-Aż tacy są straszni?-Zaśmiałem się do niej.
-Nie są, ale takich udają. Proszę cię od razu widać, że zgrywają fajnych. Założę się, że Mulat jest cichy wcale nie taki do przodu, blondas lubi się śmiać. Ten co wygląda jak zboczeniec, Harry, tak na prawdę jest łagodniejszy niż się wydaje, miły i uczynny. Li za to ukrywa swój intelekt, jest na prawdę mądry i nie wiedząc czemu boi się to pokazać. Pisze sprawdziany na lufy dla was, żeby nie stał się kujonem.-Jakby to wszystko stanowiło jasność wyrecytowała. Zaskoczyła mnie. Inni o tym nie wiedzieli, tylko my nawzajem znaliśmy się z tej strony. Reszta liceum miała nas za takich jakich udawaliśmy. Wprowadziła mnie w szok i zakłopotanie. Miała rację, stuprocentową. Wszystko co powiedziała zgadzało się. Zacząłem obawiać się tego czy jest człowiekiem.
-Skąd ty...?-Zacząłem jąkać się jak głupi. Lecz szczerze, kto inny nie byłby oniemiały po tak trafnym oczytaniu, jeżeli tak można to nazwać, ludzi. Serio, dziwne myśli przebiegały przez moją głowę...
***
-Jak ty ich rozgryzłaś?-Zszokowany wydukałem.
-Mam dar od niebios, zdrowy tok myślenia, no i oczy.-Zupełnie poważnie odpowiedziała. Chciałem coś jeszcze dodać, ale nauczyciel przerwał mi.
Dni mijały szybko. Miesiąc przepadł jak z bicza strzelił i kolejny oraz następny. Moje wyniki poprawiły się za sprawą częstych korepetycji z moją nauczycielką. Nadawaliśmy na podobnych falach. Zaprzyjaźniliśmy się. Tamtego dnia zaczęliśmy historią. Lekcja ciągnęła się jak nigdy. Kiedy dzwonek zdzwonił, nawet nie zauważyłem jak (T.I) czmychnęła mi przed nosem i zniknęła. Nie mogłem jej znaleźć. Poszedłem więc do swoich kumpli.
-Widzieliście może...
-Chyba jest u dyra.-Zanim skończyłem przerwał mi Harry.
-Dzięki.-Wystawiłem dłoń ku górze dając znak wdzięczności i pożegnania jednocześnie. Przemierzyłem pół placówki w poszukiwaniu dziewczyny. Nareszcie dotarłem. Już miałem wejść kiedy ktoś z drugiej strony złapał za klamkę i po sekundzie zatrzasnął je za sobą. Była to ona. Miała spuszczoną głowę w dół i mocno przyciśnięte książki do piersi. Bardzo pospiesznym krokiem skierowała się do pomieszczenia obok, czyli damskiej łazienki.
-(T.I)! Co się stało?-Wszedłem za nią.
-Zbok.-parsknęły dwie wychodzące brunetki.
-(T.I)!-zaglądałem dołem każdej kabiny. Usłyszałem cichy szloch w ostatniej. Uchyliłem drzwi. Siedziała na kafelkach płacząc.-Miśka. Co jest?-Zająłem pozycję klęczącą przed nią.
-Wiedziałam, że tak będzie. Zawsze tak jest. Popełniłam ten sam błąd.-dukała. Pociągnąłem ją w górę stawiając ją na proste nogi. Otarłem jej poliki i ująłem twarz w dłonie.
-Mów, bo tak nie dojdziemy do porozumienia.-Spojrzała mi smutno w oczy.
-Ojciec przenosi mnie do szkoły w Menchesterze, do ciotki. Stwierdził, że tu mam złe towarzystwo.-Wykrztusiła. Zatkało mnie, ale nie miałem zamiaru tego okazywać. Miałaby jeszcze wyrzuty sumienia przeze mnie.
-Spokojnie. Przecież decyzja jeszcze nie zapadła, prawda?-Wtuliłem ją w siebie.
-Nie wiem. Oznajmił mi to tak po prostu, nie wytrzymałam i wyszłam. Zawsze każe mi coś, a ja jak głupia muszę to wykonać. Czuję się jak jego pies czy coś.-Wyrecytowała nadal rycząc.
-Mała, przecież możesz mu się postawić.-stwierdziłem.
-To nie przejdzie.-chrząknęła.
-Próbowałaś w ogóle?-zapytałem.
-Nie.-Krótko odrzekła.
-No właśnie, a więc zrobimy tak...
Hejka! Pierwsza część rozdziału, bo się spieszę na zajęcia. Zrozumcie mnie proszę, przepraszam, kocham <3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Dni mijały szybko. Miesiąc przepadł jak z bicza strzelił i kolejny oraz następny. Moje wyniki poprawiły się za sprawą częstych korepetycji z moją nauczycielką. Nadawaliśmy na podobnych falach. Zaprzyjaźniliśmy się. Tamtego dnia zaczęliśmy historią. Lekcja ciągnęła się jak nigdy. Kiedy dzwonek zdzwonił, nawet nie zauważyłem jak (T.I) czmychnęła mi przed nosem i zniknęła. Nie mogłem jej znaleźć. Poszedłem więc do swoich kumpli.
-Widzieliście może...
-Chyba jest u dyra.-Zanim skończyłem przerwał mi Harry.
-Dzięki.-Wystawiłem dłoń ku górze dając znak wdzięczności i pożegnania jednocześnie. Przemierzyłem pół placówki w poszukiwaniu dziewczyny. Nareszcie dotarłem. Już miałem wejść kiedy ktoś z drugiej strony złapał za klamkę i po sekundzie zatrzasnął je za sobą. Była to ona. Miała spuszczoną głowę w dół i mocno przyciśnięte książki do piersi. Bardzo pospiesznym krokiem skierowała się do pomieszczenia obok, czyli damskiej łazienki.
-(T.I)! Co się stało?-Wszedłem za nią.
-Zbok.-parsknęły dwie wychodzące brunetki.
-(T.I)!-zaglądałem dołem każdej kabiny. Usłyszałem cichy szloch w ostatniej. Uchyliłem drzwi. Siedziała na kafelkach płacząc.-Miśka. Co jest?-Zająłem pozycję klęczącą przed nią.
-Wiedziałam, że tak będzie. Zawsze tak jest. Popełniłam ten sam błąd.-dukała. Pociągnąłem ją w górę stawiając ją na proste nogi. Otarłem jej poliki i ująłem twarz w dłonie.
-Mów, bo tak nie dojdziemy do porozumienia.-Spojrzała mi smutno w oczy.
-Ojciec przenosi mnie do szkoły w Menchesterze, do ciotki. Stwierdził, że tu mam złe towarzystwo.-Wykrztusiła. Zatkało mnie, ale nie miałem zamiaru tego okazywać. Miałaby jeszcze wyrzuty sumienia przeze mnie.
-Spokojnie. Przecież decyzja jeszcze nie zapadła, prawda?-Wtuliłem ją w siebie.
-Nie wiem. Oznajmił mi to tak po prostu, nie wytrzymałam i wyszłam. Zawsze każe mi coś, a ja jak głupia muszę to wykonać. Czuję się jak jego pies czy coś.-Wyrecytowała nadal rycząc.
-Mała, przecież możesz mu się postawić.-stwierdziłem.
-To nie przejdzie.-chrząknęła.
-Próbowałaś w ogóle?-zapytałem.
-Nie.-Krótko odrzekła.
-No właśnie, a więc zrobimy tak...
Hejka! Pierwsza część rozdziału, bo się spieszę na zajęcia. Zrozumcie mnie proszę, przepraszam, kocham <3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Jej co ten Tomlinson, znowu wymyśli??
OdpowiedzUsuńOby to było coś mega!! :)
Juz wręcz nie mogę się doczekać kolejnej części!!
:)
Ciekawe ;)
UsuńJuż niedługo się dowiedz <3
KC <3