wtorek, 2 czerwca 2015

Hatin' Syndrome 17

 Zayn posłał mi tylko mordercze spojrzenie i tyle ich widziałam. Odprowadziłam ich wzrokiem próbując przeanalizować to co się wydarzyło. W tym czasie Harold narzucił na me ramiona swoją marynarkę i podał mi torebkę. Dopiero kiedy opuściliśmy lokal oprzytomniałam.
-Co się stało? Co im naopowiadałeś, że puścili mnie z tobą?-Nie wychodziłam z szoku. Partner ukazał mi swoje dołeczki podnosząc wzrok na gwiazdy. Ręce ugrzęzły mu w kieszeniach, ale nie na długo. Ujął moją.
-Widzisz, niepotrzebnie się tak stresowałaś.-zaśmiał się.
-Ale powiedz.-nalegałam. Nie odezwał się. Prowadził mnie tak nie wiadomo gdzie. Nie miał zamiaru wykrztusić choćby słówka. Nienawidziłam niewiedzy, a o tym to już chyba wiedział...
***
-Styles! Gdzie my w ogóle idziemy?! Dlaczego?! Powiedz!-Szarpałam się, wrzeszczałam, ale nic. Jego stoicki spokój mnie szokował. Prawie równie co siła lokatego. Cholera, ani ja drobna ani mała czy chuda, zawsze byłam dobrze zbudowana. Wysoka, postawna czy jakkolwiek nie określać byłoby wagi w normie. A ten ani drgnął pod wpływem moich wierzgań. Miałam dość. Nic nie działało. On tylko uśmiechał się triumfalnie i prowadził mnie dalej. Doskonale wiedział, że podkręcał mnie tym. Jednak ja nie umiałam się opanować.  Jeszcze bardziej się wkurzałam. Wszystkie złe emocje we mnie buzowały. Nie przestawałam się wyrywać.-Harry! Puść mnie! Proszę!...Jesteś idiotą! Hazz! Zostaw mnie! Mam cię dość! Puść! Słyszysz?! Natychmiast!...-Tak mijały mi minuty. Nadal zero reakcji.-Tak bardzo mnie denerwujesz! A ja głupia się w tobie zako...!-Nie dokończyłam. Zatrzymaliśmy się oboje. Spojrzał na mnie bez wyrazu. Serce zaczęło mi walić jak szalone. Własnie przyznałam się sama sobie, iż czuję do lokatego coś więcej, to chyba nie był dobry pomysł. Pomysł? Jaki pomysł? To był impuls! W mojej głowie roiło się od myśli. Rozszerzyłam oczy i wpatrywałam się w postać naprzeciw mnie. Staliśmy tak może z dwie minuty. Nagle z nieba lunął gromki deszcz. Zupełnie jak w filmach. Wtem Harold zamaszyście przyciągnął mnie do siebie tak, że nasze ciała się stykały. Ujął mą twarz w dłonie i mocno wpił się w me malinowe usta. Czułam się niesamowicie. Całował nieziemsko. Gdybym nie trwała w objęciach chłopaka, zapewne leżałabym na asfalcie. Nogi się pode mną uginały. Odwzajemniałam stosunek w pełni z ogromną przyjemnością. Wplotłam palce w jego kręcone włosy. Sama nie wiem kiedy podniósł mnie nie przestając całować. Latałam, dosłownie to mnie przepełniało. Nie dostrzegałam dyskomfortu w samej sobie. Idealnie się do siebie dopasowaliśmy. Ulewa znacznie dodawała uroku chwili. Czekałam na ten moment zaledwie kilka dni, a wydawało się jakby całe wieki. Szczęście mnie ogarnęło. Już tak mam, że to moje szczęście nie trwa za długo. Nie minęły dwie minuty, a chłopak oderwał się ode mnie chaotycznie.
-Przepraszam, nie powinienem.-Znów złapał mnie za rękę. Spuścił głowę i począł ciągnąć mnie w tym samym kierunku co wcześniej.
-Ale...-zaczęłam.
-Vivien, nie. To nie powinno się wydarzyć.-przerwał mi surowo. Zamknęłam się zgodnie z życzeniem. Nie wierzyłam. Czyli to nic dla niego nie znaczyło? Tylko ja przeżyłam najlepsze doświadczenie jakie mogłam sobie wyobrazić? No, tak. Przecież ja nie zasługuję nawet na kroplę szczęścia. Łzy zebrały się w moich oczach i natychmiast je opuściły.
-Masz rację, to wszystko co pomiędzy nami nie powinno się wydarzyć.-Wydukałam mu prosto w oczy. Tym razem udało mi się mu wyrwać. Odeszłam tak spokojnie, bez żadnych ucieczek. A on nawet mnie nie gonił, nie spróbował zawołać. Kiedy już dochodziłam do zakrętu zrzuciłam z ramion jego marynarkę. Kroczyłam powoli jakby spacerując. Płakałam jak oszalała, mieszając słoną ciecz z tą lejąca z nieba. Dotarłam do domu. Otworzyłam drzwi i oparłam się o ich wewnętrzną stronę. Zacisnęłam powieki i wzięłam głęboki oddech. Wokół mnie utworzyła się wielka, mokra plama. Umknęłam na górę, do swego pokoju zanim ktokolwiek mnie zauważył. Wparowałam do łazienki i w gromkiej rozpaczy zaczęłam zrywać z siebie ubranie. Zmyłam makijaż, pozostałam tylko w bieliźnie. Z trudem łapałam powietrze. Cała się trzęsłam. W końcu pozostałam zupełnie naga. Znalazłam się w kabinie prysznicowej. Ciepła woda nieco rozluźniła moje mięśnie. Owinęłam ciało ręcznikiem, podeszłam do lustra uważnie wpatrując się w swą postać.
-Jedna osoba, kilka dni, a moje życie zaczęło się walić.-westchnęłam do siebie. Ubrałam o wiele za dużą koszulkę Zayn'a z logiem Nirvany oraz swoje damskie, czarne bokserki. Wysuszone włosy spięłam w niedbały kok. Nagle spostrzegłam w swym odbiciu coś nieznajomego. Na mojej szyi widniała...Malinka. Delikatnie przejechałam po niej opuszkami palców. Mieściła się w tak niedostępnym dla oka miejscu, że wcześniej jej nie widziałam. Zastanawiałam się kiedy się to stało. Miałam pewność co do autora "dzieła", lecz daty "powstania" znamienia nie znałam. Po dokładnym obejrzeniu zaczerwienionego miejsca ułożyłam się pod kołdrą. Przytuliłam się do poduszki obok, spoczywając na boku. Poczułam niesamowicie przyciągającą woń. Przypomniała mi o jednej konkretnej, bardzo dobrze znanej mi osobie. Harold Styles. To właśnie on pochłaniał 99% moich myśli od dłuższego czasu. Dopiero, kiedy wręcz zatęskniłam za jego obecnością w żalu związanym z nim, zrozumiałam to. Doszło do mnie jak wiele zmienił we mnie, jaką mnie uczynił.-Co się ze mną stało? To nie ja, to nie Vivien.-wyszeptałam sama do siebie. Przymknęłam oczy i zasnęłam z planem, jaki pragnęłam wcielić w życie jak najszybciej...











Witam! Oj, ale się stęskniłam. Ale uwaga, uwaga! Już jestem! :D Mama ogarnęła internet :) Ale się cieszę :) To teraz musimy nieco nadrobić ;* Ja nie będę teraz przedłużać, bo późno a ja jestem zmęczona -,- Do jutra Kochani, kocham Was najbardziej na świecie, jesteście moją motywacją i inspiracją <3 Dziękuję, że jesteście :) Czytamy się jutro :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. A więc najpierw wielkkkkkkie powitanie dla mojego bóstwa, które uczyniło wieczór lepszy swoim powrotem!
    <<<<<33333
    Ależ tęskniłam za tobą...
    Bardzi bardzo;)

    Rozdziałek śliczny.
    Hazz, jak tyś mógł tak zrobić i takie brzydkie słowa powiedzieć?!
    Oj, porozmawiamy sobie.
    Biedna.
    Ja bym się załamała, no cóż mam słabe nerwy...
    No nic, czekam na kolejny!::))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ja też się cieszę bardzo bardzo :D
      Ja za tb też <3

      Dziękuję Ci bardzo Kochana <3 Cieszę się niezmiernie, że jesteś zadowolona :3
      Ja także :)
      Niedługo <3
      Całusy xx

      Usuń
  2. No no witam witam :D
    Nawet nie wiesz jak bardzo stesknilam sieci za twoimi blokiem przez całym czas wchodzilam z nadzieją ze cos nowego się pojawiło I w konkursie się doczekałam
    Fajnie ze juz jesteś
    Co ten Styles od pierdziela -,- jak bym miła patelnie to bym nią mu przywalil
    Pozdrawiam
    Buziaczki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej <3
      A jak ja za wami :)) Tak mi Was brakowało :33
      Prawda -,- Ja też XD
      Całuski xx

      Usuń