Otworzyłam szafkę na samej górze, ale ostatnia półka ze szklankami i tak była dla mnie nieosiągalna. Wspinałam się na palce, ale nic z tego. Nagle za sobą poczułam tors i mignęła mi tylko przed twarzą dłoń trzymająca szkło,którego potrzebowałam. Zwinnie odwróciłam się. Musiałam lekko unieść podbródek by spotkać ślepia 'wybawcy'.
-Dziękuję, ale nie musiałeś. Dałabym radę.-Odebrałam naczynie i minęłam Ha, Ha...Harry'ego (?). Złapałam za karton z sokiem i nalałam nieco.
-Chyba nie. Słoneczko jesteś trochę niska. Musiałem.-Myślałam, że mnie uszy mylą.
-Posłuchaj.-zaczęłam powoli zbliżać się do niego.-Po pierwsze nie nazywaj mnie słoneczko. Po drugie mam całe 1.74 wzrostu. Po trzecie nie bądź taki pewien siebie, bo pożałujesz, cwaniaczku.-Przymrużyłam lekko powieki i zmierzyłam go wzrokiem. Już trafił na moją czarną listę...
***
-Jak sobie życzysz promyczku.-Warknęłam tylko na jego słowa i odwróciłam się. Wściekle opadłam na fotel jak najdalej od tego idioty.
-Coś się stało?-zapytał Zayn.
-Nie.-mruknęłam zezłoszczona.-Wiecie co, nie mam humoru. Idę na górę.-Po kilku sekundach postanowiłam, że wycofałam się zanim ten dupek wrócił z kuchni.
-Okej, to do jutra.-Zdezorientowani wydukali wspólnie. Nie odezwałam się już. Oczywiście kiedy opuszczałam pomieszczenie i już miałam skręcić w lewo do schodów, natknęłam się na zielonookiego. Wylał na moją ulubioną bokserkę czerwony sok. Cofnął się kilka kroków. Odchyliłam włosy z ramion i spojrzałam na koszulkę. Od razu wiedziałam,że muszę ją wyrzucić no i, że zrobił to specjalnie. Przypuszczam, że moje ślepia już płonęły. Jakby to powiedzieć? Hmm...Dobrze, prosto z mostu. Rzuciłam się na niego z łapami. Podniosłam jedną rękę i miałam zamiar go uderzyć, ale zatrzymał moją pięść.
-Słoneczko, odkupię ci bluzkę, wyluzuj.-Spokojnie powiedział. Szlak jasny mnie trafił. Wyrwałam kończynę z jego uścisku i uśmiechnęłam się cwanie, odwzajemnił to naiwniak. Wtem moje kolano się uniosło trafiając w jego czułe, męskie miejsce. Skulił się. Zbliżyłam swoje usta do ucha bruneta.
-Nigdy więcej nie próbuj takich chwytów. Bo inaczej, obiecuję, zrobi się niemiło.-Udałam się usatysfakcjonowana do swojego pokoju. Opadłam na łóżko i westchnęłam. Oczywiście mój brat musiał się wtrącić.
-Mała?-Wkroczył do środka i zajął pozycję siedzącą obok mnie.
-Hmm?-Nadal nabuzowana chrząknęłam.
-Co ty mu zrobiłaś? Zwija się z bólu chłopak. O co wam poszło?-Zdjęłam poduszkę ze swojej twarzy i zerknęłam na Zen'a.
-Kopnęłam. Dobrze mu tak. I nieważne.-Znów znalazła się na swoim miejscu.
-Ważne.
-Nie!
-Vivien!
-Zayn!
-Mów!
-Nie!-No i tak przez kolejne dziesięć minut.-...Denerwuje mnie jasne?!-krzyknęłam.
-Zrobił ci coś? Mam się tym zająć?-Wypuściłam powietrze z płuc i także usiadłam, ale po turecku.
