***
-Tak?-odezwałam się.
-Cześć, mała. Co taka wystraszona?-Ulga. Dzwoniła rozchichotana Mirell.
-Zmieniłaś numer?-zapytałam.
-Nie, dzwonię ze służbowego.-odparła.
-Oh, już się wystraszyłam.-powiedziałam.
-Spokojnie. On siedzi w więzieniu.-Od razu zmieniła ton na poważny. Tylko ona oraz Lexi wiedziały o tym co przeszłam. Drugą najbardziej zaufaną mi osobą, była właśnie ona. Zawsze dodawała mi otuchy. Po za tym miała podobne dzieciństwo do mojego.
-Wiem, ale...-Spuściłam mimowolnie głowę.
-Przestań, maluchu.-Zatrzymała mnie.-Powiedz lepiej, co...-Zaczęłyśmy podstawową kobiecą rozmowę. Minęła godzina dopóki nie skończyłyśmy. Odłożyłam komórkę, a w tej samej wręcz sekundzie rozległ się dźwięk zamykanych drzwi.
-Vecra!-Zawołała Alex. Ruszyłam sprawdzić o co chodzi. Znalazłam się w salonie.
-Tak?-Zerknęłam na przyjaciółkę. Ponownie zmieniła kolor włosów. Tym razem jednak wybrała naturalny odcień blondu. Wyglądała fenomenalnie!
-I jak?-Uradowana zaczęła. Zbliżyłam się jeszcze bardziej.
-Ślicznie, naprawdę.-Przytuliłam ją wesoło.
-Zdecydowałam się tak jak mówiłaś.-rzekła.
-Doskonały wybór.-przyznałam.
-Dziękuję, panno Requel.-Uroczo się ukłoniła. Zaczęłam się śmiać.
-Ależ proszę, panno Patt.-W dobrych nastrojach wybrałyśmy się na spacer. Przechadzałyśmy się po parku. Jak na złość moja towarzyszka ponownie dostrzegła ogłoszenie na jednej z latarni.
-Spójrz! Otwierają nowy klub jutro wieczorem.-Już oczy się jej świeciły.
-Alexis, praca.-zaprotestowałam tradycyjnie.-Po za tym, będą tłumy, jeżeli miałybyśmy gdzieś imprezować to w naszym ulubionym lokalu.-dodałam. Luknęła na mnie cwanie.
-Czyli, idziemy do "Funky Buddha Club"-Klasnęła w dłonie.-Sama się zgodziłaś.-Zarechotała.
-A robota?-jęknęłam. Już ciągnęła mnie w nieznanym mi kierunku.
-Daj sobie na luz! Przecież wiem. Nie spijemy się, a właściwie to ja się nie spiję, bo tobie się to nie przydarza.-Nie byłam pewna, ale wydawało mi się, że szydziła ze mnie z tego powodu.
-Już to widzę jak jesteś bez alkoholu we krwi.-prychnęłam.
-Przestań, damy radę.-Pewnie odparła.
-Gdzie ty w ogóle mnie ciągniesz?-zapytałam z wyrzutem, lecz nie przejęła się tym.
-Musimy kupić sobie coś ładnego na tą imprezę.-Spojrzała mi w oczy z szerokim uśmiechem.
-Raczej ty, ja mam wszystko.-odrzekłam. Trafiłyśmy do galerii handlowej. Al wybrała kilka ubrań, dwie pary szpilek, jakąś biżuterię. Wróciłyśmy do mieszkania. Tam zastałyśmy Nialler'a. Niepostrzeżenie ruszyłam do swojej sypialni. Usiadłam na łóżku i otworzyłam laptop. Zajęłam się pracą na studia. Nie zdążyłam nawet zacząć, a już śmiechy, huki i krzyki zza ściany przerwały mi. Zawsze się wygłupiali, a to nie pozwalało mi się uczyć. Stwierdziłam, że to nie ma sensu. Złapałam za przenośny komputer i wyszłam do parku. Usiadłam na jednej z ławek. Nagle, apaszkę, którą miałam na szyi porwał wiatr, a ja nie mogłam za nią pobiec, gdyż wkroczyła na czyjąś posiadłość. Westchnęłam tylko. Kiedy skończyłam wróciłam do domu, a tam zastałam dość nietypowy widok...

Hejka! Dzisiaj nieco szybciej i krócej, ale mimo, że oceny powinny być już dawno wystawione to muszę jeszcze dużo nadrabiać :/ Angielski i plastyka, niby takie proste przedmioty (dla mnie, nie wiem jak dla innych), a jeszcze trzeba dorabiać na szóstki :O Mam nadzieję, że rozdział, mimo, że nie porywczy, to się spodoba. Jak mówię, dążymy do czegoś małymi krokami ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
-Zmieniłaś numer?-zapytałam.
-Nie, dzwonię ze służbowego.-odparła.
-Oh, już się wystraszyłam.-powiedziałam.
-Spokojnie. On siedzi w więzieniu.-Od razu zmieniła ton na poważny. Tylko ona oraz Lexi wiedziały o tym co przeszłam. Drugą najbardziej zaufaną mi osobą, była właśnie ona. Zawsze dodawała mi otuchy. Po za tym miała podobne dzieciństwo do mojego.
-Wiem, ale...-Spuściłam mimowolnie głowę.
-Przestań, maluchu.-Zatrzymała mnie.-Powiedz lepiej, co...-Zaczęłyśmy podstawową kobiecą rozmowę. Minęła godzina dopóki nie skończyłyśmy. Odłożyłam komórkę, a w tej samej wręcz sekundzie rozległ się dźwięk zamykanych drzwi.
-Vecra!-Zawołała Alex. Ruszyłam sprawdzić o co chodzi. Znalazłam się w salonie.
-Tak?-Zerknęłam na przyjaciółkę. Ponownie zmieniła kolor włosów. Tym razem jednak wybrała naturalny odcień blondu. Wyglądała fenomenalnie!
-I jak?-Uradowana zaczęła. Zbliżyłam się jeszcze bardziej.
-Ślicznie, naprawdę.-Przytuliłam ją wesoło.
-Zdecydowałam się tak jak mówiłaś.-rzekła.
-Doskonały wybór.-przyznałam.
-Dziękuję, panno Requel.-Uroczo się ukłoniła. Zaczęłam się śmiać.
-Ależ proszę, panno Patt.-W dobrych nastrojach wybrałyśmy się na spacer. Przechadzałyśmy się po parku. Jak na złość moja towarzyszka ponownie dostrzegła ogłoszenie na jednej z latarni.
-Spójrz! Otwierają nowy klub jutro wieczorem.-Już oczy się jej świeciły.
-Alexis, praca.-zaprotestowałam tradycyjnie.-Po za tym, będą tłumy, jeżeli miałybyśmy gdzieś imprezować to w naszym ulubionym lokalu.-dodałam. Luknęła na mnie cwanie.
-Czyli, idziemy do "Funky Buddha Club"-Klasnęła w dłonie.-Sama się zgodziłaś.-Zarechotała.
-A robota?-jęknęłam. Już ciągnęła mnie w nieznanym mi kierunku.
-Daj sobie na luz! Przecież wiem. Nie spijemy się, a właściwie to ja się nie spiję, bo tobie się to nie przydarza.-Nie byłam pewna, ale wydawało mi się, że szydziła ze mnie z tego powodu.
-Już to widzę jak jesteś bez alkoholu we krwi.-prychnęłam.
-Przestań, damy radę.-Pewnie odparła.
-Gdzie ty w ogóle mnie ciągniesz?-zapytałam z wyrzutem, lecz nie przejęła się tym.
-Musimy kupić sobie coś ładnego na tą imprezę.-Spojrzała mi w oczy z szerokim uśmiechem.
-Raczej ty, ja mam wszystko.-odrzekłam. Trafiłyśmy do galerii handlowej. Al wybrała kilka ubrań, dwie pary szpilek, jakąś biżuterię. Wróciłyśmy do mieszkania. Tam zastałyśmy Nialler'a. Niepostrzeżenie ruszyłam do swojej sypialni. Usiadłam na łóżku i otworzyłam laptop. Zajęłam się pracą na studia. Nie zdążyłam nawet zacząć, a już śmiechy, huki i krzyki zza ściany przerwały mi. Zawsze się wygłupiali, a to nie pozwalało mi się uczyć. Stwierdziłam, że to nie ma sensu. Złapałam za przenośny komputer i wyszłam do parku. Usiadłam na jednej z ławek. Nagle, apaszkę, którą miałam na szyi porwał wiatr, a ja nie mogłam za nią pobiec, gdyż wkroczyła na czyjąś posiadłość. Westchnęłam tylko. Kiedy skończyłam wróciłam do domu, a tam zastałam dość nietypowy widok...

Hejka! Dzisiaj nieco szybciej i krócej, ale mimo, że oceny powinny być już dawno wystawione to muszę jeszcze dużo nadrabiać :/ Angielski i plastyka, niby takie proste przedmioty (dla mnie, nie wiem jak dla innych), a jeszcze trzeba dorabiać na szóstki :O Mam nadzieję, że rozdział, mimo, że nie porywczy, to się spodoba. Jak mówię, dążymy do czegoś małymi krokami ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Heh
OdpowiedzUsuńRacja
Super
Czekam na imprezę!
Powodzenia
U mnie nowe zamówienie!
UsuńZapraszam
<3
Cieszę się, że się podoba <3
UsuńDziękuję <3
Zajrzę ;)
xx