- Tak? - spojrzał na mnie z troską.
- Czy jesteś w stanie powiedzieć mi co będzie dalej? - zapytałam nieśmiało. Brakło mi pomysłu. Mimo, że właśnie współżyliśmy seksualnie, to nie dawało mi to stuprocentowej odpowiedzi na to co nastanie w przyszłości.
- ... - to co powiedział... Po prostu się nie spodziewałam...
***
- Wrócisz tu i wszystko się zmieni. Będę was kochał i traktował lepiej niż robiłem to wcześniej, jeśli to w ogóle możliwe. Będziecie moim całym światem i nikomu nie dam was skrzywdzić. Uwierz mi, że kochałem cię od zawsze i cieszę się, że w końcu do tego doszło. Będę najlepszym ojcem jakim tylko dam radę się stać - ucałował moje czoło.
- Wystarczy, że się nie zmienisz - wyszeptałam przykładając usta do nagiego torsu bruneta. Uśmiechnęłam się delikatnie i przymknęłam oczy.
*Oczami Louis'a
Po dwóch dniach wszystkie rzeczy moich księżniczek powróciły na miejsce. Czułem się wspaniale. Pozostał jeszcze jeden szczegół do wypełnienia. Nie wiedziałem, jak mała przyjmie informację, o tym, że jestem jej tatą i, że jesteśmy razem z Acris. Nadszedł ten moment.
- Adley - zaczęła Cris. - Chcielibyśmy ci coś powiedzieć - zestresowana wydukała. Siedziałem tuż obok. Ująłem jej dłonie i posłałem podtrzymujące na duchu spojrzenie. Brunetka siedziała na przeciwko na nas i obserwowała każdy nasz ruch.
- Spokojnie - wyszeptałem. Wzięła głęboki oddech i kontynuowała.
- Boo Bear to twój tatuś - oznajmiła. Niebieskooka wpiła swój wzrok we mnie. Wydawała się zaskoczona, ale jej mina nie pozwalała pozostać mi pewnym. Zauważyłem, że w oczach dziewczynki pojawiły się łzy. Niespodziewanie wstała i zaczęła biec w moim kierunku. Szybko zareagowałem. Padłem na kolana. Ad wpadła w moje ramiona płacząc.
- Już nie będziesz moim Boo Bear? - zapytała przestraszonym głosem. Odsunąłem ją od siebie tak, aby ująć twarz sześciolatki w dłonie.
- Oczywiście, że będę. Zawsze, ale jestem też twoim tatą - rzekłem wzruszony. Pocałowała mnie w usta delikatnie, co robiła rzadko, ale zawsze w porę.
- Cieszę się, że jesteś moim tatą. Nie chciałabym innego w całym świecie - powiedziała. Moje serce zaczęło bić jeszcze mocniej. Jeszcze nigdy nie czułem aż takiego przypływu miłości na raz. Usiadłem i wziąłem sobie córkę na kolana. Córkę - jak to pięknie brzmi .
- Adley, jesteśmy twoimi rodzicami i jesteśmy razem. Dużo się zmieni - odezwała się Acris. Dziewczynka wymieniła spojrzenie, najpierw ze mną, później z matką. Wzrok jej przepełniony był niepokojem oraz niepewnością. - Będziemy spali razem i całowali się i trzymali za ręce... - źrenice brunetki się powiększyły.
- Blee - skrzywiła się. Zaśmiałem się cicho.
- Jak to blee? Jak to blee, maluchu? - Cris zaczęła łaskotać Ad, a ta słodko chichotać. Nie wierzyłem w to jakie szczęście mnie spotkało. Miałem ukochaną, dziecko i dom. W pracy się układało i nie mogłem narzekać na brak pieniędzy. Życie zaczęło mi się po prostu układać.
* Wieczór
- Boo Bear ... - do kuchni weszła, ubrana w uroczą piżamkę Adley. Miała mokre włoski opadające po obu stronach jej ciała. Podbiegła do mnie, a ja ją podniosłem.
- Hmm? - mruknąłem.
- Zrobisz mi musli? - zapytała.
- Z jogurtem malinowym? - zaproponowałem.
- Tak! - krzyknęła zadowolona.
- Ciszej, dzieci - do pomieszczenia wkroczyła rozbawiona Cris. - Jest już późno, a ty młoda damo miałaś już lecieć do łóżka - zwróciła się do małej.
- Mamuś! Ale ja jestem głodna - jęknęła Adi.
- No dobrze, dobrze - zachichotała blondynka. - Ja lecę pod prysznic - oznajmiła całując nas w poliki.
- Zostaliśmy sami - zabawnym głosem stwierdziłem. Mała zaśmiała się radośnie. Posadziłem brunetkę na blacie i zacząłem przygotowywać posiłek dla malutkiej, komentując swoje poczynania zmieniając swój ton. Świetnie się bawiliśmy. Kiedy płatki były gotowe usiadłem z córką przy stole i obserwowałem jak wcina musli. Widziałem jak bardzo staje się zmęczona. Przy końcówce praktycznie zasypiała. Wciąż pocierała oczy i ziewała. Gdy skończyła zaniosłem ją do łóżka, przeczytałem bajkę. Pocałowałem moją śpiącą królewnę w czoło i wyszedłem z uśmiechem. Trafiłem do toalety i się odświeżyłem. Z jeszcze mokrą czupryną udałem się do sypialni, gdzie zastałem czytającą książkę Acris. Wskoczyłem na miejsce obok, aby zaraz ucałować jej odkryte ramie. Miała na sobie atłasową, czarną koszulę nocną ze złotymi wstawkami przy dekolcie. Wyglądała niesamowicie seksownie. Nie będę zdradzał jak bardzo pobudzała moje zmysły. W sumie działała tak na mnie nawet w swetrze swojej babci i niedbałym koku. Niesłychane jak musiałem się hamować, aby nie zrobić czegoś niestosownego, zanim wyznaliśmy sobie miłość. Mogłem być z siebie dumny. Przyznam, że nie znałem piękniejszej i bardziej pociągającej dziewczyny. Uznawałem się za cholernego szczęściarza będąc jej partnerem. Powoli zszedłem z pocałunkami do samej dłoni i tą samą drogą w górę, przez szyję, aż do ust. Pragnąłem, aby tamten czas nigdy nie minął. Oby nic tego nie zepsuło...
Hello! Mam nadzieję, że rozdział nie taki zły ;) Album chłopaków przesłuchany? - Ja nie wytrzymałam i się skusiłam =^.^= I powiem, że niesamowity! Olivia i I want to write you a song ~ KOCHAM! <3 A jak Wam się podobają?
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
- Adley - zaczęła Cris. - Chcielibyśmy ci coś powiedzieć - zestresowana wydukała. Siedziałem tuż obok. Ująłem jej dłonie i posłałem podtrzymujące na duchu spojrzenie. Brunetka siedziała na przeciwko na nas i obserwowała każdy nasz ruch.
- Spokojnie - wyszeptałem. Wzięła głęboki oddech i kontynuowała.
- Boo Bear to twój tatuś - oznajmiła. Niebieskooka wpiła swój wzrok we mnie. Wydawała się zaskoczona, ale jej mina nie pozwalała pozostać mi pewnym. Zauważyłem, że w oczach dziewczynki pojawiły się łzy. Niespodziewanie wstała i zaczęła biec w moim kierunku. Szybko zareagowałem. Padłem na kolana. Ad wpadła w moje ramiona płacząc.
- Już nie będziesz moim Boo Bear? - zapytała przestraszonym głosem. Odsunąłem ją od siebie tak, aby ująć twarz sześciolatki w dłonie.
- Oczywiście, że będę. Zawsze, ale jestem też twoim tatą - rzekłem wzruszony. Pocałowała mnie w usta delikatnie, co robiła rzadko, ale zawsze w porę.
- Cieszę się, że jesteś moim tatą. Nie chciałabym innego w całym świecie - powiedziała. Moje serce zaczęło bić jeszcze mocniej. Jeszcze nigdy nie czułem aż takiego przypływu miłości na raz. Usiadłem i wziąłem sobie córkę na kolana. Córkę - jak to pięknie brzmi .
- Adley, jesteśmy twoimi rodzicami i jesteśmy razem. Dużo się zmieni - odezwała się Acris. Dziewczynka wymieniła spojrzenie, najpierw ze mną, później z matką. Wzrok jej przepełniony był niepokojem oraz niepewnością. - Będziemy spali razem i całowali się i trzymali za ręce... - źrenice brunetki się powiększyły.
- Blee - skrzywiła się. Zaśmiałem się cicho.
- Jak to blee? Jak to blee, maluchu? - Cris zaczęła łaskotać Ad, a ta słodko chichotać. Nie wierzyłem w to jakie szczęście mnie spotkało. Miałem ukochaną, dziecko i dom. W pracy się układało i nie mogłem narzekać na brak pieniędzy. Życie zaczęło mi się po prostu układać.
* Wieczór
- Boo Bear ... - do kuchni weszła, ubrana w uroczą piżamkę Adley. Miała mokre włoski opadające po obu stronach jej ciała. Podbiegła do mnie, a ja ją podniosłem.
- Hmm? - mruknąłem.
- Zrobisz mi musli? - zapytała.
- Z jogurtem malinowym? - zaproponowałem.
- Tak! - krzyknęła zadowolona.
- Ciszej, dzieci - do pomieszczenia wkroczyła rozbawiona Cris. - Jest już późno, a ty młoda damo miałaś już lecieć do łóżka - zwróciła się do małej.
- Mamuś! Ale ja jestem głodna - jęknęła Adi.
- No dobrze, dobrze - zachichotała blondynka. - Ja lecę pod prysznic - oznajmiła całując nas w poliki.
- Zostaliśmy sami - zabawnym głosem stwierdziłem. Mała zaśmiała się radośnie. Posadziłem brunetkę na blacie i zacząłem przygotowywać posiłek dla malutkiej, komentując swoje poczynania zmieniając swój ton. Świetnie się bawiliśmy. Kiedy płatki były gotowe usiadłem z córką przy stole i obserwowałem jak wcina musli. Widziałem jak bardzo staje się zmęczona. Przy końcówce praktycznie zasypiała. Wciąż pocierała oczy i ziewała. Gdy skończyła zaniosłem ją do łóżka, przeczytałem bajkę. Pocałowałem moją śpiącą królewnę w czoło i wyszedłem z uśmiechem. Trafiłem do toalety i się odświeżyłem. Z jeszcze mokrą czupryną udałem się do sypialni, gdzie zastałem czytającą książkę Acris. Wskoczyłem na miejsce obok, aby zaraz ucałować jej odkryte ramie. Miała na sobie atłasową, czarną koszulę nocną ze złotymi wstawkami przy dekolcie. Wyglądała niesamowicie seksownie. Nie będę zdradzał jak bardzo pobudzała moje zmysły. W sumie działała tak na mnie nawet w swetrze swojej babci i niedbałym koku. Niesłychane jak musiałem się hamować, aby nie zrobić czegoś niestosownego, zanim wyznaliśmy sobie miłość. Mogłem być z siebie dumny. Przyznam, że nie znałem piękniejszej i bardziej pociągającej dziewczyny. Uznawałem się za cholernego szczęściarza będąc jej partnerem. Powoli zszedłem z pocałunkami do samej dłoni i tą samą drogą w górę, przez szyję, aż do ust. Pragnąłem, aby tamten czas nigdy nie minął. Oby nic tego nie zepsuło...
Hello! Mam nadzieję, że rozdział nie taki zły ;) Album chłopaków przesłuchany? - Ja nie wytrzymałam i się skusiłam =^.^= I powiem, że niesamowity! Olivia i I want to write you a song ~ KOCHAM! <3 A jak Wam się podobają?
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Ja słuchałam całych, tyle tylko te urywki i tak nie wszystkich piosenek...
OdpowiedzUsuńAw... Myślałam, że mała uciekanie czy co, a tu dobrze zareagowała.
Bardzo mnie cieszy to, że są szczęśliwi. Mam nadzieję, że nic się nie skomplikuje...
Kocham <3
Ps, jak dobrze pójdzie, to jutro będzie rozdział na niani, z perspektywy Lou:)
Hej, jest już kolejny rozdział na niani!<3
UsuńHmmm... No nie wiem czy się nie skomplikuje... Zobaczymy ;)
UsuńDziękuję bardzo <3
Już lecę do Ciebie :D
xoxo
Tak tak słuchałam niektóre piosenki i poprostu muszę przyznać że są naprawdę świetne. Bardzo się postarali od to by ten album był super.
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo ciekawy, Louis teraz jako tata awww. Czekam na kolejne rozdziały :-)
Zgadzam się :)
UsuńDziękuję <3 Niebawem nexty ;)
xoxo