- Chcesz? - zwróciła się do mnie nakładając ryżu na talerz.
- Poproszę, ale ja mogę to zrobić - powiedziałem.
- Emm ... - spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. - Jednak kiedyś tu mieszkałam, nie jestem gościem - zachichotała.
- No fakt - przyznałem. Wieczór zapowiadał się dobrze, lecz wciąż bałem się, że dojdzie do czegoś do czego nie powinno ...
***
Zasiedliśmy do stołu.
- Wina? - zapytałem otwierając butelkę alkoholu. Dziewczyna sięgnęła po dwa kieliszki i podała mi je.
- Poproszę - odparła z lekkim uśmiechem. Ukradkiem spoglądałem na jej krągłe piersi, kiedy ona nachylała się nad stołem, aby sięgnąć po serwetkę. Spojrzałem na swoje spodnie, wtem moje policzki zaczęły mnie palić. Wsunęłem się bliżej stołu, aby nie zauważyła mojego podniecenia.
- Ykhm - chrząknąłem, by się uspokoić. - Proszę - podałem jej lampkę wina. Odebrała ją ode mnie i obdarzyła radosnym uśmiechem. W jej oczach także widniała ta niepokojąca iskra, która nie powinna występować pomiędzy naszą dwójką.
- Dziękuję - odezwała się, upijając łyk. Jej pełne usta idealnie objęły szkło. Wyglądało to tak cholernie seksownie. Poważnie myślałem, że za moment eksploduję. Kompletnie zapomniałem o Elisabeth. Skupiłem się na pięknym, młodym ciele ( T.I ). Oblizała wargi powoli, udając niewinną dziewczynkę. Odstawiła kieliszek i wstała. Niesłyszalnie wypuściłem powietrze z płuc, gdyż zrobiło się naprawdę gorąco. Kręcąc swym zgrabnym tyłkiem zbliżyła się do wieży stereo. Schyliła się powoli, wypinając to i owo. Nie mogłem oderwać wzroku od tej perfekcyjne wykrojonej pupy.
W mojej głowie zawitało milion fantazji na temat dziewczyny i tego co mógłbym z nią robić. Przygryzłem wargę, czując narastające napięcie pomiędzy nami. Ona dobrze wiedziała co robi i bylem pewien, że chce tego samego co ja. Mimo to, starałem się opanować.
Nawet nie zauważyłem, gdy wymieniła płytę i muzyka zaczęła grać. Nie przypominała romantycznej klasyki, ani żywego roka. Było to coś bardziej ... Seksownego ~ dosłownie. Moje spostrzeżenie nie wynikało z ogromnego podniecenia postacią córki mej narzeczonej, ale z tego, że te utwory poważnie były stworzone do rozbudzania zmysłów dorosłych. Wybór dziewczyny nie stanowił przypadku, czego też mogłem być pewny.
- Tak lepiej - stwierdziła wracając na swoje miejsce. - Smacznego - pożyczyła mi.
- Smacznego - odpowiedziałem i zająłem się jedzeniem.
- Jak wam się układa? - zapytała, wybijając mnie tym z rytmu. Spojrzałem na nią zdezorientowany, aby za chwilę zrozumieć o co pyta.
- Z ... Z Elisabeth? - otrząsnąłem się. - Ah tak - westchnąłem, udając rozbawienie.
Jednakże nie było mi do śmiechu. Bałem się, że dojdzie do czegoś więcej niż rozmowa. Bałem się zranić Elis. Obiecałem sobie, że tego nie zrobię. Gdyby się jednak dłużej zastanowić to właśnie to czyniłem. Niechciane przeze mnie oświadczyny, przygotowania, ciągle przekonywanie o swojej nieszczerej miłości oraz samo to, że ją wykorzystywałem ... Tamtego wieczora zdałem sobie z tego sprawę. Tak właśnie zacząłem walkę z samym sobą. Z jednej strony nie chciałem posunąć się do takich czynów. Z drugiej zaś, pragnąłem (T.I ) i uważałem, że i tak ją ranię.
- ... Znaczy jest okej - wykrztusiłem. Jej twarz wyrażała rozbawienie. Zaczęła głośno chichotać. Ułożyła dłoń na mym ramieniu, aby rozluźnić me napięte mięśnie. Jednakże efekt zupełnie różnił się od zamiaru. Zamiast się rozluźnić, jeszcze bardziej się podnieciłem. Jednak, widząc pożądanie w źrenicach dziewczyny, ułożyło mi nieco. Nie byłem już tak bardzo zażenowany swoją postawą, gdyż podzielała ją.
- Okej? - przez śmiech jęknęła. - Przepraszam Louis, ale wiem, że tak nie jest - powiedziała. Tymi słowami wbiła mnie w krzesło.
- Słucham? - wymamrotałem. Czułem jak rośnie we mnie większe napięcie. Jednak nie to "przyjemne", a bardziej to napięcie stresu.
- Lou ... - westchnęła. - Wiem, że nie kochasz mojej matki - powiedziała rozbawiona. - To oczywiste - machnęła ręką. - Wiem też, że po prostu boisz się ją urazić i nie chcesz przez to zrywać zaręczyn - z każdym słowem coraz bardziej mnie szokowała.
W głowie zacząłem układać sobie miliony pytań. Skąd? Jak? Od kiedy? Obawiałem się, że opowie o wszystkim swojej matce. W pewnym sensie uwolnił się od największego błędu swojego życia. Jednakże złamałbym serce Elisabeth. Sam nie wiedziałem jaką wersję bym wolał. Nie byłem również pewien co do tego czy to właśnie ja chciałem przekazać źle wieści Elisie. Może lepiej zrobiłaby to ( T.I )?
- Ale ... - odezwałem się przerażony.
- Spokojnie - obdarzyła mnie uśmiechem pocieszenia. - Gdybym miała jej to powiedzieć, zrobiłabym to już dawno - ułożyło mi.
- Dlaczego więc nigdy tego nie zrobiłaś? - zapytałem ciekawy.
- Hmm... - udała, że się zastanawia - To raczej nie mój interes. Ty powinieneś to zrobić - wzruszyła ramionami i znów zajęła się jedzeniem. Mnie już opuścił stres, a pociąg do osoby ( T.I ) powracał.
- Znaczy nie zależy ci? - skupiłem na niej wzrok.
- Jakoś nie darzę swojej mamy specjalnym szacunkiem i miłością - odpowiedziała obojętnie.
- Dlaczego? - zmarszczyłem czoło.
- Zdradziła ojca nie raz, a później udawała święta. Tak samo robi z tobą, a ty nawet nic nie podejrzewasz - prychnęła.
- Co? - poczucie winy zaczęło we mnie maleć. Wtem coraz bardziej chciałem się odegrać.
- Proszę cię, ona nawet gdy mnie odwiedza to puszcza się z jakimiś przystojnymi pracownikami hotelu - przewróciła oczami. - Zapewne i teraz jest u jakiegoś kochanka - stwierdziła pewnie z szyderczym akcentem. - Ona tez wyciąga z waszego związku same korzyści, gdyż dzięki tobie może zostać szanowana panią z banku. Gdyby była sama traktowano by ją jako niezaradną kobietę, a tak ma ciebie i kłamie na prawo i lewo, że masz 40 lat i dwa metry wzrostu - zaśmiała się. - Tak na prawdę nie kocha cię i jesteś jej obojętny - podsumowała.
Byłem w szoku. Gdyby powiedziałby mi to ktoś inny ~ mógłbym nie uwierzyć. Jednak fakt, iż wpłynęło to z ust samej córki Elisabeth, utwierdził mnie w tym. Wiedziałem, że nie kłamie. Po co miałaby to robić? Kompletnie przestałem czuć się winny. Wypełniło mnie natomiast coś czego mi brakowało - ulga. Tak ~ ulga. Cieszyło mnie to, że moja rola zdrajcy i łajdaka się skończyła. Byłem w szoku, ale jakoś niespecjalnie czułem się zdradzony lub oszukany. Ja także nie byłem w zupełności szczery co do Elisabeth. Wtedy moje pożądanie względem ( T.I ) wzrosło o 100 procent.
- Szkoda mi cię - przyznała. - Jesteś takim fajnym facetem - oblizała wargi zmysłowo. - No cóż - wstała od stołu i odłożyła talerz do zmywarki. Również podniosłem się. Właśnie mnie mijała, gdy przejechała dłonią po mym rozpalonym kroczu. Zniknęła z pola mego widzenia, pozostawiając mnie w oszołomieniu.
Szukałem dziewczyny przez dłuższy czas po całym domu. Zostało jedynie jedno miejsce ~ basen. Zdjąłem z siebie ubrania, pozostawiając tylko bokserki. Jak się spodziewałem znalazłem ją w pomieszczeniu z ogromnym zbiornikiem wodnym. Kusy strój kąpielowy ukazywał jej piękne krągłości. Majtki ledwo co zakrywa przód kobietki, a tył ukazywał dosłownie wszystko. Góra bikini składała się z dwóch mikroskopijnych, względem piersi, trójkątów. Włosy miała rozpuszczone. Stała do mnie przodem, przygryzając dolną wargę. Wzrok wpijała w mojego pobudzonego członka, który marzył o jednym. Spojrzała mi w oczy i zbliżyła się na minimalną odległość.
- Wchodzisz? - zapytała zadowolona. Wskoczyła seksownie do wody, a kiedy się wynurzyła zawołała mnie. Nie zastanawiając się długo dołączyłem do dziewczyny. Wtem byłem pewien, że dojdzie do tego czego początkowo się obawiałem ...
Hej! Uff... Długo mi się pisało, bo Święta itd. Wybaczcie ;) Już jestem ; D mam nadzieję, że rozdział nie taki tragiczny ; 3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
- Wina? - zapytałem otwierając butelkę alkoholu. Dziewczyna sięgnęła po dwa kieliszki i podała mi je.
- Poproszę - odparła z lekkim uśmiechem. Ukradkiem spoglądałem na jej krągłe piersi, kiedy ona nachylała się nad stołem, aby sięgnąć po serwetkę. Spojrzałem na swoje spodnie, wtem moje policzki zaczęły mnie palić. Wsunęłem się bliżej stołu, aby nie zauważyła mojego podniecenia.
- Ykhm - chrząknąłem, by się uspokoić. - Proszę - podałem jej lampkę wina. Odebrała ją ode mnie i obdarzyła radosnym uśmiechem. W jej oczach także widniała ta niepokojąca iskra, która nie powinna występować pomiędzy naszą dwójką.
- Dziękuję - odezwała się, upijając łyk. Jej pełne usta idealnie objęły szkło. Wyglądało to tak cholernie seksownie. Poważnie myślałem, że za moment eksploduję. Kompletnie zapomniałem o Elisabeth. Skupiłem się na pięknym, młodym ciele ( T.I ). Oblizała wargi powoli, udając niewinną dziewczynkę. Odstawiła kieliszek i wstała. Niesłyszalnie wypuściłem powietrze z płuc, gdyż zrobiło się naprawdę gorąco. Kręcąc swym zgrabnym tyłkiem zbliżyła się do wieży stereo. Schyliła się powoli, wypinając to i owo. Nie mogłem oderwać wzroku od tej perfekcyjne wykrojonej pupy.
W mojej głowie zawitało milion fantazji na temat dziewczyny i tego co mógłbym z nią robić. Przygryzłem wargę, czując narastające napięcie pomiędzy nami. Ona dobrze wiedziała co robi i bylem pewien, że chce tego samego co ja. Mimo to, starałem się opanować.
Nawet nie zauważyłem, gdy wymieniła płytę i muzyka zaczęła grać. Nie przypominała romantycznej klasyki, ani żywego roka. Było to coś bardziej ... Seksownego ~ dosłownie. Moje spostrzeżenie nie wynikało z ogromnego podniecenia postacią córki mej narzeczonej, ale z tego, że te utwory poważnie były stworzone do rozbudzania zmysłów dorosłych. Wybór dziewczyny nie stanowił przypadku, czego też mogłem być pewny.
- Tak lepiej - stwierdziła wracając na swoje miejsce. - Smacznego - pożyczyła mi.
- Smacznego - odpowiedziałem i zająłem się jedzeniem.
- Jak wam się układa? - zapytała, wybijając mnie tym z rytmu. Spojrzałem na nią zdezorientowany, aby za chwilę zrozumieć o co pyta.
- Z ... Z Elisabeth? - otrząsnąłem się. - Ah tak - westchnąłem, udając rozbawienie.
Jednakże nie było mi do śmiechu. Bałem się, że dojdzie do czegoś więcej niż rozmowa. Bałem się zranić Elis. Obiecałem sobie, że tego nie zrobię. Gdyby się jednak dłużej zastanowić to właśnie to czyniłem. Niechciane przeze mnie oświadczyny, przygotowania, ciągle przekonywanie o swojej nieszczerej miłości oraz samo to, że ją wykorzystywałem ... Tamtego wieczora zdałem sobie z tego sprawę. Tak właśnie zacząłem walkę z samym sobą. Z jednej strony nie chciałem posunąć się do takich czynów. Z drugiej zaś, pragnąłem (T.I ) i uważałem, że i tak ją ranię.
- ... Znaczy jest okej - wykrztusiłem. Jej twarz wyrażała rozbawienie. Zaczęła głośno chichotać. Ułożyła dłoń na mym ramieniu, aby rozluźnić me napięte mięśnie. Jednakże efekt zupełnie różnił się od zamiaru. Zamiast się rozluźnić, jeszcze bardziej się podnieciłem. Jednak, widząc pożądanie w źrenicach dziewczyny, ułożyło mi nieco. Nie byłem już tak bardzo zażenowany swoją postawą, gdyż podzielała ją.
- Okej? - przez śmiech jęknęła. - Przepraszam Louis, ale wiem, że tak nie jest - powiedziała. Tymi słowami wbiła mnie w krzesło.
- Słucham? - wymamrotałem. Czułem jak rośnie we mnie większe napięcie. Jednak nie to "przyjemne", a bardziej to napięcie stresu.
- Lou ... - westchnęła. - Wiem, że nie kochasz mojej matki - powiedziała rozbawiona. - To oczywiste - machnęła ręką. - Wiem też, że po prostu boisz się ją urazić i nie chcesz przez to zrywać zaręczyn - z każdym słowem coraz bardziej mnie szokowała.
W głowie zacząłem układać sobie miliony pytań. Skąd? Jak? Od kiedy? Obawiałem się, że opowie o wszystkim swojej matce. W pewnym sensie uwolnił się od największego błędu swojego życia. Jednakże złamałbym serce Elisabeth. Sam nie wiedziałem jaką wersję bym wolał. Nie byłem również pewien co do tego czy to właśnie ja chciałem przekazać źle wieści Elisie. Może lepiej zrobiłaby to ( T.I )?
- Ale ... - odezwałem się przerażony.
- Spokojnie - obdarzyła mnie uśmiechem pocieszenia. - Gdybym miała jej to powiedzieć, zrobiłabym to już dawno - ułożyło mi.
- Dlaczego więc nigdy tego nie zrobiłaś? - zapytałem ciekawy.
- Hmm... - udała, że się zastanawia - To raczej nie mój interes. Ty powinieneś to zrobić - wzruszyła ramionami i znów zajęła się jedzeniem. Mnie już opuścił stres, a pociąg do osoby ( T.I ) powracał.
