poniedziałek, 8 czerwca 2015

Hatin' Syndrome 18

Nagle spostrzegłam w swym odbiciu coś nieznajomego. Na mojej szyi widniała...Malinka. Delikatnie przejechałam po niej opuszkami palców. Mieściła się w tak niedostępnym dla oka miejscu, że wcześniej jej nie widziałam. Zastanawiałam się kiedy się to stało. Miałam pewność co do autora "dzieła", lecz daty "powstania" znamienia nie znałam. Po dokładnym obejrzeniu zaczerwienionego miejsca ułożyłam się pod kołdrą. Przytuliłam się do poduszki obok, spoczywając na boku. Poczułam niesamowicie przyciągającą woń. Przypomniała mi o jednej konkretnej, bardzo dobrze znanej mi osobie. Harold Styles. To właśnie on pochłaniał 99% moich myśli od dłuższego czasu. Dopiero, kiedy wręcz zatęskniłam za jego obecnością w żalu związanym z nim, zrozumiałam to. Doszło do mnie jak wiele zmienił we mnie, jaką mnie uczynił.-Co się ze mną stało? To nie ja, to nie Vivien.-wyszeptałam sama do siebie. Przymknęłam oczy i zasnęłam z planem, jaki pragnęłam wcielić w życie jak najszybciej...
***
W nocy męczyły mnie koszmary, nie mogłam spać. Nie wytrzymywałam. Około godziny 3.00 w nocy włączyłam laptop i otworzyłam skrzynkę e-mail'ową. Otworzyłam wiadomość jaka przyszła do mnie około dwa tygodnie wcześniej z pewną propozycją, o jakiej nie wspominałam nikomu. Wahałam się nad odpowiedzią, ale bardziej stawiałam na odmowę. Jednak po incydencie z Harold'em, zdecydowałam się ostatecznie zgodzić. Około pół godziny odpisywałam adresatowi. Kiedy skończyłam po raz kolejny przeczytałam moje wypociny i drżącą dłonią wcisnęłam przycisk "Wyślij". Miałam obawy, coś mi mówiło, że źle zrobiłam, ale odwrotu nie było. Westchnęłam ciężko. Zamknęłam urządzenie i ległam się na plecy. Zasnęłam. Obudziłam się w okolicach godziny 7.00 rano. Odświeżyłam się, ubrałam. Zeszłam na dół już z mocno bijącym sercem. Stresowałam się, szczerze nie wiedząc przed czym.
-Dzień dobry słońce.-Matula przywitała mnie mknąc przez korytarz z wielkim uśmiechem, niosąc dzbanek z kwiatami do kuchni.
-Dobry, mamuś dobry.-odrzekłam pod nosem. Podążyłam za matką do pomieszczenia, gdzie reszta rodziny spożywała poranny posiłek przy stole.-Hej.-Niemrawo odezwałam się, parując do tego sztuczny wesoły wyraz twarzy.
-Witaj, córeczko.-odparł ojciec. Zasiadłam na swoje stałe miejsce. Nie miałam ochoty na jedzenie. Mieszałam w misce płatków, wcale nie dostarczając ich do buzi.
-Vi, coś nie tak?-zapytała Mulatka. Przebiegłam wzrokiem po czterech twarzach, jakie mnie otaczały. Zastanowiłam się krótko.
-Mogę porozmawiać z wami?-zwróciłam się do rodziców.-Na osobności.-Podkreśliłam, dając znak chłopakom. Bez słowa wstali i opuścili kuchnio-jadalnię. Mama z tatą wpatrywali się we mnie czekając na rozpoczęcie przeze mnie rozmowy. Nabrałam więcej powietrza.-...-Wytłumaczyłam im wszystko na jednym wdechu. Wymienili spojrzenia.
-Jeżeli tego chcesz i to uczyni cię szczęśliwą, to jesteśmy za. Ale czy na pewno chcesz?-Ojciec dopytał.
-Tak.-Może i zabrzmiało to pewnie, ale wcale tak nie było. Nie wiedziałam czy to dobre rozwiązanie, lecz na tamtą chwilę nie zauważałam innych kół ratunkowych.
-Dobrze, podpiszemy zgodę kiedy wrócisz ze szkoły.-Wspólnie powiedzieli. Przytaknęłam, podziękowałam i pożegnałam parę małżonków. Wyszłam z domu nie czekając na Louis'a czy też Zayn'a. Jak najszybciej pragnęłam przemknąć do klasy niezauważona. Jednak z moim szczęściem tak bywa, iż nie do końca wychodzi tak jak sobie to zaplanowałam.
-Vivien! Proszę podejdź.-Usłyszałam głos pana od informatyki. Zacisnęłam zęby oraz powieki i na pięcie odwróciłam się twarzą do belfra.
-Tak?-zapytałam.
-Możesz podejść?-poprosił.
-Oczywiście.-zgodziłam się. Zaczął mi mówić o ocenach moich jak i Zen'a czy Tomlinson'a. Z wielką wewnętrzną niechęcią słuchałam jego wywodów. W końcu skończył, ale niestety w drzwiach ujrzałam brata, Lou oraz...Niego. Jak zwykle wyglądał perfekcyjnie.
-Dobrze. Ja już lecę na lekcję.-Z pośpiechem umknęłam do sali zajęć. Dzwonek rozległ się kilka sekund później. Wszyscy zaczęli wkraczać. Na samym końcu ONI. Czułam ich oczy na sobie. Ławkę przede mną usiedli Mulat wraz z niebieskookim. Jak na złość, krzesło obok mnie zajął nie kto inny jak Styles. Bez słowa wstałam i przeniosłam się trzy miejsca dalej. To jeszcze bardziej wkuło ich źrenice we mnie. Spuściłam głowę i zajęłam się rozmyśleniami o tym, czy na pewno czynię słusznie. Całą lekcję nieprzerwanie w głowie siedział mi on. Po sygnale wolności złapałam za plecak i, dosłownie, zaczęłam uciekać szybkim marszem. "Kur*a!"-pomyślałam, kiedy na mym ramieniu znalazła się męska dłoń. Zerknęłam za siebie.
-Vivi, co się stało?-Ukazał mi się Tommo. Wiedziałam, że to jemu mogę się wyżalić, mimo, że też w tym siedzi. Pociągnęłam go za sobą, aż do schodów za budynkiem liceum.
-...-Opowiedziałam mu wszystko, co do joty. Płakałam, nie będę ukrywała. Tuliłam się do chłopaka, jak nigdy wcześniej. Nie miałam już sił. On także lamentował, po tym jak się dowiedział co zadziałałam. Wtedy zaczęłam dostrzegać znaczne minusy mojej pochopnej decyzji.
-Nie możesz mi tego zrobić.-łkał.
-Lou, przepraszam. Przepraszam, że jestem taką suką, wybacz.-Otarłam łzy i odeszłam, całując go wcześniej w policzek. Postanowiłam wrócić do domu. Na szczęście rodziców nie było. Opadłam na łóżko i poczęłam moczyć poduszkę.







