-Hej Darcy!-Zajrzeliśmy zza futryny i ujrzałem dwie czternastolatki tulące się do siebie.
-Masz ten nowy plakat?!-Moja mała zapytała drugą z wielką ekscytacją, na co tylko się uśmiechnęliśmy. Blondynka wyjęła z torebki kolorowe czasopismo, które otworzyła i podskoczyła pokazując je Dar.
-Jest! Jej! Nie mogę się doczekać tego koncertu!-wyznała Pati. Od miesięcy rozmawiały na temat występu ich ulubionego boysband'u, na który się wybierały.
-Ja też! Będzie niesamowicie!-moja ukochana brunetka również krzyknęła.
-Dziewczynki, chodźcie coś wam opowiemy.-przywołałem nastolatki do siebie. Wymieniły spojrzenia. Po chwili jednak zdecydowały się zbliżyć. Rozsiedliśmy się w salonie. One naprzeciw nas.
-Tato, błagam...Znów?-marudziła Darcy.
-Tak, ale dzisiaj będzie bardziej...Efektownie. Gdyż, mam pomocników.-zażartowałem.
-Simple but effective.-wtrącił się Louis. Na co cała nasza czwórka się zaśmiała.
-Co?-Małe kobietki nie zrozumiały.
-Widzicie? Aż same prosicie się o tą historię jeszcze raz.-Niall znów obdarzył nas wszystkich swoim donośnym rechotem.
-No dobra.-zgodziły się.
-Zaczęło się to dwadzieścia cztery lata temu, kiedy cała piątka zgłosiła się na castingi do XFactor w pojedynkę. Wszyscy przeszliśmy do dalszego etapu, ale później odpadliśmy. Już prawie odeszliśmy z tamtego miejsca ze spuszczonymi głowami i łzami w oczach. A wtedy pojawiła się nadzieja...-Wciągnięty w klimat Liam opowiadał.
-Ponownie zaproszono nas na scenę, mnie, Nialler'a, Hazz'ę, Payne'usia oraz Zayn'a.-w zdanie wszedł mu Tomlinson.-Simon oznajmił nam, iż łączy nas w zespół. Nie mogliśmy uwierzyć. W jednej chwili pokochaliśmy siebie nawzajem w tej całej euforii. W czasie programu nagrywaliśmy zabawne filmiki, świetnie się przy tym bawiliśmy. Zaprzyjaźniliśmy się. Staliśmy się dla siebie nawzajem czymś więcej niż kumplami, braćmi...-Tak samo z pełną pasją kontynuował Lou.
-Niestety nie wygraliśmy.-Tym razem przerwał Horan.-Myśleliśmy, że to koniec. Mieliśmy zamiar trzymać się razem jako One Direction, lecz naszej wierze ubyło na sile. Następnego dnia, jednak pojawiła się nadzieja. Zaproszono nas do studia do Pana Simona. Tam otrzymaliśmy propozycję kontraktu. Zgodziliśmy się i podpisaliśmy umowę. Wyruszyliśmy w pierwszą trasę koncertową. Było to dla nas coś niesamowitego. Nagrywaliśmy piosenki itd. Sceny początkowo były małe. Lecz nasi fani zadbali o to, żeby się one powiększały. Dosłownie. Miliony ludzi na całym świecie przez internet przesyłało sobie nasze wykony, wtem stawaliśmy się coraz bardziej popularni i znani. Graliśmy na coraz to większych estradach, nagrywaliśmy coraz więcej piosenek, sprzedawaliśmy ogrom biletów, teledyski, coraz więcej wywiadów...To było niesamowite. Nasze umysły tego nie pojmowały. Nie wierzyliśmy w to jakie mieliśmy szczęście...-Blondynowi stanęły łzy w oczach, a głos zaczął drżeć, dlatego postanowiłem dokończyć.
-Grono naszych fanów rosło. Wszystkie sukcesy zawdzięczamy właśnie im. Wspierali nas w najlepszych i najgorszych chwilach kariery. W 2015 roku nadszedł jeden z najstraszniejszych momentów zespołu...Mianowicie chodzi o odejście z zespołu wujka Zayn'a. Rozpętało się piekło. Setki osób okaleczały się lub zabijały z tego powodu. Co jakiś czas pojawiała się w ich oczach iskierka nadziei, że powróci, ale nigdy się tak nie stało. Dla nas było to równie trudne, lecz musieliśmy być silni i nie dawać tego po sobie poznać. Pragnęliśmy być wytrwali dla naszych fanów, dla tych, którzy uczynili najwięcej w naszej sprawie. Sprawa stopniowo ucichała. My nadal graliśmy. Jeszcze kilka płyt pojawiło się po odejściu Zen'a. Po jego odejściu staliśmy się tak silni i zżyci z sobą jak nigdy. Przypomnieliśmy sobie jak ważne jest trzymanie się w tym wszystkim razem. Nie chcieliśmy, aby nasza podróż się skończyła. Niestety, bądź stety musieliśmy zakończyć z grupą. A to dlatego, że mama zaszła w ciążę i nie tylko ona. Ciotka Sophia, również nie radziła sobie sama z synkiem. Loui chciał brać czynniejszy udział w wychowaniu bliźniaków, a Niall zająć się swoją żoną. Wiecie, to było bardzo ciężkie. Ostatni koncert był magiczny, nigdy o nim nie zapomnimy. Nigdy nie zapomnimy też o tym pięknym czasie 1D. To zdecydowanie najlepsze lata naszej młodości. Dziękujemy za to naszym niesamowitym fanom, kótrzy tyle dla nas zrobili...Dlatego wiedzcie, że dla tych kilku osóbek na scenie nie jesteście tylko kropelką w oceanie, ale jednostką znaczącą więcej niż cokolwiek innego. Jednostką, od której zależą fundamenty sukcesu. I mimo tego, że musieliśmy skończyć, to nie żałujemy. Bo mieliśmy swoje "chore lata", ale teraz mamy jeszcze bardziej "chore lata" z wami nasze maluchy, a najlepsze, że nadal razem...-Skończyłem opowieść. Mi także zakręciła się łezka, ale starałem się tego nie okazać. Dziewczynki także się popłakały. Moja córka wstała i się we mnie wtuliła.
-To piękna historia, tato.-rzekła.
-To prawda, też ją kocham.-Wszystkie spojrzenia przeniosły się na wejście do salonu, gdzie stała (T.I). Zbliżyła się do nas.-Uwielbiam jej słuchać.-Usiadła na moim wolnym kolanie i lekko musnęła moje usta.
-A wiecie, że mama była naszą fanką i pisała o nas blog?-Zaśmiałem się. Particia oraz Darcy zerknęły na moją żonę z szerokimi uśmiechami.
-Na prawdę?-Rechotały.
-Harry!-Ma ukochana uderzyła mnie w ramię.-Tak, pisałam. Ale na szczęście strony nikt nigdy nie odnajdzie.-Pewna siebie wyrecytowała.
-Tak sądzisz?-Tommo pomachał jej przed oczami swoim telefonem. W ciągu kilku sekund narósł w niej szok i złość.
-Louis! Cholera oddaj tą głupią komórkę! Nie waż mi się tego czytać!-Latała za nim po salonie jak oszalała, co dało towarzystwu powód do śmiechu.
-Jak za starych, dobrych czasów.-odezwał się Liam.
-Oj tak.-przytaknąłem patrząc na swoją rodzinę z dumą. Na moją żonę, córkę oraz One Direction. Wciąż podążamy w jednym kierunku, to nigdy się nie zmieni...

Hejka! Oto pożegnalny imagin, kończący pierwszą turę blog'a ;) Wiem, że nie jest najlepszy, ale niespecjalnie mam wenę na takie smutne, bo i tak wystarczająco mi przykro, że żegnamy się na 2 miesiące :'( Przepraszam za tą chałę, następnym razem będzie lepiej.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Nie mogę
OdpowiedzUsuń.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Jak tylko zaczął opowiadać to normalnie się poryczalam
Nie wiem czemu,ale potem to wiaderko wody uzbieralam przez tego imagina!
Dzięki! <3
Czyli już nic więcej nie doddasz???
❤
Ja też jak to pisałam wczoraj (bo zaczęłam wczoraj, dzisiaj skończyłam) :')
UsuńNie wiem czy jest za co...
Dodam, dodam, jeszcze 2 zapowiedzi i podziękowania z podsumowaniem pierwszej ury blog'a ;) Spokojnie <3
KC <3
xx