-Wychodzę się przejść.-oznajmiłem matuli. Zerknęła na mnie ukradkiem.
-Dobrze synku, tylko nie za długo i uważaj na siebie.-zgodziła się puszczając mi oczko. Uniosłem kąciki ust i opuściłem budynek. Spokojnie przechadzałem się po plaży. Nagle przed moimi stopami znalazła się piłka siatkowa. Podniosłem ją. Przyjrzałem się jej dokładnie, a później spojrzałem przed siebie. Nieopodal stała nieco niższa ode mnie postura zielonookiej brunetki. Uśmiechnęła się do mnie promiennie co odwzajemniłem.
-Cześć.-przywitała się w moim języku.
-Cześć.-odpowiedziałem.-To twoje?-zapytałem wyciągając do niej rękę ze "zdobyczą".
-Tak, wyleciała mi z rąk.-zaśmiała się.
-Nie grasz z nikim?-zdziwiłem się kiedy odbierała swoją własność. Założyła kosmyk swoich długich włosów za ucho. Była piękna. Jej twarz w każdym calu wydawała mi się idealna. Nie miałem śmiałości wyobrazić sobie bardziej fascynującej istoty.
-Nie. Jestem tu tylko z rodzicami i tak trochę brak mi towarzystwa.-odparła spokojnie.
-Mi tak samo, właśnie dotarłem i już jestem znużony samotnością.-zachichotała słodko.-Louis jestem.-Uścisnęła moją dłoń.
-Ewa.-Patrząc mi w oczy przedstawiła się.-To może ponudzimy się we dwoje?-zaproponowała żartobliwie. Od razu mi się to spodobało. Nie dość, że ładna, to z poczuciem humoru.
-Jasne.-zgodziłem się.-Skąd jesteś?-odezwałem się, gdy szliśmy brzegiem morza.
-Z polski.-odrzekła. Zaskoczyła mnie. Brzmiała jak rodowita Brytyjka. Jej angielski był bez zarzutu. Do tego akcent wcale nie przypominał zagranicznego, lecz rzeczywiście taki z samego centrum Anglii.-A ty?-Luknęła na mnie.
-Doncaster, UK.-odpowiedziałem natychmiast.-Ile masz lat?
-Nie mogę tego zdradzić, jestem incognito.-Rozbawiła mnie.-A tak serio, to szesnaście.-dodała po chwili śmiechów.
-Ja tak samo.-Znów mogłem obserwować jak jej twarz się rozpromienia, a to sprawiało, że czułem się jak największy szczęściarz na świecie.
-Czym się interesujesz?-kontynuowała "wywiad".
-Muzyką oraz sportem. A ty co lubisz robić?
-Słuchać muzyki i piec.-Spodobało mi się to, że była szczera. Nie próbowała na siłę wmówić mi, że ma takie same hobby. Wiele osób tak robi, aby zdobyć sobie sympatię.
-Upichcisz mi coś kiedyś?-Szturchnąłem ją delikatnie.
-Jak będziesz grzeczny i ładnie poprosisz, to może może...-"Zastanawiała się". Bardzo przyjemnie rozmawiało mi się z Ewą. Nie spotkałem jeszcze takiej dziewczyny. Stanowiła wzór mojego ideału.
Kolejnego dnia całą ekipą wybraliśmy się na plażę. Siostry bawiły się w piasku, mama odpoczywała itd. Ja znów nie miałem konkretnego zajęcia, wiec postanowiłem wejść do wody. Zanurkowałem, by kompletnie się zamoczyć. Kiedy wychyliłem się ktoś natychmiast mnie podtopił. Od razu domyśliłem się, że to Ewa. Postanowiłem również zażartować. Sprawnie ustawiłem się tak, iż po wynurzeniu się miałem brunetkę na ramionach. Zaczęła piszczeć.
-Lou! Puść mnie!-Bawiło mnie to.
-Jak sobie życzysz!-Łagodnie wrzuciłem dziewczynę do morza.
-Dziękuję.-Uśmiechnęła się utrzymując się na plecach.
-Proszę cię bardzo.-Ukłoniłem się. Kolejne chwile spędziłem w towarzystwie tej niesamowitej osóbki. Poznałem jej rodziców, ona moich. Bardzo polubiłem zielonooką. Nie było detalu, który mi w niej nie pasował. Spotykałem się z nią każdego dnia, a za jednym kolejnym podobała mi się coraz bardziej. Moje serce szalało kiedy była obok. Pamiętam, że piątej doby zdobyłem się na odwagę i podczas naszego nocnego spaceru pod gwiazdami złapałem ją za rękę. Wiedziałem, że zostało nam niewiele czasu razem. Dwie doby. Później wyjeżdżała. Szóstej doby przytuliłem moją przyjaciółkę. Nie chciałem jej tracić. Wiecie jak to jest. Wraca się do swojego świata i zapomina się jak to jest z tamtą osobą. W tamtej chwili nie wyobrażałem sobie gorszej opcji. Nadeszła ten ostatni wspólny mrok. Ściskałem jej dłoń spacerując brzegiem. Księżyc doskonale oświecał nam nasze twarze.
-Jutro się żegnamy.-odezwała się przerywając melodyjną ciszę. Mówiła to z takim spokojem, ale widziałem, że wcale nie było to łatwe ani dla niej ani dla mnie.
-Niestety.-przyznałem ze łzami w oczach. Postanowiłem wyznać jej całą prawdę.- Nie wierzę, że jesteś już spakowana. To był najlepszy czas w moim życiu, ale teraz najgorszy nadchodzi. Lecz musimy się pożegnać. Nie obiecuj mi nic prócz tego, że nie zapomnisz tego co było pomiędzy nami. Byłaś moją na lato, teraz zbliża się koniec. Jesteś moją wakacyjną miłością i zawsze nią będziesz. Nie patrz tak na mnie. Wiemy, że jesteśmy blisko końca, ale zawsze będę o tobie pamiętać. Moja wakacyjna miłości.-Uśmiechnęła się lekko ze łzami w oczach, które już opuszczały jej oczęta tak piękne jak żadne inne. Ująłem jej delikatną twarz w dłonie i ucałowałem jej pełne usta z subtelną namiętnością. Odwzajemniła każdy całus, jaki składałem raz za razem.
-Nie chcę końca...-łkała.
-Nie utrudniaj tego, to wystarczająco ciężkie. Nie zmieniłbym nic co było. Zawsze będę kochał cię jako moją letnią miłość.-Zamknąłem ją w swym kurczowym uścisku. Odprowadziłem ją po drzwi jej pokoju i pożegnałem się z nią po raz ostatni. Nie szczędziłem płaczu. Całą noc myślałem tylko o niej. Reszta wyjazdu była smutna i nijaka. Brakowało mi jej. Mojej miłości, najlepszej niespodzianki od urlopu w świecie. Szkoda, że tylko na chwilę mogłem ją mieć.
Niestety, choć zawsze o tym marzyłem, już nigdy się nie spotkaliśmy. Tyle się wydarzyło w ciągu tych kilku lat. Ale wiem, że ona jest.Dziękuję Bogu, że ją spotkałem, mimo, że nie ma jej przy mnie fizycznie. Bo ja przed oczami co dzień mam ten cudowny uśmiech, zniewalające spojrzenie. Czuję jakbym nigdy się z nią nie rozstał. Ewa, nawet nie wie ile piosenek o niej napisałem. Nie wie jak inspiruje mnie do dzisiaj tylko tym, że żyje pod tym samym niebem co ja, że ogląda te same gwiazdy. Kocham ją nadal, na swój zwariowany sposób. Mam zamiar ją spotkać i opowiedzieć ile o niej myślę, ile dla mnie znaczy, jak ją kocham, jak jestem jej wdzięczny, jak bardzo żałuję, że nie jestem w najtrudniejszych chwilach jej życia i nie mogę jej wspierać, jak bardzo przepraszam, że nie na tak długo ją opuściłem, ile poświęciłbym dla bycia z nią na zawsze. Zapytać co u niej, czy nadal mnie pamięta, czy czasami zastanawia się co u mnie, czy słucha mojej muzyki, czy tęskni, czy kocha, czy jest szansa. Kiedyś to zrobię, bo zbyt wiele jej zawdzięczam. Najlepsze chwile mojego życia zamknięte w tygodniu.
Moja wakacyjna miłość, na zawsze...

Hejka! Napisałam ten imagin przy piosence "Summer Love" co zapewne widać ;) Zawsze wzruszał mnie tekst tej piosenki :3 Tak samo popłakałam się przy pisaniu tego imagin'a :') Dużo dzisiaj płaczę <3 Dobrze, że nie ze smutku <3 Ewciu! Starałam się Kochanie i mam nadzieję, że nie jest źle, bo to miał być ten ostatni, finałowy i nie wybaczę sobie, jeżeli sknociłam. Pisz szczerze :* Proszę c:
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
On jest tak bardzo piękny!
OdpowiedzUsuńI jak doszło do ich rozstania to łzy w oczach się znalazły...
A jak się nie spotkali więcej to już leciały strumieniami...
Jakbym włączyła sobie tą piosenkę to na maxa bym ryczała!
Kolejny cudowny imagin z serii 'Louis od Juls' trafia na półkę z ulubionymi!!
Kocham cię za niego!
Bardzo wielkie dzięki za imaginka!
Jesteś najlepsza<3
Ojeju! Naprawdę?! Nie spodziewałam się, poważnie :DD
UsuńJej! Nie wiedziałam, że będę w stanie doprowadzić do łez kogokolwiek <3
Hhe :) Masz taką półkę? :D Ja u cb mam taką samą <3
Ja Ciebie też :)
Nie ma za co, to ja dziękuję :33
Boże! No nie mogę uwierzyć, że to ostatni :0
To Ty jesteś najlepsza <3
CAŁUSY XX
No ja też nie mogę!
Usuń<3
Aww, Jezusie Chrystusie moje biedne serce <3
OdpowiedzUsuńYou'll my for the summer :') to było zbyt idealne, ale i tak mi smutno, że już potem się nie spotkali ^^
Ale może później jakoś przypadkiem? Wymyśle sobie własne zakończenie xd
cudownie piszesz *.* mówiłam? Nie? To mówię teraz.
Masz 14 lat i taki styl pisania? Niektórzy mogą ci zazdrościć ;))
niektóre laski w twoim wieku piszą juz porno ff xD a ty nie, za co masz mój szacunek :))
Pozdrawiam xx