- Michell, on chciał popełnić samobójstwo - wyrecytował to jak najszybciej. Słowa ciemnookiego obiły się echem w mej głowie. Nie wierzyłam w to co właśnie usłyszałam. Miliard myśli nawarstwiło mi się w sekundę ... Dlaczego? Dlaczego chciał to zrobić?!
***
- Co?! - wydukałam oniemiała. Spojrzał na mnie niepewnie.
- Co?! - wydukałam oniemiała. Spojrzał na mnie niepewnie.
- Tak, Luke chciał podciąć sobie żyły ... Przynajmniej tak mi się wydaje - jęknął zagubiony. Przełknęłam głośno ślinę.
- Jak to ci się wydaje? - zapytałam, starając się zachować spokój. Kiedy tylko wyobrażałam sobie jak mogło się to skończyć przechodził mnie dreszcz. Gdybym straciła brata, prawdopodobnie, sama bym ze sobą skończyła.
- Tamtego dnia z chłopakami chcieliśmy wspierać Luke'a i wpadliśmy do was. Uznał, że jest głodny, więc udał się do kuchni. Zniknął na jakieś 20 minut, więc postanowiłem sprawdzić o co chodzi - Calum zaciął się na moment. Widać było, że nie łatwo mu to przychodzi. Lecz nie do końca wiedziałam, czy chodzi o samą wiadomość do przekazania, czy o to, że skierowana była do mnie. - Kiedy znalazłem się w pomieszczeniu, Luke siedział nad przygotowanym jedzeniem z nożem w ręku. Obracał go, dokładnie się mu przyglądając. Dotykał ostrożnie ostrza i skupiał uwagę tylko na nim. Wyglądało to niepokojąco ... Kiedy zapytałem co robi, ten wyparł się moich wszystkich podejrzeń i wciąż twierdzi, że po prostu się zamyślił i nie miał zamiaru zrobić sobie krzywdy. Postanowiłem nic nikomu nie mówić, ale martwię się o niego i stwierdziłem, że jesteś jedyną osobą, która może mu pomóc i dowiedzieć się czegokolwiek - wyrecytował. Przymrużyłam oczy analizując wszystko co doszło do moich uszu. Wydawało mi się to nieprawdopodobne. Nie mogłam uwierzyć, że Lukie posunąłby się do takiego czynu. Musiałam z nim o tym pogadać.
- Hood, dzięki, ale teraz będę się martwiła i nie mogła zasnąć - warknęłam poirytowana. Calum nigdy nie słynął z dobrego wyczucia czasu. Zawsze paplał głupoty w nieodpowiednim momencie, ale w tamtej chwili przesadził. Nie dość, że i tak nie przesypiałam każdej z nocy, to musiał dodać swoje pięć groszy. Kiedy by się tak dłużej zastanowić, to żaden ze znajomych mojego brata nieszczególnie odznaczał się delikatnością.
- Przepraszam, ale nie mogłem już wytrzymać - westchnął. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem. - Michell! Wiesz, że tego nie lubię! To okropne! - piszczał jak dziewczyna. Przynajmniej tym poprawił mi humor.
- Dobra, idę spać - oznajmiłam klepiąc go lekko w ramię.
- Dobranoc - odezwał się cicho.
- Pa - zniknęłam za drzwiami sypialni. Ułożyłam się pod pościelą i starałam zasnąć. O dziwo, magicznym sposobem, udało mi się to. O poranku zbudził mnie trzask frontowych drzwi. Nie specjalnie się tym przejęłam, nawet nie otworzyłam oczu. Dopiero kiedy usłyszałam charakterystyczny akcent Harold'a, rozbudziłam się w stu procentach. Natychmiast znalazłam się w pozycji siedzącej z szeroko otwartymi ślepiami. Zwróciłam głowę ku drzwiom od pokoju i zerwałam się z łóżka. Nie wiedziałam co zrobić. Nie mogłam wyjść. Wtem dowiedziałby się o moim kłamstwie. Pomyślałby, że unikam kontaktu z bliskimi, a zwłaszcza z nim. W pewnym sensie tak było, ale nie w dosłownym znaczeniu. Przez dłuższy moment wahałam się co uczynić. Nie znajdywałam wiele opcji do wyplątania się z tej, nie lada, stresującej sytuacji. Cała się trzęsłam. Postanowiłam podsłuchać rozmowę.
- ... Wpadłem po skrzynkę dla pana Robinson - mówił zielonooki.
- Em ... Jasne, są w GOŚCINNYM - wiedziałam, że Cal celowo podkreślił to słowo. Moje serce na moment się zatrzymało. - Zaraz ich poszukam, są w SZAFIE - znów postawił nacisk na słowo, które miało mi pomóc. Szybko podbiegłam do łóżka. Natychmiast się pod nie wsunęłam. Modliłam się, żeby mnie nie zauważył. Tylko ... Cholera! Zostawiłam komórkę na szafce nocnej! Wyciągnęłam rękę, aby złapać za urządzenie. Jednak nie udało mi się i telefon spadł na panele. Jak na złość, w tamtej sekundzie obaj znaleźli się w sypialni. Szybko schowałam kończynę jak najciszej odsuwając się od krawędzi łoża.
- Chyba coś spadło - dotarł do mnie ton Harolda. Wstrzymałam oddech, gdy obserwowałam jak podąża w moim kierunku i schyla się po urządzenie. Nie mógł mnie zobaczyć. Wszystko by się skomplikowało ...
Hejka! Dzisiaj wbijam do Was kochani z takim oto rozdziałem ;) Mam nadzieję, że nie jest taki zły i da się czytać ;) JUŻ JUTRO premiera Made in the A.M <3 Ale jestem zachwycona, że wszystkie piosenki będą dostępne =^.^=
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Nie wiem, czemu ona się przed nim chowa... Przecież mógłby ja zrozumieć. Chyba po czymś takim, nie powiniem miec do niej pretensji, że chce pobyc sama czy jak i zrozumiwc ze przenocowwla u Cala... Nie wiem czego się boi...
OdpowiedzUsuńChyba Loue jednak nie myślał nad samobójstwem... Ja mu wierze :)
Super
Czekam na dalsze: )<3
Nie mam pojęcia ;) Mam nadzieję, że odpowiedź znajdziesz w kolejnym rozdziale ;)
UsuńDziękuję bardzo <3
Niebawem się pojawią :3
xoxo