Irlandia to piękny kraj, zamieszkiwałam go od zawsze. Nigdy nie pragnęłam innego miejsca. Może Mullingar to nie moje marzenie, ale nie narzekałam. Bruce'a poznałam w liceum. Na początku to tylko przyjaźń, która przerodziła się w miłość. W zaręczeniu trwaliśmy akurat, może jakieś cztery miesiące, kiedy właśnie nastał ten dzień. Poszłam z Bru, Josh'em (przyjaciel), Vicki (koleżanka), Chloe (najlepsza przyjaciółka) do baru świętować mój awans i przeniesienie do nowego miejsca pracy. Usiedliśmy i zaczęliśmy opijać. Miał dołączyć do nas dawny kumpel mojego ukochanego. Ponoć kiedyś mieli świetny kontakt, który urwał się jakoś z rozpoczęciem szkoły wyższej. Nie ważne. Po jakichś dwudziestu minutach do lokalu wkroczył wysoki blondyn o niebieskich jak ocean oczach. Był niesamowicie przystojny. W zwykłych rurkach, t'shirt'cie oraz Nike'ach wyglądał bosko. Jednakże szybko wyrzuciłam z głowy fantazje o nim. Czemu? Właśnie dlatego.:
-Hej, stary.-Bruce przybił sobie z nim piątkę. Wtem mnie oświeciło. Wstałam i podałam mu dłoń.
-Niall.-przedstawił się jako pierwszy.
-Christina.-odparłam. Następnie wymienił imiona z resztą towarzystwa. Prawie się nie odzywałam. Wlepiałam wzrok w podłogę i jakoś się stresowałam. Kompletnie nie miałam pojęcia z jakiego powodu. Czułam się jak w podstawówce, dosłownie. Nie wiem, wydawało mi się to strasznie głupie i niedorzeczne. Przecież nie znając go nie mogłam się zakochać. To niemożliwe!-wypierałam w myślach same podejrzenie. Mimo, iż nie uczestniczyłam zbytnio w konwersacji, to uważnie słuchałam każdego jego słowa. Jejku! Nie dosyć, że zabójczo przystojny to do tego na max'a inteligentny. Z tego wszystkiego dowiedziałam się, że jest pracownikiem hotelu, tak jak ja. Wywnioskowałam, iż ma przyjąć dziewczynę i przeszkolić ją w nowym dla niej zakresie. Od razu przyszłam sama sobie na myśl. Lecz prędko to odeszło, gdyż ja miałam robić w dobrze znanym mi dziale. Po spotkaniu wróciłam z Bruce'm do mieszkania, jego mieszkania. Moje zajmowała moja była współlokatorka i najlepsza kumpela-Chloe. Wzięłam prysznic i położyłam się w ramionach narzeczonego. Wielokrotnie pytał czy wszystko dobrze. Odpowiadałam wciąż, że tak. Ale czy do końca tak było? Nie rozumiałam tego, że od ujrzenia Niall'a nie potrafiłam nawet dostrzec we własnym partnerze tego czegoś. Już wtedy to mnie zaniepokoiło. Gdybym tylko wiedziała. To co wtedy działo się w mojej głowie nie może nawet równać się z dalszym rozwojem akcji, ale to w swoim czasie.
Obudziłam się jak zawsze o 6.00. By nie obudzić blondaska cicho wstałam i ruszyłam do kuchni. Zrobiłam śniadanie i spożyłam co nie co, zostawiając resztę niebieskookiemu na później. W łazience wzięłam prysznic i ubrałam się. Włosy pozostawiłam rozpuszczone. Zrobiłam makijaż i wsiadłam do samochodu. Po półgodzinie zatrzymałam się przed nowym miejscem pracy. Piękny budynek, ekskluzywny i z klasą. Pewnie wkroczyłąm do środka. Porozmawiałam z kilkoma osobami, szefem itd. Otrzymałam swoje własne biuro, które miałam z kimś dzielić, Rozłożyłam swoje rzeczy za biurkiem i postanowiłam rozejrzeć się po pomieszczeniu. Złota plakietka stała naprzeciw mnie. Przyjrzałam się napisowi dokładniej: "N. Horan". Jakiś ważniak-pomyślałam. Odłożyłam przedmiot i spojrzałam w sufit z uśmiechem. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do środka. Odwróciłam się zadowolona. Lecz kiedy tylko zrozumiałam, że to Niall, oniemiałam. Stanęłam jaak wryta. Ledwo zdążyłam na sekundę zapomnieć o tym jego zniewalającym uśmiechu, idealniej fryzurze, pięknych oczach i boskim ciele, a znów stanęło on naprzeciw...

Christina
Hejka! Wiem, że obiecywałam na wczoraj, ale po prostu nie wyrobiłam czasowo. Dzisiaj nie było mnie długo z powodu występów itd. Nie złośćcie się proszę :3 Mam nadzieję, że zaciekawię was nowym opowiadaniem i skomentujecie <3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Chloe
Bruce
Vicki
Josh











