piątek, 31 października 2014

Imaginy z gifami

-Hej Liam! Jesteś niesamowitym wokalistą
-Nie no co ty...








Reporter:Znacie imię waszej największej fanki?
1D: (T.I)!!!











Reporter:Niall czy to prawda że rozstałeś się z (T.I)?
Niall:










TY: Niall zjadłeś ostatni kawałek ciasta?
Niall:  Nie skarbie
TY: Napewno?
Niall:







Harry: Liam oddawaj ten grzebień!
Liam: Nie!
Harry: Mam łyżki!
Liam:






Wychodzisz w bikini  
Liam i Harry:












TY: Chłopcy! Kupiłam nową sukienkę. Jak wyglądam?
Zayn i Liam: WOW!













TY: Nie odzywam się do ciebie Louis!
Lou: Skarbie, wybacz
TY: Nie! 
Lou: Proszę?
TY: No dobrze 
(HUG)














Wasza córka: Tato idę z kolegą na spacer!
Louis: Obserwuję cię 
















Reporter: Jaka jest (T.I)
Liam:

















TY: Zayn kochanie, dlaczego jesteście z Harry'm w toalecie sami?
Zayn: O (T.I) już wróciłaś?
















TY: Misiu kupiłam nową bieliznę!
Zayn: Tak?
TY: Dla ciebie!
Zayn: A!














TY: Chłopcy macie dziesięć sekund na przyjście tu bo zamykam drzwi! Jak nie zdążycie wasza strata!-(śmiech) Louis nie załapał się
Lou:
Zayn: Spoko stary! Następnym razem.













TY: Nie to miałam na myśli mówiąc :zmień fryzurę"
Harry:














Twoja najlepsza przyjaciółka: Niall ona nie chce cię widzieć.
Niall:












Reporter: Harry czy to prawda że ty i (T.I) jesteście razem?
Harry:

















I NA SAM KONIEC COŚ ZABAWNEGO:

DOBRANOC!

HALLOWEEN IMAGIN!

No to dzisiaj Haloween!!!   z okazji tego święta wstawię (zależy dla kogo ;) ) straszny post. Mam nadzieję że się spodoba :D
***
Wracałam późnym wieczorem do domu jesienną porą. Jak zawsze musiałam minąć park aby dotrzeć do domu. Od zawsze się go bałam, kręciło się tam niezbyt przyjazne środowisko społeczne. Już prawie przeszłam ścieżkę parku kiedy usłyszałam za sobą kroki. Przyspieszyłam, ta osoba również. Nie chciałam oglądać się za siebie. Gdy tylko głosy za mną ucichły zatrzymałam się i oparłam o drzewo. Odetchnęłam. Niespodziewanie ktoś zakrył mi usta i pociągnął za sobą do czarnej furgonetki. Straciłam przytomność pod wpływem mocnego uderzenia. Obudziłam się w jakimś zniszczonym pokoju przywiązana do krzesła.Ogarnął mnie niesamowicie silny ból głowy. Rozejrzałam się z trudem, tamto pomieszczenie jakby wcześniej płonęło. Nie było okien, mebli, pustka. Znajdowałam się tam ja, krzesło, lampa i drzwi. Do środka wszedł jakiś wysoki lokacz z nadmiarem tatuaży na ciele. Uklęknął naprzeciwko mnie i uśmiechał się szyderczo w twarz. Czekałam na jego pierwszy ruch, obawiałam się go:
-Ostrzegam będzie boleć-zza siebie wyjął nóż. Moje źrenice znacznie się powiększyły
-Czego ode mnie chcesz?!-przerażona krzyknęłam co jeszcze bardziej go rozbawiło
-Krwi-odpowiedział
-Co?-nie miałam pojęcia o czym mówił. Najdziwniejsze dla mnie było to że narzędzie odłożył a sam się zbliżył
-Żywię się krwią, a twoja jest najczystsza jaką udało mi się znaleźć-czułam  się jak w jakimś słabym horrorze ale to była rzeczywistość
-Czy to ukryta kamera?-on się zaśmiał i rozwiązał mnie
-To nie bajka, królewno-pamiętam że wkuł we mnie swoje ostre kły. To był niesamowity ból. Czułam jak schodzi ze mnie życie, energia. Nie było to jak na filmach. On wbił się w moje mięśnie. Był wampirem. Nie miałam siły się ruszyć. Byłam jak zaczarowana. Nie wiedziałam kiedy skończył, o dziwo nie umarłam. Otarł usta i zmusił mnie abym spojrzała mu w oczy-Teraz mój brat, szykuj się-był bezlitosny, można było sie tego spodziewać po krwiopijcy. Nie odezwałam się już. Wyszedł. Do pokoju wkroczył nieco młodszy brunet o niebieskich oczach. Nie był pewien siebie, raczej nieśmiały. Wszystko już było mi obojętne, mogłam umrzeć
-Jestem Louis-spojrzałam na niego wściekle
-Proszę cię zrób to i daj mi odejść-z każdą chwilą traciłam coraz więcej siły
-Nie chcę żebyś przeze mnie cierpiała-zaskoczył mnie
-Więc po co tu jesteś?-ledwo co zapytałam
-Chcę cię uratować-patrzał na mnie swoimi pięknymi oczami
***
Każdego dnia lokaty wysysał ze mnie krew, Lou przychodził aby podawać mi pokarm i podtrzymywać mnie przy życiu. Niepotrzebnie się poświęcał, umierałam z każdą chwilą. Nie miałam szans, chudłam kilka kilogramów dziennie, marniałam w oczach. Prawdopodobnie wyglądałam jak śmierć. Pewnego dnia wszedł do pokoju mój koszmar o imieniu Harold. Wziął swoją porcję ale to było za mało żebym odeszła
-Proszę skończ już ze mną. Nie chcę już żyć-spojrzał na mnie podejrzliwie, ale po chwili zrobił swoje. Żałowałam tylko że nie pożegnałam Louis'a.
*Oczami Lou
Wróciłem z polowań późnym wieczorem. Wszedłem do pokoju tajemniczej dziewczyny którą za wszelką cenę chciałem uratować. Leżała martwa na ziemi. Była taka zimna, krucha, bezbronna. Wpadłem w szał, znienawidziłem brata w sekundzie. Rzuciłem się na niego i zabiłem, zamordowałem jego ulubionym narzędziem-nożem. Miałem dość jego torturowania ludzi, zwłaszcza kobiet. Jego krew spoczęła na moim ciele. Poczułem się triumfalnie. Kilka kropel krwi zamknąłem w małej szklanej fiolce. Wróciłem do brunetki i nalałem cieczy do jej ust, miałem nadzieję że to zadziała. Niestety nie udało się. Jedynym sposobem było zadaniem jej ukucia. Jeszcze nigdy wcześniej tego nie robiłem, byłem przeciwny temu mimo swojej natury. Ukąsiłem ją, miałem odruch wymiotny, to było obrzydliwe. Jakby napłynęło do niej życie.Nabrała koloru, jej klatka piersiowa zaczęła się ruszać. Po kilkunastu sekundach otworzyła oczy, nie były już niebieskie. Mieniły się w barwach brązy i czerwieni. Nie była sobą, jakby zapomniała o wszystkim. Miałem nadzieję że nadal wie kim jestem, ale niestety...
*Perspektywa wampirzycy
 Obudziłam się jak nowo narodzona.Nie pamiętałam nic, a nic. Pożądałam krwi, pokarmu. Wpiłam się w szyję Louis'a. Wtedy byłam w szale nie wiedziałam co robię. Dopiero gdy skończyłam dotarło do mnie że zabiłam kogoś komu zawdzięczałam życie. Nie miałam zamiaru trwać bez niego. Nóż trafił moje serce. Zabiłam się i dołączyłam do grona zmarłych...

















BAM!BAM!BAM! TO MOJE OPOWIADANIE NA HALLOWEEN. NIE JEST ZBYT STRASZNY ALE CÓŻ... STRASZNEGO HALLOWEEN :3 BUU!!!

Imagin całe 1D część 7

Po kilkunastu minutach jazdy wysiedliśmy przed wielkim studiem w którym nagrywano reklamy, seriale, filmy i teledyski. Nie miałam zielonego pojęcia co miałabym tam robić
-Dlaczego...?-krzywo patrzałam na budynek
-Mam niezwykłą niespodziankę-był podekscytowany, strach się bać. Pociągnął mnie za sobą do środka. Ta cała "niespodzianka" była dla mnie kolejnym zaskoczeniem...
***
Trzymałam się go kurczowo. Bałam się tego całego zaskoczenia. Zatrzymaliśmy się przed jakimś planem zdjęciowym
-Nie rozumiem-rozejrzałam się
-Będziesz grała w serialu-spojrzałam na niego jak na wariata
-Niall. Po pierwsze nie mam doświadczenia, po drugie nie wiem o co tu chodzi i po trzecie wcale nie musisz na siłę załatwiać mi pracy, jestem dorosła-przewrócił oczami
-(T.I) to wcale nie jest na żadną siłę. Reżyser sam chciał cię tu wkręcić ja tylko odebrałem telefon-szukałam wzrokiem wyjścia, bałam się czegoś tak poważnego co może zaważyć o moim dalszym życiu. Nialler chyba domyślił się co chcę zrobić-Nawet nie próbuj-chciałam się rozbiec ale złapał mnie zanim dobrze wystartowałam
-Ja się wstydzę-wtuliłam się w jego tors, musiałam wyglądać jak mała dziewczynka
-Misia, nie przesadzaj-pocałował mnie w czoło. Zachowywaliśmy się jak para ale byliśmy tylko przyjaciółmi, była pomiędzy nami jakaś więź. Przy nim czułam się jak księżniczka. Podszedł do nas ten sam niski mężczyzna. Podał nam dłonie
-Witam, witam. Miło mi że się zdecydowałaś, nie spodziewałem się
-Ja też-nadal trzymałam się blisko Horan'a
-Dobrze więc tu masz scenariusz. Jutro zaczynamy masz zaznaczoną swoją kwestię i naucz się jej. O postaci opowiem ci jutro. Jesteś tytułową bohaterką, powodzenia-mówił tak szybko że ledwo nadążałam za jego akcentem-To do jutra. Widzimy się o 8.00. Dzięki Niall za taki skarb-ponowił uścisk i odszedł. Nie mogłam uwierzyć w to wszystko. Byłam od tygodnia w Londynie a już zdążyłam poznać One Direction, nagrać z nimi teledysk, dostać kosza, ponownie się z kimś zbliżyć i zacząć pracę w showbiznesie. Niezły początek. Cała się trzęsłam. Blondyn się zaśmiał i wyprowadził mnie stamtąd. To on trzymał scenariusz bo nie byłam wstanie wyciągnąć po niego ręki. Dopiero kiedy stanęliśmy na parkingu wszystko do mnie doszło
-Co?-złapałam się za głowę-Dziękuję-wskoczyłam mu na ręce. Po chwili niesamowitej euforii spojrzałam mu głęboko w oczy i...

czwartek, 30 października 2014

Whisper my name 6

-To uważasz za idealne? Popełniłam straszny błąd-ze łzami w oczach opadłam na ziemię, nie miałam już siły. On upadł na kolana i zasłonił moją rękę. Złapał mnie za podbródek i prosto w oczy powiedział:

-Jesteś przepiękna, ale dla mnie najcudowniejsza jest twoja dusza...-jeszcze nikt nie był taki dla mnie, nigdy...
***
Spoglądając w te zielonki widziałam kogoś więcej niż zwykłego chłopaka. Był inny niż wszyscy, szczery, troskliwy. Nie spotkałam nigdy nikogo takiego. Nie mogłam napatrzeć się na to zjawisko. Zawiesiłam się na chwilę, Nareszcie zdobyłam się na jakiekolwiek słowa:
-Jesteś niezwykły, wiesz?-zaśmiał się na widok mojej miny
-Nie jestem-uśmiechnęłam się delikatnie. Do grona zaufanych mi osób dołączyła druga osoba. Ale po chwili doszło coś do mnie:
-Harry, ty nie możesz się ze mną zadawać-ponownie okazał swoje rozbawienie
-Niby dlaczego?-zapytał
-Bo kiedy Zayn zobaczy cię ze mną rzuci się na ciebie i znowu mnie...-odwróciłam głowę
-Ja umiem się obronić, a tobie nic nie zrobi bo będę przy tobie-złapał mnie za podbródek i ukazał swoje niesamowite dołeczki. Miałam nadzieję że jego słowa nie są rzucane na wiatr. Odwzajemniłam uśmiech
-Zaufam ci-przytulił mnie. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę. Później zostawił mnie samą. Szybko minęła mi reszta dnia.


Wstałam z samego rana i wyszykowałam się. Pod moim domem jak zwykle stała Cami i czekała na mnie. Przywitałyśmy się i podeszłyśmy na chwilę do naszej ulubionej kawiarni. Zamówiłyśmy sobie kawę i po kilku minutach kroczyłyśmy ku szkole. Opowiedziałam jej całą historie, była bardziej podekscytowana niż ja. Zaczęłyśmy się wygłupiać i biegać. Pod budynkiem napotkałyśmy Niall'a który od razu porwał moją przyjaciółkę. Zostałam sama. Zauważyłam zmierzającego ku mnie, również ruszyłam ku niemu. W szkole nie byłam ta smutną sobą, starałam się udawać że moje życie jest idealne. Nieco zaskoczył mnie swoim przywitaniem...

