-Wiesz co, nie jestem jakoś głodna. Nie bądź zły, ale nie mam ochoty.-Nalałam sobie napoju i upiłam łyk z miną szczeniaczka.
-Nie jestem, jak coś to później odgrzejesz sobie.-Puścił mi oczko.
-Cudowny jesteś.-Wspięłam się na palce i musnęłam jego policzek. Odeszłam i rozłożyłam się w salonie przed telewizorem. Akurat leciał mój ulubiony horror, więc z przyjemnością wciągnęłam się w seans starając się nie zajmować myśli swoim życiem uczuciowym. Mimo, że setki razy widziałam ten film i tak troszkę się bałam. Nagle rozległo się potężne pukanie do drzwi co wywołało u mnie mini zawał serca. Otworzyłam. Nie spodziewałam się...
***
-Hej mała!-Uradowana, jak zwykle, Chloe mnie przytuliła.
-Cześć miśka.-Zmierzyła mnie wzrokiem.
-Wooow...Musimy pogadać. Co się dzieje? Komu mam przylać?-Zaśmiałam się i zamknęłam za nią drzwi.
-Nikomu.-Szurając nogami kroczyłam za nią do salonu.
-Jasne.-parsknęła.-Gadaj.-Opadła na sofę, ja naprzeciwko.
-Nie przy...
-O hej Chloe!-Nagle z kuchni wyłonił się Bruce.
-Cześć. Mogę porwać Chris na babski wieczór z nocowaniem dzisiaj?-zapytała.
-Wiesz, to nie mnie powinnaś się pytać. Przecież ja nikim nie rządzę. Jeżeli moja księżniczka chce wyjść proszę bardzo, jestem za.-Ucałował mój polik.
-No to super!-Ucieszyła się dziewczyna.
-Miłego wieczoru laski.-Zniknął.
-Dzięki.-rzuciła.
-Co ty robisz? Jutro idę do roboty i...
-Wyluzuj, weźmiesz wszystko ze sobą. Ciocia Chlo się wszystkim zajmie. Spokojnie.-Jak zwykle zachowywała się jakby wszystko grało i nie wadziło.
-Wiesz co niech będzie, mam dość jak na jeden dzień.-Ułożyłam dłoń na czole i wypuściłam powietrze z płuc.
-Serio coś jest nie tak. Dawaj torba, rzeczy, auto, GO.-wstała. Spakowałam to co było mi potrzebne i wsiadłam do swojego samochodu i pojechałam za przyjaciółką. Wysiadłyśmy z zaparkowanych aut i 'wspięłyśmy się' po schodach na dziesiąte piętro do jej apartamentu. Przygotowałyśmy sobie szaszłyki owocowe, galaretkę i wino, taki nasz mały rytuał. No i się zaczęło z komedią romantyczną w tle.-Mów.-Nakazała. Wiedziałam, że muszę to z siebie wyrzucić.
-...-opowiedziałam wszystko od początku. Trudno było stwierdzić jakie emocje wyraża jej twarz.
-Christina, nie wiem co ci powiedzieć. Z jednej strony serce nie sługa, ale z drugiej Bruce to...
-Ideał, tak wiem! Mam dosyć tego, że nie ma wad! Nie mam się o co przyczepić!-Aż się we mnie gotowało.
-Kochanie, ty na serio się zakochałaś. Jeszcze nigdy wcześniej nie chciałaś wyeliminować Brucer'a ze swojego życia. To poważne.-Wtem serce pękło mi na milion kawałków. Zaczęłam beczeć jak dziecko.Ułożyłam głowę na kolanach bff i płakałam.
-Mam straszne wyrzuty sumienia, to jeszcze są przyjaciele i nie mogę tego znieść. Z jednej strony obawiam się stracić to co mam z nim, bo w końcu to jest życie na poziomie. Jednak z drugiej tak strasznie ciągnie mnie do Niall'a. Widzę w nim to czego brakuje mi w narzeczonym. Takiej męskości, solidność, tęgości. Nie wiem już sama co robić. Podświadomie wiem, że mogę popełnić najgorszy błąd, ale serce woła, że warto ryzykować wszystko co osiągnęłam. Boję się, gubię się...-dukałam. Wszystkie emocje wypływały ze mnie falami.
-Wiem skarbie, wiem.-Uspokajała mnie.-Ciii...Będzie dobrze. Pojedź na te Hawaje zbadaj, że tak powiem, teren i zdecyduj. Nie pozwalaj tylko chwili dawać górę. Zastanów się czy z Bru kiedykolwiek czułaś to coś i czy nie jest po prostu tak, że pojawił się ktoś inny, wyróżniający się z tłumu, i zwyczajnie wydaję ci się, że to ideał, którym masz zastąpić sobie obecnego partnera.-Nie musiałam, naprawdę nie musiałam myśleć nad tym, gdyż wiedziałam. Byłam pewna.
-Dziękuję.-Postanowiłam już się nie mazać i przytuliłam Chloe.-Dobra, koniec smentów. Oglądamy horrory.-Zrobiła zabawną minę.
-Oookej.-Zaśmiałam się.
-Już się nie martw, be happy.-Pocałowała mnie w policzek i poszła zmienić płytę DVD.
-Mów jak tam pan słodki, przystojny, piłkarz?-Wzruszyłam śmiesznie brwiami.
-No właśnie...-Pogaduszki, jak to zawsze. Nie pamiętam kiedy zasnęłyśmy. Wiem, że obudziłam się 8.30. Kiedy spojrzałam na zegarek wręcz spadłam z kanapy. Szybko pobiegłam do łazienki. Prysznic, włosy. Jak najprędzej ubieranie się i sprint na dół. Droga zajęła mi dziesięć minut. Dotarłam dosłownie na styk. Wiedziałam, że ten wieczór to nie był najlepszy pomysł. Byłam wykończona. To jaki przypadł odwaliłam...Ah, szkoda mówić...
Hejka! Oto rozdział 6! Jak myślicie, co to za przypał? Jak to będzie pomiędzy Christi, a Niallem i Brucem? Jaką decyzje podejmie? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Chciałabym móc odpowiedziec na twoje pytania, ale nie znamna nie odpowiedzi.
OdpowiedzUsuńRozdział świetny
I juz czekam na next!!!
Dziękuję :)
UsuńCieszę się :3
Całuski :*