sobota, 8 listopada 2014

Imagin Zayn

Jedno jego spojrzenie przyprawia mnie o przyjemne dreszcze. Kocham go. Nie opuszczę nigdy. Jest ideałem. Jesteśmy ze sobą od pięciu lat, długo. Ponoć tworzymy uroczą parę, ja-drobniutka blondynka o niebieskich oczach i on-wysoki mulat. Każdego dnia budzimy się obok siebie, wspólnie jemy śniadanie i oglądamy  nasz wspólny serial.
 Dzisiaj rano nie było go obok. Wstałam i ruszyłam do kuchni. Na stole znajdowała się kartka od mojego ukochanego: "Wszystkiego najlepszego! Przygotowałem coś specjalnego na twoje dwudzieste piąte urodziny! Kocham cię . W kopercie jest mała mapka, idź do miejsca które jest zaznaczone czerwonym krzyżykiem. Znajdziesz tam kolejną wskazówkę. Później powtórzy się to kilka razy, aż dojdziesz do celu. Kocham cię, sto lat!
                                                                                             Zayn"
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Chciałam wybrać jakąś kreację ale on zrobił już to za mnie. Na łóżku leżał zestaw którego wcześniej nie zauważyłam. On świetnie znał mój gust. Uwielbiałam sukienki, a do tego trampki. Z każdą chwilą kochałam go coraz mocniej. Wzięłam prysznic, ubrałam się i rozpuściłam włosy. Złapałam za papierek i wyjęłam mapę. Prowadziła do mojego ulubionego miejsca w Londynie. Tam poznałam Zayn'a. Stanęłam przed Big Ben'em i rozglądałam się. Na ławce na której siedziałam kiedy zajął miejsce obok mnie była czerwona róża z doklejoną karteczką. Miałam udać się do restauracji gdzie zabrał mnie na pierwszą randkę, to było urocze. Nie sądziłam że może być aż tak romantyczny. Kelner wręczył mi na tacy kolejna kopertę "Tak wysoko, za wysoko! Gdzie to może być?''  Zagatka ta nie sprawiła mi trudności. Raz w walentynki Malik zabrał mnie na szczyt wieżowca. Bałam się, on oczywiście musiał mnie zacytować "Tak wysoko, za wysoko". Nawet sobie wytatuował to sobie, wariat. Ale to były nasze pierwsze wspólne walentynki. Poszłam więc do tamtego miejsca. Na dachu stało radio, leciała nasza piosenka "Just the way you are".  Jakbym przeżywała nasz związek od nowa. Uwielbiałam kiedy śpiewał mi ją co rano i co wieczór. Sama zatańczyłam w rytm utworu i podeszłam do urządzenia: "To boli skarbie", kolejny cytat tym razem jego. Byłam taka szczęśliwa, nie wiem czym zasłużyłam sobie na takiego chłopaka. Pomgnęłam do do salonu tatuażu w którym zrobili mi pierwsza dziarę. Mój dobry znajomy wręczył mi kartkę w kształcie serca:Tak miło jest leżeć tu w naszym łóżku, obok ciebie". To była najpiękniejsza rzecz jaką zrobiono dla mnie. Wiedziałam że mam wrócić do domu. Powoli się już ściemniało, a ja bardzo bałam się tej pory. Tęskniłam za moim ukochanym pomimo że nie widziałam go tylko kilka godzin. .Trafiłam do naszego mieszkania. W korytarzu były rozsypane płatki białych róż prowadzące mnie do salonu, rzędy świec oświetlały mi drogę. W salonie przywitał mnie mój chłopak"
-Witaj kochanie-wspięłam się na palcach aby spotkać jego usta
-Jesteś kochany-stwierdziłam
-Wszystkiego najlepszego-zakręcił nami.
Tańczyliśmy cały wieczór pomimo naszych nieumiejętności. Kochałam go, nie wyobrażałam sobie bez niego życia. Tego nie da się opisać. Trafił mi się książe z bajki, a więc będziemy żyć długo i szczęśliwie...

Przepraszam  że taka słodzizna ale miałam taki napływ weny :* JEDNOKIERUNKOWI :D

I swear, I hate you 1

Jak zwykle wstałam z samego rana. Ubrałam się i umalowałam. Rozpuściłam włosy. Wyjątkowo niechętnie zeszłam na dół. Stanęłam w progu kuchni i nie musiałam długo czekać:
-Gdzieś ty była w nocy?! Pewnie znowu z tym swoim Liasiem się szwendałaś!-krzyczała moja matka. Zacisnęłam pięści
-Tak właśnie, byłam w kinie.-jak najspokojniej starałam się powiedzieć
-Już to widzę jak tak po prostu siedzisz sobie z nim w kinie! Na sto procent byłaś u niego i...!-myślałam że się przesłyszałam
-Jesteś nienormalna!-już krzyczałam-Jak możesz tak mówić to własnego dziecka?!-nie miałam już siły, rozpłakałam się i wybiegłam. Złapałam za swoją torbę i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Zapłakana wyszłam z domu nie mówiąc nic nawet matce. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, nie miałam pomysłu. Liam wyjechał w interesach. Nie mam ojca ani żadnej bliższej rodziny. Tylko jedno przychodziło mi do głowy. Zapukałam do drzwi mojego najlepszego przyjaciela
-Znowu mama?-gdy tylko mnie ujrzał wiedział co się stało, w końcu to nie był pierwszy raz. Kiwnęłam głową na tak. Wpuścił mnie i mocno przytulił. Łgałam jak małe dziecko-Ciii...Mała wszystko będzie dobrze-uspokajał mnie. Usiedliśmy blisko siebie na sofie
-Lou, przepraszam-nareszcie złapałam oddech-Ja  nie powinnam przychodzić do ciebie za każdym razem kiedy pokłócę się z nią-pocałował mnie w czoło
-Nawet nie żartuj tak-masował moje ramię
-Wiesz co, tylko ty i Liaś mnie nie ranicie. Wszyscy pozostali się nade mną znęcają. Kocham was-wtuliłam się w niego. Był dla mnie jak brat. Znałam go odkąd został połączony z Payn'em w zespół. Od razu się zaprzyjaźniliśmy
-Taaak...-nerwowo westchnął. To nigdy nie wróżyło nic dobrego
-Co to za "taaak"?-podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam mu w oczy
-Nie nic-spuścił wzrok
-Louis-rzekłam tym podejrzliwym tonem
-Alice-jak zwykle próbował przeobrazić to w żart ale mi do śmiechu nie było. Widziałam że coś jest nie tak. Zabijałam go spojrzeniem. Wiedziałam że i tak zaraz pęknie, więc nie próbowałam naciskać
-Okej, niech ci będzie-słyszałam jak wypuszcza powietrze z płuc
-Nie to że coś, ale dlaczego przyszłaś do mnie a nie do Liam'a?-po chwili ciszy odezwał się
-Przecież on jest w pracy-Tommo wyraźnie się zestresował
-Ymm...Tak zapomniałem-ślepy zauważyłby że coś kręci
-Powiesz mi o co chodzi?-znowu byłam z nim twarzą w twarz
-Ja...ym...nie-jąkał się. Coś mi mówiło że to  się źle dla mnie skończy...





***
 Hej! Skończyłam jedno opowiadanie to zaczynam następne ;) Mam nadzieję że się spodoba :*

Imagin całe 1D (THE END)

-Tak, jest dobrze-wsiadłam do auta. Po chwili zajmował miejsce kierowcy obok. Zauważyłam że ani nie zmierza do mojego mieszkania ani do swojego-Gdzie my jedziemy?-zaciekawiłam się
-Niespodzianka-szczerzył się. TYLKO NIE TO...




***
-Proszę powiedz mi-nalegałam
-Nie-śmiał się
-Niall!-również z lekkim rozbawieniem w głosie krzyknęłam
-Yym-kiwał głową na nie-Nie ma nawet o tym mowy-denerwował mnie ale w tym dobrym znaczeniu. Oparłam głowę o siedzenie. 
-To chociaż zwolnij, jedziesz jak narwaniec-stwierdziłam. Nagle kłośny trzask i światło...
***
-Aaaaa!-obudziłam się z krzykiem w pokoju mojej kuzynki
-(T.I) skarbie co się stało?-blondyn objął mnie ramieniem
-Nie Niall, to był tylko zły sen...
***






Bam! Tak wiem na pewno spodziewaliście się czegoś innego. Ale cóż :D. Jeżeli ktoś nie zrozumiał to chodzi o to że wszystko od spędzonej nocy z Horan'em było snem ;) Tak wiem  jestem chora, mam nadzieje że przez to mnie nie znienawidzicie. Pewnie spodziewaliście się jakiś ucieczek, krzyków itd. a tu proszę. Mam nadzieję że się spodoba :* Miłego dnia. Jednokierunkowi





piątek, 7 listopada 2014

Little Sweet Angel 14

-Znasz moją przeszłość-spojrzałem mu w oczy-Nie wiem czy jestem gotowy. Nie chcę jej skrzywdzić, zbyt mi na niej zależy-ręce mi opadły
-No właśnie-wstał i poklepał mnie po ramieniu-Przemyśl to-zostawił mnie z tym samego. Rzeczywiście musiałem poukładać sobie wszystko w głowie...
***
 Położyłem się na łóżku i zacząłem zastanawiać się nad sobą, nad tym czy już jestem na to gotowy. Bardzo długo zastanawiałem się, ale serce i rozum nadal się kłóciły. Nie  potrafiłem powiedzieć czy się zmieniłem, moja przeszłość była zbyt...intensywna. Tyle dla mnie znaczyła. Jej delikatny, mały ruch przyprawiał mnie o przyjemne dreszcze. Te zniewalające oczy, zaczarowały mnie, uśmiech rozświetlił mi świat. Sama jej obecność znacznie poprawiała mi humor. Mimo tego nie wiedziałem czy to ten mój czas. To było trudne, bardzo...
*Oczami Michell
 Nie byłam z siebie zadowolona, znowu go okłamałam. Oszukałam go, ale nie mogłam inaczej zrobić. Nie miałam  jeszcze na tyle odwagi aby opowiedzieć mu wszystko. To nie była moje chwila, nie mój czas. Życie nauczyło mi nie ufać nawet najmilszemu, takiemu który wydaje się już znajomy. Wiedziałam że sprawi mi wiele bólu mówienie o tym, ale zdawałam sobie sprawę że tego nie da się całkowicie wymazać z życia i muszę to z siebie wydusić. Wyobrażałam sobie tą fontannę łez, tą histerię podczas tej opowieści. Mimo że nie chciałam już tego ukrywać nie miałam odwagi zwierzyć się. Byłam zagubiona.
 Zajęłam się za pakowanie prezentów.Ozdobiłam wszystkie jak najładniej i schowałam w mojej tajnej skrytce zwanej szafą. Poszłam wziąć prysznic, kiedy zostałam w samej bieliźnie popatrzyłam w lustro.
 Czułam się źle, okropnie. Okłamywałam ich, mówiłam że to nic, że taka jestem. Otóż nie. Ale pretensje mogę mieć tylko do siebie. Dlaczego to się zaczęło? Dlaczego nie umiem tego zwalczyć? Dlaczego przeraża mnie widok lodówki i lustra jednocześnie? Czemu taka jestem?-myślałam. Tak bardzo pragnęłam zaprzestać to, ale nie umiałam. Zapomniałam już jak to jest czuć głód. Sama myśl o choćby kęsie mroziła krew w moich żyłach. Dlaczego? Jak to się zaczęło?-można pytać. Odpowiedź zapisana jest w moich ranach, nic nie jest w stanie  wyrazić tego lepiej.
Zdołałam oderwać się od odbicia. Weszłam do kabiny i zmyłam z siebie te złe emocje. Ubrałam krótkie spodenki i za dużą koszulkę. Splątałam włosy w niechlujny kok i zeszłam na dół. Usiadłam w rogu mojej sofy. Schowałam swoją głowę pomiędzy kolana a klatkę piersiową. Nie myślałam o niczym. Delektowałam się ciszą, spokojem. Którego w życiu zawsze było mi brak w życiu. Nie chciałam niczyjej obecności, choć może ktoś by się znalazł.
Nie wiedziałam dlaczego ale często po głowie chodziła mi mała Emily. Jakby cały czas ze mną była. Wiele razy już chciałam złapać za żyletkę kiedy przypominałam sobie o niej i wszystko stawało w miejscu, chęć zadania sobie bólu fizycznego nie była już tak przeze mnie pożądana. Miałam wrażenie że "czuwa" nade mną. Kochałam ją całym sercem, a ona mnie. Wiele razy mówiła mi jak wiele dla niej stanowię. Była niesamowita. W tamtym momencie tez jakby była ze mną.
Usłyszałam dzwonek. Podeszłam niechętnie do drzwi i uchyliłam je:
-Boże! Co ty tu robisz?-nie mogłam  uwierzyć własnym oczom...





Oto kolejny rozdział! Przepraszam że taki smutny, ale to również do czegoś prowadzi.  Kolejny być może zaskoczy was. Do następnego <3 JEDNOKIERUNKOWI ^^

Whisper my name 10

-Dlaczego tak przeze mnie płaczesz?-spojrzałam w dół i zacisnęłam usta. Po chwili jednak postanowiłam to powiedzieć
-Bo cię kocham.




***
Jego mina nie wyrażała zaskoczenia, zszokowania. Na jego twarzy pojawił się delikatny  uśmiech, na moment zamarłam. Zbliżył się do mnie i już miał mnie pocałować kiedy odwróciłam głowę-Ale ty całowałeś inną-dokończyłam to co chciałam wcześniej powiedzieć. Tak, dokładnie. Co z tego że coś do niego czuję jeżeli jemu podoba się ktoś inny i ma być ze mną na siłę. Nie chciałam cierpieć:
-Ale to nie byłem ja-tłumaczył się
-Ale ja już mam chłopaka-wiedziałam że trudno było to zrozumieć, ale sama jeszcze nie wiedziałam nic. Spojrzał w dół
-Nelly, kocham cię-zatkało mnie, ale nie miałam zamiaru tego okazywać. Chwilę zatrzymałam swój wzrok na nim ale po chwili znów spoczął on na widokiem za oknem
-Mimo to, nie zmuszaj się do mnie-łzy przepełniały moje oczy-Nie chcę żebyś przeze mnie cierpiał. Na świecie jest wiele ideałów, ja do nich nie należę. Ty tak, więc znajdziesz kogoś wartego zachodu-moje słowa mnie raniły. Mówiłam jednak z serca, prawdziwie. Nie wiem jak, nie wiem kiedy, złapał mnie za podbródek i wyznał bez zająknięcia:
-Ale ty jesteś ponad ideał, jesteś niesamowita. Kocham cię i nie chcę nikogo innego. Nie umiałbym darzyć kogoś tak silnym uczuciem jak ciebie. Nawet nie wiesz jak bardzo cierpię widząc jak ten idiota tak cię krzywdzi. Jak boli każdy twój siniak, rana, blizna. Nie zdajesz sobie sprawy jak wiele dla mnie znaczysz-płakał, łgał jak dziecko. Patrzałam na niego jak na wariata. Ale wywołał na mojej twarzy lekki uśmiech . Nikt jeszcze nigdy tak nie mówił o mnie, nikomu na mnie nigdy tak nie zależało. To było miłe, mimo że sama tak o sobie nie uważałam:
-Co ty wyprawiasz?-zapytałam już weselej-Nie płacz, nie przeze mnie-przytuliłam go i trzymałam dopóki nie przestał. Nareszcie uspokoił się. Zabawnie wyglądał wysoki, całkiem postawny płaczący w ramionach niskiej brunetki. Przynajmniej wiedziałam że mnie nie okłamywał
-Przepraszam-wyszeptał. Nagle za oknem usłyszałam trzask drzwi samochodu. Nie musiałam nawet patrzeć żeby dowiedzieć się kto zmierza ku nam. Wpadłam w panikę
-Harry, schowaj się Zayn!-mówiłam przez zęby i popychałam go ku szafie
-Nie ma mowy, nie będę się ukrywał przed jakimś fagasem-spierał się tym samym jeszcze bardziej mnie strasząc. Rozbrzmiał dźwięk trzasku drzwi wejściowych i szybkich kroków po schodach. Stanęłam w progu swojego pokoju. Mulat stanął do mnie twarzą,  kiedy tylko zauważył lokatego w tle jego oczy zrobiły się czerwone. Wtedy czekałam tylko na cios. Wzięłam głęboki oddech i czekałam...

czwartek, 6 listopada 2014

Libster Award!

Hejka kochani! Właśnie dostałam nominację do Libster Award. Dziękuję za nią serdecznie :3. Oto odpowiedzi na zadane mi pytania:
1.Twoja/wasza ulubiona piosenka?
2.Jak zaczęła się twoja/wasza przygoda z One Direction?
3.Ulubiona piosenka z UAN,TMH i MM?
4.Jle masz/macie lat?
5.Jak długo jesteście Directioners?
6.Którego z członków zespołu 1D najbardziej lubisz/lubicie?
7.Co sprawiło,że piszesz/piszecie bloga?
8.Ulubiony kolor?
9.Co najbardziej dla ciebie/was liczy się w opowiadniach?
10.Gdzie mieszkasz?
11.Akceptujesz związki Zayn'a,Liam'a i,Lou?

Odpowiedzi: 

1. "Steal my girl"
2. No więc, przyznam że nie od początku kibicuję 1D. Nie wiedziałam kim są i co robią i jak wymawia się nazwę tego zespołu. Zaczęło się od "One way or another" spodobała mi się ta piosenka (myślałam że to ich :) ale okazało się że to zespołu Blondi :> tak wiem głuptas ze mnie) Później nadeszła era "Best song ever"zakochałam się w niej. Tuż po "Story of my life" zostałam DIRECTIONERKĄ (wczoraj obchodziłam rocznicę :>).  Poznałam ich całą historię i zauroczyli mnie. Dzisiaj nie wyobrażam sobie bez nich życia.
3. Hmmm... ciężkie pytanie bo kocham wszystkie utwory ale szczególnie: "More than this", "They don't know about us" i "Alive" 
4. W grudniu 14 **
5. Okrągły roczek :D
6. Hazz i Niall są mi szczególnie bliscy.
7. Kocham blogi innych, sama lubię pisać. Moje "dzieła" już nie mieściły mi się w szufladach i zeszytach. Postanowiłam więc poznać opinię innych na temat mojej twórczości :*
8. Czerwony.
9. Orginalność! :)
10. Niedaleko Słupska, bardzo niedaleko ;>
11. Akceptuję, ale sama wolałabym być jego częścią :* 





Nominuję:

http://jessicaandharry.blogspot.com/
http://true-love-is-always-for-you.blogspot.com/
http://summer-love-fanfiction.blogspot.com/
http://let-me-kiss-you.blogspot.com/
http://one-direction-story-by-my.blogspot.com/
http://causeyouremydream.blogspot.com/
http://why-are-you-doing-this-one-direction.blogspot.com/
http://szukajac-szczeca-nie-zapomnij-o-tym.blogspot.com/2014/11/rozdzia-15.html#comment-form
http://dark-of-harry.blogspot.com/2014/10/26-krew-za-krew.html?showComment=1415298865154#c9089373249600411967
http://escape-fan-fiction.blogspot.com/2014/10/rozdzia-8.html?showComment=1415299110274#c9207675425976790160









Moje pytania:

1. Ulubiona potrawa?
2. Ulubiona płyta 1D?
3. Masz rodzeństwo?
4. Morze czy góry>?
5. Niall czy Harry?
6. Perrie czy Sophia?
7. Harold ze starą fryzurą czy dzisiejsze dilerskie loki?
8. Chłopcy teraz czy 2011?
9. WMYB czy SMG?
10. Który chłopak z 1D jest najprzystojniejszy?
11. Plany na przyszłość?





PRZEPRASZAM! ALE NIE ZNAM INNYCH BLOGÓW WIĘC MUSIAŁAM NOMINOWAĆ NAWET TE Z WIĘKSZĄ LICZBĄ WYŚWIETLEŃ. MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ NIE OBRAZICIE :*

Imagin całe 1D część 10

Kiedy miałam zamiar już ruszyć po schodach zatrzymała mnie:
-Co to do cholery jest?!-niechętnie zwróciłam się do stołu
-Ja, ja...-nie wiedziałam co powiedzieć to było straszne-Ty nie rozumiesz...
***
-Czego nie rozumiem że jesteś tu od kilku dni i jesteś dzi*ką?!-jej słowa były dla mnie ciosem poniżej pasa, przegięła. Naprawdę mnie skrzywdziła. Wybiegłam z tamtego pomieszczenia. Stanęłam przed lustrem, łzy same spływały po moich policzkach. Dobrze wiedziała jak mnie zranić, jak urazić. Dlaczego to powiedziała? Nie ruszałam się przez chwilę. W końcu uświadomiłam sobie jak jest późno. Szybko uczesałam się, umalowałam lekko i ubrałam się. Przeszłam obok Nicki obojętnie, jakby jej nie było. Nie reagowałam na jej przeprosiny i pytania. Zwyczajnie opuściłam tamto mieszkanie. Wsiadłam do pierwszej lepszej taksówki i odjechałam. Znalazłam się na planie. Szybko się odnalazłam w tamtym miejscu. Nagraliśmy kilka scen, zaprzyjaźniłam się z dziewczyną odpowiedzialną za ubiór i makijaż. Tylko ona wydawała się ludzka, taka normalna. Miała na imię Tanisha. Była czarnoskórą, niską brunetką o zniewalających oczach. Uważałam ją za dobrą koleżankę. Tylko ona z ekipy nie oceniała mnie poprzez ten artykuł. Reszta zdążyła już mnie znielubić.Około 17.00 wyszłam z budynku. Nialler stał oparty o swój samochód na parkingu. Przykleiłam sobie na twarz uśmiech i podeszłam do niego. Pocałowałam go namiętnie:
-Hej skarbie. Jak tam?-zapytał. Nie koniecznie chciałam odpowiadać
-Dobrze, całkiem miło się pracuje-spuściłam głowę
-Oboje wiemy że nie o to pytam-złapał mnie za podbródek. Nie umiałam kłamać, ale musiałam
-Już dobrze, jest okej-bardzo ciężko było mi to wydusić
-Napewno?-oczywiście musiał mnie zmusić do powtórzenia tego
-Tak, jest dobrze-wsiadłam do auta. Po chwili zajmował miejsce kierowcy obok. Zauważyłam że ani nie zmierza do mojego mieszkania ani do swojego-Gdzie my jedziemy?-zaciekawiłam się
-Niespodzianka-szczerzył się. TYLKO NIE TO...

środa, 5 listopada 2014

Little Sweet Angel 13

-Szybko się uczysz młoda-pocałował mnie w czoło
-Ej!-skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i tupnęłam nogą, wyglądałam pewnie jak małe dziecko.  Tak po prostu okazywałam złość
-Jesteś urocza-otworzył przede mną drzwi do auta. Świetnie wiedział jak mnie zirytować, wykorzystywał to nie raz. Ale za to go kochałam...
***
-Mało zabawne-warknęłam pod nosem kiedy jeszcze wsiadał. Zawiózł mnie pod mieszkanie i pomógł zanieść pakunki do środka. Później zostawił mnie samą
*Perspektywa Hazz'y
Wróciłem do mieszkania. Właśnie rozbierałem się z okrycia w korytarzu. Byłem szczęśliwy, jak zawsze uśmiechnięty po jej spotkaniu. Moją euforię przerwał Liam:
-Co tak wesoło?-uniosłem kąciki swoich ust-Michell?-pokiwałem twierdząco głową-Właśnie stary, musimy pogadać. Ale nie tu
-Spoko, chodźmy do mnie-zaproponowałem. Ruszyliśmy do mojego pokoju. Rozsiadł się na łóżku a ja zacząłem się przebierać-O co chodzi?-zapytałem
-Chyba wszyscy widzą że pomiędzy tobą a Michi jest chemia. Dlaczego nie powiesz jej co do niej czujesz?-zaskoczył mnie
-Serio?-jakbym olał drugie zdanie jego wypowiedzi
-Hazz... Proszę cię, widać że was do siebie ciągnie. Powiedz jej...
-Liam-przerwałem mu-ja nie jestem pewien-nie skłamałem
-Ale na co?-spuściłem głowę
-Znasz moją przeszłość-spojrzałem mu w oczy-Nie wiem czy jestem gotowy. Nie chcę jej skrzywdzić, zbyt mi na niej zależy-ręce mi opadły
-No właśnie-wstał i poklepał mnie po ramieniu-Przemyśl to-zostawił mnie z tym samego. Rzeczywiście musiałem poukładać sobie wszystko w głowie...
Przepraszam że taki krótki, odwdzięczę się w następnym rozdziale! Przysięgam

IMAGINY Z GIFAMI #2

  TY: Ostatnie słowa przed ścięciem?
Niall:














Niall: (T.I) to idiotka!
Zayn: Zamknij się!











TY: Lou skarbi, wiesz może kto zjadł ostatnią marchewkę?
Louis:














Paul: Chłopaki (T.I)  jest pijana
Chłopcy:












Tobie podoba się Payne, ale Lou się w tobie podkochuje.
TY: Louis jak myślisz Liam' owi będzie się podobała ta  sukienka?
Lou: Ta...
TY: Coś nie tak?
Lou: Jest okej






Harry to twój chłopak.Jesteś w ósmym miesiącu ciąży Rozmawiasz z nim przez Skype. bo jest w trasie. Pokazujesz mu swój zaokrąglony brzuszek
Harry: 


















Wchodzisz do łazienki kiedy Nialler się kąpie
TY: Oj! Przepraszam nie chciałam!
Niall: Nie no spoko. Dołączysz?












Chłopcy: Niall! (T.I) IDZIE!
Nialler: Gdzie?!










TY: Cześć Niall!
Nialler: No hej! 
















Wchodzisz do kuchni
Ty: Hazz miałeś zrobić tylko kolację!
Harry: Aaaa...









TY: Hej chłopcy! Będę robić deser. Galaretka czy ciasteczka?
Harry, Niall: Galaretka!
Louis, Zayn: Ciastka
TY: Okej mamy dwa na dwa. Liam?
Liam: Nie wiem...
Louis: Powiedz ciastka ...












Zostawiasz chłopaków samych z butelką Jack'a Daniels'a na kilka minut. Wracasz po chwili
Chłopcy: 










Jesteś fotografem do znanego magazynu. Robisz chłopakom zdjęcie na okładkę. Oni zamiast pozować, biegają, krzyczą i wygłupiają się
TY: Możecie w końcu się uspokoić?!
Nareszcie przestali wariować. Strzeliłaś kilka normalnych fotek. Musiałaś sprawdzić coś w aparacie, wtedy oni:
Niall: Za co?!











Zayn siedzi w salonie kiedy z waszą pięcioletnią córką wchodzicie w takich samych kreacjach
Zayn: 














TY: Zayn skarbie El jest w ciąży!
Zayn: Ja też! 




Zaczynasz rodzić. Twój mąż Harry jest u Liam'a. Piszesz do niego i Payn'a o tym
Harry: 












Wracasz bardzo późno z pracy. Twój chłopak Lou rozsypał po całym domu płatki róż i pozapalał świecie. Ty masz uczulenie na ten kwiat, ale zapomniałaś poinformować o tym Tomlinson'a 
TY: Co to?
Lou: Emmm? Niespodzianka?
 WYCZERPAŁAM POMYSŁY :* POZDRO DLA MOJEJ KREJZOLKI KTÓRA POMAGAŁA MI Z TYM <3


wtorek, 4 listopada 2014

Whisper my name 9

-Dlaczego nie odbierasz?! Myślałam że coś ci się stało!-przytuliłam mnie i weszła do środka-Dlaczego płaczesz?-zauważyła to dopiero w mojej sypialni
-Cam, ja go kocham...
***
-Co?-była wyraźnie zaskoczona
-Ja go kocham-powtórzyłam i rozpłakałam się jeszcze bardziej
-Kochana, nie płacz-przytuliła mnie
-Ale ty nie rozumiesz, on całował się z inną-posmutniała
-Nawet nie wiesz jak dobrze wiem jak to jest-zaczęła płakać-Kiedyś chłopak którego kochałam wymieniał ślinę z moją kuzynką, dlatego tak przejęłam się tą historią z Niall'em-wyjaśniła. Wtedy obie płakałyśmy, jak w jakiejś słabej telenoweli. Obie byłyśmy cierpiące z miłości. Nie wiedziałam co robić. Rozmawiałam długo z przyjaciółką. Została u mnie na noc. Ona zasnęła ale ja nie. Rano nawet nie byłam niewyspana, byłam zmęczona wszystkim  co ostatnio się działo. Około 10.00 Cam opuściła mnie. Jak zwykle usiadłam na łóżku i patrzałam przez okno. Nie chciało mi się jeść, pić, nie miałam zamiaru nic robić, brak mi było siły na cokolwiek. Nagle za oknem pojawił się Harold. Moje serce zaczęło szybciej bić. Nie wiedziałam czy było to spowodowane pozytywnym  czy negatywnym uczuciem do niego. Wstałam i pobiegłam do drzwi jak idiotka. Przy samych drzwiach zatrzymałam się i czekałam na dzwonek. Kiedy dźwięk rozbrzmiał poprawiłam włosy i odliczyłam do dziesięciu, nie mogłam pozwolić aby myślał że mi zależy. Jakby było mi to obojętne otworzyłam drzwi, gdy spojrzałam mu w oczy wiedziałam dlaczego mój puls przyspieszył. Nie wiedziałam co powiedzieć, ślepo wpatrywałam się w jego zielonki. Nareszcie zebrał  się na jakiekolwiek słowa:
-Nelly-zaczął-mogę wejść?-nic nie odpowiedziałam, uchyliłam tylko lekko drzwi aby mógł przekroczyć próg. Zatrzymał się w korytarzu. Ja minęłam go i ruszyłam po schodach do pokoju. Dołączył do mnie. Zajęłam miejsce na pościeli i przycisnęłam kolana do klatki piersiowej, nadal oglądając obraz za szybą. Usiadł na skraju łoża-Nelly, to nie jest tak jak myślisz-cisza dla jego uszu. Zapewne myślał że będę wydzierać się na niego i wyganiać, ale nie-Ona widziała że idziesz w naszą stronę i specjalnie się do mnie przyssała. Wiem że się nienawidzicie, ja nawet z nią nie rozmawiałem. Przechodziłem tylko obok-zero odpowiedzi-Nie chcę tracić z tobą kontaktu, jesteś niesamowitą dziewczyną. Chcę się z tobą przyjaźnić, pomagać, odciągnąć od tego boksera-nadal nic z mojej strony-Nelly!-zbliżył się i odwrócił mnie do siebie. Kiedy zobaczył mnie zapłakaną, obojętną na wszystko zapytał delikatnie-Dlaczego tak przeze mnie płaczesz?-spojrzałam w dół i zacisnęłam usta. Po chwili jednak postanowiłam to powiedzieć:


-Bo cię kocham.

Imagin całe 1D część 9

-Może wejdziesz?-zapytałam
-Jasne-wpił się w moje wargi. Zdążyłam tylko zamknąć drzwi a już zaraz byliśmy w mojej sypialni. Było niesamowicie. Zasnęłam w jego ramionach, czułam się jak księżniczka. Tą bajkę zepsuła jednak pobudka...
***
-(T.I), (T.I)-szeptała moje zdenerwowana kuzynka. Przerażona przyjęłam  pozycję siedzącą-Kuchnia, teraz-wyszła. Luknęłam na blondyna śpiącego obok, byłam wystraszona. Co miałam jej powiedzieć? Wstałam po cichu i założyłam na siebie bieliznę i jego koszulkę, tylko ona  była na wierzchu. Niepewnie weszłam do umówionego pomieszczenia. Ze spuszczoną głową usiadłam na krześle naprzeciwko niej, czekałam na najgorsze:-Kuzyneczko, nie spodziewałam się czegoś takiego po tobie. Myślałam że jesteś grzeczniutka i porządna ale okazałaś się niegrzeczna-już myślałam że mi odpuści-Rozumiem, może to twoja pierwsza miłość i jesteś zauroczona ale ja wiem jacy są faceci. Poza tym, to gwiazdor nie będzie chciał takiej zwykłej piękności-spojrzałam na nią z oburzeniem-On pożąda ładnych laleczek  z klubów. Chciał zaliczyć i teraz cię zostawi-łzy zebrały się w moich oczach
-Niall nie jest taki! To najsłodszy,  najukochańszy chłopak jakiego spotkałam!  Kocham go całym sercem! To że ty trafiałaś na drani to już nie mój interes! Nie będziesz mi układać życia! Nie znasz go!-wykrzyczałam z całych sił, moje policzki nie przestawały moknąć
-Żebyś się nie zdziwiła! Tylko nie przychodź mi tu później z płaczem!-również podniosła głos
-Nienawidzę cię!-ani ja ani ona nie spodziewałyśmy się takich słów do siebie, jeszcze kilka lat temu obiecałyśmy sobie że nigdy się nie opuścimy a tu takie coś. Wybiegłam zapłakana. Z trzaskiem trafiłam do swojego pokoju. Kompletnie zapomniałam że Nialler nadal tam jest.


Oparłam się o drzwi i zaczęłam cicho łgać. Blondas obudził się i spojrzał w moją stronę. Był przerażony, ubrał się i zajął miejsce obok. Objął mnie, oparłam głowę  na jego ramieniu:
-Co się stało?-zapytał
-Pokłóciłam się z moją kuzynką-otarłam łzy
-Kochanie...-pocałował  mnie w czoło
-Najgorsze jest to że...nieważne-byłam załamana
-Co?-nie chciałam odpowiadać
-Naprawdę nic, zaraz mi przejdzie-chyba skłamałam
-Napewno?-dopytywał
-Tak, tak-wstaliśmy
-Kocham cię-musnął moje usta
-Ja ciebie też-przytuliłam go. Wtedy poczułam że Nicole nie ma racji
-Ja już muszę się zbierać-oznajmił
-Dobrze. Widzimy się po nagrywaniu?-patrzałam jak się pakuje
-Jasne wpadnę pod studio-obdarował mnie małym całusem w policzek. Odprowadziłam go do drzwi. Wiedziałam że Nicki obserwuje wszystko z kuchni więc specjalnie namiętnie pocałowałam go. Kiedy miałam zamiar już ruszyć po schodach zatrzymała mnie:
-Co to do cholery jest?!-niechętnie zwróciłam się do stołu
-Ja, ja...-nie wiedziałam co powiedzieć to było straszne-Ty nie rozumiesz...

poniedziałek, 3 listopada 2014

Prośba! Ważne!

Proszę komentujcie! To motywuje! Poświęcam tej stronie naprawdę wiele czasu, statystyki rosną a nadal komentarzy brak. Bardzo chciałabym poznać waszą opinie, nawet tą negatywną. Wiedziałabym jakie motywy was zadowalają, a co zmienić. Naprawdę pomóżcie, spędzam tu kilka godzin dziennie i czuję się jakbym wstawiała posty dla siebie :( Mam nadzieję że zaangażujecie :) Wierzę w was!
Przepraszam za wykład ale ciocia Jula czasami ma takie momenty :o
JEDNOKIERUNKOWYCH :* KC WAS MOCNO <3

Little Sweet Angel 12

-Grasz?-uniósł brwi
-Nie trzymam ją dla ozdoby-z sarkazmem powiedziałam. Zrobił głupią minę-Gram od małego dziecka-zaczęłam wykonywać mój ulubiony utwór...
***
Pod tytułem "Stay". Ta piosenka była mi bardzo bliska. Skończyłam
-Pięknie-stwierdził
-Dziękuje-zarumieniłam się lekko-Jak ci smakowało?-zapytałam
-Jesteś świetną kucharką-bawił się moimi włosami. Wiedziałam że zostanie w moim życiu na dłużej. Miałam nadzieję że zostanie moim przyjacielem...
*3 miesiące później
Przez ten czas bardzo zbliżyłam się do Harolda. Jego współlokatorzy również złapali ze mną wspólny język. Nialler i Hazz jednak zostali moimi najlepszymi przyjaciółmi.Obaj troszczyli się o mnie, codziennie dzwonili, pisali lub odwiedzali mnie. Miałam wrażenie że z ich strony to coś więcej niż przyjaźń. Ja czułam więź z obojgiem ale szczególnie bliski był mi lokacz. Spędzałam z nim każdą wolną chwilę, kilka razy jeszcze owijał moje nowe rany bandażem, nie opuścił mnie po mimo wielu prób. Był moim aniołem stróżem. Okropnie się czułam z tym  że tak się dla mnie poświęcał, że musiał znosić moje okaleczanie się. Dzięki niemu zaczęłam otwierać się na innych, powoli przestawałam tak przejmować się zagrywkami Rich'a, zrozumiałam że nie warto sięgać po żyletkę, że opłaca się żyć. On motywował mnie do tego, przynajmniej miałam dla kogo trwać. Podziwiałam go że jest w stanie wytrzymać z tak zamkniętą osobą jak ja.
Święta się zbliżały. Postanowiłam wybrać się na zakupy. Chodziłam od sklepu do sklepu szukając czegoś. Byłam zasypana torbami, wręcz uginałam  się pod ich ciężarem. Niespodziewanie pojawił się Harry:
-Cześć Michi!-pocałował mnie w policzek-Daj mi to chucherko ty moje-chciał zabrać wszystko ale oddałam mu tylko część pakunków
-Hej mięśniaku!-przewróciłam oczami
-Co tu robisz?-czasami jego pytania załamywały
-Ciekawe co można robić przed Wigilią w centrum handlowym, hmm...-udawałam że się zastanawiam
-Tak właśnie-zaśmiał się a ja za nim-Gdzie spędzasz Boże Narodzenie?-nie koniecznie chciałam odpowiadać. Wiedziałam co powie
-Sama, moja rodzina nie mogła przyjechać-nieco skłamałam
-O co to to nie!-nie domyśliłabym się że tak zareaguje (sarkazm)-Będziesz z nami!-to był raczej rozkaz, nie prośba
-Hazz,  ja nie chcę się narzucać i tak wiele dla mnie zrobiliście-stanęliśmy przed bagażnikiem jego samochodu i odłożyliśmy do niego zakupy
-Chelly-podszedł do mnie-jesteś dla nas bardzo ważna,  nie pozwolimy ci samotnie spędzić takiego święta-poprawił moje blond włosy tak aby nie zakrywały moich oczu
-Wiem że nie wygram tej wojny, więc niech będzie-tak właśnie, zdążyłam się już przyzwyczaić do tego że jest uparty i zawsze wyjdzie na jego. Nie miałam siły się spierać
-Szybko się uczysz młoda-pocałował mnie w czoło
-Ej!-skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i tupnęłam nogą, wyglądałam pewnie jak małe dziecko.  Tak po prostu okazywałam złość
-Jesteś urocza-otworzył przede mną drzwi do auta. Świetnie wiedział jak mnie zirytować, wykorzystywał to nie raz. Ale za to go kochałam...

