była taka zimna, krucha, bezbronna. Wpadłem w szał, znienawidziłem brata w sekundzie. Rzuciłem się na niego i zabiłem, zamordowałem jego ulubionym narzędziem-nożem. Miałem dość jego torturowania ludzi, zwłaszcza kobiet. Jego krew spoczęła na moim ciele. Poczułem się triumfalnie. Kilka kropel krwi zamknąłem w małej szklanej fiolce. Wróciłem do brunetki i nalałem cieczy do jej ust, miałem nadzieję że to zadziała. Niestety nie udało się. Jedynym sposobem było zadaniem jej ukucia. Jeszcze nigdy wcześniej tego nie robiłem, byłem przeciwny temu mimo swojej natury. Ukąsiłem ją, miałem odruch wymiotny, to było obrzydliwe. Jakby napłynęło do niej życie.Nabrała koloru, jej klatka piersiowa zaczęła się ruszać. Po kilkunastu sekundach otworzyła oczy, nie były już niebieskie. Mieniły się w barwach brązy i czerwieni. Nie była sobą, jakby zapomniała o wszystkim. Miałem nadzieję że nadal wie kim jestem, ale niestety...
*Perspektywa wampirzycy

Obudziłam się jak nowo narodzona.Nie pamiętałam nic, a nic. Pożądałam krwi, pokarmu. Wpiłam się w szyję Louis'a. Wtedy byłam w szale nie wiedziałam co robię. Dopiero gdy skończyłam dotarło do mnie że zabiłam kogoś komu zawdzięczałam życie. Nie miałam zamiaru trwać bez niego. Nóż trafił moje serce. Zabiłam się i dołączyłam do grona zmarłych...
BAM!
BAM!BAM!
TO MOJE OPOWIADANIE NA HALLOWEEN. NIE JEST ZBYT STRASZNY ALE CÓŻ... STRASZNEGO HALLOWEEN :3 BUU!!!