środa, 11 listopada 2015

Uninhabited 11

Zamilkła kompletnie odlatując na mojej klatce piersiowej. Zasnąłem. Czułem się wspaniale leżąc u jej boku. A poranek? - uuuu... Intensywny...
***
Już świtało. Na klatce piersiowej czułem ruchy Julii i słyszałem jej pomrukiwania. Oznaczało to, że się budzi. Chwilę potem podniosła się z mojego torsu i przeciągnęła się, ziewając. Mimo, że miałem zamknięte oczy, to niemal widziałem jej minę, gdy spojrzała na mnie. Szybko odsunęła się ode mnie.
- Co do cholery?! - krzyknęła. Moje powieki powoli powędrowały ku górze. Mozolnie podniosłem się do siadu.
- Kręciłaś się w nocy i sama się na mnie ułożyłaś - odpowiedziałem ze spokojem. Z twarzy dziewczyny zaczęła znikać irytacja, a wymalowało się na niej zakłopotanie. Rumieniec natychmiast wstąpił na poliki blondynki. Przykucnęła i usiadła na swoich, zgiętych nogach. Zerwała ze mną kontakt wzrokowy, aby przyglądać się dokładniej ziemi.
- Boże ... Tak strasznie cię przepraszam, nie chciałam - zestresowana bawiła się palcami. Wyglądała tak cholernie pociągająco ... Długie, blond włosy opadały po obu stronach ciała niebieskookiej, blask w pięknych ślepiach oświetlał mój dzień, pełne usta prosiły się o pocałunek, a ciało eksponowało się perfekcyjnie, w sumie jak zawsze. Powstrzymywałem się, aby nie uczynić czegoś głupiego. Nie dość, że fizycznie stanowiła mój ideał, to jej charakter i wiedza mnie zdumiewały. Pragnąłem zostać dla niej kimś więcej niż przyjacielem. Chciałem stanowić opokę Julii, miłość jej życia. Marzyły mi się spędzone z nią lata, rodzina, dzieci, dom ... Jednak, musiałem się hamować.
- Spokojnie, przecież to nic takiego - ułożyłem dłoń na jej ramieniu, aby dodać otuchy blondynce. Podniosła głowę i uśmiechnęła się nieśmiało.
- Dzięki - odetchnęła. - I wybacz, że cię obudziłam - zachichotała. Jak ja uwielbiam ten śmiech ... Stop! Uspokój się, kretynie! - karciłem się w myślach. Powiem szczerze, bałem się, iż dziewczyna zorientuje się co do tego, jak bardzo mnie podnieca. Rozumiecie ... To nie zależało do końca ode mnie.
- Nic nie szkodzi - machnąłem ręką. Powstałem i pomogłem towarzyszce uczynić to samo. Zabraliśmy się do szukania jedzenia i samego spożycia go.
* Oczami Niall'a
- Czemu wy do cholery nie zaczniecie tych popieprzonych poszukiwań?! - darła się Taylor. Trzymałem ją w powietrzu, a ta wyrywała się machając rękami i nogami w kierunku kierownika rejsu. Biedak chyba zaczynał się jej bać. Fakt, nie była za wysoka i jak wiatr zawiał to niemal latała, ale moc w agresji to miała. Bardzo mi się podobała. A jej temperament, wręcz odpowiadał. Od trzech dni nie zaczęli szukać naszych przyjaciół, a to dlatego, że najpierw był sztorm, a później brakło ludzi do akcji, gdyż podczas niesprzyjających dni, jeżeli chodzi o pogodę, wydarzyło się kilka dużych wypadków. To było bez sensu. W stu procentach zgadzałem się z Tay, lecz wiedziałem, że agresja nic nie pomoże.
- Taylor - westchnąłem do jej ucha. Przestała wierzgać, więc mogłem ją odstawić.
- ... - mężczyzna po raz milion setny wyrecytował powody, dla których nie mogą nam pomóc. Brunetka tupnęła nogą i odeszła od faceta.
- Niech pan coś wymyśli, bo ona w końcu wybuchnie i nie dam rady jej utrzymać - zupełnie w dobrej intencji, poinformowałem kierownika. Skinął głową, cały czas trzęsąc się. Kolejno pobiegłem za Taylor.
* Oczami Julii
- ... Boję się, że nas nie znajdą - wyznałam.
- O to się nie martw, Nialler na pewno o nas walczy - żartobliwie rzekł.
- Serio? To ty chyba nie widziałeś Tay w akcji! - wybuchnęłam śmichem.
- Powiadasz? - zdziwił się.
- Serio, taka pchełka, a strongmen'a by powaliła na ziemię - zapewniałam.
- Wow, w takim razie lepiej z nią nie zadzieram - uniósł ręce, w geście obronnym. - Jeszcze mi łeb ukręci - zażartował.
- Lepiej nie sprawdzaj - puściłam do chłopaka oczko.
- Nie mam zamiaru - przyznał.
- I dobrze - zgodziłam się przechodząc nad leżącym na piasku chłopakiem. Jednak kiedy już prawie byłam za nim, potknęłam się o jego nogę i opadłam na jego tors. Nasze twarze niemal się stykały. Zaskoczona wpatrywałam się w oczy Harold'a. W brzuchu poczułam tak zwane motyle...




Hejka! Przepraszam, że tak długo mnie dziś nie było ;) Ale jestem i mam nadzieję, że się spodoba :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

4 komentarze:

  1. Harry! !!!!!!!
    Całuj!!!!!!!!!
    Dobra, ogar.
    Hahahaha Taylor mnie powala. Dobrze, że Niall ją jakoś powstrzymywał, bo pewnie by się dobrze to nie skończyło dla tego faceta...
    Okej, supcio, czekam na next!<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no nie mogę, ta historia rozkręca się coraz ciekawiej :-D czekam na szybkiego nexta ;-)

    OdpowiedzUsuń