UWAGA! Ważna notka pod rozdziałem ;) !!!
Noc wydawała się mroczniejsza niż zazwyczaj. Po raz kolejny poprawiłam na sobie kołdrę, aby poczuć kojące ciepło. Oczy pragnęły odpoczynku, lecz świadomość samotności nie pozwalała na sen.
Rozumiałam doskonale, że paranoja jaka mnie wtedy dopadła stanowiła skutek nocnych maratonów horrorów, które odbywałam z Tracy niemal codziennie. I tamtego wieczora się tak stało, ale uczyniłam to w pojedynkę, gdyż przyjaciółkę dopadła grypa. Moi rodzice wyjechali na wakacje z okazji 20 rocznicy ślubu, a ja zostałam sama w ogromnym domu w jednej z najbogatszych dzielnic LA. Dnie nie przerażały mnie aż tak bardzo, jak czas po zmroku. Przez ponad miesiąc miałam zasypiać w samotności. Może nie kompletnej, gdyż towarzyszyły mi dwa cholernie wrażliwe na każde światełko, ruch lub odgłos, dobermany, wypuszczane przeze mnie o 21.00. Miały za zadanie po prostu alarmować mnie o niechcianych gościach i ostrzegać przed niebezpieczeństwem.
Postanowiłam nie zadręczać się więcej czarnymi scenariuszami, jakie pisała moja wyobraźnia. Wstałam i ruszyłam na dół, nie zapalając ani jednego światła, by nie obudzić psów. Drogę do kuchni znałam na pamięć, ale wolałam rozjaśnić ją sobie latarką umieszczoną w mojej komórce. Kiedy schodziłam po schodach usłyszałam skrzyp drzwi do pracowni ojca, tak charakterystyczny, że mogłam rozpoznać go pośród tysiąca innych. Moje źrenice automatycznie się poszerzyły, ale nie zatrzymałam się. Dobermany nie dawały o sobie znać, upewniając mnie we własnym bezpieczeństwie. Byłam pewna, że to tylko moja bujna fantazja, która doskwierała mi od dziecka. Nawet nie zerkając w stronę centrum hałasu, przemieściłam się do kuchni. Złapałam za butelkę wody i ze spokojem wróciłam na górę. Łyk chłodnej H2O zawsze pomagał mi w zaśnięciu. Ułożyłam się pod, zimniejszą niż pamiętałam, pościelą i przewróciłam się na bok, tak aby drzwi znajdowały się za mymi plecami. W pokoju panowało dziwne napięcie, które mnie martwiło, lecz także potraktowałam to jako kolejną z objaw wyobraźni. Próbując zasnąć, wydawało mi się, że jestem pod czyjąś obserwacją, lecz nie starczało mi sił na sprawdzanie otoczenia. Brak alarmów, szczeków oraz hałasów dodawało mi odwagi.
Obudziłam się około 10.00 rano. Leniwie uniosłam powieki i przetarłam je, by lepiej widzieć. Promienie słońca już dawno biły w moją twarz, ale przez 18 lat, które spędziłam w tym samym domu i pokoju, przyzwyczaiły mnie do tego zjawiska. Dotarł do mnie zapach intensywnych męskich perfum tuż za mną. Szybko odwróciłam głowę, ale nie zastałam tam niczego. Przysunęłam sąsiednią poduszkę do twarzy i rzeczywiście emanowała wonią jaką rozpoznałam. Skrzywiłam się zdziwiona. Wzruszyłam ramionami i znów położyłam się, tym razem twarzą do uchylonych drzwi. Zaraz ... Co? ~ uchylonych? Byłam w stu procentach pewna, że pozostawiłam je zamknięte. Nie umiałam zasnąć bez pewności, że uczyniłam swój chory rytuał. Podniosłam się siłą swoich rąk, przyglądając się białej powłoce drzewnej z niedowierzaniem. Westchnęłam, starając się uspokoić. Wstałam z łóżka i złapałam za czarną koszulkę z szafki. Od zawsze sypiałam w samej bieliźnie, co może wydawać się dziwne, ale dla mnie piżama to niepotrzebna cześć odzieży, w której tylko duszę się zamiast cieszyć wolnością odpoczynku. Tak czy inaczej, musiałam coś na siebie narzucić. Już w korytarzu dotarły do mnie dźwięki odbiegające z kuchni, co kompletnie mnie przeraziło.Tracy leżała chora w domu, a rodzice dopiero co wyjechali. Szybko zbiegłam na dół, aby nie katować się niepewnością. Kiedy stanęłam w progu, odetchnęłam z ulgą.
- Felicia! - krzyknęłam na kuzynke.
- A może tak dzień dobry? - skrzywiła się, odrywając usta od szklanki soku.
- Rozumiem, że rodzice dali ci klucze, a nie sama je sobie przywłaszczyłaś - syknęłam do starszej ode mnie o dwa lata, ropuszczonej, chamskiej dziewczyny. Od lat się nienawidziłyśmy. Pomimo tego, ta wciąż odwiedzała nasz dom, gdy tylko zabrakło jej pieniędzy lub miała ochotę na kąpiel w jacuzzi. Zdenerwowana jej obecnością, a jednocześnie dziękując Bogu, że to jednak ona a nie jakiś psychopata, opadłam na najbliższe mi szklane krzesło.
- Nie trzeba było, miałam zapukać czy coś, ale frontowe drzwi od pracowni były uchylone, więc to nie było konieczne - obojętnie rzekła, a mnie zatkało. Zrozumiałam, że "złudzenia" sprzed nocy wcale nimi nie były i rzeczywiście ktoś "odwiedził" mnie w niewidomym celu. Jeszcze bardziej bolał mnie fakt, że te durne psy nie zareagowały na rzekomego włamywacza. Przez sekundę łudziłam się, że to jedynie żart ze strony latynoski, ale nie znajdowałam powodu dla którego miałaby to robić. Nie miała także pojęcia co stało się wcześniejszej nocy, więc nie miałaby podstaw do takich figli. Serce zaczęło bić mi mocniej, a nieprzyjemne poczucie czyichś oczu na sobie powróciło. Miałam wrażenie, że ktoś nadal jest w środku i w każdej chwili może wyskoczyć na mnie z nożem. W powietrzu wisiała napięta atmosfera, lecz nie przez obecność znienawidzonej kuzynki. Napięcie przypominało to sprzed punktu kulminacyjnego w horrorze, gdy nie wiadomo czy dana postać zostanie zabita. Niemal słyszałam złowrogą muzykę w tle. Mój oddech stał się płytki w ciągu sekundy.
- Byłaś ... - odezwałam się piskliwym głosem. Przerwałam, aby nabrać powietrza i nie brzmieć więcej jakbym nawydychała helu. - Byłaś może w moim pokoju? - jęknęłam. Ciemnooka spojrzała na mnie wzrokiem, który pada na kogoś kto palnął coś niedorzecznego. Choć w tamtej chwili byłam w stanie zgodzić się z Felicią.
- Dlaczego miałabym? - fuknęła, zaglądając do lodówki. Zupełnie mnie lekceważyła i nie cierpiałam jej za to, ale w tamtej chwili cieszyłam się, że jednak jest ktoś obok, nawet jeżeli to ta irytująca dwudziestolatka. - Em ... Nie wiem, tak zapytałam - odpowiedziałam roztrzepana nadmiarem emocji.
- A ja za to zapytam, dlaczego o cholery latasz w samych bokserkach i koszulce? - z pogardą wyrecytowała. Nie miałam sił na kłótnie, więc nie odgryzłam się. Kiedy ta przygotowywała sobie jedzenie, rozglądam się jak głupia. Serce wydawało mi się zaraz wyskoczyć z piersi i miałam wrażenie, że zaraz zejdę na zawał. Jednak postanowiłam nie opowiadać latynosce o prawdopodobnym zagrożeniu, gdyż wyśmiałaby mnie, bądź zostawiła samą, czego kompletnie nie chciałam. Korzystając z obecności dziewczyny, postanowiłam rozejrzeć się po domu.
- Masz zupełną rację, lepiej pójdę się przebrać - stwierdziłam, wstając. - A ... masz zamiar jeszcze długo tu zostać? - zapytałam, zatrzymując się w progu kuchni. Odwróciłam się do niej przodem, aby zobaczyć jej zniesmaczoną minę.
- Zawsze ją mam i chcę spędzić tu z godzinę góra, więc nie musisz zbyt długo się ze mną męczyć - z wyrzutem odpowiedziała. Skinęłam głową i ruszyłam na schody. Najpierw przeszukałam garderoby, sypialnię rodziców, gościnny oraz wszystkie łazienki. Zajrzałam do biblioteki oraz siłowni, lecz nigdzie nic nie znalazlam. Ostatnim miejscem okazał się mój pokój. Przed oczyma stawało mi mnóstwo scenariuszy, a żaden nie wydawał się korzystny. Stanęłam tuż naprzeciw drzwi mojego królestwa, oddychając niespokojnie. Bałam się przekroczyć próg tamtego pomieszczenia, jakby za nim miałoby znaleźć się najprawdziwsze piekło. Jakbym wcale nie znała pomieszczenia, zamieszkiwanego przeze mnie od 18 lat. Wydawały się takie zimne, prowadzące do końca mojego żywota, co może wydawać się niedorzecznym porównaniem, ale dokładnie tak było. Jakby chciały wciągnąć mnie do swojej otchłani zła, ciemności i śmierci, której tak bardzo się bałam. Starałam się zebrać w sobie siłę, odwagę oraz pewność siebie, ale gdy zrozumiałam, że to nieosiągalne, ujęłam chłodną klamkę w dłoń i delikatnie pociągnęłam w dół. Leniwie stawiałam kroki, popychając białe wrota. Przerażona przejrzałam się wnętrzu pokoju. Większość się zgadzała. Jedyną oznaką obecności nieznajomego w moim domu okazał się mój telefon, który zawsze spoczywał na komodzie, a wtedy znalazł miejsce na poduszce. Przełknęłam ślinę i zamknęłam się w pomieszczeniu, sama nie rozumiejąc siebie. Nie wiedziałam dlaczego po prostu nie ucieknę lub wezwę policji, chociaż już prawie padłam na atak serca. Zbliżyłam się do szafy i wyjęłam z niej ubrania. Starałam się zachowywać normalnie, aby ... Właściwie nie wiem dlaczego nie zadzwoniłam po policję lub po prostu uciekłam. Nie rozumiałam własnego postępowania. Miałam wrażenie, że TA osoba jest w tym samym pomieszczeniu, a ja jestem zbyt ślepa, by ją zauważyć. Westchnęłam głośno, wchodząc do łazienki. Szybko nasunęłam na siebie czystą bieliznę, czarne jeansy oraz biały crop top w czarne, poziome pasy. Włosy przeczestałam szczotką, umyłam żeby i doprowadziłam się do porządku w jak najszybszym tempie. Z dołu dobiegł do mnie głos Felicii. - Wychodzę nudziaro! - krzyknęła, a serce zatrzymało mi się na moment. Po tych słowach rozległ się tylko trzask frontowych drzwi, wtem zapadła ta cholernie niepokojąca cisza, nie zwiastująca nic dobrego ...
Hej! Oto pierwszy sensowny post w tym miesiącu ;) mam nadzieję, że nie jest tak z nim źle :D wybaczcie długą nieobecność, ale nazbierało się obowiązków :/ No i wybaczcie błędy ~ pisanie na telefonie :'( piszcie jak się podoba i błagam KOMENTUJCIE!!! To daje tyle motywacji, której ostatnio wyjątkowo mi brakuje :( nie wiem czy piszę dla siebie i może 2 osób, które komentują czy da większego grona, które po prostu nie robi tego ; ( to kurcze boli, ale nic nie chcę mówić ;/ dopiero dzisiaj zdobywa się taką odwagę :(( prowadzę stronę od ponad roku, a praktycznie nic się na niej nie dzieje i błagam, abyście dali o sobie znak ;/ chociaż zwyczajne "jestem" :'( Dziękuję, że jesteście, ale proszę o dawanie znać o swojej obecności :* Przepraszam, że tak się użyłam nad sobą i mówię to tak dramatycznie, ale siedziało to we mnie przez rok i nie wytrzymałam :'( mam nadzieję, że rozumiecie :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
- Byłaś ... - odezwałam się piskliwym głosem. Przerwałam, aby nabrać powietrza i nie brzmieć więcej jakbym nawydychała helu. - Byłaś może w moim pokoju? - jęknęłam. Ciemnooka spojrzała na mnie wzrokiem, który pada na kogoś kto palnął coś niedorzecznego. Choć w tamtej chwili byłam w stanie zgodzić się z Felicią.
