***
Niepewnie zajrzałam do mieszkania. Znów zostałam sama. "Urocza parka" musiała się gdzieś ulotnić. Odetchnęłam nieco. Znalazłam się w salonie. Włączyłam telewizor. Przeszłam do swojego pokoju i złapałam za gumkę do włosów. Przechadzając się z powrotem do największego pomieszczenia w domu wiązałam na głowie kok. Przelotem zerknęłam na szybę naprzeciw. Znów dostrzegłam tam męską posturę siedzącą na krześle oddalonym nieco od swojego okna. Moje serce ponownie przyspieszyło swój bieg. Nie mogłam się ruszyć. Czułam się jak wtedy, kiedy byłam mała. Wzrok tajemniczej osoby wypalał w moim ciele dziury. Zauważyłam uśmieszek na twarzy obserwatora. Natychmiast pobiegłam do drzwi. Zakluczyłam je, aby nikt nie dostał się do środka. Postanowiłam nie wracać do salonu. Usiadłam przy blacie w kuchni, na wielkim obrotowym krześle. Wtem zauważyłam kopertę zaadresowaną do mnie. Natychmiast otworzyłam ją i wyjęłam list. Postanowiłam jeszcze sprawdzić nadawcę na rozerwanym "pojemniku". Kilkukrotnie sprawdzałam czy na pewno oczy mnie nie mylą. Znów się przestraszyłam. Nie chciałam czytać tej wiadomości, ale ciekawość była silniejsza. Ręce mi się trzęsły. Obawiałam się treści. Łzy znów zamazały mi nieco obraz.
"Avecra,
Piszę ten list, gdyż muszę Ci coś przekazać, powinnaś o tym wiedzieć, z uwagi na to, że jesteś moją córką.
Nie będę się rozpisywał, bo wiem, że i tak nie interesują Cię moje wywody. Pragnę jedynie poinformować Cię, iż za dwa tygodnie wychodzę z więzienia..."
Zatrzymałam się. Nie chciałam więcej czytać. Rzuciłam papierem przed siebie. Zeszłam z siedzenia i zasłoniętymi ustami cofnęłam się kilka kroków. Płakałam. Nie miałam pojęcia jak dalej potoczy się moje życie. Bałam się o samą siebie, jak i o moje przyjaciółki. Aż dygotałam. Wpadłam w histerię. Niespodziewanie rozległo się potężne walenie do drzwi wejściowych. Krzyknęłam cienkim głosikiem w reakcji. To pogłębiło moją rozpacz. Nie radziłam sobie emocjonalnie. Moje serduszko już nie miało sił tego znosić. Ledwo co udało mi się zajrzeć przez "judasza" kogo niesie. Kiedy po drugiej stronie ujrzałam Louis'a, zamarłam. Odsunęłam się od bariery. Pobiegłam do znów do kuchni i złapałam za telefon. Wybrałam numer do Mirell. Na szczęście od razu odebrała.
-Słucham cię kochana.-odezwała się.
-Błagam cię, przyjedź jak najszybciej.-łkałam do słuchawki. Słyszałam jak zrywa się z miejsca słysząc mój lament.
-Co się dzieje?-Znów po mieszkaniu rozbiegło się to dobijanie się do środka.
-Proszę cię, przyjedź tu, ale nie sama. Pomóż mi.-Nie dochodziło do mnie co dukałam. Po prostu mówiłam. Pragnęłam zwyczajnie nie ucierpieć. Rozłączyłam się. Bałam się, że Louis usłyszy moją rozmowę i przyspieszy proces. Nie poddawał się. Wciąż stukał w mahoniową powierzchnię. Nagle zatrzymał się. Wtem pojawił się tylko odgłos przekręcanego w zamku klucza. Wyszłam spod stołu i przebiegłam się do przedpokoju z nadzieją. Szczęście od Boga, że ujrzałam Miri. Natychmiast wpadłam jej w ramiona przejętej brunetki. Uspokajała mnie przez długi czas. Chciała zaprowadzić mnie do salonu, lecz zaprotestowałam i zwróciłam nas do mej sypialni. W końcu udało mi się złapać oddech.
-On sobie poszedł?-zapytałam niepewnie.
