-Jakim wyjściu?-Uniosłam brew do góry.
-A, czyli nie.-Zaśmiał się, a ja z nim. Nie potrafiłam nie zrobić tego, był taki uro...Stop!
-No nie.-Lekko się zarumieniłam, nie wiedzieć czemu. Szybko spuściłam głowę chowając się we włosach.
-Co robisz?-Nadal chichocząc dłonią odsłonił mój polik zza blond fal.
-Nic.-nadal wlepiałam wzrok w ziemię.
-Christina.-Rechotając wstał i zmusił mnie do kontaktu wzrokowego. Utonęłam...
***
-Ja, już muszę...-Zaczęłam plątać się we własnych słowach i myślach. Poprawiając włosy nerwowo podniosłam się i złapałam za torebkę oraz płaszcz.-Do jutra w pracy.-Wyszłam jak najszybciej. Nie odwracałam się. Musiałam zaczerpnąć powietrza. Pomykając nogami dotarłam do samochodu i po pięciu minutach, gdyż strasznie trzęsły mi się dłonie, udało mi się włożyć kluczyk do stacyjki i odpalić maszynę. Wreszcie zrzuciłam z siebie okrycie i opadałam na sofę w domu. Głowa pękała mi. Miałam mętlik. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Dawno się tak nie czułam. Przy Bruce'sie tak nie było. On stał się już rutyną trwającą od liceum. W sumie to przyzwyczaiłam się bardziej do tego, że jest obok niż że tego potrzebowałam. Dawno uleciały mi motyle z brzucha, właściwie to chyba nigdy ich nie było. Aż do wtedy. Starałam się wyprzeć tą myśl. Ale jak? Jak to zrobić kiedy ta osoba po prostu miesza ci samym sobą? Wystarczy ten głos, uśmiech, tak niewiele sprawia ci tyle radości. Przemyślenia przerwał mój narzeczony.
-Hej skarbie.-Choć miałam zamknięte oczy, wiedziałam, iż zrzuca z siebie kurtkę i buty w przedpokoju. Podszedł i musnął mój polik.
-Hej.-mruknęłam.
-Ej, co znowu?-Zatroskany zapytał. Usiadł na skraju kanapy, ułożył moje nogi na swoich udach i zaczął mój ulubiony masaż stóp.
-Nic, zastanawiam się nad takim jednym zleceniem.-Po części to nawet szczerze się wyraziłam.
-Jakim?-Piękne jest to, że chociaż tyle razy wracałam już z roboty tak zmarnowana, a on za każdym razem dociekał o co chodzi z takim samym zapałem i uczuciem. To WCALE nie ułatwiało mi życia w tamtej chwili, jak się domyślacie.
-Mam lecieć na Hawaje na trzy tygodnie, ale nie jestem pewna czy to dobry pomysł. No bo wiesz...-Szybko, szybko jakaś dobra ściema. Czemu to nie spoko idea?!-krzyczałam sobie w myślach. No przecież nie powiedziałabym czegoś w stylu ''...Chyba pożądam twojego przyjaciela z gimnazjum i załam sobie sprawę, że nigdy cię nie kochałam i boję się, że coś może się stać pomiędzy nim a mną, gdyż jedziemy tam we dwójkę.''-...Przygotowania do ślubu i...
-Miśka, przestań.-przerwał mi. O nie! Tylko nie to, kaplica!-pomyślałam.-Terminu jeszcze nie wyznaczyliśmy, więc nie trzeba się śpieszyć. Jeszcze nigdy tam nie byłaś i przyda ci się troszkę odpoczynku od tej szarej rzeczywistości. Jeżeli chodzi o mnie masz moje błogosławieństwo, a nawet nakaz. Masz pobrać trochę z tej wyczerpującej pracy, a nie tylko przesiadywać w tym biurze.-Boże! Jaki on był kochany! Nie mogłam znieść jaką jestem bezduszną osobą, że nie potrafię tego docenić i okazywać mu tego samego uczucia. Co poradzić, że moim sercem nie władał właśnie on. Poważnie takiego jak Bruce to ze świecą szukać, ale jak już się coś ma, nie szanuje się tego w odpowiedni sposób.
-Pewien jesteś?-Nawet nie pomyślałam. Chyba rozum już nie kierował mną. Mój przegrzany mózg, najprawdopodobniej, wyłączył się na rzecz tego tam niżej co ma mi niby pomagać okazywać emocje.
