-Cze...?!-Chciałem się wydrzeć, ale postura wysokiej, szczupłej dziewczyny mnie zmiękczyła.-O przepraszam, myślałem, że to...Właściwie nie wiem co myślałem.-Podrapałem się za głową. Uniosła wzrok. Utonąłem w jej cudownych oczach. Na oba jej ramiona opadały długie, proste włosy. Ubrana była zwyczajnie, jej twarz pozostała wolna od make-up'u, a i tak wyglądała niesamowicie.
-Spokojnie, nic się nie stało. Chciałam tylko oddać listy, które ktoś zostawił zaadresowane do pana w mojej skrzynce.-Podała mi kilka kopert, odebrałem je. Poczułem się jak skończony idiota, w sumie to nim byłem. Wstyd ogarnął całego mnie.
-O, dziękuję. Tak w ogóle, to Liam.-Uścisnęła moją dłoń.
-(T.I)-odpowiedziała.
-Jesteś tu nowa?-zapytałem.
-Yyy...Zależy. Mieszkam tu od miesiąca i nigdy cię tu nie widziałam, więc...-Zaśmiała się uroczo.
-Wiesz przeprowadziłem się do swojej byłej, już, dziewczyny i teraz wróciłem, nieważne z resztą. Może wejdziesz?-zaproponowałem. Nie mam pojęcia skąd nagle znalazła się we mnie taka pewność siebie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałem, po za tym właśnie tamtego dnia, kilka godzin wcześniej, zostałem singlem, więc to naprawdę dziwiło mnie.
-Nie przeszkadzam ci?-Wtedy w myślach miałem jej uśmiech.
-Nie, nic nie robiłem.-Przekroczyła próg i weszła w głąb mieszkania.
-Ładnie tu masz. Lubię takie klimaty. Gitary, fortepian, no no.-Z rękami w kieszeniach bluzy rozejrzała się kiwając twierdząco głową na znak podziwu .
-Dzięki. Interesujesz się muzyką?-Usiadła obok mnie na sofie.
-Trochę. Jestem tancerką i w dzieciństwie grałam trochę na saksofonie, więc nie jest źle. A ty?-Nie mogłem napatrzeć się na tą ślicznotkę. Uroda (T.I) mnie zachwycała. W życiu nie widziałem takiej piękności.
-Śpiewam, gram, takie tam.-Machnąłem ręką.
-Kiedyś coś mi zaprezentujesz.-Puściła mi oczko.
-Oczywiście.-Nie potrafiłem nie odwzajemnić tego zniewalającego uśmiechu.
-Czym się zajmujesz?
-Pracuję w fabryce samolotów, jestem inżynierem.-odrzekłem.-A ty?-Jezu! Jakim ja jestem idiotą!
-Tancerką.-Powtórzyła.
-No tak.-Pogratulować, idioto!-skarciłem się w myślach.
-Wiem, że jestem teraz bezpośrednia, ale taki mam już sposób bycia, ale ile masz lat?-Na szczęście nie długo rechotała z mojego powodu.
-Na ile wyglądam?
-To raczej kobiecy tekst, wiesz?-Rozbawiła mnie.
-Dwadzieścia jeden.-odparłem.
-Staruch.-Zażartowała.
-Tak? A ty gówniaro to ile masz?-Może to dziwne, ale po jakichś dziesięciu minutach znajomości zachowywaliśmy się jakbyśmy znali się od bardzo dawna.
-Dwadzieścia.-Wystawiła mi język.
-Starucha.-Parsknąłem. I w tym momencie znów rozbrzmiał dzwonek.-Przepraszam.-Wstałem i otworzyłem drzwi.
-Hej Liam! Stary nic się nie przejmuj, już ekipa ratunkowa jest i...-Harry przerwał w połowie zdania wpraszając się z resztą (Lou, Niall, Zen) do środka, widząc (T.I)-O! Już masz...-Zasłoniłem mu usta zanim by przesadził.
-Cicho Styles.-warknąłem mu do ucha.
-Cześć.-Jak zwykle przed szereg wyskoczył Nialler. Dziewczyna uścisnęła dłoń każdego z nich przedstawiając się.
-...To może ja już pójdę. Mam jeszcze dużo do zrobienia, a wy chyba macie coś do obgadania. Nie będę przeszkadzać.-Zwróciła się do mnie kiedy oni zniknęli w salonie, a my pozostaliśmy w przedpokoju.
-Nie przeszkadzasz.-Wyparłem jej słowa.
-Przeszkadzam, przeszkadzam. Dobra, ja uciekam.-Minęła mnie.
-(T.I)?-Odwróciła się do mnie twarzą stojąc już w progu i trzymając klamkę.
-Tak?
-Powtórzymy to jeszcze? Poznamy się lepiej?-zapytałem nieśmiało. Wyszczerzyła te swoje białe perełki.-Chyba, że twój chłopak ma coś przeciwko.
-Ale oryginalnie, nie mam chłopaka.-Zaśmiała się.-Jasne, staruchu.-Mrugnęła do mnie, posłała uśmieszek i zniknęła, ale nie na długo...

Hejka! Oto takie coś z Liam'kiem, którego tak u mnie brakuje ;( Postaram się kolejne opowiadanie z nim :)) Mam nadzieję, że to tam u góry nie takie złe ;3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz