niedziela, 28 czerwca 2015

Podziękowania! Żegnamy się na 2 miesiące! :')

Witam Was Kochani!

Dzisiaj, więc podsumowuję osiągnięcia blog'a. Nie mogę uwierzyć, że tak szybko to zleciało ;) Jeszcze pamiętam moje początki, kiedy pisałam tak powoli i takie krótkie rozdziały, które wydawały mi się takimi długimi. Gdy jeszcze robiłam tyle błędów, bo kompletnie nie wiedziałam co to poprawne pisanie :') Gdy uśmiechałam się najszerzej jak mogę widząc 20 wyświetleń dziennie i jeden mały komentarz pod postem :') No i kiedy jeszcze nic nie pisałam pod rozdziałami, żadnego "Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*" :') A tutaj tyle za nami :0 Niesamowite! C: Nadal nie wierzę, że tyle wspólnie osiągnęliśmy :D Z 20-30 wyświetleń dziennie wskoczyliśmy na 100-500 dziennie :33 Co mnie bardzo cieszy i aż nie mogę tego ułożyć sobie w głowie :3 Tak wiele dla mnie robicie, tyle was tu jest, wspieracie mnie samą swoją obecnością c: Dziękuję wam za to niezmiernie <3 Nie żałuję niczego co tutaj zrobiłam ;> Wszystko mogłoby być tak samo :) To było nieziemskie doświadczenie być tu z wami, pisać i czytać wasze opinie na temat mojej twórczości ^.^ Cieszę się, że założyłam ten blog i miałam możliwość "wyżywania się" w internecie, do osób, które naprawdę chcą o tym czytać. Że mogłam spokojnie ukrywać moje przeżycia pod osłoną opowiadań i wymyślać niestworzone historie rodzące się w mojej głowie. Przelewać swoje myśli i odczucia ;) Tyle się tutaj nauczyłam, dosłownie! :D Mój język się poprawił, wiem jak pisać dialogi i składać sensownie zdania :) Dzięki stronie wypowiadam się mądrzej i płynniej :D Do tego odkryłam w sobie nową pasję, która pomaga mi lepiej radzić sobie z pracami domowymi typu opowiadania czy listy ;) I nie tylko! ;) Żałuję, że czasami zawodziłam was swoją nieobecnością, lecz nie mogę zmienić przeszłości ;'( Kiedy tak cofnę się w czasie, to bez tego blog'a w moim życiu była taka pustka, którą pragnęłam czymś wypełnić, a teraz mam go i nie wyobrażam sobie życia bez pisania :) Ten post wygląda jak definitywne pożegnanie! XD Tak jest, ale nie jest ono ostateczne :D Widzimy się 1.09.2015 znów!
Dziękuję Wam moi najbardziej zaskakujący, niesamowici, wierni, kreatywni, wspierający, pomocni, kochani czytelnicy ;) Nie mogę się doczekać aż do was wrócę :) Do zobaczenia po wakacjach :) Życzę Wam ich miłych, ciepłych, słonecznych i bezpiecznych ;> 
Ostatni, więc raz w tej turze, moi Drodzy: Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

P.S. Znów się spłakałam pisząc to :'D Życzcie mi powodzenia na obozie sportowym, na który wyjeżdżam o 7.00 rano :D Nie mogę się doczekać :)
KOCHAM WAS NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE! <3


PODSUMOWANIE DOTYCHCZASOWYCH OSIĄGNIĘĆ BLOG'A:
*Wyświetlenia (łączna liczba): 28 228
*Komentarze (łączna liczba): 1316
*Posty (łączna liczba, bez "wersji roboczych"): 517

Zapowiedź "Blind Love"

ONA.

Jak to się stało? 
On mnie pokochał.
Może nie widzę, może nie wiem jak wygląda. 
Mimo to, jest dla mnie ideałem.
Czasami myślę, że nie zasługuję na takie szczęście...
Nie wierzę, że mi się to przydarzyło. 
Dziękuję za to Bogu.
Bogu, w którego uwierzyłam właśnie dzięki temu chłopakowi.
Moje życie nabrało innego znaczenia.
W końcu nabrało sensu.
Monotonia moich dni zaprzestała nią być.
Jedna osoba tak wiele wniosła do pustki wypełniającej moje serce.
Najpiękniejsze jest to, że on nie widzi mnie jako kalekę.
Dostrzega w mej postaci więcej niż inni potrafiliby. 
Uważa mnie za kogoś wyjątkowego.
Powtarza mi to każdego dnia, a ja nadal nie mogę zrozumieć dlaczego tak myśli.
Uwielbiam słyszeć jego zachrypnięty głos każdego poranka.
Nie mogę przestać się śmiać kiedy słyszę jego żarty.
Fascynuje mnie jego talent.
Pasjonuje mnie jego twórczość.
Zaskakuje mnie swoją idealną postawą w każdej sytuacji. 
Podziwiam jego dobre serce.
Zawsze, gdy go nie ma tęsknie za jego dotykiem, smakiem ust, a nawet donośnym śmiechem.
Nie mogę się nadziwić jego charakterem, tym jak wspaniałym jest mężczyzną.
Wariuję, kiedy jego dłoń napotyka moją na swojej drodze.
Doprowadza mnie do szału swoimi zachowaniami, lecz to wcale mi nie przeszkadza.
Nie ma rzeczy, której w nim nie lubię.
Kocham go. 

I bardzo żałuję, że nie mogę go zobaczyć...
To moje największe marzenie...



ON.

Jak to się stało? 
Ona mnie pokochała.
To, że nie widzi nie stanowi dla mnie problemu, najmniejszego.
To czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową. 
Mimo wszystko jest dla mnie ideałem.
Czasami myślę, że nie zasługuję na takie szczęście...
Nie wierzę, że mi się to przydarzyło. 
Dziękuję za to Bogu.
Bogu, w którego pomogłem jej uwierzyć.
Moje życie nabrało innego znaczenia.
W końcu nabrało sensu.
Bogu, w którego uwierzyłam właśnie dzięki temu chłopakowi.
Moje życie nabrało innego znaczenia.
W końcu nabrało sensu.
Monotonia moich dni zaprzestała nią być.
Jedna osoba tak wiele wniosła do pustki wypełniającej moje serce.
Najpiękniejsze jest to, że pokochała mnie za to jakim jestem.
Dostrzega w mej postaci więcej niż inni potrafiliby.
Uważa mnie za kogoś wyjątkowego.
Powtarza mi to każdego dnia, a ja nadal nie mogę zrozumieć dlaczego tak myśli.

Uwielbiam słyszeć jej delikatny głos każdego dnia.
Nie mogę przestać się śmiać kiedy słyszę jej żarty.
Fascynuje mnie jej talent.
Pasjonuje mnie jej twórczość.
Zaskakuje mnie swoją idealną postawą w każdej sytuacji.
Podziwiam jej dobre serce.
Zawsze, gdy muszę wyjechać tęsknie za jej widokiem, dotykiem, smakiem ust, a nawet za cienkim chichotem.
Nie mogę się nadziwić jej charakterem, tym jaką wspaniałą jest kobietą.
Wariuję, kiedy moja dłoń napotyka jej na swojej drodze.
Doprowadza mnie do szału swoimi zachowaniami, lecz to wcale mi nie przeszkadza.
Nie ma rzeczy, której w niej nie lubię.
Kocham ją.

Od początku pragnąłem spełnić jej największe marzenie.
Wpadłem na pomysł, tylko musiałem ją zranić.
Więc nie wiem jak to sobie wybaczę, a jak ona wybaczy to mi...
Spełniłem to marzenie, a zarazem znów je odebrałem...
Mimo to, nie mam śmiałości żałować.



***


Oto zapowiedź opowiadania, które pojawi się po wakacjach :) Mam nadzieję, że się spodoba, piszcie swoje opinie ;) Jak myślicie, o którego z chłopaków chodzi? O co tu w ogóle chodzi? Piszcie ;) To ostatni post przed podsumowaniem :'( Płaczę :'(( Nie wierzę, że już się żegnamy :'(
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 


Zapowiedź ciągu dalszego "Confidence"

(...)
-Kim ty jesteś?-zapytałam głośniej. Mimo, że się obawiałam, starałam się tego nie okazywać. Wystarczająco już mnie przejrzał. Za wiele już wiedział na temat mojej osobowości. Przerażała mnie jego świadomość o mojej nieśmiałości. Dzięki temu znalazłam w sobie chwilową siłę i wolę walki o swoją osobę. Nie rozumiałam tego. Czy ja umiem być pewna siebie?
-Jestem tylko obserwatorem.-odpowiedział spokojnie podchodząc do mnie.-Wiesz co ci powiem?-Jego szeroki uśmiech znów mignął mi przed oczyma.-Bardzo podoba mi się to co obserwuję.-powiedział. Zatkało mnie. Przed długi czas stałam w miejscu i przyglądałam się ciemnym oczom bruneta. Zastanawiałam się jak do tego doszło. Jak to możliwie, że już wszystko mi się układało, a w jednej chwili wszystko runęło? Tyle problemów w jednym czasie zwaliło mi się na głowę! Życie wykańczało mnie psychicznie.
-Czego ty chcesz?-drżącym głosem odezwałam się. Znów pękłam. Straciłam tą "siłę" w ułamku sekundy. Zastąpiłam ją łzami trzymającymi się dzielnie w mych niebieskich ślepiach. 
-Przywrócić ci to co zabrał ci on, gdyż wiem jak się czujesz.-odpowiedział spokojnie. Wtem zaczęłam zastanawiać się czy rzeczywiście jest się czego bać. Przecież, gdyby chciał mnie skrzywdzić zrobiłby to już dawno. Lecz nadal włączała się we mnie myśl- "Może jest psychopatą, który gra ze mną w kolejną ze swoich chorych gierek?". Moje emocje się ze sobą mieszały. Niby już uleciała mi moja wola walki, zaledwie po kilku chwilach od nabrania jej, lecz nadal tkwiła mi w głowie. Nie mogłam uwierzyć. 
-Skąd możesz to wiedzieć?-wysyczałam.
-Może jestem tylko i obserwatorem, ale wiem więcej niż ci się wydaje.-Ponownie usłyszałam te same słowa. Po raz kolejny zabrzmiały równie przerażająco...

(...)
Nie żałuję. Nie jestem sobą. Nigdy znów nią nie będę. Teraz jestem silniejsza, może nawet lepsza. Nie wierzyłam, ale się przekonałam...
***





Hej! Oto zapowiedź opowiadania "Confidence", które powróci po wakacjach :) Mam nadzieję, że zapowiedź się spodoba ;) Za jakiś czas ostatnia zapowiedź i później podsumowanie z podziękowaniem :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*





Imagin 1D

-Patricia! Nareszcie jesteś!-Usłyszałem głos mojej córki z przedpokoju. Wraz z starymi kumplami wstaliśmy i zbliżyliśmy się do ściany.
-Hej Darcy!-Zajrzeliśmy zza futryny i ujrzałem dwie czternastolatki tulące się do siebie.
-Masz ten nowy plakat?!-Moja mała zapytała drugą z wielką ekscytacją, na co tylko się uśmiechnęliśmy. Blondynka wyjęła z torebki kolorowe czasopismo, które otworzyła i podskoczyła pokazując je Dar.
-Jest! Jej! Nie mogę się doczekać tego koncertu!-wyznała Pati. Od miesięcy rozmawiały na temat występu ich ulubionego boysband'u, na który się wybierały.
-Ja też! Będzie niesamowicie!-moja ukochana brunetka również krzyknęła.
-Dziewczynki, chodźcie coś wam opowiemy.-przywołałem nastolatki do siebie. Wymieniły spojrzenia. Po chwili jednak zdecydowały się zbliżyć. Rozsiedliśmy się w salonie. One naprzeciw nas.
-Tato, błagam...Znów?-marudziła Darcy.
-Tak, ale dzisiaj będzie bardziej...Efektownie. Gdyż, mam pomocników.-zażartowałem.
-Simple but effective.-wtrącił się Louis. Na co cała nasza czwórka się zaśmiała.
-Co?-Małe kobietki nie zrozumiały.
-Widzicie? Aż same prosicie się o tą historię jeszcze raz.-Niall znów obdarzył nas wszystkich swoim donośnym rechotem.
-No dobra.-zgodziły się.
-Zaczęło się to dwadzieścia cztery lata temu, kiedy cała piątka zgłosiła się na castingi do XFactor w pojedynkę. Wszyscy przeszliśmy do dalszego etapu, ale później odpadliśmy. Już prawie odeszliśmy z tamtego miejsca ze spuszczonymi głowami i łzami w oczach. A wtedy pojawiła się nadzieja...-Wciągnięty w klimat Liam opowiadał.
-Ponownie zaproszono nas na scenę, mnie, Nialler'a, Hazz'ę, Payne'usia oraz Zayn'a.-w zdanie wszedł mu Tomlinson.-Simon oznajmił nam, iż łączy nas w zespół. Nie mogliśmy uwierzyć. W jednej chwili pokochaliśmy siebie nawzajem w tej całej euforii. W czasie programu nagrywaliśmy zabawne filmiki, świetnie się przy tym bawiliśmy. Zaprzyjaźniliśmy się. Staliśmy się dla siebie nawzajem czymś więcej niż kumplami, braćmi...-Tak samo z pełną pasją kontynuował Lou.
-Niestety nie wygraliśmy.-Tym razem przerwał Horan.-Myśleliśmy, że to koniec. Mieliśmy zamiar trzymać się razem jako One Direction, lecz naszej wierze ubyło na sile. Następnego dnia, jednak pojawiła się nadzieja. Zaproszono nas do studia do Pana Simona. Tam otrzymaliśmy propozycję kontraktu. Zgodziliśmy się i podpisaliśmy umowę. Wyruszyliśmy w pierwszą trasę koncertową. Było to dla nas coś niesamowitego. Nagrywaliśmy piosenki itd. Sceny początkowo były małe. Lecz nasi fani zadbali o to, żeby się one powiększały. Dosłownie. Miliony ludzi na całym świecie przez internet przesyłało sobie nasze wykony, wtem stawaliśmy się coraz bardziej popularni i znani. Graliśmy na coraz to większych estradach, nagrywaliśmy coraz więcej piosenek, sprzedawaliśmy ogrom biletów, teledyski, coraz więcej wywiadów...To było niesamowite. Nasze umysły tego nie pojmowały. Nie wierzyliśmy w to jakie mieliśmy szczęście...-Blondynowi stanęły łzy w oczach, a głos zaczął drżeć, dlatego postanowiłem dokończyć.
-Grono naszych fanów rosło. Wszystkie sukcesy zawdzięczamy właśnie im. Wspierali nas w najlepszych i najgorszych chwilach kariery. W 2015 roku nadszedł jeden z najstraszniejszych momentów zespołu...Mianowicie chodzi o odejście z zespołu wujka Zayn'a. Rozpętało się piekło. Setki osób okaleczały się lub zabijały z tego powodu. Co jakiś czas pojawiała się w ich oczach iskierka nadziei, że powróci, ale nigdy się tak nie stało. Dla nas było to równie trudne, lecz musieliśmy być silni i nie dawać tego po sobie poznać. Pragnęliśmy być wytrwali dla naszych fanów, dla tych, którzy uczynili najwięcej w naszej sprawie. Sprawa stopniowo ucichała. My nadal graliśmy. Jeszcze kilka płyt pojawiło się po odejściu Zen'a. Po jego odejściu staliśmy się tak silni i zżyci z sobą jak nigdy. Przypomnieliśmy sobie jak ważne jest trzymanie się w tym wszystkim razem. Nie chcieliśmy, aby nasza podróż się skończyła. Niestety, bądź stety musieliśmy zakończyć z grupą. A to dlatego, że mama zaszła w ciążę i nie tylko ona. Ciotka Sophia, również nie radziła sobie sama z synkiem. Loui chciał brać czynniejszy udział w wychowaniu bliźniaków, a Niall zająć się swoją żoną. Wiecie, to było bardzo ciężkie. Ostatni koncert był magiczny, nigdy o nim nie zapomnimy. Nigdy nie zapomnimy też o tym pięknym czasie 1D. To zdecydowanie najlepsze lata naszej młodości. Dziękujemy za to naszym niesamowitym fanom, kótrzy tyle dla nas zrobili...Dlatego wiedzcie, że dla tych kilku osóbek na scenie nie jesteście tylko kropelką w oceanie, ale jednostką znaczącą więcej niż cokolwiek innego. Jednostką, od której zależą fundamenty sukcesu. I mimo tego, że musieliśmy skończyć, to nie żałujemy. Bo mieliśmy swoje "chore lata", ale teraz mamy jeszcze bardziej "chore lata" z wami nasze maluchy, a najlepsze, że nadal razem...-Skończyłem opowieść. Mi także zakręciła się łezka, ale starałem się tego nie okazać. Dziewczynki także się popłakały. Moja córka wstała i się we mnie wtuliła.
-To piękna historia, tato.-rzekła.
-To prawda, też ją kocham.-Wszystkie spojrzenia przeniosły się na wejście do salonu, gdzie stała (T.I). Zbliżyła się do nas.-Uwielbiam jej słuchać.-Usiadła na moim wolnym kolanie i lekko musnęła moje usta.
-A wiecie, że mama była naszą fanką i pisała o nas blog?-Zaśmiałem się. Particia oraz Darcy zerknęły na moją żonę z szerokimi uśmiechami.
-Na prawdę?-Rechotały.
-Harry!-Ma ukochana uderzyła mnie w ramię.-Tak, pisałam. Ale na szczęście strony nikt nigdy nie odnajdzie.-Pewna siebie wyrecytowała.
-Tak sądzisz?-Tommo pomachał jej przed oczami swoim telefonem. W ciągu kilku sekund narósł w niej szok i złość.
-Louis! Cholera oddaj tą głupią komórkę! Nie waż mi się tego czytać!-Latała za nim po salonie jak oszalała, co dało towarzystwu powód do śmiechu.
-Jak za starych, dobrych czasów.-odezwał się Liam.
-Oj tak.-przytaknąłem patrząc na swoją rodzinę z dumą. Na moją żonę, córkę oraz One Direction. Wciąż podążamy w jednym kierunku, to nigdy się nie zmieni...






Hejka! Oto pożegnalny imagin, kończący pierwszą turę blog'a ;) Wiem, że nie jest najlepszy, ale niespecjalnie mam wenę na takie smutne, bo i tak wystarczająco mi przykro, że żegnamy się na 2 miesiące :'( Przepraszam za tą chałę, następnym razem będzie lepiej.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

Little Sweet Angel zapowiedź

(...)

-Spokojnie. Uspokój się.-Starali się mnie wspierać. Lecz tyle przeszło w zapomnienie. Tyle wspólnych chwil. Wzlotów i upadków. Uśmiechów, wyzwisk oraz rozmów. Przytuleń, zabaw, jak i bliskości. Wszystko stracone. Porad, żartów, poważnych konwersacji. Nakazów, zakazów, próśb i przeprosin. W jednej chwili odeszło tyle szczęścia.
-Nie! Wy nie rozumiecie! Ja już jej nigdy nie zobaczę, usłyszę, dotknę! Ani...-Mój krzyk rozległ się po pomieszczeniu. Kontrolowanie się nie było mi dane w tamtej sytuacji. Wściekłość mieszała się z rozpaczą, tworzą jedną, wielką histerię. Wszystko co stanęło mi na drodze zostawało zniszczone. Najmniejszy wazonik, książka czy stoliczek, każdy szczegół zostawał zdewastowany. To było nie do wiary. To co się stało stanowiło jeden z najgorszych koszmarów. Nikt nie był w stanie mi pomóc. Była tylko jedna taka osoba, ale jej wtedy nie było obok...
(...)



***

Hej! Wiem, że krótka zapowiedź, ale gdybym napisała więcej, domyślilibyście się o kogo chodzi ;) Powiem tak nie bójcie się na zapas ;) Jeszcze długo do rozdziałów tego typu ;>
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

#9















































O GOD! So damn sexy *.*




















#Tomlinsonslaysagain XD











Bezpośredni odnośnik do obrazka






Bezpośredni odnośnik do obrazka
Which one is Hazz? O.o :)






OMG! Hahaha XD







So true <3






Never will get old ;)





\















Bezpośredni odnośnik do obrazka






















Bezpośredni odnośnik do obrazka







Bezpośredni odnośnik do obrazka
#OhNoNiall ;DDD






Bezpośredni odnośnik do obrazka















Bezpośredni odnośnik do obrazka






Bezpośredni odnośnik do obrazka
















Bezpośredni odnośnik do obrazka
I will never forget that day <3 So it's not SUPERMAAAAAAAAAN, but actually SPIDERMAAAAAAAAN! :D





Bezpośredni odnośnik do obrazka





Bezpośredni odnośnik do obrazka





















Omg! It's true! :D CUTE ** <3






Haha :D How dare you call yourself a #1 Directioner?! Niall is the biggest fan of 1D EVER! <3 Hahaha :D





:D















































<3









Dzień dobry! Zaczynam, ostatni niestety w tej turze, dzień pisania blog'a takim o to postem :) Mam nadzieję, że się spodoba ;3 Mam już dużo napisane ;) Pojawi się imagin o 1D, zapowiedź ciągu dalszego "Confidence" oraz zapowiedź nowego opowiadania (nie zdradzam jeszcze tytułu ;D ) oraz podziękowania wraz z podsumowaniem :D Nie wiem jak będzie z zapowiedzią  ciągu dalszego "Little Sweet Angel", zobaczymy, ale nic nie obiecuję. Tak samo postaram się dzisiaj przesłać informację o konkursie ;3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. Zaglądajcie tu co moment sprawdzać czy nie pojawiło się coś nowego! :) Dopiero po poście "Podziękowania", który wstawię wieczorem następuje oficjalny koniec tury blog'a ;)














































sobota, 27 czerwca 2015

Confidence 8

(...)-Przeniosłam się do kuchni, a tam...Znalazłam list. Jest od ojca...-Zatrzymałam się na dłuższą chwilę powstrzymując łzy. Mirell nie przerwała mi żadnym zdaniem. Dobrze mnie znała, na szczęście wiedziała, iż musi być cierpliwa.-On...Wychodzi z więzienia za dwa tygodnie. Ja nie wiem co robić, jak sobie z tym poradzić...Do tego jeszcze Louis zaczął się tu dobijać. Czego on ode mnie chce? Ja po prostu sobie nie radzę. Tu miało być lepiej! Tu miałam znaleźć nowe, lepsze życie, takie jakiego nigdy nie miałam. Spełnić marzenia. A teraz wszystko się wali. Boję się o siebie, ponownie. Nie chcę przechodzić tego samego po raz kolejny...-Dokończyłam. Płacz już pochłonął mnie całą. Mimo, że zrobiło mi się nieco lżej na sercu, to czułam, iż to tylko namiastka tego co będzie się działo. Byłam pewna, że to nie koniec, a jedynie początek...
***
Przyjaciółka pocieszała mnie. Wydawała się zszokowana, lecz ja także bym była. Przekazane przeze mnie informacje nie należały do codziennych, tym bardziej moje zachowanie. Nie wychodziło jej zbytnio podtrzymywanie mnie na duchu. Nie winiłam jej za to. Ja również nie wiedziałabym co powiedzieć.
-...Może chcesz na razie zatrzymać się u mnie i Chace'a? Będziesz się lepiej czuła, co ty na to?-zaproponowała nagle. Natychmiast zwróciłam na nią wzrok. Na początku musiałam przeanalizować te słowa kilka razy, aby w nie uwierzyć. Zastanowiłam się chwilę.
-Nie chodziło mi o to, by cię do tego nakłonić...-spokojnie rzekłam.
-Wcale tak nie sądzę, do tego wiem, że tak nie jest.-Ułożyła rękę na moim udzie uśmiechając się do mnie. Otarłam ostatnią łzę.
-To w sumie nawet sensowny pomysł, ale co powiemy Alexis?-zapytałam opanowana.
-Kochana, nie będę nakłaniała cię do kłamstwa...Nie chcesz powiedzieć jej prawdy?-Wpiła we mnie te swoje czekoladowe oczęta.
-Ja...Nie.-wydusiłam.-Ona wydaje się taka zauroczona Louis'em, nie chcę jej tego psuć, tak długo była sama...Nie mam zamiaru niszczyć jej życia towarzyskiego i zmuszać do stawiania mnie ponad innych. Nie jestem taka.-wyjaśniłam. Jakby z dumą ukrytą w źrenicach Mirell przejechała dłonią po mej twarzy.
-Za to właśnie cię kocham, słońce. Za to, że najpierw myślisz o innych. Tylko zastanów się czasem, czy nie robisz sobie momentami przez to krzywdy.-Poklepała mnie po ramieniu. Wstała.-No, to teraz idziesz pod prysznic, ogarniesz się, a ja w tym czasie cię spakuje i zadzwonię do Alex, żeby tu przyszła, więc lepiej wymyśl coś dobrego.-Puściła mi oczko poganiając mnie do toalety. Bez słowa uległam koleżance. Weszłam pod prysznic. Letnia woda zmyła ze mnie nieprzyjemne ślady rozpaczy. Nieco się rozluźniłam. Wysuszyłam ciało oraz włosy, które następnie wysuszyłam i spięłam w warkocz. Ubrałam bieliznę, czarny długi sweter, leginsy tego samego koloru. Efekt końcowy doprawiłam nutką mojej ulubionej zabutelkowanej woni. Powoli wyłoniłam się zza bariery oddzielającej mnie od mej sypialni. Tam dostrzegłam spakowaną walizkę spoczywającą na moim łóżku, a przy oknie na końcu pomieszczenia Miri rozmawiającą z kimś przez telefon.
-Dobrze...Ale, masz to zrobić...Yhh, niech będzie. Pa.-Zdecydowanie była zdenerwowana. Po skończonej wymianie zdań, odwróciła się do mnie twarzą.
-Coś nie tak?-Zbliżyłam się do niej zaciągając rękawy coraz to bardziej na dłonie. Złapała za pakunek unosząc kąciki ust.
-Nie skądże. Chodź.-Pociągnęła mnie za rękę za drzwi.
-A Al?-odezwałam się.
-Spotykamy się za godzinę w naszej kawiarni. Stworzyłaś sobie jakąś bajeczkę w głowie?-Rozpromieniła się, lecz miałam wrażenie, iż na siłę. Jednakże nie miałam zamiaru naciskać. Nie lubiłam zmuszać ludzi do czegokolwiek.
-Postaram się być wiarygodna.-rzekłam smętnie. Mirell objęła mnie ramieniem. Wyszyłyśmy z mieszkania, które zamknęłam na trzy spusty. Wsiadłyśmy do Audi brunetki. Po kilku dłużących się mi minutach dotarłyśmy do małego lokaliku nieopodal centrum Londynu. Przy jednym ze stolików siedziała szczęśliwa jak nigdy Alexis. Wesoło chichotała do ekranu telefonu, w który stukała co moment. Dopiero, gdy się zbliżyłyśmy podniosła wzrok.
-O! Hej wam.-Wstała i przywitała nas obie soczystymi całusami w polik. Zajęłyśmy miejsca naprzeciw blondynki zerkając na nią pytającym wzrokiem. Zrozumiała zanim zdążyłyśmy się odezwać.-Piszę z Louis'em.-oznajmiła z iskierkami w oczach.
-A! Słyszałam o nim co nie co.-powiedziała Miri. Tym razem to Lexi wpiła w nas tą intencję ukrytą w źrenicach.-Tak gadałyśmy sobie o facetach, najpierw o Chace'sie, później jakoś nawinął się Louis.-objaśniła Mi. Alex pokiwała głową na znak zrozumienia.-Opowiadaj, jak było.-Nie rozumiałam Mirell. Najpierw wspierała mnie, później oczekiwała poznania szczegółów na temat wspólnej nocy Al oraz mężczyzny, który przerażał mnie samą swoją obecnością. Nie byłam zła czy zazdrosna, wcale. Po prostu nie miałam ochoty o tym słuchać. Po pierwsze takie rozmowy według mnie należały do tych, które porusza się otwarcie. Miało to swój ukryty sens, o którym nigdy nie byłam skora wspominać. Dlatego oddaliłam się od stolika pod pretekstem zamówienia naszych napoi oraz wizyty w łazience. Poprosiłam pracującą w kawiarni niską ciemnooką o dwie Cafe Latte oraz jeden koktajl z malin i jagód. Po zapłaceniu należnej kwoty udałam się do toalety. Tam złapałam oddech i przyjrzałam się swojemu odbiciu. Nienawidziłam tego. Lustra od małego stanowiły dla mnie coś strasznego. Nie cierpiałam ich. Lecz chyba bardziej przeszkadzał mi obraz w nich ukryty. Spuściłam głowę. Umyłam jeszcze ręce i opuściłam pomieszczenie. Wróciłam do dziewczyn. Mirell puściła do mnie oczko, nie do końca rozszyfrowałam jej posunięcie, mimo to nie skomentowałam. Wydawało się, że skończyły plotkować o swoich poczynaniach łóżkowych.
-...Dlaczego tak w ogóle chciałyście się spotkać?-zapytała w końcu. Wymieniłam spojrzenia z Miri. Przełknęłam ślinę i zaczęłam.
-Chodzi o to, że na jakiś czas chcę zamieszkać u Mir, gdyż piszę reportaż na zajęcia, na które zapisałam się niedawno, o Latynosach. Postanowiłam więc, aby nie jeździć co dzień na drugi koniec miasta, wynieść się do Mi. Po za tym będziesz miała wolną chatę.-Aby zabrzmieć bardziej wiarygodnie, zażartowałam. Miałam nadzieję, że moja bf mi uwierzy, lecz miałam obawy. Szczęście od Boga, że "miłość oślepia".
-Aha, rozumiem. Nie no jasne, skoro chcesz.-Nie przejęła się zbytnio. W sumie to nawet dobrze wyszła mi ta rola. Nie miałam większego problemu z kłamstwem, ponieważ przez moją nieśmiałość wiele razy musiałam wykręcać się lub tłumaczyć. Wtem używałam zmyślonych historyjek, które wychodziły mi coraz lepiej w praniu. To, zdaje się, jedyny plus mojego zamknięcia się w sobie. Chwile później Alexis otrzymała telefon z pracy. Pożegnała się z nami i wyszła.
-Brawo, dziewczyno. Nie wiedziałam, że jesteś taką dobrą aktorką.-Po opuszczeniu lokalu przyznała brunetka. Nie odpowiedziałam. Uniosłam jedynie kąciki ust. Zahaczyłyśmy jeszcze o biuro klienta Mirell. Zostawiła mnie samą w samochodzie. Z przyzwyczajenia obserwowałam przechodzących ludzi. W tłumie naprzeciw dostrzegłam parę, na której widok oczy wyszły mi na wierzch. Aż zaparło mi dech. Savannah i Harry?! Nie to, niemożliwe...







Witam Państwo serdecznie! ;) Oto kolejny rozdział :D Stęskniłam się bardzo za wami :3 Przepraszam, że mnie nie było :)) Mam nadzieję, że się spodoba :>> Jutro ostatni dzień :(( Ale wierzę, że będzie udany ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

wtorek, 23 czerwca 2015

23.07.2010

Hejka!
Jak wiecie 23.07 mamy piątą rocznicę założenia zespołu! :) Tego dnia wyjątkowo się pojawię ;) Obserwujcie blog, będzie imagin, życzenia i mały konkurs ;) Nie mogę się doczekać ;) Więcej informacji 28.06 ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

#8





































































Hahaha :D Szczerze, nie wiem, którą z odpowiedzi chciałabym najbardziej usłyszeć :D



























Z dedykacją dla mojej bf-Weroniki <3 Hahahaha :D
















Nigdy mi się to nie znudzi :D Hahahahahahahahahahahahaha ;D




































Omg, :'( I actually do the same thing, when someone asks me about members of One Direction & I'm like "Oh, I love this fiv-four crazy lads". It's sad, so sad :(






































A TERAZ UWAGA UWAGA!!! 
PRZECZYTAJCIE TO WAŻNE!!! 

















Hejka! Już jestem! Wiem, dzisiaj szybko ;) Nie wiem kiedy wracam, może w piątek, może w sobotę :^ Mam nadzieję, że się pośmiejecie :) Proszę również o wsparcie akcji :) Nie mogę się doczekać następnego :> Pamiętajcie o 28.06!!! Zakończenie pierwszej tury blog'a :DD Będzie się działo, mam nadzieję ;) Niedługo pojawi się jeszcze krótka informacja :))
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*