-Tak, na serio.-Nagle moje ciało odebrało sygnał, iż wisi nade mną z rękami po obu jego stronach. Zdjęłam skrzyżowane ręce z oczu i spojrzałam na niego po raz pierwszy.
-Dziękuję.-Jak mówię, trzeźwe myślenie umknęło mi. Lekko pocałował mnie. Rujnował mnie fakt, iż ja już kompletnie oziębłam w stosunku do niego. Nie działał na mnie. Wręcz miałam ochotę go odepchnąć. Dziwię się, że jeszcze nie załamałam się.
-Kocham cię, słoneczko. Już. Chodź idziemy zjeść.-Ujął moją dłoń wstając.
-Ymm...Ja tak jakby nie...
-''...Zrobiłam obiadu''.-Wyręczył mnie.
-Tak.-Cicho zaśmiałam się. Mimo wszystko i tak gdzieś tam w środku był dla mnie jak...Najlepszy przyjaciel? Brat?
-Nie ma sprawy, ja coś zrobię.-Posłał mi szczery uśmiech. Czym ja do cholery mać jasnej pieprzonej zasłużyłam sobie na taki ideał, którego NIE WIEM jak doceniać?!-Karciłam samą siebie.
-Powodzenia.-Rozbawiłam go. Zwlekłam się z sofy i szurając nogami poszłam do łazienki. Przygotowałam ciepłą kąpiel z bąbelkami i wskoczyłam do wanny. Woda choć na moment rozluźniła moje mięśnie i mały relaks pozwolił ulecieć na sekundę wszystkim troską, których z każdą chwilą pojawiało się coraz więcej.
Włosy owinęłam ręcznikiem i po dokładnym wysuszeniu ciała ubrałam piżamę. Może jeszcze nie szykowałam się do snu, ale i tak nie miałam zamiaru już nigdzie wychodzić i w ogóle. Pojawiłam się w kuchni.
-Prawie gotowe.-Oznajmił mi Bruce kiedy wyjmowałam szklankę na sok.-O ty już w piżamce?-Słodko wyszczerzył swoje białe ząbki. Ale zżerało mnie poczucie winy.
-Wiesz co, nie jestem jakoś głodna. Nie bądź zły, ale nie mam ochoty.-Nalałam sobie napoju i upiłam łyk z miną szczeniaczka.
-Nie jestem, jak coś to później odgrzejesz sobie.-Puścił mi oczko.
-Cudowny jesteś.-Wspięłam się na palce i musnęłam jego policzek. Odeszłam i rozłożyłam się w salonie przed telewizorem. Akurat leciał mój ulubiony horror, więc z przyjemnością wciągnęłam się w seans starając się nie zajmować myśli swoim życiem uczuciowym. Mimo, że setki razy widziałam ten film i tak troszkę się bałam. Nagle rozległo się potężne pukanie do drzwi co wywołało u mnie mini zawał serca. Otworzyłam. Nie spodziewałam się...

Hejka! Wiem, że nudy, ale pamiętajcie-cisza przed burzą ;) Szczerze, myślę, że w porównaniu do tego co ostatnio tu wstawiam jest niezłe. Oceńcie sami.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Heh, czyzby to Niall??
OdpowiedzUsuńChyba tak.
Świetny
Czekam na kolejny
Zobaczysz :)
UsuńCieszę się, dziękuję <3
Wkrótce :^^
Całuski :*
To wręcz niemożliwe by Bruce był taki idealny ...
OdpowiedzUsuńOn musi mieć jakąkolwiek wadę,albo coś zrobił
Zastanawia mnie czemu tak z chęcią zgodził się by wyjechała na Hawaje
hmmm
Choć może moje podejrzenie nie są słuszne
To walenie...ta osoba
jestem strasznie ciekawa kto to
czekam na kolejny
buziaki
Mela:*
Prawda? :D Wszystkiego dowiesz się w swoim, powiem szczerze bardzo zbliżonym, czasie ;)
UsuńJuż wkrótce zaspokoję twoją ciekawość :D
Całuski <3
Dziękuję za wielką dawkę motywacji <3
W takim momencie ... teraz będę się przez cały czas zastanawiać Kto I po co przyszedł xD ale I tak mi się podoba rozdział :D
OdpowiedzUsuńO to chodziło :3 No przepraszam no :3
UsuńNiezmiernie mi miło :D Dziękuję za piękny komentarz <3
Buziaki :*