niedziela, 10 maja 2015

Imagin Louis zamówienie

"Marzenie jest tylko marzeniem, dopóki nie zdecydujesz się go spełnić"~Harry Styles. 
Wierzyłam i wierzę święcie w te słowa. Można śnić, ale tylko czyny doprowadzą do celu. 
Według nie taka zawsze była prawda. Oto ja-Prosta dziewczyna z Irlandii. Nigdy nie malowałam się, stroiłam się. Zwyczajnie pracowałam sobie jako architekt w Londynie, gdzie sprowadziłam się po ukończeniu osiemnastego roku życia. Samodzielnie się utrzymywałam. Naprawdę należałam do szczęśliwych osób. Nie brakowało mi prawie niczego. Dlaczego prawie? Hmm...To chyba dość jasne. Brak miłości skrajnie mi doskwierał, gdyż jeszcze nigdy nie miałam okazji trwać w jakimkolwiek związku. Tak wiem co pomyślicie-dwadzieścia trzy lata, a nigdy nie się nie całowała, przytulała, dziewica. Ale cóż mogłam poradzić? Nie miałam szczęścia i tyle. Nie uzależniałam od tego faktu swego życia, ale nie koniecznie mi to je ułatwiało. Nie miałam pojęcia jak to jest mieć kogoś do kochania, a nie ukrywam, że tego chciałam. Miłość stanowiła dla mnie takie niewielkie marzenie.
Tamten dzień zaczął się pozytywnie. Wyspałam się, wyszykowałam, zjadłam śniadanie. Punktualnie zjawiłam się w biurze. Idąc w górę natknęłam się na współpracownika-Heath'a.
-Ewa! Słyszałaś? Mamy nowego dyrektora działu.-poinformował mnie szeptem. Tak. Fajny i całkiem miły chłopak, ale plotkarz gorszy niż kobieta.
-Naprawdę? Szybko się zdecydowali.-Zaśmiałam się.
-Lecę.-Nawet nie mrugnęłam, a już go nie było. Wzruszyłam ramionami i szłam dalej. Ani razu przez cały czas pracy nie miałam okazji ujrzeć naszego nowego "szefa". Po ośmiu godzinach wróciłam do mieszkania. Właśnie wtedy wypadały urodziny mojej przyjaciółki-Diny. Wzięłam prysznic, ułożyłam włosy, umalowałam się, ubrałam. Podjechałam taksówką pod dom kumpeli. Głośna muzyka huczała już na rogu ulicy. Din to bardzo bogata osoba, ma wszystko, ale po mimo majątku pracuje i to w niej szanuję. Bez pukania, które zapewne i tak nie przyniosłoby skutku weszłam do środka. Tłum osób natychmiast rzucił mi się w oczy. Po długich poszukiwaniach odnalazłam tańczącą ze swoim chłopakiem Diny.
-Hej! Nareszcie jesteś!-Rzuciła mi się na szyję.
-Cześć mała! Wszystkiego najlepszego.-Podałam jej małe pudełeczko.
-Dziękuję ci.-Obdarowała mnie całusem w polik.
-Otwórz!-nakazałam. Głośny bas melodii nieco przeszkadzał w konwersacji, ale jakoś się słyszałyśmy. Czerwonowłosa mnie posłuchała. Jej oczom ukazała się srebrna bransoletka, za jaką niegdyś się rozglądała.
-O Boże! Dziękuję ci!-Szeroki uśmiech na jej twarzy sprawił, iż poczułam nutkę satysfakcji. Dziewczyna zapięła biżuterię na swoim nadgarstku i przytuliła mnie.-Chodź, zrobię ci drinka.-Pociągnęła mnie za rękę do baru.-Co sobie życzysz?-zapytała.
-Martini.-odparłam siadając na krześle obrotowym.-Gdzie zostawiłaś John'a?-odezwałam się. Przyjaciółka nalewała mi alkoholu szczerząc się.
-Yyy...Zapomniałam o nim. Kurde, po raz kolejny zostawiłam go samego w tłumie.-Skrzywiła się śmiejąc. Zawsze tak było. Taki już roztrzepany sposób bycia mojej Din. Zachichotałam. Podała mi mój napój.-A ty znów sama?-oparła się o blat smętnie mówiąc.
-Dina, proszę.-westchnęłam smutno.
-Przepraszam.-Ułożyła dłoń na mojej.-Ej, ej.-Już wiedziałam, że pomysł na który wpadła będzie związany ze swataniem mnie.
-Proszę nie.-Odchyliłam głowę do tyłu mrucząc.
-Chociaż go poznaj. Jest mega miły, zabawny i do tego bardzo przystojny, no i ten jego seksowny głos...-Zdążyłam złapać tylko za szklankę zanim porwała mnie na drugi koniec domu. Przy ścianie stał wyższy ode mnie o pół głowy brunet o nieziemskich niebieskich oczach, w towarzystwie wysokiego rudzielca na szpilkach.
-O! Dina!-Widać było, że zależy mu, aby moja przyjaciółka odciągnęła go od nachalnej laski obok. Spojrzał na moją towarzyszkę błagalnym wzrokiem.
-Hej Lou. Jesteś mi potrzebny.-Ścisnęła jego nadgarstek.-Przepraszam.-zwróciła się do rudej. Ta przewróciła oczami i wycofała się. Moja kumpela zaciągnęła naszą dwójkę na taras na piętrze, gdzie panowało więcej ciszy.-Louis, to Ewa. Ewa, to Louis. Poznajcie się.-I tak jakby moja kochana koleżanka zostawiła nas samych.
-Przepraszam za nią.-wydukałam ściskając jego dłoń.
-Spoko. Znam ją, więc już chyba niczym mnie nie zaskoczy.-Zarechotał. Naprawdę miał seksowny głos. Taki zachrypnięty, jakby miał zaraz się skończyć.
-Tak. Ciekawa osoba.-westchnęłam.
-Prawda. Czym więc się zajmujesz Ewo.-Zmienił temat.
-Niczym specjalnym. Jestem architektem.-odpowiedziałam.
-Wydaje mi się, że to przyjemny zawód.-Albo mi się wydawało, albo przyglądał mi się w taki...Dziwny sposób.
-Całkiem. Zależy na jakiego szefa trafisz. Na razie było dobrze, ale dzisiaj zmienili nam dyrektora działu, więc nie wiem jak to się potoczy. Może to jakiś gbur, nie mam pojęcia.-Wzruszyłam ramionami.
-Nie poznałaś go jeszcze?-zapytał.
-Nie. Nie widziałam go na oczy i trochę się boje, że to stary dziad z fajką w ustach czy coś w tym stylu.-Lou zaśmiał się głośno.-No co?-dołączyłam do niego.
-Nic, nic.-machnął ręką.
-A ty czym się zajmujesz?-Upiłam łyk martini.
-Jestem architektem.-Rozbawił mnie. Myślałam, że żartuje.
-Aha.-wydusiłam.-To ciekawe.-Kontynuowałam. Przez jakieś dwadzieścia minut rozmawialiśmy o sobie nawzajem. Poważnie wydał mi się przyjemnym i ciepłym chłopakiem. Świetnie się rozumieliśmy. Opis Din doskonale zgadzał się.
-...Ja już muszę lecieć. Jutro mam na rano do pracy. Miło się rozmawiało.-Ucałował mój polik, a mnie oblała fala ciepła. Moje serce zaczęło bić mocniej. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam.
-Do zobaczenia.-Pomachałam mu. Oparłam się o barierkę rumieniąc się. Słyszałam jak odchodzi. Przekroczył próg drzwi balkonowych. Uniosłam kąciki ust dotykając muśniętego miejsca.
-Do zobaczenia jutro Panno Siejca!-krzyknął. Zamurowało mnie. Zastygłam w jednej pozie, moje oczy się powiększyły. Co?! Czyli on nie żartował! O Boże! Nie mówicie, że...! Ale ze mnie jemioła!
*Kolejnego dnia
Stałam na recepcji na piętrze wypełniając kwitki przodem do sekretarki. Nagle za sobą usłyszałam.
-Dzień dobry Panno Siejca.-Znałam ten głos. Straciłam na moment oddech. Nie wiedziałam co zrobić. Czułam, że stoi za mną. Cała drżałam. Niepewnie zwróciłam się twarzą do centrum dźwięku. Tak, to Louis.
-Dz...Dzień dobry.-wykrztusiłam. Ja-zestresowana, zawstydzona. On-uśmiechnięty i wesoły. Podszedł.
-Nie martw się, nadal będzie miło, a nawet bardziej niż miło.-wyszeptał do mojego ucha. Czułam jak fala czerwieni zalewa moją twarz. Odszedł nadal unosząc kącik ust. Ja w ostateczności zaśmiałam się z samej siebie.
I wiecie, co? To, że nieświadomie podziałałam, pomogło mi w spełnieniu marzenia. A to działanie było niezamierzane, to najzabawniejsze. Cieszę się, że czasami jestem taką jemiołą...







