sobota, 21 marca 2015

Be my wonder 10

-Chloe wszystko mi opowiedziała.-Wyskoczyła. No i znów mi przypomniała. 
-O czym?-Udałam, że nie wiem o czym mówi.
-O Niall'u i tobie i Bruce'sie.-odpowiedziała.-Nie udawaj, skarbie.-Spojrzała na mnie tym podejrzliwym spojrzeniem.
-Vic, nie chcę o tym rozmawiać.-westchnęłam głośno.
-Dobrze, rozumiem. Tylko kieruj się tym co czujesz, pamiętaj.-Cieszyłam się, że mam taką przyjaciółkę.
-Dzięki. Co tam u ciebie?-Wiecie, jak to damskie pogaduchy. Po kilku godzinach stałam już w hall'u w budynku, gdzie pracowałam. Kiedy weszłam do biura...Zatkało mnie, wtedy już kompletnie oniemiałam...
***
Dookoła stało pełno wielkich bukietów róż. Było ich z pięćdziesiąt. Znajdowały się na każdym stoliku, półce, regale, parapecie, nawet na podłodze tworzyły rząd prowadzący do mojego miejsca pracy. Jednakże na moim stoliku roboczym mieścił się jeden wyróżniający się spośród reszty. Wszystkie kwiaty były czerwone, a w tym jednym widniały białe róże. Nie miałam pojęcia co to i po co. Podeszłam zszokowana do wyjątkowego wazonu i wyjęłam małą karteczkę ułożoną pomiędzy płatkami.

"Dzisiaj nie będzie mnie królewno, ale mam nadzieję, że chociaż te kwiaty sprawią, że się uśmiechniesz i tym samym mój dzień nabierze większego sensu. 
N xoxo. "

Zatkało mnie, kompletnie. Rzeczywiście uśmiechnęłam się. Zapomniałam o Bruce'sie i o tym co się dzieje. Mój brzuch wypełnił się milionami motyli. Czułam jak moje poliki robią się różowe, a serce szaleje. Opadłam na obrotowy fotel z radością wymalowaną na twarzy. To było takie romantyczne. Nigdy nikt nie zrobił dla mnie czegoś takiego. Mój narzeczony nigdy nie pomyślał o czymś takim. Najromantyczniejsze co uczynił dla mnie to podarowanie mi naszyjnika na pierwszą rocznicę w ekskluzywnej restauracji. Jednakże nigdy nie mogłam na niego narzekać. Czuły, troskliwy, opiekuńczy, starał się, zabiegał o mnie, pamiętał o każdej najmniejszej rocznicy. Prawie wyśniony partner. Jednak nie to samo co mój współpracownik. Nialler miał w sobie to coś. Tą charyzmę, uczucie. Potrafił rozpromienić mnie jednym prostym gestem, krył w sobie tą nutkę szaleństwa i spontaniczności. Obaj różnili się od siebie, obaj byli niesamowici. Jednego wybierało serce, drugiego rozum, ale ja chyba już wybrałam. Żałowałabym do końca życia. Tylko błagam nie myślcie, że jestem nieczułą suką, która zostawia faceta z dnia na dzień dla jego najlepszego przyjaciela. To wcale nie tak. Ja po prostu chyba nigdy nie kochałam Brucer'a. Miałam zamiar najpierw go poznać, później zastanowić się nad tym czy serducho nie płata mi figli. Nie chciałam zdradzać narzeczonego, najpierw pragnęłam poznać Horan'a, mimo iż i tak zawładnął całym moim światem. Mogłabym tak o nim myśleć bez końca i w tedy tak było, aż do pomieszczenia wkroczył...Bruce!!! Prawie spadłam z krzesła. Z wyluzowanego i rozmarzonego wyrazu twarzy zmienił się w przerażony i spięty.
-Christina?-Chyba nie dostrzegał mnie pośród wszystkich tych kwiatów. Skąd on do cholery wie gdzie pracuję?! Nie dawałam mu adresu!
-Tu jestem.-Schowałam kartkę do szuflady i wstałam. 
-Hej skarbie.-Pocałował mnie w policzek przez biurko. Wydawał się bardzo szczęśliwy. Już się bałam.
-Hej.-Trochę nerwowo odrzekłam.
-Co tutaj tyle róż?-Trochę ze śmiechem zapytał.
-A wiesz, moja współpracowniczka ma dzisiaj dziesiątą rocznicę ślubu i mąż jej sprawił taką niespodziankę. Właśnie wyszła, być może się z nią minąłeś.-Kłamałam jak z nut, ale nie stanowiło to dla mnie problemu. Od dziecka uczyłam się jak dobrze udawać. Tak po prostu. Kiedy potrzebowałam byłam w stanie wymyślić taką historię, że detektyw nic by nie podejrzewał. Ale mniejsza o to.
-Wow! No to nieźle się postarał.-Szczerzył się jak nienormalny. Serio zaczęłam się obawiać.
-A co cię tutaj sprowadza?-Drżącym głosem zachichotałam. Podleciało to trochę może na level pustej idiotki, ale samo wyszło.
-Chciałem pokazać ci obrączki, właśnie odebrałem je od jubilera.-Wyjął z kieszeni małe czarne pudełko i pokazał mi dwa srebrne okręgi. 
-Ładne.-Nawet dobrze się im nie przyjrzałam. Oczywiście on nie zauważył. Czasami czułam się jakby to on był kobietą w tym związku. Przejmował się wystrojem, szczegółami, wyglądem, a ja to ogólnie zlewałam. Nie zależało mi może to jest powód?
-Cieszę się, że jesteś z nich zadowolona.-Ponownie je schował.-Przyniosłem ci mini kolację, bo na lunch już chyba za późno.-Wręczył mi moje ukochane sushi, które jadłam prawie co dzień. 
-Dziękuję.-Odebrałam posiłek.
-Dobra, ja lecę. Nie przeszkadzam, a i dzisiaj mam nockę, więc nie wiem kiedy się zobaczymy.-Dał mi buziaka, aż mnie zemdliło. Nie oceniajcie, proszę.-Pa pa.-Pomachał mi, a ja jemu unosząc sztucznie kąciki ust. Kiedy tylko straciłam go z pola widzenia opadłam na swoje miejsce i głośno westchnęłam.
-To nie będzie łatwe.-Stwierdziłam sama do siebie...



Hejka! Oto kolejny rozdział! Wybaczcie, że tak późno, ale byłam zajęta sprzątaniem. Wiecie Święta się zbliżają, a moja mama jest lekko przewrażliwiona na owym puncie, więc ;) Mam nadzieję, że się nie gniewacie i spodoba się wam rozdział :3 Ktoś spodziewał się takiej niespodzianki ze strony Pana Horan'a? Piszcie ;) A! No i już niedługo zacznie się naprawdę dziać :D Po prostu wstęp do akcji jest bardzo długi, samo wyszło, przepraszam :> Nie gniewajcie się <3 WITAMY WIOSNĘ! <3 
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Nie no kompletne zaskoczenie ^O^ tego to się nie spodziewałam ;)
    nie moge się doczekać jak dalej potoczą się losy Niall I Chloe
    super rozdział !!
    mam nadzieje że nie długo będzie kolejny rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mi się udało :D
      Losy Niall'a oraz Christi ;)
      Dziękuję, bardzo dużo motywacji :33
      Oczywiście <3
      Całuski :*

      Usuń
  2. Jej
    Ja tu czarne scenariusze przewidywałam, a tu takie coś!!!!
    Rany, nawet Louis u mnie tak się na stara!<3
    Tyle róż, no i te białe (uwielbiam) z liścikiem...
    Marzenie
    Sliczny rozdział.
    Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz ;) Zaskoczenie ;)
      Ja też kocham białe <<3
      Dziękuję <3
      Czuję motywację <33
      Niedługo :D

      Usuń