Z końca pomieszczenia można było zauważyć burzę loków na jego głowie. Był postawny, a jego ramiona pokrywały tatuaże. Popijał piwo prosto z butelki stojąc pod ścianą. Wkroczyłam na parkiet z nadzieją, że dołączy. Poruszałam się normalnie, nie lubiłam zachowywać się jak puszczalska szmata, co w zwyczaju miały niektóre z moich znajomych. Ja byłam sobą, nareszcie czułam, że żyje. Po kilku tańcach zrozumiałam, że nie ma zamiaru do mnie dołączyć. Udałam się do łazienki. Poprawiłam włosy i przejechałam szminką po ustach. Kiedy wyszłam z pomieszczenia i miałam zamiar udać się na dół wpadłam na tego chłopaka. Uśmiechnął się przelotnie łapiąc mnie za łokcie, abym nie upadła.
- Przepraszam - podniosłam wzrok i spotkałam te jego hipnotyzujące zielone ślepia. Nie odrywałam spojrzenia od niego przez chwilę.
- Nic się nie stało, ale uważaj, bo możesz zrobić sobie krzywdę słońce - puścił do mnie oczko, odrywając ode mnie ręce.
- Zapamiętam - uniosłam kąciki ust.
- Jak masz na imię ? - zapytał.
- (T.I) - przedstawiłam się.
- Harry - ściskając mą dłoń, ucałował jej zewnętrzną część.
- ... - do końca wieczora rozmawialiśmy ze sobą. Bardzo go polubiłam. Był starszy o trzy lata i pracował w zakładzie motoryzacyjnym, gdzie składał samochody do kupy. Sporo się o sobie dowiedzieliśmy. Wydał mi się taki zadziorny, ale przestrzegający prawa. Nie zbir, ale bad boy. Coś mnie w nim pociągało, naprawdę bardzo. Spotykaliśmy się niemal każdego dnia. Przyjeżdżał po mnie pod szkołę. Zmienił mnie na tą bardziej spokojną wersję. Już tak nie imprezowałam. Przynajmniej nie pięć razy w tygodni, jak się to zdarzało wcześniej. Zabierał mnie w różne miejsca. Pewnego ciepłego dnia, jak na marzec, dnia zabrał mnie na spacer po lesie.
- Nie podoba mi się to jak się ubierasz - wyznał w związku z rozmową.
- To znaczy? - zapytałam.
- To znaczy te wszystkie skórzane spodnie i ciemne hard rockowe bluzki nie pasują do ciebie. Ty nawet nie słuchasz takiej muzyki. Mówiłaś, że kiedyś ubierałaś się inaczej i nie potrzebowałaś makijażu. Chciałbym cię taką zobaczyć - wyrecytował.
- No nie wiem Hazz - tak na niego mówiłam. - Dawno nie zakładałam swoich starych rzeczy. Mówiłam ci, że to taka odskocznia od tego co w domu - jęknęłam.
- Zrób to dla mnie - poprosił.
- Ale... - zająknęłam się. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć przewrócił teatralnie oczami i przerzucił mnie sobie przez ramię. Śmiałam się w głos kiedy posadził mnie na motorze, włożył mi na głowę kask. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do mojego domu. Pociągnął mnie za rękę na piętro i posadził na moim łóżku. Podszedł do szafy i ją otworzył. Na najwyższej półce zauważył kolory, więc tam sięgnął. Wybrał niebieski sweter i jasne jeansy z dziurami.
- Załóż to - nakazał.
- Dobra - westchnęłam. Wiedziałam, że z nim nie wygram. Trafiłam do łazienki i zamknęłam się na klucz w pomieszczeniu.
- Zmyj to świństwo z twarzy! - krzyknął z sypialni. Pokiwałam przecząco głową z niezrozumieniem w odpowiedzi , choć wiedziałam, że tego nie zobaczy. Posłusznie przeciągnęłam przez głowę sweter i opięłam nogi rurkami. Kilka razy przejechałam nawilżonym wacikiem po buzi i wyszłam. Przemknęłam przez korytarz i zaraz znalazłam się w swoim pokoju. Harold spoczywał na mojej pościeli stukając w swoją komórkę. W pierwszej chwili w ogóle mnie nie zauważył. Poprawiłam włosy tak, aby nie było widać mojej całej twarzy, a tylko jej niecałą połowę. Postawiłam jeszcze kilka kroków przed siebie. Hazz spostrzegł mnie przed sobą. Zanim dokładnie mi się przyjrzał, wstał i zbliżył się. - Podnieś głowę - poprosił ze śmiechem. Zakryłam buzię dłońmi i uczyniłam prośbę lokatego. - (T. I)! - krzyknął rechocząc. Oderwał moje dłonie, a ja zamknęłam oczy i wystawiłam język, aby odwrócić jego uwagę. - Uspokój się - poprosił.
- Nie, bo wyglądam bleee - powiedziałam.
- Nie prawda. Wyglądasz lepiej niż wcześniej - rzekł zakładając kosmyk włosów za me ucho.
- Serio? - prychnęłam.
- Tak - odparł. - Bardziej mi się tak podobasz - przyznał. - Załóż jeszcze to - podał mi sukienkę, utrzymaną w różanym kolorze. Od razu posmutniałam. Odebrałam wieszak od chłopaka i dokładniej przyjrzałam się jej. Lekki uśmieszek zabłysnął na mych ustach, a w oczach pojawiły się łzy.
- Coś nie tak? - zapytał.
- Nie, nie - odparłam. - Po prostu... Mama mi ją kupiła na bal dawno, dawno temu i wtedy jeszcze byłyśmy... Blisko - wydukałam. Chyba chciał coś powiedzieć, ale ja odeszłam i pomknęłam do toalety, aby znów się przebrać. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Ta kreacja przywoływała mnóstwo wspomnień. Z rytmu wybił mnie głos matki.
- (T.I) ? - zapukała do drzwi. Bez zastanowienia je otworzyłam i postawiłam krok w przód. Zmierzyła mnie wzrokiem i u przytuliła mocno. Po raz pierwszy od miesięcy... Poczułam, że jednak o mnie nie zapomniała.
- Córciu, przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam, że wcale nie umiałam się z tobą porozumieć, ale kompletnie straciłam głowę. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Przysięgam, że już nigdy tego nie zrobię - łkała. To była sprawka Harold'a. Wiedział kiedy to zrobić i jak. Od zawsze chciał mnie zmienić, nie dlatego, że mu nie pasowałam. Dlatego, że wiedział, iż nie jestem taka za jaką się podaję. Miał rację. Tak wiele zmienił w moim życiu. Sprowadził mnie do parteru, ale nie do kompletniej nudy. Oderwał mnie od czerni i make-up'u i starał się pogodzić z matką. Przyznam, że nie natychmiast było pomiędzy nami idealnie. Długo zmagałyśmy się z nadrobieniem straconych chwil. W sumie, to i tak nie jest jak było dawniej, ale pracujemy nad tym i zmierzamy ku dobremu. Co do mnie i Harry'ego... W wakacje zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy spotykać w charakterze chłopak - dziewczyna. Poczułam coś do niego, z wzajemnością. Zostaliśmy parą i jestem szczęśliwa, nawet bardzo. Nauczyłam się czegoś, że niczego nie można żałować. Gdyby kontakt z mamą się nie zepsuł, nie spotkałabym Harry'ego. Sytuacja ma swoje plusy i minusy, ale ja wolę dostrzegać pozytywy...
Hejka! Imagin napisany pod napływem emocji, więc proszę nie bądźcie źli że jest taki nijaki -.- Ostatnio chyba spójność się mnie nie trzyma :/
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Nie wiem, gdzie on jest niespójny, ale ok.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba!
Fajnie, że ją przywrócił do dawnego stanu;)
A czy ja Mogłabym prosić imaginka?
Z Lou, wiem, że cały czas proszę z nim, ale uwielbiam czytać twoje dzieła z nim...:*
Także cokolwiek co przejdzie ci do głowy B)
Ah, dziękuję c: to pociesza ^.^
UsuńOczywiście! Postaram się jak najszybciej napisać Pana szefa ;)
xoxo
Świetny! Czekam na inne ;-)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńxoxo