Zdecydowanie mogę nazwać tamten wieczór jednym z najcudowniejszych mojego żywota, bez namysłu.
-Nikt wcześniej nie uczynił czegoś takiego dla mnie.-Wtuliłam się w jego tors.
-Nikt wcześniej nie rozświetlił mi świata tak jak ty.-Ujął moją twarz w dłonie i delikatnie musnął moje czoło.
-Kocham cię.-wyszeptałam.
-Kocham cię.-Powtórzył równie cicho.
-Na zawsze.
-Do końca.-Złączyliśmy nasze dłonie w nieśmiałym dotyku...
***
Obudziłam się sama w łóżku. Przetarłam oczy i wstałam. Założyłam bieliznę i białą koszulę Harold'a, która późną nocą trafiła na podłogę. Przeczesałam włosy szczotką jaką miałam pod ręką i powoli skierowałam się na dół. Przystanęłam na ostatnim schodku. Na sekundę oniemiałam. Harry przygotował śniadanie i to moje ukochane.
-Aaa! Grzanki z cynamonem!-Jak mała dziewczyna podskoczyłam i oplotłam jego ciało nogami.
-Dzień dobry, księżniczko.-Pocałował mnie.
-Dziwnie się czuję kiedy tak mnie nazywasz.-Zachichotałam.
-Dlaczego?
-Nie wiem, ale wiem, że jestem głodna.-Zeskoczyłam z niego.-Jesteś najlepszym, najukochańszym chłopakiem na świecie.-Mocno cmoknęłam jego polik.
-Nie zapomnij dodać najprzystojniejszy.-Zaśmiałam się na jego słowa.
-Ale pyszności.-Już po jednej musiałam skończyć co nie było łatwe.-Dziękuję.-Znów obdarzyłam go buziakiem.
-Gdzie idziesz?-Wstał i podszedł do mnie.
-W takim tempie jak będziesz mnie zatrzymywał to chyba nigdzie.-Wpił się w moje usta zachłannie i namiętnie. Znów powróciliśmy do pozycji powitalnej, powiedzmy.-Niestety, ale jestem zmęczona po wczorajszym, więc nie będzie powtórki przez następne kilka...-Godzin?-przerwał mi.
-Dni.-Zeskoczyłam z niego i dosłownie pobiegłam na górę. Wzięłam prysznic i założyłam ubranie sportowe. Pomknęłam na dół do swojej mini siłowni i zaczęłam 'wyciskać'. Dołączył do mnie lokaty.
-Hej mała.-Chciał przerwać mi bieganie na bieżni.
-Przestań, bo się wywrócę.-Bawił mnie nawet próbą przytulenia się.
-Złapałbym cię, ale okej.-Od razu zajął się ciężarami. Ogólnie uwielbiałam ćwiczyć z nim. Kochałam robić brzuszki i za każdym wykonanym zdobywać całus. Wielbiłam także pompki jakie robił na moim ciałem i w rezultacie nasze usta łączyły się słodko. Nie myślałam nawet wtedy o bólu, przy nim po prostu nie istniał. Po trzygodzinnym treningu, tak nie żartuję, wyszliśmy i oboje odświeżyliśmy się. Ubrałam się i zeszłam otworzyć drzwi do, których ktoś się dobijał. Uchyliłam barierę drzewną i doznałam szoku.
-Luke! Calum!-Rzuciłam się bratu na szyję. Trzymając mnie nad ziemią zakręcił nami kilkukrotnie.-Co wy tu robicie?!-Naskoczyłam oplatając nogami jego ciało, a rękami kark na przyjaciela.
-Przyjechaliśmy do ciebie.-Z nutką rozbawienia odpowiedzieli.
-Co was tak śmieszy?-zapytałam odsuwając się nieco od torsu ciemnookiego by spojrzeć mu w oczy.
-Masz malinkę na szyi, musiało się dziać.-Rzeczywiście, różowe znamię ozdabiało moją skórę.
-Ha ha.-Stanęłam na ziemię.-Gdzie Ash oraz M?-Zmarszczyłam brwi i wprowadziłam ich do salonu.
-Oni przylecą późniejszym samolotem, bo dziewczyna Michael'a robiła problemy i akcje, więc musiał z nią zostać, a Ashton miał dotrzymać im...
-Zaraz, zaraz. Dziewczyna?-Szczerząc się przerwałam mu.-Mój zwariowany braciszek friend ma dziewczynę?-Chichotałam.
-No, czekaj pokażę ci.-odrzekł Cal. Po kilku sekundach na jego wyświetlaczu pojawiła się partnerka mojego Micha.
-Pasują do siebie.-Rozbawiłam samą siebie, TYLKO.-Coś nie tak?-Uspokoiłam się na widok ich krzywych min.
-Ona,to znaczy Rebecca jest...Okropna.-Wydusili.
-Czemu?-Oparłam się o sofę.
-Tylko przy nim zachowuje się jakoś normalnie, wiesz miła i słodka. Gdy tylko zniknie staje się opryskliwa i wredna, uważamy, że jest z nim dla kasy jego rodziców.-Aż zakuło mnie coś w sercu. Już miałam coś powiedzieć, gdy...
-O, już się przywitaliście.-Zaśmiał się Hazz wkraczając do pomieszczenia.
-Wiedziałeś?-Zbliżyłam się do niego.
-Tak.-Rechotał.
-Gdyby to nie byli oni, byłabym zła.-Lekko go pocałowałam.
-Ale nie jesteś.-Wtulił mnie w siebie.
-Ona też tu przyjedzie?-Zwróciłam się do gości.
-Niestety.-westchnął niebieskooki.
-Nie będę komentować, bo jej nie znam. Wiem tylko, że nie podaruję jeżeli go skrzywdzi.-Zapadła krótka chwila milczenia.
-No to opowiadaj modelko, jak to jest?-odezwał się Calum. Co miałam powiedzieć? Na pewno nie wyznałabym nic przy Harry'm. Co ja gadam?! W ogóle żadnemu nie opowiedziałabym tego jak jest naprawdę! Musiałam ładnie dobrać słowa tak, żeby nie okłamać ich aż tak bardzo...
Hejka! No to 49 rozdział! Wow! Ale szybko leci. Mam wrażenie, że dopiero pisałam 20, a tu już 50! No nic, mam nadzieję, że nie aż taka tragedia :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Ślicznie.
OdpowiedzUsuńTaki miłe zakończenie niemiłego dnia...
Świetny rozdział!
Czekam na kolejne
Dziękuje, rumienię się c:
UsuńCo się takiego niemiłego działo? :(
Dziękuję jeszcze raz :**
Już wkrótce :)
Całuski :3
:)
UsuńA takie zmory dzisiejszego pracownika, nic ważnego
;)
Pozdrowionka
Okeeej :) To dobrze, że nie coś gorszego ;)
UsuńCałuski <3