czwartek, 4 czerwca 2015

Imagin część 2

 Nagle bariera drzewna trzasnęła mocno o ścianę. Moje ciało zaczęło sunąć się w górę po ścianie, pod wpływem nieznanej mi siły trzymającej moje plecy oraz nadgarstki kurczowo przy fasadzie. Intrygowało mnie to. Wcale nie straszyło. Chciałam tego. Nie potrzebowałam ratunku, zatrzymania tego. Choć miałam świadomość, iż to coś złego, nieczystego, mistycznego. Wypełniało mnie to cała, jakby tak było mi pisane, przeznaczone. Nie obawiałam się dalszego rozwoju sytuacji. Czułam jakby coś zaraz miało zmienić moje życie, odmienić mnie. Z zupełnej ciemności wyłonił się on, postać mojej wyobraźni...
***
Ciemne oczy nawet pod osłoną nocy błyszczały uważnie się mi przyglądając. Szczupłą posturę mężczyzny ozdabiały czarny zestaw składający się z: spodni, koszulki oraz skórzanej kurtki. Lekki zarost na twarzy Mulata przyprawiał go o większą męskość. Wyglądał jak zwykły człowiek, lecz byłam pewna jego niezwykłości. Stawiał niepospieszne kroki w mym kierunku. Pięści chłopaka kołysało się jak wahadło w zwolnieniu. Nie odrywał ode mnie skupionego wzroku. Nadal spokojnie obserwowałam jak się zbliża. Czekałam na to coś niecierpliwie, tak naprawdę nie wiedząc co to ma być. Dotarł do mnie. Nasze twarze dzieliły milimetry. Dokładnie takim go sobie wyobrażałam. Odzwierciedlał każdy detal jaki sobie uroiłam. Biło z niego niebezpieczeństwem, jakie mnie intrygowało. Ponownie zapanowała grobowa cisza, również ta napięta. Na mojej szyi tańczył opanowany oddech ciemnookiego.
-Kim jesteś?-wyszeptałam bez zająknięcia. Mimowolnie uniósł, prawie niewidocznie kąciki ust. Mulata przepełniała pewność siebie, to niewątpliwe.
-Twoim koszmarem.-Również bez zawahania cicho rzekł. Oglądał moje źrenice bez przerwy z wzajemnością, lecz on kpił ze mnie. To spojrzenie drwiło z mej osoby.-Boisz się?-Dotknął mojej blizny jakby mnie sprawdzając.
-Nie.-odpowiedziałam. Ta dumna iskra soczewek mary rozmyła się w zdziwienie. Zacisnął szczękę. Złość ogarnęła postać sterczącą naprzeciw mnie. Wciąż trzymała mnie ta blokada. Nie schodziła. Na nodze poczułam ciecz. Zerknęłam na kończynę. Na mej bladej skórze widniała czerwona  plama. Dotknęłam trwałego śladu na swej twarzy. Na mych palcach również pojawiła się krew. Wskazującym maznęłam linię na ustach. Cierpki smak przebiegł przez mój język. Samowolnie delektowałam się. Coś mi to przypominało. Niepewnym ruchem wskazującym przebiegłam po wargach ciemnookiego. Nie mam pojęcia co chciałam tym osiągnąć. Ciecz trafiła do buzi chłopaka. Jego ślepia przybrały ciemnoczerwoną barwę. Przymrużył powieki i znów zerknął na mnie.
-Dlaczego?-wydusił po długiej chwili milczenia. Dłonie nieznajomego przykuły się do mych nadgarstków. Uklęknął na łóżku i pociągnął mnie jeszcze wyżej.
-Skoro jesteś moim koszmarem, to ja cię stworzyłam. Nie uczyniłabym czegoś czego miałabym się obawiać.-odpowiedziałam.-Po za tym ja nie czuję. Nie mam serca.-dodałam zimno. Jeszcze bardziej go zdenerwowałam. Ścisnął mòj kołnierzyk.
-Żałuję, że wtedy w lesie nie zabiłem cię. Teraz ty niszczysz mnie.-wysyczał wściekle.-Ale teraz mogę wszystko nadrobić.-Uśmiechnął się złowieszczo.
-Nie możesz mnie zabić.-rzekłam wierząc w swe słowa. Me nadgarstki przyjęły jeszcze silniejsze katusze. Oddech mary przyspieszył.
-A to dlaczego?-wysyczał wściekle. Znów ten dreszczyk emocji rozciągnął się po mym ciele. Czekałam niecierpliwie na punkt kulminacyjny sceny.
-Ja już nie żyję.-Wręcz zaśmiałam się mu w twarz. Siła jaka mną panowała pozostawała mi nieznajomą. Jednak, mimo wszystko, podobała mi się ona.
-Żyjesz!-Bardziej próbował przekonać samego siebie.
-Nie mam serca, nie żyję.-Kręcąc głową, z szyderczym uśmiechem odpowiedziałam. Uczucie przewagi radowało mnie od środka. Obserwowałam jak wiercę dziurę w nieproszonym gościu. Pragnęłam tylko poznać kolejny ruch napastnika. Przeciwnik stracił krwisty koloryt źrenic. Ponownie wpatrywał się we mnie swymi czekoladowymi ślepiami. Delikatnie przejechał dłonią po mej twarzy, a jakby kuł we mnie dłutem. Zjechał kończyną na moją szyję. Ściskał ją coraz mocniej i mocniej, a ja nadal się nie bałam. Choć dusiłam się, a świat coraz bardziej się zamazywał, nie władał mną, przynajmniej tak mi się wydawało. Kiedy już wszystkie soki praktycznie mnie opuściły, ostatnim ruchem Mulata było przybliżenie się do mojego ucha.
-To już koniec, śpij dobrze.-A serce zatrzymało swój powolny i nad wyraz spokojny bieg.
***
-Mamo gdzie ja jestem?-zapytałam się, kiedy nareszcie rodzice mnie uspokoili.
-W szpitalu skarbie, piesek cie ugryzł i musieli zszyć ci buźkę.-odpowiedziała troskliwie.-Miałaś koszmar?-zapytała głaskając moją głowę, całując w czoło i bujając na kolanach.
-Tak mamusiu, był u mnie koszmar. Miałam bliznę.-odrzekłam. Dotknęłam polika.-Będę miała znamię?-Spojrzałam na nią.
-Nie wiem, maleństwo.-westchnęła ciężko.
-Nie martw się mamusiu. Ważne, że mam serduszko i mogę cię nim kochać.-Uśmiechnęłam się i znów ułożyłam głowę na jej piersi...






Hejka! Oto druga i ostatnia część imagina z Zayn'em! :D Jednak to o nim :) Wiem, że jest chory i psychiczny, no i zapewne do dupy i się nie spodoba, ale tak mnie naszło na coś psychicznego i o proszę :O Mam nadzieję, że się nie obrazicie za ten imagin.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Może nie tyle co psychiczny, jak odmienny;)
    Myślałam, że ją udusi a to tylko sen był!
    Rany, wystraszyłam się.
    Super
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak ładniej brzmi :3
      Jednak nie <3
      Hehehehe :D
      Dziękuję bardzo się cieszę <3
      Już niedługo <3
      Całuski xx

      Usuń
  2. POWRÓCIŁAM
    bosskieeeeeeeeee <3
    zajebisty imagin <3
    Zazdroszczę weny :( <3
    a tak przy okazji zapraszam do siebie <3
    http://are-you-with-meff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BARDZO SIĘ CIESZĘ :D
      Dziękuję, bardzo, ale to bardzo się cieszę :)
      Zajrzę ;)
      Całuski xx

      Usuń