niedziela, 1 marca 2015

Be my wonder 3

-Mamy masę pracy.-Zatrzymałam się i odwróciłam do niego przodem, aby spotkać te krystaliczne ślepia. Tkwiliśmy bardzo blisko. Wiedziałam jaki to błąd, ale nie umiałam się oprzeć.
-Zlecę to komuś innemu.-Wzruszył ramionami.
-Nie jesteś właścicielem hotelu, możesz sobie.-parsknęłam.
-Ja nie, mój wuj, tak.-Oniemiałam. Nie spodziewałam się. 
-Czemu nie powiedziałeś?-Ruszyliśmy obok siebie.
-"Hej, Christina, jestem siostrzeńcem właściciela, figo-fago i te sprawy. Mogę załatwić ci nowe biuro, bo jestem takim bogaczem, że dostałem tą fuchę ze względu na powiązania rodzinne." Nie wydaje mi się.-Rozbawił mnie. Polubiłam...Tak, a może nie. Nie wiem czy to odpowiednie słowo. Coś mówiło mi, że ta cała sytuacja nie skończy się dobrze. Najgorsze jest to, że mimo czarnych myśli nie próbowałam się opanować...
***
Zeszliśmy do kawiarenki po drugiej stronie ulicy. Zamówiliśmy i otrzymaliśmy gorące napoje. Choć przyznam, że to nie kawa była najgorę...STOP!
-Od kiedy spotykasz się z Bruce'm?-Wyskoczył. Byłam zaskoczona. Od razu poruszył temat mojego chłopaka.
-Ymmm...Od liceum. Poznaliśmy się w pierwszy dzień szkoły i jakoś tak poszło. Teraz jesteśmy zaręczeni i w ogóle.-Dosyć smutno to wyrecytowałam. A przecież niedawno tak bardzo mnie to cieszyło. W jego źrenicach pojawił się...Zawód?
-Słyszałem. Gratulacje.-Nie do końca szczerze mu to wyszło.
-Dzięki, a ty?-Starałam się wybrnąć.
-Ja co?-Zaśmiał się.
-Masz kogoś?-Upiłam łyk z kubka.
-Nie, jestem sam już od sześciu miesięcy. Miałem taką jedną, ale leciała tylko na kasę mojej rodziny.-Wyjaśnił krótko i na temat.
-Nie wiem jak tak można.-westchnęłam.-Pieniądze to nie wszystko, to może minąć w każdej chwili. Miłość to coś innego. To trzeba poczuć, tego nie da się zmienić. To się wie...-Nie wiedzieć czemu zaczęłam pasjonować się tematem. Niall przyglądał mi się z szerokim uśmiechem.-Przepraszam, rozmarzyłam się.-Spuściłam głowę, by ukryć rumieńce nachodzące mi na poliki.
-Spokojnie. Dobrze, to opisałaś. Czujesz coś takiego do Brucer'a?-Oniemiałam. Okej, dobrze się dogadywaliśmy, ale nie do końca znaliśmy. Nie wiedziałam co odpowiedzieć na tyle delikatnie, aby nie być niegrzeczną. No nie miałam zamiaru dzielić się z nim tą informacją.
-Wiesz co, może już wracajmy.-Zwiodłam go. Dał mi do myślenia. Zaczęłam zastanawiać się nad tym jego pytaniem. Niespodziewanie naszły mnie wątpliwości.
-Tak jasne.-Na prawdę wyglądał na smutnego i przybitego. Nie wiedziałam o co chodzi, kompletnie. Zajęliśmy swoje miejsca w biurze. Reszta dnia minęła w niezręcznej ciszy. Po powrocie do domu coś we mnie się burzyło. Nie miałam ochoty na nic. Ugotowałam obiad od niechcenia. Rzuciłam się na sofę i olałam wszystkie sms'y, telefony itd. Leżałam sobie oglądając jakieś stare seriale. Około 19.30 do domu wkroczył mój narzeczony.
-Hej kochanie. Jak pierwszy dzień?-Nachylił się nade mną i pocałował w policzek.
-Dobrze.-mruknęłam.
-Właśnie słychać.-Zaśmiał się.-Co się stało?-zapytał. Przyznam, że takich jak on to ciężko znaleźć. Nigdy nie odpuszczał, gdy coś się działo. Zawsze zabiegał o to bym zwracała się do niego o pomoc. Troszczył się, złoty chłopak.
-Po prostu, ahh...Nie udało mi się jedno zlecenie na opinię i musieli poprawiać i...Ehh szkoda gadać.-Skłamałam nawet nie ruszając się.
-Ej, misia, wiem, że jesteś perfekcjonistką, ale nie przejmuj się takimi sprawami. Następnym razem się uda, a jak nie to kolejnym. Życie to nie tylko sukcesy, ale także i upadki. Nie smuć się i chodź, mam dla ciebie niespodziankę.-Złapał mnie za dłoń. Niechętnie wstałam i zostałam poprowadzona przed kamienicę.
-Co to takiego?-Wzruszyłam ramionami nie widząc żadnych lampek, świec czy sztucznych ogni,  no bo czego można było się spodziewać.-Nie ma tu nic prócz tego ślicznego Mercedes'a...Nie gadaj.-Od razu ożyłam.
-Nie gadam, informuję tylko, że to nasz.-Moje oczy się poszerzyły.-A właściwie to twój.-Wręczył mi kluczyki. Ledwo co zdołałam je utrzymać.
-Bruce, ja...
-Ciii...Nie mów nic. Podoba się?-Rzuciłam się mu na szyję.
-On jest piękny!-Zachwycałam się.
-Cieszę się, że jesteś zadowolona.-Szczerzył się. Po kolacji odświeżyliśmy się i położyliśmy spać, no może z jednym małym ale przed spaniem, lecz tego chyba nie muszę opisywać.
Kolejnego dnia punktualnie stawiłam się za biurkiem. Niall'a jeszcze nie było. Nagle po jakiejś godzinie pojawił się w towarzystwie menager'a hotelu. Wstałam.
-Dzień dobry panno Tree.-Przywitał mnie brunet.
-Dzień dobry. Czy coś się stało?-zapytałam, gdyż stali tuż przede mną. Nialler także na coś czekał.
-Chciałem wam przekazać, że macie zlecenie. Otwieramy nowy hotel na Hawajach, chcemy abyście odwiedzili go i spędzili tam jakieś trzy tygodnie. Później, żebyście wystawili opinię i wrócili do nas.-Z szerokim uśmiechem oznajmił. Wymieniłam spojrzenia z blondynem. Z jednej strony moja podświadomość krzyczała: "Całe trzy tygodnie na Hawajach i to z nim!", z drugiej natomiast: "Tam może wydarzyć się coś, co nie powinno...".
-A dlaczego we dwójkę?-Wyprzedził mnie niebieskooki.
-Gdyż to zupełnie nowo postawiony obiekt, jeszcze nie ma przyznanych opinii. Dlatego potrzebujemy większego składu, w tym przypadku was, oraz dłuższego czasu pobytu niż statystycznie.-odpowiedział.-Macie czas do jutra. Zdecydujcie się, informuję, że płaca całkiem korzystna.-Rzucił na wychodne.
-A kiedy ma to być?-Znów Horan wyprzedził mnie.
-Za pięć dni.-I zniknął. Pozostawił nas w niezręcznej ciszy...






Hejka! Oto kolejny rozdział. Jak myślicie, pojadą? Jeżeli tak, to czy coś się wydarzy? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

2 komentarze:

  1. Omg
    Bruce jest cudowny ,ale czy to możliwe żeby aż tak hmmm
    Ale Niall jejku
    *.*
    Merc,MERCEDES
    Ale ona nie jest pewna czy go kocha
    Hmmm
    3 tygodnie z Niallem,na Hawajach oww
    Nieźle
    Nie mam pojęcia czego się spodziewać
    Więc czekam na kolejny
    Buziaki
    Ściskam
    Dużo weny kochana
    Mela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało takich, co? ;)
      Już niedługo :*
      Dziękuję za piękny komentarz <3 Motywacja na 100%
      Dziękuję :3
      Całuski

      Usuń