-Witajcie. Nadszedł dzień, w którym okaże się, który z was zostanie mym następcą.-Potężnym głosem odezwał się tata pięcioraczków różniących się od siebie wszystkim. Żaden niekoniecznie przejmował się sprawdzianem.-Zaczynajmy więc.-westchnął mężczyzna.-Przeszliście już wiele sprawdzianów nieświadomie, jednak ostatnim jest test odwagi.-rzekł.-Wpuścić zwierzę!-Krzyknął do służby odchodząc na trybuny. Zza wielkiej czarnej bramy wyłonił się wielki tygrys. Chłopcy jednocześnie ułożyli głowy na swych prawych ramionach przyglądając się wielkiemu kotu. Czteronogi zbliżał się do piątki, a oni nadal wpatrywali się w bestię, która warczała w przerażający sposób.
-O kotecek!-W końcu odezwał się blondyn podchodząc do tygrysa z uśmiechem.
-Idioto!-Wyrwał się Liam i odciągnął brata. Niall nie dawał za wygraną i nadal próbował dotrzeć do zwierzęcia.-Pomóżcie mi, przecież to go zeżre!-Nakazywał Li.
-Nie. Dopiero wróciłem od Afki, zrobiła mi manicure i pedicure, więc nie dzięki, wolę mieć ładne łapki.-odezwał się zielonooki.
-Spokojnie nic nie będzie.-Zaz machnął ręką bezstresowo.
-Co wy gadacie?!-oburzył się ledwo utrzymujący Nialler'a Liaś.
-Przestań. Jak coś to go obronię.-stwierdził Louis.
-Chyba jako jedyny w tym towarzystwie myślę.-mruknął ten rozsądny.-Niall! Cholera, bo nie oddam ci dzisiaj winogron po obiedzie.-Jak by te słowa zaklęły blondasa. Wskoczył na ciemnookiego jak panna młoda.
-To tygrys!-Prawdopodobnie dopiero w tamtym momencie niebieskooki zrozumiał co za potwór kroczy wściekle w jego kierunku.
-No co ty?!-parsknął Liam podniesionym głosem.
-Uciekajmy?-zaproponował Hazz jakby było to jasne.
-Oj, dajcie spokój.-Zayn powtórzył swój wcześniejszy gest.
-Właśnie, obronię was.-Znów wtrącił się Lou. Wyszedł przed szereg. Wyciągnął zza swego pasa miecz i począł iść do bestii. Zakasowałby wielkiego futrzaka, ale ten okazał się zbyt silny i złamał narzędzie obronne. Wtem nawet Lou się przestraszył, ale nie odpuszczał. Postanowił stoczyć walkę z kotem. Nie radził sobie zbyt dobrze, gdyż tak wątła w porównaniu do przeciwnika postura nie ułatwia zadania. Do bitwy dołączył się Niall.
-W trójkę zawsze raźniej!-krzyknął entuzjastycznie i rzucił się do bójki.
-Moment, moment! Muszę związać koczka.-Harold złapał za gumkę do włosów i spiął swe cudowne, długie loki, aby nie wadziły mu. Dołączył do starcia. Pokonywanie zwierzęcia stawało się coraz bliższe.
-Skoro trzeba, to wychilluje z chill'em i też będę cool.-Swoim "hajowym", jak to on nazywał, stylu rzekł Mulat. Jak powiedział, tak uczynił.
-Jeżeli masa tygrysa wynosi..., a nasza łączna...plus nasza siła, a jego, równa się...A z resztą, co mi tam przeliczenia!-Liaś próbował podjąć decyzję za pomocą matematyki, ale choć raz dał się ponieść. "Wojna" wyglądała przezabawnie. Mimo, iż wykonanie braci należało do komicznych, to także efektywnych. "Simple byt effective". Bestia padła nieżywa na piach. Chłopcy lekko zdyszani stanęli nad martwym stworzeniem.
-Kotecek!-Lamentownie wrzasnął Nialler padając na kolana.
-Chill, stary.-Wtrącił się Zen.
-Moje dłonie! Całe zabłocone!-Kolejny upadł na piasek w żalu.
-Mądre. No po prostu mądre.-parsknął Liam łapiąc się za głowę. W końcu ciszę przerwały pojedyncze brawa ojca.
-Cudownie! Cudownie matoły!-krzyknął.-Potwierdziliście, że w pojedynkę nie macie szans.-Zbliżył się do synów.-Już podjąłem decyzję. Nie możecie bez siebie funkcjonować poprawnie, a więc nie mogę wybrać jednego...
-Weźmiesz wszystkich?-Podekscytowany Nialler przerwał.
-Nie.-odparł.-Nie wybieram żadnego z was. Zostajecie Bożkami, debile. Moim następcą zostanie wasza siostra. Ona jedyna z moich dzieci jest normalna.-wyrecytował i odszedł.
-Ta. Wiedziałem.-Spokojnie mruknął Zayn.
-Sorry, ale tak jest zawsze. Nic tylko (T.I) najlepsza, bla bla bla...-Skrzywił się blondyn.
-Wcale nie najlepsza! To ja jestem ten piękny!-wtrącił się Harry nie wychodząc z rzędu w jakim przemieszczali się w kierunku domu.
-Ale ona jest najmłodsza i łączy w sobie nasze wszystkie cechy, ciołku.-warknął Louis.
-Yhym...No i jest seksi.-dodał Niall.
-O jejku! Nie dziwię się, że nie wybrał żadnego...-westchnął Liam. I tak ta piątka nie koniecznie rozgarniętych Bożków żyła sobie razem w niezrozumiałym dla normalnych, dziwnym systemie...

Hejka! Oto imagin dla Karoli <3 Skarbie miało być zabawnie, nie wiem czy wyszło ;) Starałam się <3 Mam nadzieję, że nie zawiodłam :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Heh
OdpowiedzUsuńNo nie mogę z Hazzy
No leżę i się śmieje!
Loui, mój rycerz.
Li zi Ni(kotecek)?
Świetny!
Dodasz dziś jakiś rozdział?
Cieszę się, że Cię rozbawiłam ^^
UsuńNa tym mi zależało <3
Dziękuję :)
Niestety, chyba dzisiaj mi się nie uda ;/ Przepraszam, ale miałam dłuugi i bardzo męczący trening ><
Lecę do Ciebie :33 Nie mogę się doczekać :33
Całuski xx
Haha ja wiedział że to będzie prze zabawne ale nie aż tak :D leżę na podłodze ze śmiechu haha nie no nie mogę przestać się śmiać
OdpowiedzUsuńBiedny ojciec xD
Kotecek najlepszy tekst ever
Kocham Cię za to ♥
Buziaczki ;*
Hura! Ale się cieszę :D Że się udało :)) Nie spodziewałam się c:
UsuńOwszem ;) Najlepszy <3
Ja Ciebie też xx
Całuski :*
Twoje zamówienie już jest!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że ci się spodoba
Genialne! :D
OdpowiedzUsuńHazz wygrywa internety, hahah.
Dziękuję <3
UsuńHaha XD
xx CAŁUSKI