poniedziałek, 23 marca 2015

Be my wonder 11

-Dobra, ja lecę. Nie przeszkadzam, a i dzisiaj mam nockę, więc nie wiem kiedy się zobaczymy.-Dał mi buziaka, aż mnie zemdliło. Nie oceniajcie, proszę.-Pa pa.-Pomachał mi, a ja jemu unosząc sztucznie kąciki ust. Kiedy tylko straciłam go z pola widzenia opadłam na swoje miejsce i głośno westchnęłam.
-To nie będzie łatwe.-Stwierdziłam sama do siebie...
*** 
*Lotnisko Mullingar, dzień wylotu na Hawaje.
Oczywiście mój Brucer nie mógł czekać ze mną, gdyż pracował. Pożegnałam się z nim przed przybyciem na lotnisko. Miałam głupie wrażenie, że cieszy się z mojego wyjazdu o wiele bardziej niż "ukochany" powinien. To było dziwne, nawet bardzo. Wiecie, tu taki czuły i troskliwy, a nagle raduje go moja nieobecność. Zostały może dwie godziny do odlotu, a Niall'a nadal nie było. Biłam się z myślami. Niby chciałam, aby się nie zjawiał, ale z drugiej strony niczego nie pragnęłam czegoś tak bardzo. Wstałam i podeszłam kilka kroków w kierunku okna. Nagle na moich oczach pojawiły się dłonie. Serce zaczęło mi mocniej walić. Lekki uśmiech zagościł na mojej twarzy. Zdjęłam z siebie ręce i odwróciłam się. Ciała moje i blondyna prawie się stykały. Uniosłam wzrok i cofnęłam się nieco. Te jego bieluśkie perełki przyprawiały mnie o wiercenie w brzuchu, rozświetlały mój dzień. Jeden przebłysk jego szczęścia nadawał mojemu życiu sens. 
-Witam, pana Horan'a.-Postanowiłam podjeść do niego luźno i żartobliwie. Taki miałam pomysł. Zmuszona byłam spędzić z blondasem trzy tygodnie, a nie niezręczna atmosfera stanowiła dla mnie cel.
-Witam, panią Tree.-Jakbym dosłownie była jego dziewczyną wsunął swoje dłonie na moją talię i przywarł do mnie długo mnie nie puszczając. Kiedy zwalniał mój oddech, gdyż w takich sytuacjach z nim w roli głównej go traciłam, złożył na moim policzku delikatny pocałunek.-Gotowa?-zapytał.  Kiwnęłam twierdząco głową. Objął mnie i poprowadził do bramek. Ledwie co zdążyłam złapać za swoje pakunki, a już zabrał mi je i poniósł za mnie. Dżentelmen, niewątpliwie. Po, może, półtorej godzinie siedziałam przy oknie w samolocie. Tuż obok mnie przebywał nie kto inny jak Nialler. Specjalnie chowałam ręce przy sobie, aby przypadkiem nie pomyślał o uściśnięciu jednej z nich. Niestety, on nie znał dystansu. Sam złapał moją kończynę i mocno złączył ją ze swoją. Przyznam, że przyjemny ciepły prąd przebiegł przez moje całe ciało. Nie zamierzałam się wyrywać, czułam się zbyt dobrze. To niesamowite  do jakiego stanu mnie doprowadzał. Uniosłam kąciki ust zwracając wzrok na krajobraz za szybą. Wiedziałam, że nawet go nie zauważył. Oparłam głowę o fotel i przymknęłam powieki.
-Mogę cię o coś zapytać?-odezwałam się i spojrzałam na niego. Okazało się, że kiedy ja tak sobie odpoczywałam, on przypatrywał mi się z ogromną uwagą. 
-Oczywiście, że tak księżniczko.-Wtem wielki głęboki oddech.
-Dlaczego się tak zachowujesz? Czy ty wiesz, że jestem zaręczona z twoim kumplem? Czemu tak bardzo się starasz?-Widziałam jak jego źrenice płoną w krwistej czerwieni na wspomnienie o moich niby przyszłych zaślubinach. 
-Pozwól, że odpowiem na to kiedy będę gotów.-odrzekł i znacznie się ode mnie odsunął. Zezłościłam go, to było pewne. Cały długi lot przeminął w niezręcznej ciszy, tego się obawiałam. Nie miałam pojęcia, że to doprowadzi go do takiego stanu. Nie przypuszczałam, że może się tak stać. Zastanawiało mnie to. O co mu chodziło z tym "...Kiedy będę gotów"? Na co gotów? Czy on ma wszystko okej pod czaszką? Bałam się, że zaprzepaściłam sobie u niego szansę na cokolwiek. W sumie to nie miałam pojęcia na co, ale takie obawy mnie dopadały. Po lądowaniu, kiedy już mogliśmy zabrać bagaż, Horan wziął wszystkie pakunki bez słowa. Nie uśmiechał się, nie był już radosny. Strasznie głupio się czułam. Winna? Tak chyba tak. Tylko czego? W bardzo ciepły sposób przyjęto nas w naprawdę jednym z najpiękniejszych hoteli w jakich się znalazłam, a dużo tego się trafiło. Nasze rzeczy zostały przetransportowane do naszych sąsiednich pokoi na ostatnim piętrze. Otrzymaliśmy kolorowe napoje i kierownik instytucji postanowił oprowadzić nas po terenie hotelowym. Mężczyzna stanowił coś na rodzaj bariery pomiędzy mną a blondynem. Wciąż na mnie nie patrzał, nie odzywał się do mnie. To w pewnym sensie bardzo bolało. Nadal moje strony się ze sobą kłóciły. Jednak ta cierpiąca przeważała. Nareszcie mogliśmy iść się wypakować. Znów to milczenie. Mam tego dosyć! Nikt nie będzie mnie ignorował tak bezkarnie!
Udało mi się ułożyć wszystkie swoje ubrania i kosmetyki należycie, tak jak lubię. Przebrałam się w coś letniejszego i luźniejszego, gdyż tam dzień dopiero nastawał. Włosy pozostawiłam rozpuszczone. Postanowiłam wyjść na balkon. Odetchnęłam świeżym powietrzem. Zauważyłam na dole wyjście na plażę. Uśmiechnęłam się pod nosem. Kochałam czuć piasek pod stopami i szum wody, to mnie relaksowało. Wręcz pędem ruszyłam w kierunku bramy. Kiedy już znalazłam się na miejscu, zakochałam się. To było przepiękne. Zrzuciłam z nóg brązowe rzymianki i wzięłam je do rąk. Moja skóra spotkała się z ciepłą H2O. Wszystkie troski odeszły. Choć na moment miałam możliwość się odprężyć. Istniałam tylko ja i to co dookoła. Nie myślałam o Niall'u, Bruce'sie czy kimkolwiek innym. Kiedy wracałam do budynku mojego zakwaterowania zauważyłam wielki biały hamak wiszący pomiędzy palmami tuż obok muru otaczającego hotel. Uśmiechnięta zamierzałam odpocząć bujając się na nim. Jednak w moim przypadku sielanka trwała niedługo...










Hejka! Wybaczcie, że taką późną porą dodaję ten rozdział, lecz nie miałam wcześniej zbyt czasu. Tu szkoła, próby, spotkania, obowiązki domowe, no i ta nieszczęsna praca domowa :P Nie miałam jak do was wpaść :( Myślę, że ze względu na szkołę i zajęcia poza szkolne będę ograniczać się do 1-2 postów dziennie, gdyż na więcej nie pozwala mi czas. Próbuję z całych sił, ale wtedy wychodzi jak wychodzi, a wierzę, że jeżeli poświęcę pisaniu więcej czasu i wy i ja będę bardziej zadowolona :) Nie gniewajcie się :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

2 komentarze:

  1. Hmm to wydaje się być podejrzane
    Bruc cieszy się ze jego narzeczona jedzie z jego kumplem
    Zastanawiają mnie tez słowa Horana kiedy będę gotów ... nie no coś jest na rzeczy
    Z każdym rozdzialem wciagam się coraz bardziej
    I dzięki ze jesteś I piszesz takie genialne rzeczy ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzane ;) Uwielbiam to słowo <3
      Cieszę się, że się wciągasz to chyba dobrze :33
      Jej! To jest dla mnie sama przyjemność tu z wami być i pisać <3 To ja dziękuję wam za to, że jesteście, komentujecie i wspieracie mnie w tym co robię <3 Gdyby nie wy, zapewne już by mnie tu nie było <3 To wszystko dzięki wam <3
      Kocham was moje słodkie miśki :3 I te, które tylko czytają i te, które wyrażają swoją opinię <3 Jesteście dla mnie motywacją i oparciem <3
      Całuski :**
      Dziękuję za cudowny i podbudowujący komentarz, to dla mnie wiele znaczy ^^

      Usuń