wtorek, 10 marca 2015

Imagin Nialler zamówienie :)

-Puść mnie, idioto! Nigdzie nie idę!-Wyrywałam się Liam'owi, mojemu bratu, który próbował wyciągnąć mnie z łóżka.
-Przestań! Zayn to nie jest Bóg! To, że nie zaprosił cię na bal nie jest równoznaczne z końcem twojego życia. Cały weekend leżałaś w łóżku, koniec!-Udało mu się ściągnąć mnie na ziemię, dosłownie.
-Ała!-Mruknęłam.
-Dawaj, dawaj. Co nie lubisz poniedziałku?-Zaśmiał się.-Masz godzinę, jeżeli w ciągu niej nie zobaczę cię na dole gotowej do szkoły, obiecuję, że przyniosę wiadro.-I trzask.
-Yhh...-Oparłam głowę o ręce spoczywające na miękkim dywanie. Niechętnie zwlekłam się i z ''poranną miną'', szurając nogami, poszłam do łazienki.-Yy...-Z obrzydzeniem cofnęłam się od lustra. Wyglądałam jak potwór. Rozwalony kok na czubku głowy, wory pod oczami, poszarpana piżama, ślady lodów czekoladowych w kącikach ust. Co poradzić, że tak załamałam się tym, iż sam Zayn Malik miał zabrać na imprezę szkolną Hannę, nie mnie. Przystojny, wysportowany, mądry, ideał. Ta. Nie dla mnie, oczywiście. Z resztą kto by mnie chciał. Westchnęłam i wzięłam się za siebie. Prysznic, suszenie, no i czas na dressing. Ubrania, włosy, make-up i gotowe. Doprowadziłam się do takiego stanu, żeby nie bać się zbliżyć do odbicia. Luknęłam na zegarek, akurat 60 minut. Zjawiłam się obok brata na korytarzu. Uśmiechnął się szeroko widząc mnie. Krzywo zmierzyłam go wzrokiem i zatrzymałam naprzeciw. Objął mnie i wyprowadził z domu. Wepchnął mnie akurat na Niall'a, który jak zawsze pewnie miał zamiar wejść. Dosłownie nasze ciała się stykały. Spojrzałam lekko w górę i spotkałam jego niebieskie oczęta.
-Takie powitania to ja mogę mieć codziennie.-Lekko się od siebie odsunęliśmy.
-Czesia Nialler.-Stanęłam na palcach i wtuliłam się w niego. Przyjaźnił się z Li, więc ze mną także.
-Siema stary.-Przybili sobie piątkę i ruszyliśmy. Całą drogę rozmawiali, ale nie słuchałam. Zastanawiałam się tylko nad tym jak zniosę widok tej chudej Han i obiektu moich westchnień.
-Hej, mała. Wszystko okej?-Kiedy już znaleźliśmy się w budynku niebieskooki owinął ręką moją talię.
-Tak, nie wiem tylko czy nie zacznę ryczeć na widok Zen'a z moją, rzekomą, przyjaciółką, która doskonale wiedziała o tym, że chciałam iść na bal z nim.-Przez zaciśnięte zęby wyrecytowałam.
-Ej. Przestań już. Zastanów się czy na prawdę tak bardzo go lubisz. Przecież nawet go nie znasz.-Tekst blondyna rzeczywiście dał mi do myślenia. Zmarszczyłam brwi.-Dobra kruszynko, lecę. Pa.-Pocałował mnie w czoło i pobiegł do klasy. Ej, ej, ej...Doszło do mnie, że tak serio to w życiu nie zależało mi na tym Mulacie. Horan jak zawsze poprawił mi humor. Kochany chłopak, znałam go od dziecka. W życiu nie dałby mnie skrzywdzić. Ufałam mu w stu procentach i kochałam go całym serduszkiem...Zaraz, zaraz. Co?
-Lekcja!-Zawołał mnie nauczyciel matematyki przechodzący obok. Ocknęłam się z przemyśleń.
-Tak, tak.-Pospiesznie podskoczyłam do klasy. Rozprawiałam tylko o...Właściwie to o swoim życiu, nie obchodziła mnie matma. Czas minął mi całkiem szybko. Po sześciu godzinach zastała mnie wolność, zamiast chłopców, którzy nie przyszli do mnie nawet na sekundę. W sumie, to nawet dobrze. Pozwoliło mi to coś zrozumieć, dało mi chwilę na zastanowienie się. Właśnie opuszczałam teren szkoły, kiedy usłyszałam za sobą krzyki.
-Młoda!-Znane mi głosy podążały za mną. Odwróciłam się i ujrzałam brata i Irlandczyka biegnących w moim kierunku.
-Co tam?-Posłałam im, może nie szczery, uśmiech.
-Chciałaś pójść bez nas?-Odezwał się ciemnooki.
-Przecież kończycie za dwie godziny. Po za tym chciałam zabrać się z Clarie, bo strasznie bolą mnie nogi.-Zaśmiałam się.
-Nie, kończymy już teraz.-Rozbawili mnie.
-Jak chcesz mogę cię zanieść maleńka.-Niall zdjął plecak i podał Liam'owi. Odebrał go, a ja wskoczyłam na plecy Nialler'a.-Już lepiej?-zapytał ukradkiem, kiedy bracki gadał przez telefon.
-Tak. Dzięki. Szkoda tylko, że będę tam sama.-westchnęłam.
-Też nie mam pary.-Czułam jak się uśmiecha.
-To miała być propozycja?-Twarz cieszyła mi się jak nigdy.
-A poszłabyś na to?
-Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie.
-A więc ty tego nie rób.-Chichotałam na jego słowa.
-Poszłabym.-odpowiedziałam dumnie.
-No to już nie będziesz sama.-Samoistnie uniosłam kąciki ust.-Jesteśmy.-Postawił mnie. Wciąż rozmawiający Li otworzył nam drzwi i rozsiedliśmy się w kuchni.
-Mam mega ochotę na chińskie, co wy na to?-zaproponowałam już wystukując numer na klawiaturze telefonu.
-Jasne.-zgodził się blondi.
*Wieczór balu, 18.45
Byłam już gotowa. Chociaż sukienki to nie do końca ja, to tamta akurat przypadła mi do gustu. Poprawiłam jeszcze włosy i zeszłam na dół. Czekał tam na mnie brat z Soph oraz Niall. Wszystkie trzy pary oczu skierowały się na mnie. Najpierw 'spotkałam' dziewczynę.
-Ślicznie wyglądasz.-złapała mnie za ręce i musnęła polik.
-Nie, no co ty. To ty wyglądasz prze bosko!-Nie kłamałam. Później podszedł do mnie Lili, tak jak go pieszczotliwie nazywam.
-Ślicznie mała, ale obserwuję cię.-Puścił mi oczko.
-Ja ciebie też przystojniaku.-Poprawiłam mu kołnierz i strzepnęłam jakiś paproch z ramienia. Kolejny był Horan.
-Hej.-przywitałam się co moment spuszczając głowę i podnosząc ją.
-Wyglądasz niesamowicie.-Posłał mi najcudowniejszy spośród uśmiechów.
-Ty też.-Wtuliłam się w niego.
-Zatańczysz?-zapytał już na balu. Dałam porwać się chłopakowi. W jego ramionach poczułam się inaczej niż dotychczas. Serce zabiło mi mocniej. Kompletnie inne emocje targały mną przy nim, w porównaniu do tego co wcześniej. Wyszliśmy na taras za jego sprawą. Pełnia księżyca doskonale oświetlała mi jego przejętą minę.
-O co chodzi?-Zbliżył się do mnie.
-Chciałem powiedzieć ci to już od dawna. Bałem się, ciebie interesował Malik, tyle rzeczy uniemożliwiało mi wyznanie prawdy. Ale dzisiaj wiem, że jestem gotowy. Kocham cię i pragnę, abyś została kimś więcej niż moją najlepszą przyjaciółką.-Zaskoczył mnie. Gdyby tylko wiedział, że w tamten poniedziałek pomógł sobie sam. Gdyby nie jego słowa nie zrozumiałabym co do niego czuję. Uśmiechnęłam się pod nosem wyładowując nieco napięcie.
-Nie gadaj już tyle, tylko mnie pocałuj.-Przez chwilę stał bezruchu, chyba nie docierały do niego moje słowa. Jednakże po chwili zmniejszyła się odległość pomiędzy nami. Jego malinowe usta złączyły się z moimi w delikatnym pocałunku, który z każdą chwilą nabierał na namiętności. Było wspaniale. Byłam pewna. Jego, tego, że chcę spędzić z Niall'em resztę życia i nie mam zamiaru odpuszczać...





Hejka! Oto dzisiejsze zamówienie Ewci, wybacz jeżeli nie podołałam. Starałam się jak mogłam. Mam nadzieje, że nie bardzo cię zawiodłam.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

6 komentarzy:

  1. Czemu mialabys mnie zawiesc skoro, piszesz najlepsze imaginy?!
    Ten jest super, zreszta jak jazdy ktoey piszesz!
    Super.
    Czekam na rozdziały
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że tak uważasz. A czemu? Bo uważam, że jakoś ostatnio wena mnie omija szerokim łukiem i daję ciała Xd
      Dziękuję mimo to, bardzo motywujące :D
      Już niedługo :*
      Buziaki <3

      Usuń
  2. NIALL....
    Ni :) :)
    Jejku jak ja kocham Nialla
    Te słowa mmmmm
    jej nie mogę przestać się uśmiechać
    Kochany Nialluś <3
    Bosko
    Ściskam Mela:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ommm Niall ♥.♥ I to jego zdjęcie mrrr ; 3 megga imagin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 <3 <3 Mrr...Dziękuję, bardzo się cieszę :D Dużo motywacji Ommm :3
      Dziękuję :* Buziaczki c:

      Usuń