-Tak, wkurzył mnie. Nie. Chcę sama wygrać tą wojnę. Nie mów nic Lou, bo nie będzie chciał narażać mnie na fochy, więc nie będzie go tu przyprowadzał, ale on musi spędzać z nim czas, więc też tu nie zajrzy. Skoro i tak on ma tu przebywać, chcę wygrać. Muszę wygrać.-Ale się nakręciłam. Dopiero, gdy to ze mnie wypłynęło zdałam sobie sprawę, że brzmię jak psychopatka.
-Siostra, dobrze się czujesz?-Ułożył dłoń na moim czole.
-Tak właściwie to nieco boli mnie głowa.-Nie kłamałam.
-Masz gorączkę.-oznajmił.
-Przestań. To nic. Tylko proszę nie mów nic Louis'owi i nie mieszaj się. Jestem już dużą dziewczynką.-Uśmiechnęłam się delikatnie. Przejechał palcami po moim policzku i musnął go ustami.
-Okej. Nie ma problemu, tylko nie przesadź. Nie chcę znów odbierać cię z aresztu.-Zakpił ze mnie.
-Nie zrobię tego co z Jeremy'm, obiecuję.-Puścił mi oczko i wyszedł. Teraz zostało mi się tylko zastanowić jak się bronić oraz jak atakować...
Hejka! Wiem, że jakaś masakra, przepraszam. Jestem po prostu chora i nie myślę trzeźwo.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
-Nigdy więcej nie próbuj takich chwytów. Bo inaczej, obiecuję, zrobi się niemiło.-Udałam się usatysfakcjonowana do swojego pokoju. Opadłam na łóżko i westchnęłam. Oczywiście mój brat musiał się wtrącić.
-Mała?-Wkroczył do środka i zajął pozycję siedzącą obok mnie.
-Hmm?-Nadal nabuzowana chrząknęłam.
-Co ty mu zrobiłaś? Zwija się z bólu chłopak. O co wam poszło?-Zdjęłam poduszkę ze swojej twarzy i zerknęłam na Zen'a.
-Kopnęłam. Dobrze mu tak. I nieważne.-Znów znalazła się na swoim miejscu.
-Ważne.
-Nie!
-Vivien!
-Zayn!
-Mów!
-Nie!-No i tak przez kolejne dziesięć minut.-...Denerwuje mnie jasne?!-krzyknęłam.
-Zrobił ci coś? Mam się tym zająć?-Wypuściłam powietrze z płuc i także usiadłam, ale po turecku.
-Tak, wkurzył mnie. Nie. Chcę sama wygrać tą wojnę. Nie mów nic Lou, bo nie będzie chciał narażać mnie na fochy, więc nie będzie go tu przyprowadzał, ale on musi spędzać z nim czas, więc też tu nie zajrzy. Skoro i tak on ma tu przebywać, chcę wygrać. Muszę wygrać.-Ale się nakręciłam. Dopiero, gdy to ze mnie wypłynęło zdałam sobie sprawę, że brzmię jak psychopatka.
-Siostra, dobrze się czujesz?-Ułożył dłoń na moim czole.
-Tak właściwie to nieco boli mnie głowa.-Nie kłamałam.
-Masz gorączkę.-oznajmił.
-Przestań. To nic. Tylko proszę nie mów nic Louis'owi i nie mieszaj się. Jestem już dużą dziewczynką.-Uśmiechnęłam się delikatnie. Przejechał palcami po moim policzku i musnął go ustami.
-Okej. Nie ma problemu, tylko nie przesadź. Nie chcę znów odbierać cię z aresztu.-Zakpił ze mnie.
-Nie zrobię tego co z Jeremy'm, obiecuję.-Puścił mi oczko i wyszedł. Teraz zostało mi się tylko zastanowić jak się bronić oraz jak atakować...
Hejka! Wiem, że jakaś masakra, przepraszam. Jestem po prostu chora i nie myślę trzeźwo.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Jej
OdpowiedzUsuńFajny ten rozdzial, co ty gadasz!
Akcja z Harrym zabawne
No i nie moge już doczekać się tego, jak ta ich bitwa będzie wyglądać! :)
Zdrowiej szybko!!
Dziękuję, nie spodziewałam się :D
UsuńHehe :D
Już niedługo się przekonasz :)
Postaram się <3
Dziękuję za cudowny komentarz :*