- Znaczy nie zależy ci? - skupiłem na niej wzrok.
- Jakoś nie darzę swojej mamy specjalnym szacunkiem i miłością - odpowiedziała obojętnie.
- Dlaczego? - zmarszczyłem czoło.
- Zdradziła ojca nie raz, a później udawała święta. Tak samo robi z tobą, a ty nawet nic nie podejrzewasz - prychnęła.
- Co? - poczucie winy zaczęło we mnie maleć. Wtem coraz bardziej chciałem się odegrać.
- Proszę cię, ona nawet gdy mnie odwiedza to puszcza się z jakimiś przystojnymi pracownikami hotelu - przewróciła oczami. - Zapewne i teraz jest u jakiegoś kochanka - stwierdziła pewnie z szyderczym akcentem. - Ona tez wyciąga z waszego związku same korzyści, gdyż dzięki tobie może zostać szanowana panią z banku. Gdyby była sama traktowano by ją jako niezaradną kobietę, a tak ma ciebie i kłamie na prawo i lewo, że masz 40 lat i dwa metry wzrostu - zaśmiała się. - Tak na prawdę nie kocha cię i jesteś jej obojętny - podsumowała.
Byłem w szoku. Gdyby powiedziałby mi to ktoś inny ~ mógłbym nie uwierzyć. Jednak fakt, iż wpłynęło to z ust samej córki Elisabeth, utwierdził mnie w tym. Wiedziałem, że nie kłamie. Po co miałaby to robić? Kompletnie przestałem czuć się winny. Wypełniło mnie natomiast coś czego mi brakowało - ulga. Tak ~ ulga. Cieszyło mnie to, że moja rola zdrajcy i łajdaka się skończyła. Byłem w szoku, ale jakoś niespecjalnie czułem się zdradzony lub oszukany. Ja także nie byłem w zupełności szczery co do Elisabeth. Wtedy moje pożądanie względem ( T.I ) wzrosło o 100 procent.
- Szkoda mi cię - przyznała. - Jesteś takim fajnym facetem - oblizała wargi zmysłowo. - No cóż - wstała od stołu i odłożyła talerz do zmywarki. Również podniosłem się. Właśnie mnie mijała, gdy przejechała dłonią po mym rozpalonym kroczu. Zniknęła z pola mego widzenia, pozostawiając mnie w oszołomieniu.
Szukałem dziewczyny przez dłuższy czas po całym domu. Zostało jedynie jedno miejsce ~ basen. Zdjąłem z siebie ubrania, pozostawiając tylko bokserki. Jak się spodziewałem znalazłem ją w pomieszczeniu z ogromnym zbiornikiem wodnym. Kusy strój kąpielowy ukazywał jej piękne krągłości. Majtki ledwo co zakrywa przód kobietki, a tył ukazywał dosłownie wszystko. Góra bikini składała się z dwóch mikroskopijnych, względem piersi, trójkątów. Włosy miała rozpuszczone. Stała do mnie przodem, przygryzając dolną wargę. Wzrok wpijała w mojego pobudzonego członka, który marzył o jednym. Spojrzała mi w oczy i zbliżyła się na minimalną odległość.
- Wchodzisz? - zapytała zadowolona. Wskoczyła seksownie do wody, a kiedy się wynurzyła zawołała mnie. Nie zastanawiając się długo dołączyłem do dziewczyny. Wtem byłem pewien, że dojdzie do tego czego początkowo się obawiałem ...
Hej! Uff... Długo mi się pisało, bo Święta itd. Wybaczcie ;) Już jestem ; D mam nadzieję, że rozdział nie taki tragiczny ; 3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Oh, jestem tak bardzo ciekawa kolejnego!
OdpowiedzUsuńI tego, co się tam wydarzy...
I w ogóle...
Świetnie!
Czekam na kolejny:)
<3
Dziękuję :)
UsuńPostaram się jak najszybciej ♥
xoxo