Letnią porą jako mała dziewczynka bawiłam się w ogrodzie za domem. Kwiatki ozdabiały podłoże, owocujące drzewa rozpościerały się pasmami dookoła, ptaki śpiewały, słońce biło swym radosnym blaskiem. Wszystko wydawało się dosłownie perfekcyjne i bez zarzutu. W pewnej chwili mój pies zniknął mi z oczu. Jako maluch bez zastanowienia ruszyłam w poszukiwania pupila. Wyszłam do lasku za furtką. Krzyczałam, nawoływałam czworonoga. Coraz bardziej oddalałam się od swojej posiadłości. Kompletnie zapomniałam, że rodzina zawsze zabraniała mi wycieczek do, pozornie, przerażającego miejsca. Nagle niebo zaszło czernią, a deszcz lunął spod kłębiastych chmur, które nagle znalazły się wysoko nad ziemią. Wcale mnie to nie wystraszyło. Grzmoty sponad mnie nie przyprawiły mnie choćby o małe dreszcze. Spokojnie usiadłam pod wielkim wystającym korzeniem ogromnego dębu. Pamiętam, że miałam na sobie białą sukieneczkę, a me jaśniutkie włosy opadały kaskadami po mych ramionach. Podkuliłam nogi do klatki piersiowej i ułożyłam głowę na kolanie, oglądając przestrzeń po lewej stronie. Usłyszałam szelest. Ruszyłam w kierunku źródła dźwięku. Z oddali dostrzegałam wysoką ciemną postać mężczyzny. Nie zatrzymywałam się. Nadal podążałam w jego kierunku. Spostrzegł mnie. W ciągu sekundy jakby zniknął. Wtem rozległ się pisk mojego Xabi'ego. Przyspieszyłam. Natknęłam się na skonaną posturę owczarka niemieckiego. Patrzał na mnie smutnymi ślepiami, jakby nie mogąc się ruszyć. Gdy się zbliżyłam opanowana jak nigdy, brązowe oczęta zaćmiła czerń. Uklękłam. Ciekawość pokonywała wszystko. Nachyliłam się nad, najwyraźniej, sparaliżowanym zwierzakiem. Chciałam ucałować po raz ostatni psa, gdyż nawet jako dziecko rozumiałam na czym polega śmierć i, że już nigdy nie zobaczę mojego psiaka. Pragnęłam się z nim pożegnać. A wszystko to z kamienną twarzą. Kompletnie nie byłam podobna do wcześniejszej siebie. Zbliżyłam się jeszcze bardziej pyska czworonoga, a ten ugryzł mnie w polik. Później widziałam tylko, jak energia schodzi z psiaka i jego zgon. Zabolało, lecz ani jedna łza nie opuściła mojego oka. I pozostało tak do dzisiaj.
Kiedy miałam szesnaście lat po raz pierwszy przekroczyłam mury liceum. Już wcale nie przypominałam dawnej siebie. Rzadko kiedy uśmiech witał na mej twarzy. Wcale nie okazywałam emocji. Wciąż pamiętałam uczucie ugryzienia. Nadal miałam wrażenie, iż coś w rodzaju jadu rozchodzi się po moim ciele blokując całe ciepło, które powinno wypływać z człowieka. Władało mną coś w rodzaju czaru lub klątwy, jaka ujmowała mój pozytywizm. Wciąż miałam wrażenie, iż coś za mną chodzi. Wydawało mi się, że ktoś mnie obserwuje. Nieustannie słyszałam za sobą szmery, szepty, głosy. Stworzyłam osobę. Tak, stworzyłam osobę. Wykreowałam postać śledzącą mnie. Obrazowałam ją jako tamtego mężczyznę z lasu. Często mi się śnił. Wielokrotnie wydawało mi się, że widzę go. Wymyśliłam go sobie, a jakbym się z nim przyjaźniła. Uroiłam sobie, iż zna wszystkie moje przemyślenia, że dzielę się z nim wszystkim. A zarazem widniał mi jako ktoś zupełnie wrogi, chcący mego nieszczęścia. Niemal każdej nocy budziłam się o tej samej godzinie, a drzwi od pokoju zawsze były uchylone, choć nigdy nie zapomniałam ich zamknąć. Wiedziałam, że to nie rodzice. Ich nigdy nie było w domu w nocy. Pracowali po zmroku, wolne mieli w ciągu dnia. Zawsze kiedy księżyc już świecił zostawałam "sama", mimo to czułam czyjąś obecność-jego. Kilkukrotnie podczas snu na bliźnie znajdującej się na poliku czułam ciężar dłoni, jeżdżącej po śladzie. Żyłam w swym własnym wyimaginowanym świecie od szóstego roku życia, właśnie od dnia śmierci psa.
Noc nastała. Ponownie ocknęłam się kilka minut do północy. Po raz kolejny to ciężkie powietrze na bliźnie. Podniosłam się bez żadnego zaspania. Mój organizm dawno przywykł do tej godziny pobudki. Usiadłam na materacu łoża opierając się o ścianę. Światło pełni wpadało prosto w me okno po lewej stronie pomieszczenia. Wpatrywałam się bezcelowo w wrota sypialni. Cisza panowała dookoła, jak zawsze. Lecz tym razem, zdawała się należeć do innych. Tych z napiętych milczeń, które zwiastują nagłe wydarzenie. Moje serce samowolnie zaczęło bić mocniej. Bardzo dziwne zjawisko, z uwagi na bijący z mojej osoby chłód. Po raz pierwszy od dzieciństwa doznałam jakiejkolwiek emocji. Nie władał mną strach, a ciekawość. Ponownie. Miałam ochotę ją zaspokoić. Nie wytrzymałam niepewności. Chciałam sprawdzić tą ciszę, czy coś nie dzieje się na dole. Miałam zamiar wstać, ale coś mnie powstrzymywało. Nie mogłam nawet drgnąć. Jedyne co było mi dane to oddech i błądzące po drzwiach spojrzenie. Nadal nie docierało do mnie przerażenie, nic prócz wścibstwa. Szczerze, nie ważne co by to nie było, mógłby to być sam diabeł, ale i tak nie mogłam się tego doczekać. Pożądałam wiedzy, tego czegoś. Nareszcie. Nagle bariera drzewna trzasnęła mocno o ścianę. Moje ciało zaczęło sunąć się w górę po ścianie, pod wpływem nieznanej mi siły trzymającej moje plecy oraz nadgarstki kurczowo przy fasadzie. Intrygowało mnie to. Wcale nie straszyło. Chciałam tego. Nie potrzebowałam ratunku, zatrzymania tego. Choć miałam świadomość, iż to coś złego, nieczystego, mistycznego. Wypełniało mnie to cała, jakby tak było mi pisane, przeznaczone. Nie obawiałam się dalszego rozwoju sytuacji. Czułam jakby coś zaraz miało zmienić moje życie, odmienić mnie. Z zupełnej ciemności wyłonił się on, postać mojej wyobraźni...
Hejka! Oto imagin, taki zainspirowany imaginem jaki zamówiłam u mojej Kochanej Ewci :)) Miałam wenę na takie mistyczne coś i o proszę :) Będą, najprawdopodobniej, dwie części :) Jak myślicie, kto jest tą postacią? Ciekawi dalszego ciągu? :D Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. UWAGA! Głosujcie na "No Control"!!! http://www.eska.pl/news/hit_lata_2015_czytelnikow_eska_pl_wybieramy_przeboj_wakacji_2015_-_pierwsze_glosowanie_plebiscyt/116587#sonda-96848
Heh
OdpowiedzUsuńNo zajebiste po prostu!
Kto to? Nie wiem...
Weny życzę i czekam na kolejną część!
;)
Dziękuję :D Cieszę się bardzo :)
UsuńNiedługo się dowiesz ;)
Dziękuję <3
Całuski xx
Omg nie wiedziałam że piszesz mistyczne imaginu
OdpowiedzUsuńSuper jest trzyma w napięciu
Hmm myślę że to Harry zgadlam ?
Buziaki ;*
Piszę je cały czas, ale nie wstawiam, bo jakoś chyba niekoniecznie się ogólnie podobają...
UsuńCieszę się, że jednak się udało :D
Hmm...Nie wiem ;) Nie no dobra, to nie on XD
Całuski <3
No co ty jak to się nie podobają wszystkim się podobają są genialne a jak jeszcze ty napiszesz
OdpowiedzUsuńKurde strzelam dalej to będzie Zayn
Pozdrawiam
Buziaki ;*