środa, 18 marca 2015

Little Sweet Angel 52

-Witajcie.-Przytuliła się do mnie, następnie do Harry'ego. Wtem przyszedł czas na gości. Z Hood'em jeszcze jakoś poszło...Zastygli gapiąc się na siebie z niebieskookim.-Przepraszam.-Nareszcie wydusiła.
-Spoko.-CO?! JA P******* K**** M**! Co za parka idiotów! Ja się tak przejmowałam i w ogóle, a tu takie zwykłe: "-Przepraszam. -Spoko"!!! Z jednej strony to dobrze, z drugiej tylko mi nerwów napsuli. Kopara mi opadła, ale nie tak jak Luke'owi na widok Horan'a całującego Tatiana'ę. Wtedy zaczęłam znów się bać. Wiecie on nigdy nie był typem wyluzowanego brata w tych sprawach...
***
Spojrzał na mnie pytająco. Wtem odwróciłam wzrok. Odruchowo schowałam się za Harry'm. Nie koniecznie uśmiechało mi się stanie pomiędzy nimi w tej sytuacji. Cal też subtelnie się wycofał. Reszta widząc to dołączyła. Kiedy skończyli się całować  oboje z uśmiechami zerknęli na Luke'a.
-A, no to ten. Jestem z Niall'em.-Jak idiotka Tati oznajmiła.
-Nie zauważyłem.-parsknął lekkim śmiechem. Znów wprowadzili mnie w szok. To nie było moje rodzeństwo! Przecież oni o miskę płatków śniadaniowych potrafili się pokłócić!
-Nie jesteś zły?-Na szczęście siostra mnie wyprzedziła, bo jeszcze przypadkiem bym się wcięła.
-Po pierwsze widzę, że jesteś szczęśliwa, więc nie. Po drugie jesteście obie już dorosłe, ufam wam i muszę się z tym pogodzić. Po trzecie Niall jest mniej męski niż ty, więc to ty możesz skrzywdzić go bardziej niż on ciebie.-Zażartował.
-Ej!-warknął Horan.
-Wy się...?-Tatiana rozglądała się po twarzach blondynów.
-Tak, długa historia. Nie ważne.-Machnął ręką Lukie.
-Oookej.-Przeciągnęła Tats.
-Dobra! Koniec sztywniactwa! Bawimy się!-Jak zwykle wyskoczył Louis. I bardzo dobrze. Atmosfera natychmiast się poprawiła. Zabawa się rozkręciła. Hmm...Zabawa, raczej butelki szybko się rozkręcały. Zanim wyszliśmy do klubu prawie wszyscy byli wstawieni. Ja po trzech drinkach jeszcze jakoś dawałam radę. Nie była piana. Oczywiście przed lokalem kiedy wysiadaliśmy z aut, chmary paparazzi czekających na mnie cykała nam fotki. Nie wiem skąd wiedzieli, że tam będę. Udało nam przepchnąć się przez tłumy i wkroczyć do środka. Zamówiliśmy drinki, napiliśmy się i ruszyliśmy na parkiet. Jakoś tak wyszło, że po kilku piosenkach z ukochanym porwali mnie wielbiciele. Rozdawałam autografy na klatach, koszulkach, serwetkach, czasami w dzienniczkach. Okazało się, że mniej czasu spędziłam z nimi niż z bliskimi. Ale po pewnym czasie się opamiętałam i chciałam wrócić do nich. Pozostał tylko jeden mężczyzna, pijany jak beka. Narzucał się mi. Odpychałam go, ale nic z tego. Na szczęście Styles zainterweniował, tylko tyle, że zbyt dotkliwie. Naparzał go jak dziki.
-Harry! Harry! Przestań!-Odciągałam go. Muzyka dawno już się zatrzymała. Wszyscy patrzeli tylko na nich. Odciągałam zielonookiego od tamtego faceta. On wpadł w jakby trans.-Słyszysz?-Wtem jego ręka trafiła w mój policzek z nieprawdopodobną siłą. I czas się zatrzymał. Upadłam na ziemię i spojrzałam na lokatego. Wreszcie pojawili się Lou, Liam, Zayn i reszta naszych znajomych. Ale już byli niepotrzebni. Hazz siedząc okrakiem na pobitym człowieku zawiesił na mnie wzrok. Podniosłam się. Zaczęłam uciekać. Wyszłam z klubu i wsiadłam do samochodu, który nas przywiózł. Ryczałam jak dziecko.
-Dziękuję.-Rzuciłam wysiadając. Pod drzwiami nie mogłam znaleźć w torebce kluczy. Dłonie mi się trzęsły. Wypadła mi z rąk i cała jej zawartość. Usiadłam na ścieżce i już kompletnie się załamałam. Nie chodziło o ból, to się nie liczyło. To, że tak zareagował mnie przeraziło. Poczułam rękę na ramieniu. Podniosłam głowę.
-Michell, ja...-zaczął klęcząc przede mną.
-Nie chcę z tobą rozmawiać.-Wstałam i starałam się ogarnąć.-Otwórz drzwi, chcę wejść.-Nakazałam bez emocji. Wykonał moje polecenie i wpuścił mnie pierwszą. Z wściekłością zrzuciłam z siebie kurtkę i szpilki.
-Michi, proszę...-Kroczył za mną.
-Dlaczego tak zareagowałeś? Czemu to zrobiłeś? Mogłeś tylko go ode mnie odciągnąć. Po co?-Drżącym głosem spokojnie wyrecytowałam serię pytań. Bałam się czy w ogóle mnie usłyszy.
-Bo oni cały czas cię zatrzymują! Wciąż fani, fotografowie, gale, bankiety, sesje, pokazy! Mam tego dość! Zabierają mi ciebie! Nie mam ciebie! Zmieniłaś się!!!-Nie dość, że górował nade mną jeżeli chodzi o wzrost to jeszcze nachylił się nade mną krzycząc to wszystko. Cały mój świat runął. Histeria mnie pochłonęła. Wszystko wróciło. Wybiegając z domu złapałam tylko za kurtkę...



Hejka! Zaskoczeni? Jak myślicie, co będzie dalej? Czy pogodzą się? Piszcie ;) Mam nadzieję, że się spodoba :) Jak mówiłam- sielanka nigdy nie trwa wiecznie :/
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

2 komentarze:

  1. Szczerze?
    Wiedziałam., że. W końcu to nastąpi.
    Że jej to wygarnie.
    No ale tego pobicia to się po nim nie spodziewałam. ..
    No zmieniła się, ok.
    Ale żeby od razu tak gwałtownie do biednej Michi?
    Hazz, masz to naprawic, bo inaczej będziemy musieli pogadac!;)

    Aha i co do twego konkursu, to ja siebie nie zdenerwowałam tylko ta niewiedza mnie dobiła;)
    Wybacz...
    Czekam na moją niespodziankę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz ;) Czyli jednak nie taka niewiedza, skoro to przeczuwałaś kochana <3
      Zmieniła się...Hmm... Okej ;D
      Jak coś to umówię was na pogadankę ;)

      Spokojnie, rozumiem, ja tak mam na sprawdzianach z fizyki albo matmy ;D
      Postaram się jeszcze przed 20, ale dzisiaj na sto procent. Po prostu muszę zrobić jeszcze kilka rzeczy, a jestem chora i wszystko wychodzi X razy wolniej >< Postaram się jak najszybciej <3
      Buziaki :**

      Usuń