***
Wściekła Alexis siedziała na najlepszym kumplu Niall'a okrakiem, przyciskając jego nadgarstki do paneli i grożąc mu. Ten natomiast tylko się śmiał. Dopiero po chwili mnie zauważyli. Jednocześnie odwrócili głowy w mym kierunku. Poczułam się niekomfortowo z ich wzrokiem skierowanym na mnie i chciałam uciec do swojego pokoju. Jednak tuż przy drzwiach wejście zasłonił mi Niall. Zdezorientowana jego zachowaniem spojrzałam mu w oczy.
-Co robisz?-zapytałam niepewnie.
-Ja...Właściwie, to...Przepraszam cię.-Nagle z pewnego siebie przeistoczył się w...Męską wersję mnie. Zaczął się jąkać i plątać we własnych zdaniach. Spuścił głowę, ale nadal widziałam jego rumieńce. Minął mnie, wtem opuścił trafił do salonu. Nie miałam pojęcia co wydarzyło się przed sekundą. Stałam tak jeszcze kilkanaście sekund zmieszana, aż ocknęłam się i wkroczyłam do siebie.
*Dzień później godzina 19.00
Moje przyjaciółki jak zwykle wymalowane, odziane, obwieszone biżuterią poprawiały się jeszcze w toalecie w mieszkaniu moim oraz Al. Ja siedziałam na sofie czekając na nie spokojnie. Nareszcie zwarte i gotowe wsiadłyśmy do taksówki, a chwilę później stawiłyśmy się w klubie. O dziwo pilnowały się, jeżeli chodzi o alkohol. "Grzecznie" tańczyły przy sokach, tak jak ja robię to zazwyczaj. Paulla poprosiła mnie, abym przyniosła jej kolejny napój. Zgodziłam się, mimo, że zapowiadało się mi to wielkim wyzwaniem. Nie spiesząc się podeszłam do baru.
-Tak słucham?-Barman jako pierwszy zaczął rozmowę.
-Po...Poproszę sok malinowy.-zająknęłam się. Puścił mi oczko i się odwrócił. Czułam jak moją twarz obłapia ciepły róż. Podziękowałam, zapłaciłam, oddaliłam się. Niezbyt uśmiechało mi się przebijanie się przez tłum tańczących osób z pełną szklanką. Wiedziałam, że to się źle skończy. Owszem, tak się stało. Już prawie dotarłam do schodów na lożę, a jakiś chłopak we mnie wszedł, a cała zawartość szklanki znalazła się na jego czarnej koszulce. Luknął na swój T-shirt, później padło na mnie. Moje źrenice w przeciągu sekundy się powiększyły. Wystraszyłam się. Wyglądał na poirytowanego.
-Patrz jak chodzisz, pokrako!-Niebieskooki brunet z masą tatuaży na rękach warknął. Cofnęłam się kilka kroków pod wpływem "poszkodowanego". Napuszył się jak kogut i zbliżał się do mnie. Nigdy w życiu nie znalazłam się w tego typu sytuacji i nie wiedziałam jak się zachować. Przypomniał mi przez swoje zachowanie o mej przeszłości. Przerażał mnie.
-Przepraszam.-wydusiłam, ale to nie spowodowało uspokojenia ze strony napastnika. Już nie miałam gdzie uciekać. Natrafiłam na ścianę, a już niewielki dystans pozostał pomiędzy nami.
-Louis! Daj jej spokój! Puść ją! Przecież nie chciała!-Zza chłopaka dobiegł męski głos. Niezadowolony zerknął przez ramię za siebie, następnie znów na mnie.
-Masz szczęście laleczko.-Niemiło wysyczał i odszedł. Mój oddech zaczął zwalniać. Ułożyłam dłoń na klatce piersiowej próbując się uspokoić. Rzeczywiście, "miałam szczęście". Miałam obawy co do powrotu na górę do dziewczyn w takim stanie. Wolałam uniknąć zbędnych pytań, więc postałam tak jeszcze starając się unormować akcję serca. Po kilku minutach wstępnie wyszłam z szoku. Trafiłam na górę. Usiadłam bez słowa na skraju kanapy.
-Avecra, coś się stało?-odezwała się Savannah. Obróciłam głowę, wszystkie na mnie patrzały.
-Ymm...Nie. Tylko, niechcący rozlałam sok Paulla'i.-Nie skłamałam, ominęłam tylko jeden wątek. W końcu, naprawdę tak się stało.