Hejka! Oto zamówienie Ewci <3 Kochana, nie wiem czy Ci się spodoba, mam nadzieję, że nie ma tragedi, starałam się. Przepraszam, że musiałaś tyle czekać, ale wczoraj się nie wyrobiłam ;/
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

7 komentarzy:

  1. Raju...
    Gdybym na serio w taki sposób poznała swojego szefa, to bym się mu na oczy nie pokazała. ..!
    Ale imagin świetny!
    Dina przypomina mi moją koleżankę, która chciałaby mnie z kazdym facetem zeswatać, soo
    I to moje nazwisko, brrrr(ono jest okropne!)
    Imagin cudo!

    Tak bardzo chciałabym dziś dodać twoje zamówienie, ale nie wiem czy dam radę...
    Zostało jeszcze w nim duzo do dodania...
    Dziękuję! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, mega kompromicha XD
      Dziękuję, bardzo się cieszę :33
      Hah, o widzisz jak zgadłam ;)
      Nie jest, uwierz...Mam gorsze -.-
      Bardzo się cieszę, że jesteś zadowolona ^.^
      Poczekam <3 Postaram się być cierpliwa <3 Ale co poradzę, że nie mogę się już doczekać :3
      Nie ma za co, Kochana to sama przyjemność :))
      Całuski xx

      Usuń
    2. Ale z drugiej strony, gdyby to był Louis,to wiadomo...
      Jakie nazwisko może być gorsze od mojego, przez co często jest czytane jako Sieja? No proszę cię. Nie może być aż tak źle!

      :)
      A imagin do jutra się pojawi!

      Usuń
    3. No jasne ;D
      Może, uwierz, nie będę tu pisała, bo się wstydzę, ale jest -.-
      Moje czytają jeszcze lepiej Xd
      Czekam xx

      Usuń
    4. Okej nie wnikam już: )

      A więc ogłaszam ci wszem i wobec, że imagin będzie jeszcze dziś. I to przed 21! ;)

      Usuń
    5. Już jest!
      Oby ci się choć troszkę spodobało!

      Usuń
    6. Hej to znowu ja!
      Zapraszam do mnie na kolejny rozdział: )

      Usuń