niedziela, 21 lutego 2016

Little Sweet Angel 80

- Kocham cię - powiedział. Podniosłam wzrok, by spotkać się z jego spojrzeniem. Kąciki mych ust same się uniosły. - Ale nie chcę, żebyś mnie okłamywała i ukrywała przede mną - szepnął poważnie, czym natychmiast zmazał uśmieszek z mych warg ...
***


On wie? Skąd może to wiedzieć? Przecież ... To niemożliwe!

Rozmowa pomiędzy mężczyznami toczyła się dalej, ale nie słuchałam. Analizowałam powoli słowa Styles'a. Wciąż nie mogłam dojść do tego w jaki sposób dowiedział się o moim małym kłamstwie.
- To już jutro - te słowa wywiodły mnie z zamyślenia. Spojrzałam na sterczącego w progu salonu Luke'a, którego wcześniej nie zauważyłam. Ukradkiem zerknęłam na tatę. Spuścił głowę ze smutną miną. Mimo, że nigdy nie należał do ideałów, to bardzo kochał mamę. Jednak przeżyli ze sobą niemal 30 lat.
- Chodź tu synku - dziadek zwrócił się do mojego brata. Lubił go tak nazywać. Blondyn wyglądał na wyczerpanego. Miał podkrążone oczy, rozczochrane włosy, był blady i ubrany w niemal najgorsze ubrania. Przeczesał włosy dłonią, aby wyglądały przyzwoicie i ruszył w naszym kierunku. Zajął miejsce obok Harry'ego z obojętną miną.
- Nie wierzę - jęknął ojciec. - Jutro pożegnamy ją na zawsze i będziemy mogli odwiedzać w tym okropnym miejscu... Do końca zostanę sam... - recytował zrozpaczony.
- Tato, proszę przestań tak mówić - tym razem do pokoju wkroczyła Tatiana. - Jesteśmy w tym razem i będziemy się wspierać, rozumiesz? - lekko zirytowana zapytała.
- Dobrze córciu, dobrze - westchnął. Moja bliźniaczka usiadła tacie na kolanach i wtuliła się w jego tors. Mój wzrok zastygł na splecionych dłoniach moich i Harold'a. Wciąż po głowie chodziło mi to co powiedział. W pewnej chwili nie wytrzymałam napięcia i nabrałam potrzeby zaczerpnięcia świeżego powietrza. Uwolniłam się z uścisku i wyszłam. Na stopy wsunęłam pierwsze lepsze buty, złapałam za sweterek i opuściłam dom. Usiadłam na ganku przypatrując się okolicy.
- Michell, coś nie tak? - za sobą usłyszałam głos dziadka. Zajął miejsce obok, obejmując mnie.
- Nie dziadku, ja po prostu ostatnimi czasy potrzebuje więcej czasu dla siebie - wyjaśniłam.
- Rozumiem dziecko, rozumiem. Zawsze tak miałaś - ucałował moją głowę. - Pamiętam, jakby to było wczoraj... - zaczął po długiej chwili milczenia. - Miałyście po 7 lat... Luke złamał nogę i stracił przytomność przez widok krwi. Tatiana płakała przez czas, gdy składali jego kończynę do kupy. A ty ... Ty milczałaś. Siedziałaś na końcu korytarza w poczekalni zupełnie sama. Nie dawałaś się nikomu do ciebie zbliżyć dopóki nie skończono operacji. Pierwszą osobą do której się odezwałaś był właśnie Luke. A z uwagi na liczne złamania, nie można było do niego wchodzić przez 3 dni. Nie jadłaś, nie piłaś... Czekałaś na brata i kiedy nareszcie się doczekałaś... Byłaś najszczęśliwszą dziewczynką na świecie. Wszyscy płakali ze wzruszenia, a ty nie rozumiałaś dlaczego. Uważałaś, że takie zachowanie jest normalne - wyrecytował. Uśmiechnęłam się bezsilnie na opowiadanie dziadka. Nie do końca tak to pamiętałam, ale z mojej perspektywy mogło wyglądać to inaczej.
- Nadal tak myślę, ale moja postawa męczy mój organizm... Zwłaszcza po chorobie - wyznałam. Ten starszy mężczyzna zawsze wzbudzał we mnie poczucie zaufania. Wiedziałam, że mogę powiedzieć mu wszystko, a on będzie milczał jak grób. Rozumiał młodzież i nasze postępowanie. Popierał tak zwane - "życie chwilą", gdyż bardzo szybko założył rodzinę i nigdy nie zdążył się wyszaleć. Dziadek miał zaledwie 20 lat, gdy moja 19 letnia babcia zaszła z nim w pierwszą ciążę. Nie byli po ślubie ani nawet zaręczeni, co w ich czasach było karygodne. Musiał znaleźć pracę i mieszkanie, aby lepiej żyło się ich trójce. Nigdy nie należał do niedojrzałych osobników, którzy porzucają kobietę, gdy tylko zrobi się poważnie. Był odpowiedzialny i bardzo kochał swoją partnerkę. Urodził się mój tata, a gdy miał trzy latka, dziadek udał się na pięcioletnią służbę w wojsku. Kiedy wrócił babcia znów zaszła w ciąże. Urodziła się siostra mojego ojca, ale w wieku 5 lat zmarła na skutek zakażenia. Trzy lata później tata poszedł do wojska, a dziadek udał się na służbę do okolicznej jednostki. Babcia, aby zapomnieć o śmierci córki, zatrudniła się w zakładzie krawieckim na pół etatu. Wiele złego miało miejsce w ich życiu, ale wciąż trzymali się razem. Nawet kiedy urodził Luke, a w domu nie było zbyt dużo miejsca, pozwolili moim rodzicom zamieszkać z nimi. Zrobili rozbudowę domu z ostatnich pieniędzy, jakie mieli i pomogli swojemu jedynemu synowi. Kolejno na świat przyszłyśmy my i wszystko toczyło się ku dobremu, aż do momentu mojego wyjazdu...
- Wiem dziecko i to martwi nas najbardziej - przyznał dziadek.
- Kogo masz na myśli mówiąc "nas"? - zapytałam ciekawa.
- Wszystkich Michell, wszystkich - z wyczerpaniem odparł. - Harry to bardzo dobry chłopak, który bardzo, ale to bardzo cię kocha i bądź z nim szczera dziecko, bo wiem, że nie mówisz mu wszystkiego. Zaufaj mu, gdyż jesteś najbliższą mu osobą i nie wyobraża sobie życia bez ciebie. Nawet nie wiesz jakie cierpienie mu zadajesz ciągłymi tajemnicami. Wydaje mi się, że gorsze niż to, którym rzekomo miałabyś zranić go prawdą - tymi słowami zakończył naszą rozmowę. Ucałował mnie w czoło i zwyczajnie wrócił do domu.
Dobrze wiedziałam, że dziadek ma rację, ale wciąż miałam obawy. Postanowiłam jednak się przemóc i spróbować ...



Hejka! Taki mini rozdział, który nareszcie udało mi się wystrugać ;) Będę się pojawiała co jakiś czas, ale rzadko, bo serio mam wyjątkowo mało czasu, mimo trwających u mnie ferii ;/ Wybaczcie :( Ale w każdym razie nie kończę bloga i nie odchodzę ;) Mam nadzieję, że jeszcze długo tu zostanę :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

3 komentarze:

  1. Masz szczęście, że nigdzie się nie wybierasz i nie odchodzisz z bloga, bo miałabyś mnie na swoim sumieniu:).
    Jak ja za tobą kobieto tęskniłam, to pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy ;')!
    Mini rozdział, ale ważne, że jest, bo prawie o nim zapomniałam.
    Dziadzio dobrze gada i może to sprawi, że Mich weźmie się za siebie i jej związek z Harry` m, bo nie wiadomo ile chłopak jeszcze by wytrzymał tych tajemnic i osamotnienia swojej dziewczyny.
    Tak bardzo się cieszę, że tu wskoczyłaś na chwilę z rozdziałem!!!!!!!!!
    Okej, ogarniam się już i kończę.
    W wolnej chwili zapraszam na Nianię i Sprzedaną, są nowe rozdziały!!!!<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Wygląda na to, że poważnie mam szczęście :D
      Dziękuję Ci za piękny komentarz <3
      Oczywiście, zaglądam tam cały czas, ale mnie nie widać, bo nadrabiam, a nie komentuję starych rozdziałów, bo wolę zachować siły na ostatni, że tak powiem ;) No wiesz, nie miałam jeszcze wtedy ferii, a koniec semestru gonił i nie miało się czasu niestety, ale jestem w ciągu już chyba na 26 rozdziale sprzedanej dlatego nie jest źle :DD
      All the Love xx J.

      Usuń
    2. awh, jednak ktoś to czyta?
      jestem w SZOKU x
      dobrze dobrze, zachowuj siły.
      powodzenia w szkole xx

      Usuń