-Nic nie szkodzi. Pójdę po drugi.-Ciemnoskóra wstając puściła do mnie oczko. Odetchnęłam z ulgą. Nadal po głowie chodził mi ten wściekły chłopak.
-Chodź!-Z transu wywiodła mnie Katy ciągnąca mnie na parkiet. Zanim zdążyłam zaprotestować już stałam w tłumie. Nie dość, że sama w sobie krępowałam się tańca w towarzystwie, to jeszcze u boku takiej piękności. Była cudowna. Wysoka, bardzo szczupła, blondynka-dziewczyna jak marzenie. A ja? Zwykła, szara myszka. Jednak postanowiłam choć na moment zapomnieć o incydencie z brunetem o niebieskich oczach i dać ponieść się muzyce. Ruszając się w rytm muzyki ukradkiem, całkiem nieświadomie, mój wzrok powędrował na krzesła wokół baru. Na tym samym krześle co dwa wieczory wcześniej siedział ten sam ciemnooki mężczyzna. Przyglądał mi się z uwagą sącząc drink. Jednak, nie obserwował mnie w sposób jakby mnie pożądał, lecz jakby...Podziwiał mnie? Natychmiast się zatrzymałam. Moja nieśmiałość ponownie dała o sobie znać. Jak najszybciej pragnęłam zniknąć z tamtego miejsca.
-Alex, chcę do domu.-zwróciłam się do współlokatorki.
-Wytrzymaj jeszcze trochę.-Błagała.
-Dobrze, to ty tu zostań, a ja pojadę taksówką do mieszkania. Dobrze?-zaproponowałam.
-Jesteś pewna, że chcesz jechać sama?-zapytała opiekuńczo.
-Tak. Dam radę. Tylko nie szalej za długo.-Wymieniłyśmy uściski i uśmiechy. Po chwili wydostałam się z lokalu. Jak na złość mój telefon się rozładował, a nie miałam już wystarczająco pieniędzy, aby wrócić do środka. Byłam zmuszona wracać na pieszo. Wcale, ale to wcale, tego nie chciałam. Nie będę ukrywać, iż droga ulicami Londynu mnie przerażała. Moja wyobraźnia zaczęła działać. Jednak bez większych przeszkód trafiłam do kamienicy. Mimo to, że nikt mnie nie zaczepiał, nie narzucał mi się, to miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie. Jak najszybciej zatrzasnęłam za sobą drzwi i przekręciłam zamek, aby nikt nieproszony mnie nie odwiedził. Zrzuciłam z siebie kurtkę, a torebkę odrzuciłam w kąt. Z nóg zsunęłam baletki i natychmiast złapałam za gumkę do włosów. Związałam swoje czarne fale w kucyk. Przeszłam się do salonu zasłonić rolety. Okazało się, że z mieszkania naprzeciw ktoś zaglądał w moje szyby. Lecz kiedy nieznajomy mnie ujrzał natychmiast zasłonił swoje zasłony. Znów serce zaczęło mi przyspieszenie walić. Uczyniłam to co zamierzałam i w niepokoju udałam się do łazienki. Wzięłam szybką kąpiel. Przebrałam się w piżamę. Około drugiej w nocy słyszałam Alexis, nie była sama...

Hej! Witam was w kolejnym rozdziale :) Przepraszam, za moją wczorajszą nieobecność ;3 Nie mam usprawiedliwienia, po prostu byłam taka szczęśliwa, że udało mi się zaliczyć angielski i plastykę, że świętowałam koktajlem jagodowym relaksując się z koleżanką c: Nie miejcie mi tego za złe :3
Postaram się jeszcze dzisiaj napisać informację na temat kolejnych postów, ale nie wiem czy nie wstawię jej dopiero jutro, zobaczymy.
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba. Jak myślicie, czy Vecra ma zwidy, czy naprawdę ktoś ją obserwuje? Jeżeli tak, to kto i dlaczego? Domyślacie się? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Hoho naprawdę świetnie piszesz ;)
OdpowiedzUsuńBędę tu zaglądać częściej
Zapraszam do siebie: http://sugarivett8.blogspot.com/
Dziękuję xx
UsuńCzyżby to Liam ją tam podglądał i obserwował?
OdpowiedzUsuńAh Louis, jakiś ty chamski!;)
Świetny rozdział
Czekam na następny <3
Hmmm...Powiem, że w 1/2 masz rację ;)
UsuńHaha :D
Dziękuję, bardzo się cieszę <3
Niedługo <3
Całuski xx