-Ewa, możesz podać mi pudełko do pakowania?-zapytała mnie moja współpracowniczka.
-Oczywiście, proszę.-Spełniłam jej prośbę.
-Dziękuję.-Ściszyła nieco ton zajmując się czynnością. To może w tym czasie opowiem wam co nie co o swoim życiu. Pochodzę z Polski, aktualnie mieszkam w Holmes Chapel w Anglii. Po skończeniu szkoły postanowiłam się rozwijać. O wyborze miejsca przeprowadzki zadecydowały pewne fakty. Po pierwsze uwielbiam piec, to w stu procentach moja pasja, marzyłam, aby osiągnąć sukces w tym fachu. Po drugie jestem wielką fanką boysband'u-One Direction (przy okazji prowadziłam o nich CUDOWNEGO blog'a ;) ), a to właśnie w tym miasteczku wychował się jeden z jego członków. Ale, czekajcie, czekajcie, to nie koniec. On także zaczynał w piekarni i to tej samej co ja teraz. Przybywając do Wielkiej Brytanii miałam nadzieję upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Poznać moich idoli i zajmować się tym co daje mi szczęście. Zamieszkałam w małym mieszkanku niedaleko miejsca pracy. Miło zaskoczyło mnie otoczenie, ludzie i sposób w jaki żyją. Na prawdę mi się spodobało. Cieszyła mnie moja decyzja.
Blondynka właśnie skończyła pakowanie. Podała zamówienie klientowi i zamknęła w kasie należną za nią sumę.-Do widzenia!-pożegnała mężczyznę.-No to chyba mój czas.-Spojrzała na zegar wiszący naprzeciw nas.
-Tak, jasne. To za ile wpadnie Pani Barbara?-zapytałam. Swoją drogą kobieta przemiła, przekochana i prze, no po prostu prze.
-Wiesz co za jakieś dziesięć minut powinna być. Mówiła coś o jakiś gościach, więc bądź gotowa na wszystko.-Zaśmiała się ubierając płaszcz i owijając szal wokół szyi.
-Jestem.-Odebrałam od niej buziaka w policzek.-Pa.-Pomachałam jej.
-Pa pa. Do jutra.-I wyszła z szerokim uśmiechem. Sprzedałam jeszcze kilka słodkich cudeniek. Wtem do "lokalu" wparowała moja szefowa.
-Dzień dobry, złotko.-Przywitała mnie ciepłym uśmiechem. Za nią podążała, jak się domyśliłam po barwach bluz i czapek i ogólnie po ubiorze, para sporo wyższych od niej i ode mnie mężczyzn. Mieli spuszczone głowy, na których spoczywały mocno zaciągnięte kaptury. Właściwie wyglądali jakby się chowali przed czymś lub kimś.
-Witam.-Odpowiedziałam jej równie zadowolona. Nie specjalnie przejmowałam się obecnością tych dwóch. Bardziej zajmowałam się tuleniem niskiej kobietki.
-Wiem, że może to nie do końca całość twojego marzenia, ale postanowiłam spełnić je chociaż po części.-Patrząc mi w oczy i szczerząc się wyszeptała. Nie miałam pojęcia o co jej może chodzić. Wtem przypomniałam sobie o tych "gościach". Zwróciłam na nich wzrok. Byli już bez okryć na głowie. Ich twarze emanujące radością stały się dla mnie widoczne. Te dwie pary pięknych oczy skupiały się na mnie. Zamarłam. Moje serce zaczęło walić jak szalone. Nie byłam w stanie się ruszyć. Zastygłam z uśmieszkiem na twarzy i przerażeniem w oczach. Kiedy to sobie wyobrażałam wyglądało to inaczej. Miałam zachować spokój, jak dorosła, przedstawić się, ładnie zachować. Zwyczajnie miałam zamiar potraktować ich jak zwykłych chłopaków, którymi z resztą byli. Jednakże sama podświadomość mnie zaklęła. Dopiero po kilkunastu sekundach zerknęłam znów na Barbarę.
-Ale, ale...-Zaczęłam się cicho jąkać jak jakaś nienormalna. Puściła mi cwanie oczko.
-O nie! Zapomniałam notesu z domu! Wrócę niedługo!-Rozumiecie, że ta pozornie niewinna starsza kobietka wszystko ustawiła?! Zostawiła mnie samą z dwoma członkami najsławniejszego zespołu na kuli ziemskiej!!! Co robić? Co robić?-Krzyczałam w swoich myślach.
-Cześć.-Podeszłam nieco bliżej lady. Udało wydukać mi się chociaż tyle.