Little Sweet Angel 10

-Rozumiem, ale pozwól mi zostać z tobą-przyjrzałam się mu i uchyliłam barierę aby mógł ją pokonać. Niepokój zżerał mnie od środka...Wiedziałam że moje złe wspomnienia nigdy ode mnie nie odejdą..
***
Usiadłam na kanapie i skuliłam się w kłębek, cicho płakałam. Nie miałam już siły. Objął mnie i zapytał:
-Napewno nie chcesz o tym porozmawiać?-kiwałam głową na nie
-Jeszcze nie teraz, to za dużo-ledwo wydukałam. Już nie cierpiałam fizycznie, to ból psychiczny mnie zabijał. Nie mogłam zapomnieć, za każdym razem kiedy on się pojawiał wspomnienia wracały na dwa razy dłużej. Kiedy tylko coś przyćmiło pamięć znów wracał
-Od dzisiaj nie spuszczę cię z oka na moment-podniosłam na niego wzrok
-Nie. Ty masz swoje życie, zmartwienia. Nie musisz marnować na mnie czasu, nie chcę żebyś się poświęcał się dla mnie.
-Michell, jesteś dla mnie ważna nie potrafiłbym cię zostawić-postanowiłam że nie będę się z nim kłócić, mimo iż nie czułam się się dobrze z tym. Nienawidziłam litości, najgorsza rzecz jaka mogła dla mnie istnieć. Postanowiłam zmienić centrum uwagi tamtego wieczoru, właściwie nocy
-Może obejrzymy jakiś film?-zerwałam się do szafki z filmami
-Jasne-był lekko zdezorientowany. Nie dziwiłam się. Włączyłam "Pan i Pani Smith", zawsze poprawiało mi to humor. Ale wtedy chyba to było niemożliwe. Pamiętam tylko że oparłam głowę o ramię loczka...
*Oczami Harold'a
Nie dotrwała nawet do pierwszej sceny. Ułożyła tylko obok mnie a już odwiedziła krainę Morfeusza. Uśmiechnąłem się na widok jej spokojnego snu. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej łóżka. Była taka krucha, niewinna. Nie wiedziałem jak można ktoś mógł to zrobić. Jej idealna cera, piękne oczy, pełne usta, cudowne włosy, idealna figura pobita. Dla mnie była bezbronną księżniczką czekającą na wybawienie. Mimo że wydawało się jej że lituję się nad nią ale tak nie było. Martwiłem się o nią. Dla mnie naprawdę wiele znaczyła. Chciałem się zmienić. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny, dopiero co mnie poznała a przejmowała się mną bardziej niż sobą. Martwiło mnie jednak kilka rzeczy. Przede wszystkim kim był ten ktoś kto ją tak traktował, dlaczego była taka zamknięta w sobie, co takiego wydarzyło się w jej życiu, czemu ciężko jej zaufać komukolwiek. Czasami miałem też wrażenie że boi się wszystkich mężczyzn, czasami nawet drżała na mój widok. Chciałem ją poznać, dostać odpowiedz na swoje wszystkie pytania. Dla niej mógłbym poświęcić wszystko...
Wróciłem do salonu. Nie wiedziałem gdzie miałbym spać. Więc zwyczajnie położyłem się na sofę i zasnąłem.

środa, 29 października 2014

Imagin Liam

Mam dość! Cholerny Josh! Potrafi tylko ranić, na nic więcej się nie nadaje. Już od dawna nic do niego nie czuję. Rozpaczałam właśnie w garderobie chłopców kiedy do środka wszedł Liam:
-Hej (T.I) nie płacz-przytulił mnie-To zwykły drań, nie zasługuje na ciebie-pocieszał. Był moim najlepszym przyjacielem, szczerym i od serca. W głębi podkochiwałam się w nim ale nie chciałam niszczyć naszej relacji, nie byłam pewna czy odwzajemnia to uczucie. Uspokoiłam się i puściłam go
-Dziękuje, ale tak naprawdę to ja nie zasługuję na nikogo-mówiłam tak gdyż liczne zdrady ze strony chłopaka naprawdę obniżają samoocenę. Nie lubiłam już samej siebie, myślałam że już nikogo nie znajdę dlatego trwałam z Josh'em, bałam się samotności. Mimo to postanowiłam to był definitywny koniec. Na moje słowa Payne lekko się zaśmiał:
-Jesteś przepiękna, nie wiem jak znajdziesz godnego siebie. Nawet nie wiesz...-trzymał mnie za ręce, tak chciałam usłyszeć te słowa. Jak na złość przerwał nam nie kto inny jak Lou, uwielbiam go po prostu, yhhh...:
-Liaś przymiarka-mój towarzysz westchnął głośno i mnie puścił

-Do zobaczenia na koncercie-pomachałam mu i szeroko się uśmiechnęłam. Moje serce prawie wyskoczyło mi z klatki piersiowej. Miałam potwierdzenie co do mojego uczucia do niego. Nie wiedziałam jednak czy nie zraniłabym ich perkusisty, ale z drugiej strony on robił to wielokrotnie. Nie miałam zamiaru być gorszą, on nie miał litości ja tez nie chciałam. Usiadłam sobie za kulisami i czekałam na występ. Kilka osób jeszcze ze mną porozmawiało i zostałam zupełnie sama. Po kilkudziesięciu minutach głuchych krzyków i pisków directionerek zaczęli grać. Zabawa trwała w najlepsze. Nie miałam jednak ochoty patrzeć jak ten łajdak cieszy tą swoją zakłamaną twarz. Schowałam się do tej samej przebieralni, rozłożyłam się wygodnie na sofie która ponoć należała do Hazz'y ale co tam. Ten lokaty słodziak musiał ochrzcić każdą kanapę swoim szanownym tyłkiem. Kochałam tych chłopców, umieli dostarczyć rozrywki. Jeden spał, drugi jadł, trzeci oglądał "Toy Story"na komórce czwarty z piątym biegali dookoła. Nie mogłabym wyobrazić sobie trasy bez ich szaleństw. Długo leżałam przypominając sobie ich najzabawniejsze momenty na poprawę humoru. Przerwali mi właśnie oni. Nabuzowani wparowali do środka jak burza, aż zajęłam pozycję siedzącą
-Spokojnie to tylko One Direction-zaśmiałam się na słowa Harry'ego. Spojrzałam na Liam'a, był jakby czymś przejęty. Poprosił mnie za bok. Zgodziłam się:
-(T.I) muszę ci coś powiedzieć-znowu trzymał moje dłonie-Kocham cię-nic nie powiedziałam, delikatnie się uśmiechnęłam i pocałowałam go. Teraz mogę się tylko zastanawiać czy nie żyję w bajce z idealnym księciem :) i jego tańcem szczęścia:

She's fire (The End)

Dopiero go poznałam, ale z drugiej strony czułam się jakbym z nim dorastała. Już doskonale słyszałam myśli blondyna, czułam to co on, mogłam władać nim a on mną. Było to niesamowite uczucie, bardzo miłe naprawdę wyjątkowe.Uśmiechnęłam się delikatnie jak i on, naprawdę byliśmy jednością...
***
Szczęście mnie ogarnęło. W środku mnie jakby rozpalił się płomień na nowo. Jakbym odżyła. Czułam się nieziemsko, bardziej niż zwykle. Nie wiedziałam czy to była miłość, nigdy nie byłam zakochana. Nie puszczałam jego dłoni:
-Ja...-jąkałam się
-Wiem, ja też-naprawdę czytał mi w myślach. Uśmiechnął się przepięknie, najcudowniej w świecie. Był idealny pod każdym względem. Przypominał mi kogoś, kogoś mi bardzo bliskiego, kogoś kogo już nie ma. Był podobny do mojego zmarłego ojca, te oczy, uśmiech, to był on w młodszej postaci. Wtedy wiedziałam że został mi zesłany prosto z nieba. To był mój anioł.

*9 miesięcy później
Każde wybory mają swoje konsekwencje. W moim przypadku nie był to wybór tylko wola, moja własna. Zamieszkałam z Niall'em w Mullingar. Nie potrafilibyśmy żyć bez siebie, Niestety musiałam zostawić mamę samą, ale poznała swojego księcia z bajki. Wiem że to idealny partner dla niej, czytałam go.
Pewnego dnia do naszego mieszkania wparowali chłopcy:
-Już wiemy!-Lou wskoczył na sofę
-Ale co?-pojawiłam się na kolanach ukochanego
-Nigdy się do tego nie przyzwyczaję-poprawił moje włosy i ucałował mnie. Rzeczywiście ciężko było przywyknąć do czegoś takiego. On miał tylko żywioł, dla niego było to niezrozumiałe. Obok znaleźli się także Harry i Zayn:
-Wiemy kim jesteś-powiedział podekscytowany Louis
-Miło poznać-uniosłam brew do góry. Nigdy nie mogłam załapać ich sposobu przekazywania sobie informacji
-Nie o to chodzi-wtrącił się mulat
-Tak naprawdę urodziłaś się z żywiołem, jednym-zaczął Hazz którego zdążyłam już zaakceptować
-Ale naznaczona byłaś symbolem wszystkich czterech co oznacza że z czasem nabrałaś innych umiejętności-kontynuował Tomlinson
-A pięczęć mocy nadał ci ktoś dla ciebie najważniejszy, ale kto nie wiemy-zakończył Malik. Od razu wiedziałam że chodzi o mojego tatę. Wymieniłam spojrzenia  z blondasem. Świetnie się zrozumieliśmy:
-To musiał być mój zmarły ojciec-wyjaśniłam. Chwilę pozostaliśmy w ciszy. Nagle, nie zdążyłam nawet tego przewidzieć, Horan zapytał:
-Ale jakim ona jest żywiołem?-tym razem oni się obejrzeli
-Ona jest ogniem-te słowa brzmiały idealnie...


Reakcja Nialler'a ;) 

Reakcja Secret ^^




Whisper my name 5

-Nie musisz się tak czuć-uśmiechnęłam się delikatnie i przycisnęłam ją do siebie. To była najbliższa mi osoba, jedna która znała mnie i pomimo moich wad i wyborów nie opuszczała mnie. Na nią zawsze mogłam liczyć...
***
Porozmawiałam z nią jeszcze chwilę. Pogadankę przerwał nam Niall. Zadzwonił do Cami i "ukradł" mi ją. Wpatrywałam się ślepo w okno. Nagle zauważyłam że podjechał samochód zgrai Zayn'a. Wystraszyłam się, to nigdy nie wróżyło nic dobrego. Mulat wysiadł wściekły z furgonetki  zmierzał w kierunku drzwi mojego domu. Dobrze wiedział że moi rodzice wyjechali w delegację. Usłyszałam tylko silny trzask. Skuliłam się i czekałam na wybuch. Wparował do pokoju:
-Ty szmato!-za włosy pociągnął mnie na ziemię-Ja jeszcze nie zdążyłem się spakować a ty już spotykasz się z innymi?!-kopnął mnie w brzuch kilka razy, za każdy cios bolał coraz bardziej-Jeżeli jeszcze raz ktoś z moich cię z nim zobaczy, a ja się o tym dowiem...-schylił się nade mną-Zabiję. I ciebie i jego. Jasne?-jeszcze raz mnie kopnął i wyszedł z domu. Nie mogłam się ruszyć, leżałam na podłodze około 30 minut, ledwo udało mi się usiąść na łóżku. Nic nie słyszałam, żadnych dźwięków. Najwidoczniej takie były, gdyż do mojego pokoju wkroczył Harry:
-Co ty tu robisz?-z trudem odezwałam się
-Boże najświętszy Nelly!-rzucił się na kolana-Kiedy?-zapytał
-Nic mi nie jest-wydukałam. Przewrócił oczami i ułożył mnie pod kołdrę. Siedział obok aż nabrałam sił. Kiedy tylko poczułam się lepiej podniosłam się do pozycji siedzącej
-Dziękuje-smutno rzekłam
-Nell powiedz. Czy to przeze mnie?-nie wiedziałam co odpowiedzieć. Bałam się. Musiałam szybko coś wymyślić
-Nie, zasłużyłam sobie sama-chyba zabolały go te słowa. Objął mnie
-Nie zasługujesz nawet na pstryczka w nos. Jesteś piękna, inteligentna, pomysłowa, urocza i niesamowita. Nienawidzę go za to, jak można tak traktować taki skarb?-wcale mi się tego dobrze nie słuchało, nienawidziłam siebie. Nie mogłam znieść swojego odbicia, swojego ciała. Nie pochlebiało mi to, raczej przypominało o najgorszym, o tym czego nie widać. Coś we mnie pękło, wściekłam się. Zebrały się we mnie wszystkie siły, zapomniałam o bólu. Wstałam i podciągnęłam rękaw bluzy. Moje rany zostały odkryte:
-To uważasz za idealne? Popełniłam straszny błąd-ze łzami w oczach opadłam na ziemię, nie miałam już siły. On upadł na kolana i zasłonił moją rękę. Złapał mnie za podbródek i prosto w oczy powiedział:
-Jesteś przepiękna, ale dla mnie najcudowniejsza jest twoja dusza...-jeszcze nikt nie był taki dla mnie, nigdy...

wtorek, 28 października 2014

Imagin całe 1D część 6

Po prostu nie chciałam na to patrzeć. Dopiero co ja mu się podobałam ale szybko się pozbierał. Nawet mnie nie zauważył. Miał niewiele czasu, szybko wybiegłam tylnym wyjściem. Podążał za mną Horan. Co ja mu teraz powiem?
*** 
Biegł za mną aż dorównał mi kroku:
-(T.I) coś się stało?-bł zdyszany
-Nie, nic takiego. Zwyczajnie znów się zawiodłam-westchnęłam
-Zatrzymaj się-przystanęłam i spojrzałam mu prosto w oczy
-O co chodzi?-zbliżył się nieco
-Wiem że Zayn się ci podoba, wiem że myślałaś że jest singlem, wiem że teraz jesteś wściekła-chciał mnie dobić?-Ale chcę żebyś ty wiedziała że ja lubię cię bardziej niż on, dużo bardziej-był uroczy. Patrzał na mnie zupełnie inaczej niż zwykle, słodko się stresował i mówił prosto z serca. Nie był fałszywy. Wywołał delikatny uśmiech na mojej twarzy
-Ja też cię lubię-wspięłam się na palcach aby dać mu buziaka  policzek-Do zobaczenia-na pożegnanie osłupiały pomachał mi. Zachichotałam i ruszyłam dalej. Może jeszcze wszystko się ułoży? Cicho weszłam przez okno swojego pokoju. Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. To było za wiele wrażeń jak na jeden dzień.
Obudziłam się około 9.00 rano. Ogarnęłam się i ubrałam  się, uczesałam niechlujny kok i zeszłam do kuchni. Jak zwykle Nicole już nie było. Pracowała zbyt ciężko, musiałam jakoś jej pomóc. Postanowiłam znaleźć pracę. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Przy okazji sprawdziłam telefon. Otrzymałam wiadomość od Niall'a:
"Dzień dobry księżniczko. Spotkajmy się o 10.30 za apartamentowcem, to ważne. Nialler :) "
Po raz kolejny uśmiechnęłam się z jego powodu. Niedługo potem stałam za umówionym budynkiem. Zdążyłam akurat na styk. Właśnie wchodził w tej samej bluzie w której był kiedy go poznałam. Przywitał mnie buziakiem w policzek
-Cześć-szepnął aby nikt nas nie usłyszał
-Hej-równie cicho odpowiedziałam
-Zabieram cię gdzieś-objął mnie i poprowadził do podstawionego samochodu
-Domyślam się-zażartowałam. Po kilkunastu minutach jazdy wysiedliśmy przed wielkim studiem w którym nagrywano reklamy, seriale, filmy i teledyski. Nie miałam zielonego pojęcia co miałabym tam robić
-Dlaczego...?-krzywo patrzałam na budynek
-Mam niezwykłą niespodziankę-był podekscytowany, strach się bać. Pociągnął mnie za sobą do środka. Ta cała "niespodzianka" była dla mnie kolejnym zaskoczeniem...

Little Sweet Angel 9

Nagle wszyscy prócz blondyna wstali i zaczęli śpiewać "Sto lat", jeszcze nie byłam przyzwyczajona do takich gestów ze strony nowo poznanych osób, czy po prostu do ludzi wokół. Miałam nadzieję że jakoś uda mi się do tego przywyknąć...
***
Uśmiechałam się jak najpromienniej potrafiłam i czekałam aż skończą. Jeszcze trochę czułości i ruszyliśmy na parkiet. Nie było mi miłe balowanie,  ale nie chciałam dać nic po sobie poznać. "Tańczyłam" blisko Hazz'y, tylko on wiedział o moich obrażeniach więc niecelowo by mnie skrzywdził.Niestety puszczono wolny kawałek, byłam zmuszona wpaść w czyjeś ramiona, tyle dobrego że był do loczek. Przycisnął mnie do siebie i bujał nami w rytm muzyki. Czułam się przy nim po prostu bezpieczna, potrzebna. Kiedy muzyka znowu zmieniła się na energiczną odskoczyliśmy od siebie i spojrzeliśmy głęboko w oczy. Nieszybko się ocknęliśmy. Kiedy w końcu udało się nam wyjść z transu zdezorientowani wróciliśmy do loży. Nie udało mi się nawet odpocząć Elenor pociągnęła mnie ze sobą do łazienki
-Nie pudrujesz się?-zapytała kiedy stałyśmy przed lustrem
-Ja się nie maluję-dopiero kiedy zamknęłam usta zdałam sobie sprawę co powiedziałam
-Ale masz na sobie make-up-lekko się skrzywiła
-Sporadycznie...-podeszła do mnie i dokładnie obejrzała twarz
-Dobrze...-uniosła brew do góry
-Możemy już wracać?-wyszłam bez czekania na odpowiedź. Usiadłam na swoje miejsce i patrzyłam jak się bawią, zbyt bolał mnie brzuch. W pewnym momencie nie wytrzymałam
-Harry ja już muszę...-jąkałam się. Po prostu złapał mnie za rękę i oznajmił reszcie że wychodzimy. Pożegnaliśmy się i po chwili kroczyliśmy ulicą. Ból tak się nasilił że zgięłam się i nie mogłam ruszyć
-Koniec tego, idziemy do szpitala-wziął mnie na ręce, nie miałam siły się wyrywać
-Ja nie chcę-tylko na tyle było mnie stać. Nawet się nie odezwał wściekły niósł mnie przez kilka przecznic. Natychmiastowo się mną zajęto. Miałam mocno zbite mięśnie brzucha. Założono mi profesjonalny opatrunek i podano leki. Niestety Styles dowiedział się że kłamałam. Wracałam już o własnych nogach. Bałam się jak zareaguje, strach przed mężczyzną wcale nie był dal mnie nowością. Spodziewałam się wybuchu złości i krzyków, a on tak zwyczajnie mnie przytulił, nie mówił nic. Podprowadził mnie pod dom
-Przepraszam-czułam się winna
-Michell, chcę tylko wiedzieć kto-łzy napłynęły mi do oczu
-Ja nie mogę-już chciałam zamknąć mu drzwi przed nosem ale je zatrzymał
-Rozumiem, ale pozwól mi zostać z tobą-przyjrzałam się mu i uchyliłam barierę aby mógł ją pokonać. Niepokój zżerał mnie od środka...Wiedziałam że moje złe wspomnienia nigdy ode mnie nie odejdą...