- Dlaczego miałabym? - fuknęła, zaglądając do lodówki. Zupełnie mnie lekceważyła i nie cierpiałam jej za to, ale w tamtej chwili cieszyłam się, że jednak jest ktoś obok, nawet jeżeli to ta irytująca dwudziestolatka. - Em ... Nie wiem, tak zapytałam - odpowiedziałam roztrzepana nadmiarem emocji.
- A ja za to zapytam, dlaczego o cholery latasz w samych bokserkach i koszulce? - z pogardą wyrecytowała. Nie miałam sił na kłótnie, więc nie odgryzłam się. Kiedy ta przygotowywała sobie jedzenie, rozglądam się jak głupia. Serce wydawało mi się zaraz wyskoczyć z piersi i miałam wrażenie, że zaraz zejdę na zawał. Jednak postanowiłam nie opowiadać latynosce o prawdopodobnym zagrożeniu, gdyż wyśmiałaby mnie, bądź zostawiła samą, czego kompletnie nie chciałam. Korzystając z obecności dziewczyny, postanowiłam rozejrzeć się po domu.
- Masz zupełną rację, lepiej pójdę się przebrać - stwierdziłam, wstając. - A ... masz zamiar jeszcze długo tu zostać? - zapytałam, zatrzymując się w progu kuchni. Odwróciłam się do niej przodem, aby zobaczyć jej zniesmaczoną minę.
- Zawsze ją mam i chcę spędzić tu z godzinę góra, więc nie musisz zbyt długo się ze mną męczyć - z wyrzutem odpowiedziała. Skinęłam głową i ruszyłam na schody. Najpierw przeszukałam garderoby, sypialnię rodziców, gościnny oraz wszystkie łazienki. Zajrzałam do biblioteki oraz siłowni, lecz nigdzie nic nie znalazlam. Ostatnim miejscem okazał się mój pokój. Przed oczyma stawało mi mnóstwo scenariuszy, a żaden nie wydawał się korzystny. Stanęłam tuż naprzeciw drzwi mojego królestwa, oddychając niespokojnie. Bałam się przekroczyć próg tamtego pomieszczenia, jakby za nim miałoby znaleźć się najprawdziwsze piekło. Jakbym wcale nie znała pomieszczenia, zamieszkiwanego przeze mnie od 18 lat. Wydawały się takie zimne, prowadzące do końca mojego żywota, co może wydawać się niedorzecznym porównaniem, ale dokładnie tak było. Jakby chciały wciągnąć mnie do swojej otchłani zła, ciemności i śmierci, której tak bardzo się bałam. Starałam się zebrać w sobie siłę, odwagę oraz pewność siebie, ale gdy zrozumiałam, że to nieosiągalne, ujęłam chłodną klamkę w dłoń i delikatnie pociągnęłam w dół. Leniwie stawiałam kroki, popychając białe wrota. Przerażona przejrzałam się wnętrzu pokoju. Większość się zgadzała. Jedyną oznaką obecności nieznajomego w moim domu okazał się mój telefon, który zawsze spoczywał na komodzie, a wtedy znalazł miejsce na poduszce. Przełknęłam ślinę i zamknęłam się w pomieszczeniu, sama nie rozumiejąc siebie. Nie wiedziałam dlaczego po prostu nie ucieknę lub wezwę policji, chociaż już prawie padłam na atak serca. Zbliżyłam się do szafy i wyjęłam z niej ubrania. Starałam się zachowywać normalnie, aby ... Właściwie nie wiem dlaczego nie zadzwoniłam po policję lub po prostu uciekłam. Nie rozumiałam własnego postępowania. Miałam wrażenie, że TA osoba jest w tym samym pomieszczeniu, a ja jestem zbyt ślepa, by ją zauważyć. Westchnęłam głośno, wchodząc do łazienki. Szybko nasunęłam na siebie czystą bieliznę, czarne jeansy oraz biały crop top w czarne, poziome pasy. Włosy przeczestałam szczotką, umyłam żeby i doprowadziłam się do porządku w jak najszybszym tempie. Z dołu dobiegł do mnie głos Felicii. - Wychodzę nudziaro! - krzyknęła, a serce zatrzymało mi się na moment. Po tych słowach rozległ się tylko trzask frontowych drzwi, wtem zapadła ta cholernie niepokojąca cisza, nie zwiastująca nic dobrego ...
