czwartek, 26 maja 2016
Little Sweet Angel 81
Dobrze wiedziałam, że dziadek ma rację, ale wciąż miałam obawy. Postanowiłam jednak się przemóc i spróbować ...
***
Przez moment obserwowałam akcję rozgrywającą się na ulicy, aż w końcu byłam gotowa wrócić do środka. Weszłam do kuchni, aby napić się wody. Wszyscy inni przebywali w salonie, tocząc zaciętą konwersację.
- Michelle - ponownie dotarł do mnie szept. Wystraszona rozejrzałam się po pomieszczeniu. - Powiedz mu prawdę, całą prawdę - kazał głos. Dreszcz przeszedł przez mój kręgosłup. Westchnęłam i udałam się do centrum domu. Dyskretnie poprosiłam Harry'ego na stronę. Zaprowadziłam go do mojego pokoju. Usiadł na łóżko, a ja zakluczyłam drzwi. Usiadłam blisko zielonookiego.
- Przepraszam - odezwałam się, splatając nasze dłonie. - Wczoraj nocowałam u Calum'a i schowałam się pod łóżkiem w gościnnym, kiedy przyszedłeś. Nie chciałam żebyś wiedział, że cię okłamałam... Od początku wiedziałam, że nie będę spała u Emmy ani w domu. Chciałam być sama, a napatoczył się Hood. Zwyczajnie nie chciałam cię stresować... Tyle dla mnie zrobiłeś. Od początku mnie wspierasz i straciłeś na mnie tyle czasu, a ja po prostu mam przez to poczucie winy. Tyle mi dajesz, a mi się wydaje, że nigdy nie będę w stanie się ci odwdzięczyć. To sprowadza mnie do kłamstw, które mają odratować cię od kolejnego wysłuchiwania moich żalów - wyjaśniłam smutno.
- Jesteś najważniejszą kobietką w moim życiu, rozumiesz? Będę przy tobie na dobre i na złe, nie ważne co. Nie żałuję ani sekundy spędzonej u twojego boku i dziękuję Bogu, że natrafiłem na ciebie. Nie chcę, abyś cierpiała, a zwłaszcza w samotności. I to ja nie będę w stanie odpłacić ci za to jak wiele szczęścia wniosłaś w moje życie, słoneczko - złapał za mój podbródek i, patrząc mi prosto w oczy, ucałował me usta. Uśmiechnęłam się przez pocałunek. Ogromny kamień spadł mi z serca, a atmosfera natychmiast stała się lżejsza.
- Dziękuję - wtuliłam się w chłopaka.
- To ja ci dziękuję - szepnął. - No i oczywiście wiedziałem, że jesteś u Cal'a - rzekł lekko rozbawiony.
- Jak to? - zdziwiona, oderwałam się od bruneta.
- Napisał do mnie w nocy, abym się nie martwił - przyznał.
- A to kłamca! - prychnęłam.
- Przyganiał kocioł... - zanim dokończył, zasłoniłam mu usta dłonią. Ten szybko odebrał mi władzę i przewrócił mnie na plecy. Zawisł nade mną, opierając się na rękach umieszczonych zaraz za moimi ramionami.
- Naprawdę nie przeszkadza to ile mam problemów i z jaką siłą wraca do mnie niewyklarowana przeszłość? Nie odrzuca cię to? - zapytałam.
- W życiu. Może to zabrzmi egoistycznie i zupełnie płytko lub powierzchownie, ale dzięki temu rozumiem jak bardzo mi na tobie zależy i co jesteśmy w stanie wspólnie zrobić - wyznał. Uśmiechnęłam się szczerze z ulgą. Wpiłam się w jego usta, momentalnie potrzebując czegoś więcej. Wplotłam palce w loki Styles'a, przyciągając go bliżej. Początkowo wydał się zaskoczony moim zachowaniem. Sama nie wierzyłam, że nagle obudziło się we mnie takie pożądanie. Nie spodziewałam się, że w tak dramatycznych chwilach byłam choćby w stanie pomyśleć o sprawach łóżkowych. Przygryzłam jego dolną wargę, po chwili delikatnie ją oblizując. Władały mną niesamowicie silne emocje. Przepełniła mnie miłość i chęć bliskości. Wydałam z siebie cichy jęk, kiedy poczułam wykończoną malinkę na mojej szyi. Dłonie zielonookiego błądziły po moim ciele. Szczerze? Nie robiliśmy tego strasznie długo. Zdecydowanie ze względu na moje zdrowie, jak i wieczne problemy. Cholernie mi tego brakowało. Pragnęłam tej bliskości. Ściągnęłam z torsu bruneta koszulkę. - Jesteś pew...? - zatrzymał się na moment.
- Jak niczego na świecie - przerwałam. Od razu złączyłam nasze usta.
* Oczami Luke'a
Właśnie wracałem z salonu, kiedy przechodząc obok sypialni Michelle, usłyszałem jej głos. Wiedziałem co musiało rozgrywać się za ścianą, ale nadal nie wierzyłem. Nie chodziło o wybrany moment, bo nie należało to do mojego interesu. Mówię tu bardziej o miejscu, gdzie jej cała rodzina była w stanie usłyszeć jej jęki rozkoszy. Przyznam, że robiło mi się niedobrze na myśl o tym co moja mała siostrzyczka wyrabia. Jednak jestem jej bratem, prawda? To chyba zwyczajna braterska reakcja? Westchnąłem i wróciłem do salonu, aby w razie wypadku zatrzymać kogokolwiek, udającego się na górę. Po ponad godzinie, zjawiła się para.
* Oczami Harry'ego
Przyznam, że nie spodziewałem się tego po Michelle. Kto by pomyślał, że wybierze taki moment. Nie ukrywam, że niespecjalnie podobał mi się ten dobór chwili, lecz dałem upust emocjom. Michelle wzbudzała we mnie tak silne uczucia, że nie byłem w stanie się jej oprzeć. Należałem do niej.
Dodam, że był to najbardziej wypełniony pasją i pożądaniem stosunek, jaki odbyliśmy - czysta miłość.
Kiedy byliśmy już gotowi, udaliśmy się do salonu. Niall'a oraz Tatian'y już nie było. Podobnie zniknęły ciotki Michi oraz dziadkowie blondynki. W salonie siedział tylko brat i ojciec dziewczyny. Było już późno- dochodziła 21.30.
- Michelle? - odezwał się Luke.
- Tak? - spojrzała na chłopaka.
- Dostałaś kilka sms'ów od kiedy nie odebrałaś paru telefonów - poinformował siostrę. Michi szepnęła ciche "dziękuję" i złapała za komórkę. Jej mina zmieniała się kilka razy. Jednak zakończyła z niemożliwym do odczytania. Wyglądała na zamyśloną i oddaloną od rzeczywistości.
* Oczami Michelle
Te wiadomości wprawiły mnie w kompletne zakłopotanie. Nie wiedziałam już w co wierzyć, czego słuchać i jak postępować. Byłam pewna, że wariuję. Natychmiast zajęłam sprawą myśli...
Hello! It's me, I was wondering if after all this you should like to meet ;) No to jestem z rozdziałem, którym mam nadzieję się spodoba :3 Wiem, że nie jest jakiś niesamowity i sama treść jest dosyć dziwna, ale fabuła dopiero teraz zacznie się komplikować, a być może z drugiej klarować ;) Jeżeli macie swoje podejrzenia na temat akcji - dzielcie się ze mną! Chcę wiedzieć co myślicie o historii ;3
Tęskniłam za Wami! :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz