-Przecież to ty mianowałeś się tym, któremu mogę się zwierzyć, nie Als. Więc...-Wzruszyłam ramionami.
-Racja.-Debil.
-To co idziemy do salonu?-Już kroczyłam.
-Mam lepszy pomysł.-Zatrzymałam się.
-Jaki?
-Choć, pokażę ci coś pięknego.-Pociągnął mnie za rękę.
-Ale...
-Żadnego ale.-przerwał.
-Ale chcę mój telefon.-Powróciłam po urządzenie i za moment biegliśmy jedną z najpiękniejszych ulic Sydney. Rzeczywiście, to było niesamowite...
***
Wiadomo, mieszkając w Sydney nie raz widziałam Operę, ale nigdy od środka. To miejsce po pierwsze dla mnie za drogie, po drugie zbyt...Eleganckie. Stanęliśmy przed budynkiem.
-Co tu robimy?-Z szerokim uśmiechem zapytałam.
-Zobaczysz.-Puścił mi oczko i pociągnął za rękę. Wszedł po kontenerze i pomógł mi zrobić to samo.
-Wkradamy się do środka?-Chichotałam.
-Może.-Zrobił "koszyczek" z dłoni i podsadził mnie do okna. Znalazłam się na poddaszu opery. Właśnie trwał spektakl. Sala mieniła się w pięknych barwach, było dosłownie magicznie. Po kliku sekundach dołączył do mnie. Przebywaliśmy dosłownie nad widownią.
-Wow.-Rozejrzałam się w zachwycie.-Cudo.-stwierdziłam.-Skąd znasz to miejsce?-zapytałam.
-Kiedy ja i Al chodziliśmy jeszcze do podstawówki byliśmy biedni. Mieszkaliśmy w najbiedniejszej dzielnicy. Nie mieliśmy na wiele rzeczy pieniędzy. Wtedy ciekawość mnie zżerała, musiałem tu zajrzeć, a nie wiedziałem jak. Wtem znalazłem to.-Wyszczerzył się. W tamtej chwili zrobiło mi się głupio. Tyle mi o sobie mówił, a o mnie nic nie wiedział. Ukrywałam przed nim wszystko co za mną. Z jednej strony to dobrze, z drugiej nie do końca.
-Masz coś jeszcze w zanadrzu?-Ukazałam swoje dołeczki.
-Więcej niż myślisz, ale nie wszystko na raz.-Nawet nie zauważyłam kiedy nasze palce się splotły.
-Będę czekać cierpliwie.
-Ja też.-Serce mi stanęło na moment. Czyli zdawał sobie sprawę co robię. Zamilkłam i dalej obserwowałam akcję na scenie. Nie powiem, że atmosfera się nie zagęściła.-Chodź, trochę nudno.-Znów porwał mnie. Tym razem na plażę. Niestety chłodna bryza dała się we znaki moim niczym nie okrytym ramionom. Zen bez namysłu narzucił na mnie swoją bluzę pozostając jedynie w bluzce z rękawem 3/4.
-Nie musisz.
-Ale chcę.-Objął mnie. Moje serduszko zabiło trochę mocniej.
-Dlaczego tak bardzo zabiegasz o moją obecność i w ogóle?-Po chwili milczenia zapytałam go.
-Trudno to wyjaśnić. Zwyczajnie lubię czuć, że jesteś obok, że zawsze mogę cię rozbawić, pomóc, być z tobą.-odpowiedział.
-Nie chcę litości, to oznaka słabości.-Spuściłam głowę.
-To nie litość. Czy smutek od razu musi oznaczać śmierć?-Spojrzałam mu w oczy.-Nie.-Sam odparł.-Mówiłem ci już, że gram w czyste karty.-Pogładził mnie po plecach.
-Nie jesteś zły na Louis'a, że chodzi z twoją siostrą?-Postanowiłam nie drążyć tematu.
-Nie, dlaczego? Ufam im oboje, jeżeli postanowią się rozstać to ich sprawa. Co innego jeżeli jedno skrzywdzi drugie. Wtedy...Musiałbym zareagować.-odrzekł.
-Rozumiem. Fajnie, że masz takie podejście.-Luknęłam na niego ukradkiem. W świetle księżyca wyglądał naprawdę atrakcyjnie. Zaraz...Co?! Stop!
-Taaa...Jutro pracujesz?-rzucił.
-No, niestety. Nie mam ochoty na wstawanie z rana, ale nie mam wyboru.-Westchnęłam.-Spójrz!-Wskazałam na niebo.-Gwiazdy są niesamowite.-opadłam na piasek odchylając głowę do tyłu. On zrobił to samo.
-Nie tylko one...-Przykuł moją uwagę...


Hejka! Mam nadzieję, że nie jest taki zły ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
No no.
OdpowiedzUsuńZayn...
I Koni...
Oby coś!
Świetny rozdział i czekam na next
Oby, oby ;)
UsuńDziękuję i już wkrótce <3
Całuski :**
O.O
OdpowiedzUsuńBoski
Cudowny
Jestem ciekawa czy się przed nim otworzy
Buziaki
Mela:*
Dziękuję <3 Bardzo się cieszę, za tak wielką dawkę motywacji <3
UsuńZobaczysz już wkrótce <3
Całuski :**