niedziela, 2 listopada 2014

Whisper my name 8

-Wiedziałam-podała mi chusteczkę
-Ale co?-nie zrozumiałam
-Zależy ci na nim-stwierdziła
-Wcale nie!-spojrzała na mnie swoim słynnym spojrzeniem
-To dlaczego płaczesz?-i tu mnie zatkało. Jeszcze nie znałam odpowiedzi na to pytanie...
***
Długo pozostałam w ciszy, mówiła coś do mnie ale nie słuchałam. W głowie dudniły mi tylko te słowa: "Zależy ci na nim". Zastanawiałam się. Czy on mi się podoba? Jeżeli nie to dlaczego płaczę? Jeżeli tak to czemu nie zadziałam? Co teraz? Siedziałam i wpatrywałam się w jeden punkt
-Nelly! El!-szarpała mną Cami
-Co?-otrząsnęłam się
-Słuchałaś mnie?-zapytała
-Tak oczywiście. Wiesz co ja już muszę lecieć-wstałam i podeszłam do drzwi-Dasz sobie radę?-spojrzałam na nią. Kiwnęła twierdząco głową i wyszłam-Dzięki do zobaczenia!-krzyknęłam i opuściłam jej posesję. Szłam prosto do mojego domu. Nie miałam ochoty na żadne spotkania. Niestety na zakręcie mojej ulicy czekał na mnie Harry:
-Hej Nell czekałem na ciebie-dorównał mi kroku. Nie odezwałam się-Coś nie tak?-miałam ochotę go rozszarpać. Nienawiść mnie przepełniała, nie miałam pojęcia dlaczego
-Nie oczywiście że nie-stanęłam do niego twarzą-Jednak myliłam się co do ciebie, jesteś zwykłym podrywaczem. Bawisz się takimi jak ja, ale byłam naiwna-znowu ruszyłam szybkim krokiem w kierunku mojego domu. Nadal  podążał za mną
-Po pierwsze to ona się na mnie rzuciła, po drugie nie deklarowałem się jeszcze i po trzecie. Czy ty jesteś zazdrosna?-ostatnie słowa wypowiadał z niemałym  rozbawieniem ale mi do śmiechu nie było. Mimo tego że miał rację nie miałam zamiaru przyznawać  się do błędu
-Nie! Nie jestem zazdrosna! Jesteśmy tylko przyjaciółmi, przepraszam!-trzasnęłam drzwiami wejściowymi. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Pobiegłam  do swojego pokoju i usiadłam na ziemi pod ścianą. Nie wiedziałam co czuję, czego chcę, co mam zrobić. Byłam załamana, tyle wiedziałam. Tak bardzo chciałam złapać za swoją ukochaną żyletkę, zamaskować ból psychiczny fizycznym. Jednak wiedziałam że nic nie jest w stanie mi pomóc. Nie miałam przy sobie nikogo, nie miałam komu się zwierzyć, w sumie nawet tego nie potrzebowałam. Miałam czas na przemyślenie swojego życia. Długo spierałam się z sercem i  rozumem. Około dwudziestej drugiej oświeciło mnie. Jakby w tej samej sekundzie zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie sprawdzałam nawet kto to,  okazało się że to zdyszana Cami. Wypuściła powietrze z płuc i złapała się za głowę
-Dlaczego nie odbierasz?! Myślałam że coś ci się stało!-przytuliłam mnie i weszła do środka-Dlaczego płaczesz?-zauważyła to dopiero w mojej sypialni
-Cam, ja go kocham...

Imagin całe 1D część 8

-Co?-złapałam się za głowę-Dziękuję-wskoczyłam mu na ręce. Po chwili niesamowitej euforii spojrzałam mu głęboko w oczy i...
***
Delikatnie musnęłam jego usta.Oboje byliśmy zaskoczeni. Stanęłam na chodniku i zaczęłam oglądać swoje buty. On podrapał się za głową i powiedział:
-Wow... Czy to znaczy że my teraz...Nieważne, wsiadaj pojedziemy gdzieś-otworzył mi drzwi od samochodu. Bez słowa wsiadłam. W niezręcznej ciszy pokonaliśmy drogę. Zatrzymaliśmy się  w jakimś lasku niedaleko Londynu
-Co my tu robimy?-zapytałam  podczas wysiadania
-Tylko w takich miejscach nie musimy przejmować się fotografami-wyjaśnił. Podszedł do mnie i objął ramieniem. Wspólnie kroczyliśmy ku jakiejś polanie. Usiedliśmy na trawie wpatrując się w niebo
-Nie mogę w to uwierzyć-przymknęłam oczy
-Ja też-zwróciłam na niego wzrok
-Nie rozumiem-stwierdziłam
-(T.I) nie mogę uwierzyć że spotkałem kogoś tak niesamowitego jak ty-zbliżył swoją twarz do mojej-Kocham cię-wyszeptał i pocałował  mnie
-A ja ciebie-pogłębiłam pocałunek
-Oficjalnie jesteśmy parą?-kiedy skończyliśmy odezwał się
-Tak-rzekłam. Długo siedzieliśmy tam i rozmawialiśmy, momentami zdarzały się całusy i przytulasy. Około 16 zgłodniał. Pojechaliśmy do jakiejś restauracji i spożyliśmy posiłek. Następnie trochę pospacerowaliśmy. O godzinie 22.00 stanęliśmy przed drzwiami mojego mieszkania. Oparłam się o drzwi i przygryzłam wargę:
-Może wejdziesz?-zapytałam
-Jasne-wpił się w moje wargi. Zdążyłam tylko zamknąć drzwi a już zaraz byliśmy w mojej sypialni. Było niesamowicie. Zasnęłam w jego ramionach, czułam się jak księżniczka. Tą bajkę zepsuła jednak pobudka...

sobota, 1 listopada 2014

50-tka! Imagin (a bit sad)

Dzisiaj wstawiam pięćdziesiąty post na tym blogu <3 bardzo się cieszę. Dopiero co zakładałam tą stronę ^^ a już tyle postów. Mam  nadzieję że się rozkręcimy i będziemy ciągnąć to jak najdłużej :) Ten imagin będzie być może trochę smutny ale nabrała mnie właśnie taka wena więc... Kocham was, buziaczki :* Do tego opowiadania proponuję włączyć sobie ten utwór 
***
-Dziadku! Dziaku! Opowiedzcie to jeszcze raz!-krzyczeli moi dwaj wnukowie. Wskoczyli mi na kolana i nadstawili uszu
-Dobrze, dobrze. A więc było tak:
To wszystko zaczęło się 23 lipca 2010 roku. Z wujkiem Louis'em, Liam'em, Niall'em i Harry'm zostaliśmy połączeni w boysband  w niejakim programie XFactor. Od razu się zgraliśmy, byliśmy dla siebie stworzeni, świetnie się razem bawiliśmy podczas nagrywania show. Niestety nasz czas dobiegł końca przed samym finałem. Byliśmy bardzo smutni, ale niepotrzebnie. Miliony fanów na całym świecie zadbało o naszą karierę. Pomimo naszej porażki dostaliśmy kontrakt  wytwórni Pana Simon'a. Nagraliśmy nasz pierwszy utwór "What makes you beautiful". Świat oszalał na jego punkcie.  przeciągu kilku tygodni znaleźliśmy się na pierwszych miejscach światowych list przebojów.Byliśmy pełni zapału i chęci. Udało nam się nagraliśmy płytę i wyruszyliśmy w trasę. Było niesamowicie, nigdy nie zapomnę tej pierwszej. Zdobyliśmy sławę. Z każdym rokiem wydawaliśmy to nową płytę, nagrywaliśmy teledyski, udzielaliśmy wywiadów, rozdawaliśmy autografy, byliśmy w drodze. To było coś niesamowitego. Mieliśmy coraz więcej wielbicieli. Nie mogłem wyśnić sobie coś lepszego. To nieziemskie doświadczenie umożliwiło mi poznanie babci, nawiasem mówiąc. Wszystko szło po naszej myśli. Dwadzieścia lat temu, kiedy miałem te cudowne trzydzieści lat, musieliśmy zakończyć karierę. Nasz czas naprawdę dobiegł końca. Spakowaliśmy wspólne wspomnienia do waliz i wróciliśmy do zwykłego życia. Rozejściem się wywołaliśmy niemałą rewolucję, która z biegiem czasu minęła. Nie mieliśmy wyboru. Chociaż było nam niewiarygodnie ciężko wiedzieliśmy że w sercach naszych fanów będziemy zawsze i nigdy nie zapomną tych lat spędzonych wspólnie. Musieliśmy zająć się rodziną, domem, nieznanym. Mogliśmy wyjść bez obawy że rzuci się na nas tłum. Mimo że uczucie ucisku nie jest przyjemne to naprawdę nam tego brakowało. Najbardziej jednak tęskno nam było do siebie nawzajem. Kiedy przez kilkanaście lat prawie że bez przerwy mieszkaliśmy ze sobą zżyliśmy się, więc ciężko było się rozstać. Z czasem pogodziliśmy się że już fizycznie nie jesteśmy ONE DIRECTION  ale tu, w sercu zawsze nim będziemy. Czasami nadal słyszę te piski za oknem, to nie do zapomnienia.-zawsze kiedy opowiadałem tą historię łza kręciła mi się w oku. Tyle lat minęło a ja nadal czułem się jakby to było wczoraj. Jeszcze tak niedawno śpiewałem na scenie "Let me love you" i szalałem na koncertach, a tu siedzę ze swoimi wnukami w swoim małym domku obok żony. Niesamowite. Uwielbiam patrzeć jak dorastają moje dzieci, później wnuki, coś niewyobrażalnego. Jestem ogromnie szczęśliwy że mogłem doświadczyć w życiu tylu cudownych chwil. Moje życie to jeden kierunek do którego mam zamiar zmierzać...