-Hej, Ewciu.-odezwał się HAROLD STYLES! On zna moje imię!-I znów te moje durne myśli.
-Wiesz jak mam na imię?-Drżącym głosem wydusiłam.
-Pani Barbara opowiada o tobie bez przerwy.-Przyznam, że te dołeczki w rzeczywistości wyglądają jeszcze radośniej.
-Naprawdę?-Uniosłam brwi. Przecież prosiłam ją, żeby nie mówiła o mnie nikomu!
-Tak. Harry jestem.-Wszedł za ladę i zamiast tak po ludzku podać mi rękę przytulił mnie. Rozpłynęłam się. Tak wiele razy śniłam o tej chwili. Marzyłam, aby kiedyś to się wydarzyło i to się działo! Byłam w kompletnym szoku, ale nie miałam zamiaru dawać tego po sobie poznać.-Już, spokojnie. Nie denerwuj się tak nic ci nie zrobimy.-Zaśmiał mi się cicho do ucha. Jego głos ukoił nieco mój stres. Rozluźniłam się. Kiedy mnie puścił to ten, który zajmował wszystkie moje myśli odkąd go zobaczyłam, zbliżył się do mnie i powtórzył gest loczka. Sam LOUIS TOMLINSON! Kochałam go całym sercem. Od zawsze stanowił dla mnie coś za na wzór mentora, idola.
-Lou jestem.-przestawił się nie puszczając mnie.
-Nawet nie wiecie jak to miło mi jest was poznać.-Nareszcie zdobyłam się na odwagę, aby powiedzieć coś głośniej.
-A jak nam.-Nie mogłam przestać oglądać niebieściutkich źrenic Tommo. Ich głębi nie wyrazi żadna kamera czy aparat, to trzeba zobaczyć osobiście.-Chcesz może później wyskoczyć ze mną na spacer?-zaproponował Tommo.
-Oczywiście, ale kończę dopiero za dwie godziny, a to już będzie 20.00 i...-Zanim jeszcze skończyłam ściągnął ze mnie fartuch i rzucił go zielonookiemu.
-Hazz się tym zajmie, w końcu kiedyś tu pracował co nie?-Puścił mi oczko. Zaniemówiłam. Zwinnie chwycił moją kurtkę i narzucił ją na mnie. Zanim się obejrzałam trzymał mnie za rękę i prowadził powolnym spacerkiem ulicą. To było niewiarygodne. Moje marzenia się spełniły! W sumie to nawet o tym nie śniłam. Pragnęłam ich poznać, ale o takim czymś nie miałam nawet śmiałości pomyśleć, że przydarzy mi się coś takiego, a jednak! Louis był dokładnie taki jakiego go sobie wyobrażałam. Miły, zabawny, spontaniczny i wesoły. Nie długo się przy nim stresowałam. Już po kilku chwilach poczułam się swobodnie. I wiecie co? Przez tą małą niepozorną kobietkę, odnalazłam to czego zawsze chciałam: wyśnioną pracę oraz miłość. Dlatego spełniajcie marzenia, nawet jeżeli wydają się głupie, niestworzone, niemożliwe, bo także i one bywają niepozorne ;)
Hejka! Oto taka mała nagroda dla zwyciężczyni mojego mini konkursu z wczoraj-Ewci <3 Skarbie, przepraszam, jeżeli ci się nie spodoba. Na prawdę starałam się :) Mam nadzieję, że nie zawiodę :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Ojej
OdpowiedzUsuń....
....
Yyyy
Ja nie wiem co i jak mam powiedzieć. ...
To taki piękny i realistyczny imagin!!!!!!!
Od pierwszego słowa się uśmiecham tak bardzo, że mnie już poliki bolą!
Śliczny
Cudny
Wspaniały!!!
Chciałabym żeby coś takiego mi siebie przytrafiło...
Jej...
Bardzo bardzo dziękuję!
Całuski kochana!
Powiem tak: Na początku CHOLERNIE MNIE PRZESTRASZYŁAŚ!!! :D
UsuńAle jak później przeczytałam to mi ulżyło :3
Jej! Nie spodziewałam się, że Ci się spodoba <3
Ale mea motywacja :DD
Mam nadzieję, że Ci się przytrafi, życzę Ci tego z całego serducha :*
Mam także nadzieję, że trafiłam z tą piekarnią ;) Bo tak trochę pewna nie byłam :33
Nie ma za co, z przyjemnością piszę dla was i później czytam wasze cudne komentarze, a jak wam się podoba to już w ogóle latam pod sufitem <3
Buziaki :*