sobota, 21 lutego 2015

Imagin Louis 1

Po rozstaniu z El nie mogłem pozbierać się przez długi czas, przyznaję. Jednakże moi kumple pomogli mi się ogarnąć. Wyjechała, wyprowadziła się, popłakałem-zapomniałem. Skończone. W sumie to po zastanowieniu i przeanalizowaniu sprawy, to nigdy nie darzyłem jej jakimś wyjątkowo silnym uczuciem.
Tego dnia, jak każdego, wkroczyłem do budynku mojego liceum. Znalazłem się w samym jego centrum przy mojej szafce. Harry, Niall, Liam oraz Zayn, moi najlepsi przyjaciele na mnie czekali. Właściwie wraz z nimi stanowiłem elitę szkolną. Wzbudzaliśmy respekt w innych uczniach. Powiedzmy, że pełno panienek, sportowców i innych popularsów kręciło się nam pod nogami.
-Siema.-Przybiłem piątkę z każdym z nich.
-Żyjesz po sobocie?-Zaśmiali się i ja z nimi.
-Jakoś daję radę. Jakieś nowości?-Moje stałe pytanie padło i tym razem. Dlaczego? Gdyż to wspaniali informatorzy. Kto jak kto, ale oni zawsze znali świeże news'y. Zawsze dostarczali mi dawkę ciekawostek, np. O nieobecnościach nauczycieli, rozstaniach par szkolnych itd. Nic wielkiego, ale przynajmniej coś.
-No! Dzisiaj ma dołączyć do naszej klasy nowa uczennica. A najlepsze, że to córka nowego dyrektora.-oznajmił mi Hazz.
-Serio? Do naszej?-Otworzyłem szerzej oczy.
-No, ponoć niezła.-Lekko szturchnął mnie Zen. Uśmiechnąłem się znacząco. I jakby na zawołanie w wejściu szkoły pojawiła się naprawdę przepiękna dziewczyna. Wysoka, szczupła. Jej długie włosy spięte były w luźny warkocz na bok. Jej chude nogi podkreślały czarne leginsy, na które lekko nachodziła biała koszulka z napisem #Free. Stopy laski pokrywały ciemne Converse, a na plecach wisiał jej plecak. Śliczna i oryginalna. Pewnie ruszyła środkiem korytarza. Wszyscy dosłownie schodzili jej z drogi. Z każdym jej krokiem moje serce biło coraz mocniej. Bez zawahania mogę stwierdzić, iż wszyscy obserwowali jej chód, a ona jakby tego nie zauważała. Koledzy także jej się przyglądali bez słowa. Zatrzymała się przed nami i nie zerkając na żadnego wskazała ruchem obu dłoni, abyśmy się rozsunęli. Tak zrobiliśmy, a ta otworzyła drzwiczki tuż obok moich. Zostaliśmy "sąsiadami". Wyjęła kilka książek i zatrzasnęła szafkę. Zignorowała nas. Zwyczajnie odeszła.
-To była...?
-(T.I.) (T.N.), aha.-przytaknął mi Liam.
-Seksowna...-Wyjąkał lokaty. Obrzuciłem go wrogim spojrzeniem
-Nie podniecaj się, ona jest moja.-Warknąłem na niego.
-Dobra, ja i tak mam Nancy.-Uniósł ręce w geście obronnym.
-No to się zamknij.-parsknąłem.
-Dobra, przestańcie. Riski idzie.-Rozdzielił nas Nialler. Wtem pojawiła się jego "ukochana". Mega laska, chyba najlepsza w szkole. Nie powiem, że się nie kochali, ale w budzie wydawali się udawać. Kiedy spotykaliśmy się gdzieś, nie wiem u mnie czy u nich, było okej. Czułe słówka, całusy i takie tam, a w liceum cały czas kleili się, jakby to było bardziej cool i jakby to wzbudzało podziw. Z resztą, nieważne. Moje myśli pochłonęła tylko (T.I). Wszedłem do klasy. Jaka ironia losu, że własnie ona usiadała na wolnym miejscu w mojej ławce. Natychmiast pewien siebie zająłem miejsce obok, nadal nie przykuwając jej uwagi.
-Hejka...-przywitałem się. Z pogardliwym uśmieszkiem luknęła na mnie.
-Za wysokie progi.-Zanim zdążyłem cokolwiek zasugerować zostałem odrzucony. Ostra, lubię takie.
-Ej, ej. Nie o to mi chodziło. Chciałem tylko...
-Niech zgadnę, zaprzyjaźnić się?-Namalowała cudzysłów w powietrzu.-Dzięki, ale znajomych mam na pęczki, nawet się nie staraj.-Jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałem tak podobnej do mnie osoby. Szczerze, to wydała się pewniejsza siebie niż ja.
-Nie.-Zaśmiałem się. Ten wyraz twarzy nadal nie znikał z jej buźki.-Miałem na myśli w ogóle się zapoznać, bo chyba będziesz ze mną siedzieć na chemii.-Trochę, tylko trochę...Dobra, bardzo skłamałem.
-Yhym. Chyba już wiesz jak się nazywam, więc masz co chciałeś.-Zwróciła wzrok na swój zeszyt.
-Ale ty nie znasz mojego imienia.-Słusznie zauważyłem.
-To ty miałeś ochotę się "zapoznać", nie ja. Dla mnie możesz pozostać anonimowy.-parsknęła. Każdy normalny natychmiast odpuściłby sobie taką dziewczynę, ale nie ja. Wiedziałem, że ta walka będzie ciężka, ale i tak ją wygram. Potrafiłem reagować tylko uśmiechem, co więcej mi pozostało. Po lekcji jakby wyparowała. Nie widziałem jej cały Boży dzień. Dochodziła godzina 16.00 ja nadal trwałem w budzie z powodu korepetycji. O tej porze po budynku kręci się parę belfrów i sprzątaczki. Uczniowie wyparowują stamtąd już o 13.00. Wyszedłem z klasy, gdzie spędziłem ostatnie trzy godziny i pokierowałem się do swojej szafki szkolnej. No nie wierzę!-pomyślałem.
-Proszę, proszę. Kogo my tu mamy?-Oparłem się o drzwiczki obok niej. Spojrzała poirytowana w górę i zatrzasnęła schowek i westchnęła.
-Czego ty ode mnie chcesz? Możesz się odczepić?-Niemiłym tonem zapytała.
-Nie. Nie pozwalasz mi na to sobą.-Przewróciła teatralnie oczami.
-Nie wiem czy wiesz "Panie Piękny", ale wygląd to nie wszystko.-Zmniejszyła dystans pomiędzy nami mówiąc to i, gdy skończyła, miała zamiar odejść, ale nie pozwoliłem jej na to łapiąc nadgarstek kruszynki.
-Nie wiem czy wiesz, ale nie miałem na myśli tylko wyglądu.-wyrwała rękę z mojego uścisku i wrogo na mnie spojrzała.
-Palant!-krzyknęła krocząc tyłem do mnie i wystawiając środkowy palec w moim kierunku.
-Jasne jasne! Jeszcze  będziesz krzyczeć moje imię któregoś wieczoru!-Odwrzasnąłem.
-Chyba już po śmierci!-Tylko tyle usłyszałem od niej więcej.
-Tsa...-Zaśmiałem się pod nosem. Nagle na ramieniu poczułem dłoń. Odwróciłem się na pięcie. Zamarłem. No to kaplica!-pomyślałem...




Hejka! Oto kolejny imagin z serii "Nagły napływ weny" ;) Tak jakoś mnie natchnęło, więc nie wiem do końca ile będzie części, ale jak na razie mam pomysł na przynajmniej 2 :D Już nie mogę doczekać się ^^ Nie wiem, to chyba pierwsza "praca" od bardzo dawna kiedy na serio jestem zadowolona. Może nie ma rewelacji, nie jestem wniebowzięta, ale to powyżej wywołało w efekcie końcowym uśmiech na mojej twarzy :3 Mam nadzieję, że podzielicie mój entuzjazm ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. A ja jestem Wniebowzięta!!!
    Heh oboje mają cięte języki.
    Louis ma nowy cel?
    A jaki agresywny "nie podniecaj się, ona jest moja" świetny tekst.
    Juz się nie mogę doczekać na kolejną część tego cuda,!!
    KC <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Zaskoczyłaś mnie, nie powiem ;)
      Racja ;)
      Być może, być może :DD
      Zgadzam się, przyznaję, że zaczerpnęłam go z życia codziennego, właściwie to od kolegi ;)
      Już, mam nadzieję (nie obiecuję, nie jestem pewna jak czasowo) już jutro :)
      KC <3
      Dziękuję za komentarz, który dodał mi motywacji i wywołał kolejny szeroki uśmiech :DD

      Usuń
  2. No jeśli dobrze myślę to faktycznie kaplica dla niego
    :D
    Mi się bardzo podoba
    Czekam na kolejny:)
    Buziaki
    Mela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ;)
      Cieszę się niezmiernie ^^
      Już niedługo :**
      Całuski <3

      Usuń