poniedziałek, 27 października 2014

She's fire 5

-Nie chodzi o to. Jesteś nadzwyczajna-za ramie złapał mnie Niall. Coś we mnie pękło, za często to słyszałam. Wyrwałam się i przez płacz krzyknęłam:
-Nie chcę taka być! Nie chcę się tak czuć!...
***
Byłam pod wpływem tylu emocji naraz że wywoływałam burzę, ulewę, trzęsienie ziemi, pożar lasu i wichurę. Chłopcy musieli łagodzić anomalia swoimi siłami
-Secret! Przestań!-ich wołania tylko nasilały moje działania. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę że mogę ich skrzywdzić. Zatrzymałam to
-Ja nie...-jąkałam się
-Już dobrze-w ramiona ujął mnie blondyn. Poczułam niesamowitą czystość jego duszy, był jak anioł. Wszystkie moje negatywne emocje uleciały. Spojrzałam mu prosto w oczy, coś we mnie uderzyło. Jakbym przejrzała jego osobowość i połączyła ze swoją. Nie wiedziałam co się stało. Czułam się przy nim bezpieczna, kochana, wyjątkowa. Przeszło przeze mnie ciepły, przyjemny prąd. Nasze dłonie się złączyły. Długo trwaliśmy w bezruchu jakby czytali nasze osobowości. Nagle przerwała nam reszta:
-To koniec.-stwierdził Louis
-Czego?-zapytałam
-Mieliśmy odebrać ci siłę, ale teraz nie możemy-odezwał się Zayn
-Dlaczego?-nie rozumiałam
-Wasze dusze się złączyły. Kiedy tak się stanie ta druga osoba jest w stanie zrobić dla ciebie wszystko, jesteście jednością. Nikt nie ma na to wpływu. Nikt nie może cię skrzywdzić, to niemożliwe. Jesteś jakby chroniona na wieczność. Nie można zrobić nic...-nie wiedziałam jak to możliwe. Dopiero go poznałam, ale z drugiej strony czułam się jakbym z nim dorastała. Już doskonale słyszałam myśli blondyna, czułam to co on, mogłam władać nim a on mną. Było to niesamowite uczucie, bardzo miłe naprawdę wyjątkowe.Uśmiechnęłam się delikatnie jak i on, naprawdę byliśmy jednością...

Whisper my name 4

 Kiedy zajęliśmy miejsca w kawiarence wkroczył na nielubiany przeze mnie temat...
***
-Dlaczego z nim jesteś?-wiedziałam do czego zmierza
-Bo go kocham-sama nie wierzyłam w swoje słowa
-Zapewne najbardziej te siniaki na nadgarstkach i groźby-trafił w mój czuły punkt. Łzy stanęły mi w oczach ale nie spływały po policzkach. Jakby czekały na właściwy moment
-Ja...nie-jąkałam się nie wiedząc co powiedzieć. Nikt nigdy nie pytał mnie o to, o moje życie. Zayn budził strach we wszystkich, więc nikt nie próbował nawet ingerować w nasz "związek"
-Spokojnie.-złapał mnie za ręce-Mam tylko jedno pytanie. Chcesz z nim być?-pokiwałam głową na nie. Zaczęłam cicho płakać-Pomogę ci, nie pozwolę mu marnować takiego cuda-serce mówiło aby mu zaufać, ale czysty rozsądek nie pozwalał na to. Otarłam twarz, aby nie rozmyć makijażu i zaczęłam:
-Harry, naprawdę lubię cię ale wiem jakim jesteś typem. Niby będziesz się o mnie troszczyć ale szybko ci to minie. Nie potrzebuje litości-puściłam go i wyszłam z kawiarni. Nie żałowałam, to tylko chwilowe uczucie z jego strony nie miałam na co liczyć. Mimo to potrzebowałam przyjaciółki, od razu zadzwoniłam po Camile która po chwili znalazła się u mnie w domu
-Mów. Co się stało?-usiadłyśmy na moje łóżko
-On już wie-podniosłam rękaw mojej bluzki i pokazałam blizny. Przytuliła mnie-Chciał mi pomóc, ale się nie zgodziłam. I tak w końcu by mnie zostawił, wiem to. Przejrzałam go-poprawiła moje włosy
-Skarbie, wcale nie musi tak być. On może cię wyciągnąć z tego bagna zwanego twoim chłopakiem. Znasz go niecałe kilka godzin może nie jest takim jakim ci się wydaje?-miała racje. Może byłam zbyt pewna swoich racji? Może mogłam dać mu szansę? Wtedy wpadłam w rozpacz. Nie chciałam tak żyć, nie chciałam być z Malik'iem. Miałam dość ciosów, bólu, ran, krwi, krzyków i cierpienia. Nie kochałam go, a zmarnowałam szansę na opuszczenie go. Płakałam przyjaciółce w ramię, kiedy nieco się uspokoiłam dodała mi otuchy:
-Nie musisz się tak czuć-uśmiechnęłam się delikatnie i przycisnęłam ją do siebie. To była najbliższa mi osoba, jedna która znała mnie i pomimo moich wad i wyborów nie opuszczała mnie. Na nią zawsze mogłam liczyć...