Hej! Przepraszam za nieobecność, ale kolejne wesele, poprawiny, kuzynka zza granicy itd. Jestem z nowym rozdziałem :) Jak myślicie, co znowu narobiła Vivien? Czy wybaczy Harry'emu? Czy to rzeczywiście było tak, jak ona to widziała? Piszcie ;) Jutro widzimy się z pierwszym rozdziałem nowego opowiadania :3 Nie zdradzę tytułu, ale powiem, że będzie taki...Inny niż moje pozostałe ;) Już nie mogę się doczekać reakcji ^^ Ah...Mam nadzieję, że będzie się podobało moje pierwsze (co jest nie do wiary, że po takim czasie dopiero teraz piszę) opowiadanie o Liam'ie :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

4 komentarze:

  1. Viv... Wyjdz.
    Nie wiem co wykombinowała, ale to na pewno coś niefajnego, jak zwykle.
    Jak ona mu nie wybaczy, to zrobię to za nią xd.
    Już nie mogę doczekać się nowego opowiadanka!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy coś niefajnego? Hmm. Może nie tak bym to nazwała. To coś co kompletnie zmieni przyszłość wszystkich bohaterów pierwszoplanowych "Hatin' Syndrome", to na pewno...
      Haha :D Tak się chyba nie da ;)
      Ja też <3 Mam nadzieję, że okaże się dobre ^.^
      Całuski xx

      Usuń
    2. Aż tak???
      To zaczynam się bać!
      Pewnie jakaś szkoła albo coś...
      Ok,miałam nie zgadywać,ale to ja...
      :)

      Usuń
    3. Heu, Heu...Jesteś blisko :)
      Nie bój się
      Hehe :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń