- Wchodzisz? - zapytał rozradowany.
- Harry, bo ja chyba ... - zawstydzona dukałam, modląc się w duchu o pomoc. Nie mogłam wykrztusić słowa. Przypuszczałam, że nie skończy się to dobrze ...
***
- Jeżeli nie jesteś gotowa, to zrozumiem - przerwał mi troskliwym głosem. Spojrzałam w jego, przepełnione niewinnością oraz ciepłem, oczy i podjęłam decyzję. Postanowiłam w końcu komuś zaufać. Nie mogłam więcej żyć w wiecznym wstydzie i wycofaniu - dusiłam się.
- Nie - rzekłam. Szybko podniosłam koszulkę i rzuciłam na piasek. Zaraz później zsunęłam z siebie czarne spodenki. Pozostałam jedynie w białej, koronkowej bieliźnie. Rozpuściłam włosy i pomierzwiłam je, aby się nie splątały do reszty. Wypuściłam powietrze z płuc, zanim spojrzałam na Harry'ego. OWSZEM, bałam się jak cholera to zrobić, ale w końcu się zdecydowałam, a odwrotu raczej już nie było. Mógł poprosić mnie o założenie ubrań lub mógł skrzywić się w obrzydzeniu. Jedak gdzieś w środku miałam nadzieję, że tak się nie stanie i będzie miał skrupuły do przemilczenia mojego ohydnego ciała. Gdy zerknęłam na jego reakcję z wahaniem wypisanym na twarzy, stało się coś czego się nie spodziewałam. Uważnie skanował moją, niemal, nagość, przygryzając dolą wargę w zdumieniu. Przez chwilę myślałam, że żartuje sobie ze mnie, na skutek czego na moich policzkach poczułam palące rumieńce. Jednak, gdy luknęłam nieco niżej, jego "kumpel" przekonał mnie co do zadowolenia z mojego widoku. Dość sporego "zadowolenia". Delikatnie uśmiechnęłam się do samej siebie. - Woda nie za zimna? - zapytałam. Natychmiast oderwał wzrok od moich kształtów i nasze oczy się spotkały. Zarumienił się lekko i odkaszlnął, aby jego głos nabrał głębokości.
- Nie, nie... Możesz wejść spokojnie - odpowiedział troskliwie. Ruszyłam, więc w jego kierunku.
- Zimna! - pisknęłam niezadowolona, stając tuż obok bruneta. Moje ramie stykało się z jego prawym bicepsem.
- Hmm... Może po prostu to mi zrobiło się gorąco - spojrzał na mnie, oblizując wargi ze znaczącym uśmiechem. Spuściłam głowę zawstydzona jego słowami. - Ale skoro tobie jest zimno, to trzeba cię rozgrzać - zaśmiał się. Skrzywiłam się z pytającą miną.
- O czym ty mówisz? - wydukałam. Rechocząc, szybko wepchnął mnie do oceanu. Właściwie to pociągnął za sobą. - To miało mnie rozgrzać? - zachichotałam.
- Może rozbawić - wzruszył ramionami. Znaleźliśmy się w pozycji takiej jak na plaży tego samego dnia. Tym razem zaś czułam się zdecydowanie bardziej komfortowo.
- Chyba się udało - przyznałam.
- Bo jestem w tym niezaprzeczalnym mistrzem - zażartował.
- Nie wątpię - odparłam. - To jaki przewidujesz ciąg dalszy?
- Jestem komikiem nie magikiem, ale jak na mój instynkt, to wydarzy się właśnie TO - powiedział podnosząc mnie dokładnie jak w filmie "Dirty Dancing", w scenie z prób w jeziorze.
- Oryginalne - wydusiłam. - Puść mnie - nakazałam.
- Wedle życzenia - wykonał moje polecenie, ale oczywiście tak, abym wylądowała ustami kilka milimetrów od jego. Mimo większego poczucia luzu, nie chciałam aby doszło do pocałunku, tym bardziej czegoś więcej. Zwyczajnie nie chciałam. Znałam tego chłopaka jedynie z tego jak zachowywał się, gdy byliśmy we dwoje. Nie miałam pewności czy zachowywałby się tak, gdybyśmy przebywali w centrum Nowego Jorku. Szybko uniknęłam jego "ataku", podtapiając go delikatnie. Szybko oddaliłam się od zielonookiego. Ten zaczął mnie gonić i rozpoczęła się zabawa w tak zwanego "kotka i myszkę". Wszystko było dobrze dopóki nie natrafiłam na jakiś głęboki dół przy dnie. Czułam jakby coś wciągało mnie do głębin, ale natychmiastowo się wynurzyłam. Hazz od razu odciągnął mnie z tamtego miejsca. Sprawnie owinęłam nogi wokół jego bioder i przerażona ułożyłam głowę na jego ramieniu, otulając go rękoma. Cała się trzęsłam na samą myśl, co mogło się wydarzyć. - Spokojnie księżniczko, spokojnie - kojącym głosem starał się podtrzymać mnie na duchu. Emanowało z niego tak pociągające ciepło. Zabrałam głowę z jego barku i spojrzałam mu w oczy. Coś mnie podkusiło i po prostu złączyłam nasze usta z delikatnością, łamiąc tym moje wszystkie zasady. Jednak jego rozgrzane wargi idealnie pasowały do moich, oddając każdy jeden pocałunek. Czułam się idealnie, zupełnie jak w bajce. Dokładnie tak to sobie wyobrażałam. Nie wydawał się zaskoczony, był dosłownie mniej zdziwiony niż ja. Jednak emanował pożądaniem i jakby pragnieniem mej bliskości. Pocałunki nabierały namiętności, a ja nie chciałam przestawać. Niestety wizja zbliżenia z mężczyzną zbyt mnie przerażała ...
WOW! Hej! Tak zupełnie nagle złapała mnie wena, pomysł i chęć, więc kurcze molek napisałam rozdział!!! :O :D Jestem z siebie dumna, że nareszcie mnie coś złapało i napisałam to cholerka =^.^= Nie wiem kiedy następnym razem mnie tak nabierze, dlatego korzystajcie ( że tak to ujmę :) ) Mam nadzieję, że się spodoba ;3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. Wiem, że krótki, ale cóż :// Chociaż tyle ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz