Czułam się dziwnie, ale i wyjątkowo. Z jednej strony podobało mi się to, z drugiej miałam wyrzuty sumienia. Przecież nigdy nie uważałam się za lepszą od nich. Zasługiwały na to tak samo jak ja. Sama nie wiedziałam co myśleć. To było jak marzenie, które właśnie się spełniają. Tona gładzi szpachlowej pojawiła się na mojej twarzy. Wtem pojawił się "szef" całej sesji.-Co to ma być?!-Oburzył się.-Zamazałyście jej naturalność! Natychmiast ma to zniknąć, coś lżejszego! Macie dwadzieścia minut na skończenie tego!-Przytaknęły i zaczęły od nowa. Chryste! Pomyśleć, że sekundę wcześniej latałam na zawołanie jak one. Może to być samolubne, egoistyczne i w ogóle, ale czułam, że to dopiero mój początek w tym wielkim świecie mody...
***
Pozowało mi się...Doskonale! Zero problemu, jakbym robiła to od urodzenia. Fotograf nie miał zarzutów. Czułam, że latam nad ziemią. Po może czterdziestu klatkach w różnych ustawieniach artysta zza obiektywu zakończył "prace", dla mnie to była sama przyjemność.
-Jesteś niesamowicie fotogeniczna! Jestem zachwycony. Jeszcze nie miałem okazji uwieczniać takiej postaci. Dosłownie dziewczyna idealna w każdym calu. Chcę mieć cię dla siebie. Pragnę zawrzeć z tobą kontrakt. Mój brat jest projektantem, umiesz chodzić na szpilkach?-Stałam nadal oszołomiona. Wydawało mi się, że to sen, piękny, magiczny, sen.
-Ttttak.-wydukałam.
-Nie mów. Pokaż.-Dał mi miejsca. Zaczerpnęłam powietrza i postawiłam kilkanaście kroków w tą i z powrotem.
-Teraz, nie masz wyjścia, jesteś moja. Powiedz, interesuje cię moja propozycja? Chcesz zostać modelką? Pozować? Chodzić po wybiegu? Występować w telewizji, udzielać wywiadów? Być gwiazdą?-Serce mi rosło na każde jego słowo. Szczerzyłam się jak nigdy. Nadal to do mnie nie dochodziło.
-Oczywiście, że tak.-zgodziłam się nie myśląc długo.
-Doskonale. Pozwól ze mną.-Pojechał ze mną do swojego studia. Jego pracownicy przedstawili mi wszystkie formalności. Podpisałam umowę. Rzeczywiście, ZOSTAŁAM MODELKĄ! Już po dwóch dniach miała pojawić się okładka. To było niesamowite. Nie traciłam uśmiechu z twarzy. Od razu zważyli mnie, zmierzyli i "obejrzeli". Ponoć miałam perfekcyjne wymiary. Kiedy ujrzałam jakie mają moje być moje zarobki zupełnie mnie zatkało. Nigdy w życiu nie widziałam tylu zer na mojej umowie. NIGDY! Szczęśliwa po wielu godzinach formalności i takich tam innych bzdetów, które nie należą do interesujących, wróciłam do domu cała w skowronkach. Nie miałam jednak zamiaru chwalić się przeżyciami, postanowiłam zrobić niespodziankę bliskim. Drzwi były otwarte. Zrzuciłam z siebie okrycie i weszłam w głąb mieszkania. W salonie czekał na mnie misiek, właściwie to spał przy włączonym telewizorze. Nachyliłam się przez tylną część sofy i chciałam go pocałować, kiedy on mnie wyprzedził. Oplótł moją talię i pociągnął na siebie łącząc nasze usta.
-Hej.-przywitałam się.
-Witam moje słońce. Zrobiłem kolację.-Odgarnął włosy z mojej twarzy.
-Myhm. A co to takiego?-Uniosłam kąciki ust jeszcze wyżej.
-Niespodzianka.-Wziął mnie na ręce i zaniósł do kuchni. Posadził na blacie.-Ta dam.-Okazało się, że to najzwyczajniejsza sałatka owocowa z jogurtem. Zwykła, bo zwykła, ale mimo wszystko to moje ulubione danie.
-Kocham cię.-Znów wpiłam się w wargi ukochanego.
-Wiem.-Ah, te jego dołeczki.
-Chyba aż za dobrze.-Puściłam mu oczko i "brutalnie" przyciągnęłam za koszulkę. Po namiętnościach (tylko całusy) mogłam wreszcie zjeść. Rzeczywiście, udało mu się mnie zadowolić. Nosiło mnie, aby wygadać się lokatemu, ale nie mogłam.
-Mam ochotę na...-szeptał mi do ucha.
-Trolololo...Nie ma bata.-Odepchnęłam go nieco krztusząc się śmiechem.
-Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli wypad do Lou, dzisiaj rocznica naszego poznania.-Zaczerwieniłam się niewątpliwie, więc spuściłam wzrok. Było mi głupio.-Hej. Kocham jak różowieją twoje policzki, wtedy wyglądasz jak laleczka z porcelany.-Zarechotał.
-Przepraszam. Jasne, idź.-Okazałam rozbawienie samą sobą.
-Co? Czy słyszałaś gdzieś w mojej wypowiedzi, iż odwiedzam go sam? No way, baby. Lecisz ze mną.-Obrócił mną jak w tańcu.
-Jesteś niemożliwy.-Uderzyłam go lekko w pierś...
Hejka! Oto kolejny luźny rozdział ;) Mam nadzieję, że nie taki zły :) Piszcie ;) Jak zareaguje Hazz i reszta?
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Po Hazzie to można się wszystkiego spodziwac, ale myślę że do konca nue bedzie zadowalony...
OdpowiedzUsuńPoprzedni post swietny,nie wiem co koni moze ukeywac...
Super!
Czekam na next!!!
:)
Hehe :D Zobaczysz ;)
UsuńDziękuję, bardzo cieszę się i to dodaje mi dużo motywacji :*
Już niedługo :)