***
-Pozwól mi żyć na własnych zasadach!!!-dodała po chwili nie ściszając tonu.
-Nareszcie!-krzyknął z triumfem w głosie.-W końcu zawalczyłaś o swoje!-Wtedy kompletnie zgłupiałem. Zastanawiałem się czy to nie ukryta kamera.-Ile można cię dziecko podpuszczać żebyś w końcu zareagowała? Tyle razy wystawiałem cię na próbę, a ty nic. Ja wiem dlaczego. Mama mi powiedziała...-Nadstawiłem uszu bardziej.-Kochasz go.-Te słowa odbiły się kilkukrotnie w mojej głowie. Wychyliłem się zza ściany. Mężczyzna stał za biurkiem, a jego córka naprzeciw. Oboje skierowali wzrok na mnie. Miałem zdziwiony wyraz twarzy. Zerknąłem na dziewczynę, w jej oczach pojawiły się łzy.
-Jak mogłeś?-Wydusiła cicho do mężczyzny i zaczęła odbiegać. Zatrzymałem ja w progu, ale się wyrwała.-Zostaw mnie!-warknęła i uciekła na górę. Zrezygnowany przetarłem twarz dłońmi. Tego się nie spodziewałem. Złapałem się za kark.
-Chłopcze, idź tam. Walcz o nią. Wiem jak wiele błędów popełniłem. Doskonale jestem tego świadom. Rzeczywiście chciałem ją przetestować, wiem nie powinienem. To dobra i grzeczna osóbka, moja mała córcia, nigdy nie postawiła mi się, aż do teraz. Nawet gdy miała przyjaciółkę w pobliżu nie walczyła. Zależy jej na tobie, kocha cię jak nikogo wcześniej. Nie zmarnuj tego. Idź i tocz to do samego końca, teraz. Nie pozwól jej oddalić się od siebie. Zastanów się tylko czy tego chcesz i czy czujesz to do niej.-wyrecytował do mnie dyrektor. Nic nie powiedziałem. Wtedy sekundy ciągnęły się jak godziny. Spokojnie przemierzałem stopnie. Serce waliło mi jak oszalałe. Dokładnie wiedziałem co zamierzam jej powiedzieć. Tyle myśli przebiegało przez moją głowę. Nareszcie dotarłem. Cicho otworzyłem drzwi. Składała swoje ubrania do walizki.
-(T.I) nie wyjeżdżasz do żadnej ciotki, nie ma mowy!-Od razu ożyłem. Zatrzasnąłem za sobą barierę drzewną i zbliżyłem się do niej. Wyprostowała się i spojrzała na mnie. Pełno łez widniało na jej policzkach.
-Masz rację, nie wyprowadzam się do ciotki. Nie wiem gdzie się wynoszę, ale jak najdalej stąd.-Wrzuciła koszulkę do torby.
-Dlaczego?-zapytałem stawiając kroki ku niej.
-Dlaczego?-oburzyła się.-Ponieważ całe życie zmarnował mi ojciec! Kontrolował mnie, ja głupia wierzyłam. A okazało się to jakimś bzdurnym sprawdzianem, który zrujnował moje całe życie towarzyskie!-łkała.-Nigdy nie zależało mi tak na wolności i bliskich osobach z zewnątrz jak teraz. Bałam się, bałam się jak nigdy powiedzieć ci jak bardzo cię kocham. Jak niesamowity jest dla mnie twój dotyk, twoja bliskość. Ile dajesz mi samą swoją obecnością. Nie chciałam stracić twojej przyjaźni, zniszczyłabym wszystko. Teraz mogę tylko iść i podziękować mu, że zrobił to dla mnie.-Zrezygnowana ocierała łzy. Złapałem ją za ręce i zmusiłem do kontaktu wzrokowego.
-Nie możesz.-lekko się uśmiechnąłem.-Ponieważ nic nie zniszczył. Wiesz czemu?-Pokiwała głową na nie.-Bo kocham cię jak szalony i nie pozwolę ci odejść, nigdy.-wyszeptałem ostatnie słowo. Delikatnie musnąłem jej usta.-Nigdy...-powtórzyłem równie cicho.

Hejka! Oto ostatni rozdział tego imagina :D Jak się podoba? Powiem szczerze, że mi nawet się podoba, nie ma rewelacji, ale jest chyba niezły. Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
-Nareszcie!-krzyknął z triumfem w głosie.-W końcu zawalczyłaś o swoje!-Wtedy kompletnie zgłupiałem. Zastanawiałem się czy to nie ukryta kamera.-Ile można cię dziecko podpuszczać żebyś w końcu zareagowała? Tyle razy wystawiałem cię na próbę, a ty nic. Ja wiem dlaczego. Mama mi powiedziała...-Nadstawiłem uszu bardziej.-Kochasz go.-Te słowa odbiły się kilkukrotnie w mojej głowie. Wychyliłem się zza ściany. Mężczyzna stał za biurkiem, a jego córka naprzeciw. Oboje skierowali wzrok na mnie. Miałem zdziwiony wyraz twarzy. Zerknąłem na dziewczynę, w jej oczach pojawiły się łzy.
-Jak mogłeś?-Wydusiła cicho do mężczyzny i zaczęła odbiegać. Zatrzymałem ja w progu, ale się wyrwała.-Zostaw mnie!-warknęła i uciekła na górę. Zrezygnowany przetarłem twarz dłońmi. Tego się nie spodziewałem. Złapałem się za kark.
-Chłopcze, idź tam. Walcz o nią. Wiem jak wiele błędów popełniłem. Doskonale jestem tego świadom. Rzeczywiście chciałem ją przetestować, wiem nie powinienem. To dobra i grzeczna osóbka, moja mała córcia, nigdy nie postawiła mi się, aż do teraz. Nawet gdy miała przyjaciółkę w pobliżu nie walczyła. Zależy jej na tobie, kocha cię jak nikogo wcześniej. Nie zmarnuj tego. Idź i tocz to do samego końca, teraz. Nie pozwól jej oddalić się od siebie. Zastanów się tylko czy tego chcesz i czy czujesz to do niej.-wyrecytował do mnie dyrektor. Nic nie powiedziałem. Wtedy sekundy ciągnęły się jak godziny. Spokojnie przemierzałem stopnie. Serce waliło mi jak oszalałe. Dokładnie wiedziałem co zamierzam jej powiedzieć. Tyle myśli przebiegało przez moją głowę. Nareszcie dotarłem. Cicho otworzyłem drzwi. Składała swoje ubrania do walizki.
-(T.I) nie wyjeżdżasz do żadnej ciotki, nie ma mowy!-Od razu ożyłem. Zatrzasnąłem za sobą barierę drzewną i zbliżyłem się do niej. Wyprostowała się i spojrzała na mnie. Pełno łez widniało na jej policzkach.
-Masz rację, nie wyprowadzam się do ciotki. Nie wiem gdzie się wynoszę, ale jak najdalej stąd.-Wrzuciła koszulkę do torby.
-Dlaczego?-zapytałem stawiając kroki ku niej.
-Dlaczego?-oburzyła się.-Ponieważ całe życie zmarnował mi ojciec! Kontrolował mnie, ja głupia wierzyłam. A okazało się to jakimś bzdurnym sprawdzianem, który zrujnował moje całe życie towarzyskie!-łkała.-Nigdy nie zależało mi tak na wolności i bliskich osobach z zewnątrz jak teraz. Bałam się, bałam się jak nigdy powiedzieć ci jak bardzo cię kocham. Jak niesamowity jest dla mnie twój dotyk, twoja bliskość. Ile dajesz mi samą swoją obecnością. Nie chciałam stracić twojej przyjaźni, zniszczyłabym wszystko. Teraz mogę tylko iść i podziękować mu, że zrobił to dla mnie.-Zrezygnowana ocierała łzy. Złapałem ją za ręce i zmusiłem do kontaktu wzrokowego.
-Nie możesz.-lekko się uśmiechnąłem.-Ponieważ nic nie zniszczył. Wiesz czemu?-Pokiwała głową na nie.-Bo kocham cię jak szalony i nie pozwolę ci odejść, nigdy.-wyszeptałem ostatnie słowo. Delikatnie musnąłem jej usta.-Nigdy...-powtórzyłem równie cicho.

Hejka! Oto ostatni rozdział tego imagina :D Jak się podoba? Powiem szczerze, że mi nawet się podoba, nie ma rewelacji, ale jest chyba niezły. Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
NIEDOBRZE
OdpowiedzUsuńOJ niedobrze
...
NIE MA REWELACJI
NAPRAWDĘ???
To było strasznie dobre a ty mi tu piszesz nie ma rewelacji?!
kochana jak tak można
mieć tyle talentu
o.o
Lou brawa za walkę
dobra powiedz mi czemu cały czas sprawiasz,że nie mogę przestać się uśmiechać
Ewidentnie piszesz nieziemsko
buziaki kochana
I dalszej weny na twoje cuda
Mela
Haha :D Teraz to ja cały czas się uśmiecham, dzięki TOBIE <3
UsuńBOZIU! Dziękuję Ci <3 Nie spodziewałam się takiego czegoś, takich komentarzy ^^ MEGA MOTYWACJA :D
Nie wiem czemu tak na Ciebie działam, wiesz co na moich przyjaciół też, ale to chyba jest spowodowane tym, że jestem nienormalna XD
Dziękuję, po prostu nie wiem co powiedzieć, brak mi słów :**
Dziękuję razy milion <3
Całuski :*
Chyba nie zły?!
OdpowiedzUsuńOn świetny!!!!
Ni mogłam wyobrazić sobie lepszego końca.
Swietnie sie zachowala.
Supet!!
Czekam nn.
Dziękuję <3 Serio, zaskakujecie mnie coraz to bardziej :DD Ale mam teraz MOTYWACJI, dodajecie mi jej za każdym razem SKARBY WY MOJE NAJUKOCHAŃSZE <3
UsuńDziękuję jeszcze raz i postaram się jeszcze dzisiaj coś napisać :>>
Całuski :*
Haha no to tego się nie spodziewałam WoW :o hihi świetnie piszesz ;)
OdpowiedzUsuńHehe :D To chyba dobrze, że cię zaskoczyłam :3
UsuńDziękuję, bardzo mi miło <3
Pozdrawiam <3
Dziękuję za piękny komentarz :* Wielka motywacja <<3
Podoba mi się zwiastun i ten mini prolog, który tu wstawiłaś, jednakże proszę abyś wyraziła opinię na temat mojej pracy, jeżeli oczekujesz tego ode mnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam <3 postaram się czytać regularnie <3