poniedziałek, 22 czerwca 2015

Confidence 6

Gestem, jak dżentelmen, nakazał mi iść pierwszej. Zapowiadało się ciekawie, z uwagi na moją nieśmiałość. I tak było, ale nie jestem pewna czy właśnie przez to i czy w pozytywnym znaczeniu tego słowa...
***
Zaczęło się spokojnie. Spacerkiem przechadzaliśmy się przez park. Mimo, że panowała cisza, nie należała ona do niezręcznych. W pewnej chwili doszło do rozmowy, nie zaciekłej dyskusji, lecz przynajmniej do zamiany kilku zdań.
-Spójrz, współczuję im.-Wskazał palcem na ulicę za bramą.-Wyglądają na dojrzałe kobiety, a pracują w tak niepochwalnym fachu, jeżeli można to tak nazwać. Zapewne ich dzieci są teraz same, bez rodzica u boku, jeżeli mają dzieci.-Mówił. Zerknęłam w kierunku jaki wskazywał. Ujrzałam kilka mocno wymalowanych kobiet po czterdziestce w krótkich spódniczkach i na szpilkach. Nazywano i nazywa się je paniami do towarzystwa. Ten widok już nie ruszał ludzi, był traktowany jako normalność. Lecz dla mnie była to księga wspomnień, których nie chciałam pamiętać. Natychmiast łzy zebrały się w moich oczach. Nie mogłam patrzeć na to. Do tego to, co wypowiedział Niall...Spuściłam głowę, aby chłopak nie dostrzegł mego wzruszenia.
-Możemy już stąd iść?-zaproponowałam. Nie czekając na reakcję ruszyłam. Dorównał mi kroku.
-Coś nie tak?-zapytał.
-Nie, wszystko jest okej.-odpowiedziałam. Nie miałam zamiaru wyznawać mu prawdy.Wolałam szerokim łukiem omijać dialogi dotyczące moich uczuć, przeszłości oraz mojego ogółu. Nie cierpiałam, kiedy zwracano na mnie uwagę. Dla mnie wcale nie było to pochlebstwem, a przerażającą studnią doświadczeń i okropnego dzieciństwa.
-Na pewno?-Dłoń niebieskookiego spoczęła na mym ramieniu. Odwróciłam się do niego twarzą.
-Tak. Proszę cię, nie pytaj o to.-Przez zaciśnięte zęby rzekłam. Zrozumiał. Puścił mnie wolno. Wspólnie udaliśmy się do niewielkiej kafejki, gdzie mało kto zaglądał, co zdecydowanie stanowiło dla mnie atut.
-Witam serdecznie, co mogę podać?-Kobietka w średnim wieku podeszła do nas z szerokim uśmiechem. Niestety nie byłam w stanie tego odwzajemnić, dlatego zajął się tym mój towarzysz.
-Poproszę dwa razy małe Latte bez cukru z mlekiem.-odpowiedział wesoło. Kiedy ciemnooka blondynka oddaliła się zadowolona od naszego stolika, natychmiast skierowałam wzrok na blondyna.
-Skąd wiedziałeś jaką kawę lubię?-odezwałam się niegłośno. Uśmiechnął się cwanie. W źrenicach Horan'a zabłysły przebiegłe iskierki, co bardzo mnie zaniepokoiło. Nie rozumiałam go. Przecież zapytałam tylko o ciepły napój...Nachylił się nad barierą jaka nas dzieliła i nie spuszczając mnie z oka zaczął recytować:
-Może i jesteś cichutka, ale ja zauważam pewne rzeczy.-Przyznam, że całe moje ciało pokryła gęsia skórka. Zaczęłam się go bać. Odwróciłam głowę. Wpatrywałam się w przestrzeń za szybą słuchając tylko jak mój puls wzrasta. W końcu otrzymaliśmy nasze kawy. Dość długo męczyłam się z wrzącą cieczą. Nareszcie jednak udało mi się dopić napój. Obok pustego naczynia pozostawiłam należną za dwie osoby sumę. Nialler natychmiast zerwał banknot z obrusu i włożył mi go do kieszeni, a sam odłożył swój na to samo miejsce. Luknęłam na niego pytającym wzrokiem, a on w odpowiedzi obdarzył mnie jedynie mrugnięciem. Bez słowa odwróciłam się i opuściłam lokal, co chyba zaskoczyło Niall'a. Zapewne spodziewał się chichotu lub protestów, bądź kłótni. Nie ze mną takie numery. Po pierwsze brakło mi odwagi na takie posunięcia, po drugie nie należałam do typu dziewczyn zgrywających, że moment w którym to facet płaci się jej nie podoba. Odprowadził mnie pod kamienicę.
-Wchodzisz do Alex?-Niepewnie wydukałam. Zabawne jest to, jak wiele razy zmieniałam się w stosunku do niego. Raz byłam nieśmiała, za inną okazją mniej.
-Nie, nie. Mam jeszcze coś do załatwienia. Muszę zdać raport ze zlecenia.-wyjaśnił. Szczerze, nie wiedziałam jeszcze czym zajmuje się brat mojej współlokatorki. Nigdy nie interesowało mnie to. Przytaknęłam tylko, aby nie wyjść na głupią.
-Dobrze, do zobaczenia więc.-Już chciałam wejść do środka, ale on przytrzymał mnie i ucałował w policzek. Ostatnim jego ruchem było zaśmianie się mi do ucha po tym, kiedy zauważył rumieńce na mojej bladziutkiej twarzy. Skamieniałam, co wykorzystał i po prostu zniknął z pola widzenia. Stałam tak osłupiała, dopóki jakiś sąsiad nie otworzył drzwi za mną. Ocknęłam się. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Nie potrafiłam rozgryźć dlaczego tak wiele nakładało się w tak krótkim czasie. O niczym nie mogłam powiedzieć Alexis, co bardzo mnie bolało. Zapewne nikt nie chciałby słuchać od przyjaciółki, wywodów na temat tego, jak bardzo przeraża ją jej brat oraz chłopak (?) . Po za tym, czułam, że gdybym się zwierzyła, to nie wynikłoby z tego nic dobrego. Ogólnie rzecz biorąc źle wróżyłam sobie przyszłość. Często łapały mnie takie "wizje", niestety równie często się sprawdzały...











Hejka! Oj! Wiem, że już późno, ale jestem ;) Oto kolejny rozdział :33 Mam nadzieję, że się spodoba :D Jeżeli jutro pojawi się rozdział, to rano, bo jadę do taty i posty znów będą nie regularne tak do piątku :'( Przepraszam, ale później wyjeżdżam na miesiąc i nie będę miała możliwości zobaczenia mojego tatusia <3 Zrozumcie proszę :) Nieczęsto widuję tatę, a bardzo go kocham i za nim tęsknie, więc potrzebuję czasami takiego oddechu. U taty nie mam laptop'a, tylko telefon, a na "zastępczym" (bo zbiłam swój codzienny) nie mam chyba opcji do połączenia się z W-fi -,- No nic...
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

2 komentarze:

  1. No on coś do niej ma!
    Ale rozdział świetny!!!
    Czeka m na nexta
    A no i baw się dobrze :)<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...Nie wiem, nie wiem...
      Dziękuję, bardzo się cieszę :33
      Niedługo :))
      Dziękuję Kochana :*
      Całusy xx

      Usuń