Hej! Oto pierwszy sensowny post w tym miesiącu ;) mam nadzieję, że nie jest tak z nim źle :D wybaczcie długą nieobecność, ale nazbierało się obowiązków :/ No i wybaczcie błędy ~ pisanie na telefonie :'( piszcie jak się podoba i błagam KOMENTUJCIE!!! To daje tyle motywacji, której ostatnio wyjątkowo mi brakuje :( nie wiem czy piszę dla siebie i może 2 osób, które komentują czy da większego grona, które po prostu nie robi tego ; ( to kurcze boli, ale nic nie chcę mówić ;/ dopiero dzisiaj zdobywa się taką odwagę :(( prowadzę stronę od ponad roku, a praktycznie nic się na niej nie dzieje i błagam, abyście dali o sobie znak ;/ chociaż zwyczajne "jestem" :'( Dziękuję, że jesteście, ale proszę o dawanie znać o swojej obecności :* Przepraszam, że tak się użyłam nad sobą i mówię to tak dramatycznie, ale siedziało to we mnie przez rok i nie wytrzymałam :'( mam nadzieję, że rozumiecie :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Skoro juzo użalaniu mowa, to ja też tak mam. Nie straszne widzieć prawie 300 wyświetleń ostatniego rozdziału i mieć pod nim cztery komy...
OdpowiedzUsuńTo takie dołujące.
A więc nareszcie się pojwiłaś Julio!;)
Dark Harry?
Brzmi świetnie! Uwielbiam tego typu imaginy, o ile w połowie nie będą spieprzone, bo i takie zdarzyło mi się przeczytać, ale jednego jestem pewna. Ty go nie spieprzysz!
Więc czekam niecierpliwie na kolejne części twojego nowego pomysłu. A tak w ogóle, to co z twoim pierwszym opowiadankiem? Mówię tu o Harrrym i Mich.
A no i ja nie jestem wulgarna!:*hah
Jestem :) i zgadzam się co do tego o komach ;)
UsuńTeż czytałam mnóstwo nieudanych dark imaginow i mam nadzieję, że mój nie będzie do nich należał ;) dziękuję za wiarę we mnie tak btw :*
Jeżeli chodzi o LSA, to nie wiem kiedy pojawi się kolejna część gdyż rozdział napisany jest na starym kompie, który ledwo dyszy i jeszcze trzeba go oddać oddać do naprawy ( po raz trzeci -.- ) i zobaczymy ;) ale już coś strugam w wersjach roboczych i może coś dm radę stworzyć sensownego co doprowadzi do zaplanowanych wydarzeń :)
Ale dziękuję za pamięć ^^
Przepraszam, że Cię tak nazwałam ale pod koniec padło kilka niecenzuralnych słów i po prostu się wystraszyłam :0 ;))
Buziaki xx
A tam, nieszkodzi. Jestem nieszkodliwym człowiekiem:*
UsuńMatko boska, przestraszyłaś się mnie?:(
Pseplasam, jus nie bende
Po prostu czasem jest tak źle, że inne słowa nie mają prawa bytu...
Okej, czekam czekam<3
Bardziej twoich słów :*
UsuńTrzymam za słowo i przyznam się, że sama często tak miewam xD
Hah, będę się bardzo mocno starać:*
UsuńJutro epilog na no control się pojawi<3