-Kto? Tam nikogo nie było.-odpowiedziała.
-Był! Tam był Louis!-Podniosłam głos w amoku. Wstałam, lecz przyjaciółka natychmiast posadziła mnie na materacu.
-Spokojnie, opowiedz mi wszystko od początku. Mała.-Głaskała mnie tuląc do piersi. Zrobiłam sobie jeszcze przerwę na płynną akcję oddechową i zaczęłam opowiadać:
-Zaczęło się to w klubie, pięć dni temu. Tam patrzył na mnie jeden brunet, wiesz, że wcale nie jest to dla mnie miłe lub komfortowe. Starałam się nie zwracać na to uwagi. Od tamtego czasu mam wrażenie, że ktoś wciąż za mną chodzi i mnie obserwuje. Ostatnio też był w lokalu i znów mnie oglądał. Kiedy niosłam ten napój dla Paulla'i zeszłego wieczoru wylałam go przez przypadek na Louis'a. Naskoczył na mnie, myślałam, że nie wyjdę z tego cało. Jednak jakiś jego kumpel ocalił mnie, nawoływaniem go. Wracając samodzielnie znów miałam to poczucie czyjejś obecności za mną. W mieszkaniu naprzeciwko ktoś mieszka i od jakiegoś czasu nieustannie zagląda przez nasze okno szczerząc się na mój widok. Do tego dzisiaj rano ten cały Louis był u nas w mieszkaniu, bo to jakiś stary kumpel Alex ze szkoły i przespała się z nim tej nocy. Konfrontacja nie należała do przyjemnych, jak się domyślasz. Jeżeli można to nazwać konfrontacją. Postanowiłam uciec z mieszkania na czas jego przebywania tu. Wychodząc natknęłam się na Niall'a. Nie wiem czemu, ale udało mi się zamienić z nim kilka zdań. Wybraliśmy się wspólnie na spacer po parku. Tam zauważył stare prostytutki i wspomniał coś o ich dzieciach, wtedy normalnie zakuło mnie w serce, wiesz dlaczego. Dziwne było to, że udało mu się uderzyć w mój czuły punkt, a wcale z nim nie rozmawiam. Wydawało mi się to dziwne, bo przecież patrząc na kogoś takiego nie myślisz o ich pociechach tak po prostu. Nie uważam tego za przypadek. Do tego później wiedział jaką lubię kawę, a na pożegnanie pocałował mnie w policzek. Patrzał na mnie takim dziwnym wzrokiem...Bałam się go. Kiedy weszłam do salonu, ponownie dostrzegłam tego obserwatora za oknem. Przeniosłam się do kuchni, a tam...Znalazłam list. Jest od ojca...-Zatrzymałam się na dłuższą chwilę powstrzymując łzy. Mirell nie przerwała mi żadnym zdaniem. Dobrze mnie znała, na szczęście wiedziała, iż musi być cierpliwa.-On...Wychodzi z więzienia za dwa tygodnie. Ja nie wiem co robić, jak sobie z tym poradzić...Do tego jeszcze Louis zaczął się tu dobijać. Czego on ode mnie chce? Ja po prostu sobie nie radzę. Tu miało być lepiej! Tu miałam znaleźć nowe, lepsze życie, takie jakiego nigdy nie miałam. Spełnić marzenia. A teraz wszystko się wali. Boję się o siebie, ponownie. Nie chcę przechodzić tego samego po raz kolejny...-Dokończyłam. Płacz już pochłonął mnie całą. Mimo, że zrobiło mi się nieco lżej na sercu, to czułam, iż to tylko namiastka tego co będzie się działo. Byłam pewna, że to nie koniec, a jedynie początek...

Hejka! Jestem z rana :) Taki, chyba, całkiem długi rozdział wam rzucam ;) Hehe :)) Może jeszcze dzisiaj wstawię #8 :D Mam nadzieję, że się spodoba :3 Piszcie reakcje i podejrzenia na temat ciągu dalszego :>
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
O rany...
OdpowiedzUsuńCo twn Louis chciał?
Jej
Czekam niecierpliwie na next
Nie mam pojęcia ;)
UsuńHehe :D
Mam nadzieję, że niedługo :))
Całusy xx