***
Hej! Hej! Hej! Płaczę ale jestem całkiem zadowolona, chyba tak miało być. Nie mogę uwierzyć że nasi chłopcy są już tacy duzi <3 za szybko dorastają :')

TAK SIĘ TO ZACZĘŁO:

 TAK JEST TERAZ:








JEDNO PYTANIE: JAK?
ANYWAY, WIECIE NA CO  MAM OCHOTĘ?:
 TAKI MAŁY ŻARCIK NA ZMIANĘ KLIMATU <3


Little Sweet Angel 11

Wróciłem do salonu. Nie wiedziałem gdzie miałbym spać. Więc zwyczajnie położyłem się na sofę i zasnąłem.
***
*Perspektywa Michell
Obudziłam się w swoim łóżku, co było dziwne. Byłam wykończona, zmarnowana. Humor w dalszym ciągu mi nie dopisywał. Podniosłam się do pozycji siedzącej, rozejrzałam się po pokoju i westchnęłam głośno. "Jednak to nie był tylko koszmar"-pomyślałam. Zwlekłam się spod kołdry. Weszłam do łazienki, spojrzałam w lustro. Chciało mi się płakać, wyglądałam okropnie. Na mojej twarzy widniały liczne siniaki, rozcięta warga i  na brzuchu bandaże. Musiałam żyć dalej. Nie mogłam się załamać, w końcu to nie był pierwszy raz kiedy oberwałam. Wzięłam prysznic, uczesałam włosy w kok, nałożyłam na siebie puder aby zamaskować sińce i ubrałam się. Jeszcze raz niechętnie obejrzałam swoje odbicie i zeszłam na dół. Myślałam że lokaty domyślił się że mam pokoje gościnne, ale jednak pomyliłam się. Spał na kanapie skulony  kłębek. Był tak wysoki że nie mieścił się. Wiedziałam że ból pleców go nie ominie. Zaśmiałam się pod nosem i postanowiłam, chociaż trochę, wynagrodzić mu wszystko dobrym posiłkiem. Zrobiłam naleśniki z czekoladą i truskawkami. Postawiłam danie na stole i postanowiłam obudzić śpiocha. Na celu miałam radosne przywitanie, pomimo mojego przybicia. Skradałam się pomału do niego. Uklękłam przed jego twarzą i już miałam zamiar krzyknąć "Dzień dobry!" kiedy niespodziewanie złapał mnie za ręce i położył mnie na sobie śmiejąc się donośnie
-Witam królewnę-tak uroczo się uśmiechał, starałam się podzielić jego euforię
-Cześć królewiczu.-przytuliłam się-Wiesz że mogłeś położyć się w gościnnym?-wypuścił powietrze z płuc
-Teraz już tak-tym razem naprawdę rozbawił mnie swoim zrezygnowanym tonem
-Dziękuje-szepnęłam
-Dla ciebie wszystko-wiedziałam że to mój szczery i najlepszy przyjaciel
-Zrobiłam śniadanko-usiadłam na nim, chyba nie tak jak powinna przyjaciółka ale cóż. Dopiero po chwili zorientowałam się na jakiej części jego ciała się znajduję. Skrępowana wręcz zeskoczyłam z niego i stanęłam na prostych nogach
-Ej!-udawał obrazę ale jego dołeczki nadal były widoczne-Nie martw się możesz powtarzać to częściej-miał cwańsko się szczerzył
-Haha-wypowiedziała i rzuciłam w niego poduszką-Chodź już lepiej-ruszyłam do kuchni a on za mną. Na widok posiłku oblizał usta
-Mmmymm...Jakie pyszności-usiadł na krześle i złapał za widelec
-Smacznego-nalałam sobie wody
-Ty nie jesz?-zapytał
-Ja jadłam wcześniej-skłamałam. Szybko pochłonął kilka naleśników. Byłam zaskoczona jego możliwościami. Kiedy on zajadał się ja poszłam do salonu i wzięłam do rąk gitarę. Postanowiłam trochę pograć. Dołączył do mnie zielonooki
-Grasz?-uniósł brwi
-Nie trzymam ją dla ozdoby-z sarkazmem powiedziałam. Zrobił głupią minę-Gram od małego dziecka-zaczęłam wykonywać mój ulubiony utwór...

Whisper my name 7

NO I MAMY LISTOPAD, CZAS SZYBKO LECI ;) MIŁEGO DNIA 
***
Zauważyłam zmierzającego ku mnie, również ruszyłam ku niemu. W szkole nie byłam ta smutną sobą, starałam się udawać że moje życie jest idealne. Nieco zaskoczył mnie swoim przywitaniem...
***
-Hej Nelly-pocałował mnie w policzek
-Cześć Harry-uśmiechnęłam trochę na siłę-Nie możesz całować mnie przy ludziach, Zayn się dowie-szepnęłam na co się zaśmiał
-Ale my nie jesteśmy parą tylko przyjaciółmi-nie wiedziałam dlaczego, ale poczułam się jakbym właśnie dostała kosza
-Tak, ale on wszystko wyolbrzymia. Za głupi jogurt zostałam skopana-niechcący się wydałam. On nie wiedział za co dostałam. Tak zwyczajnie mu to powiedziałam, idiotka ze mnie
-Co?-widziałam jego zdenerwowanie
-Nic, to nie ważne-machnęłam ręką
-Dlaczego mi nie powiedziałaś że to moja wina?-spuściłam wzrok
-Bo to moja wina, niepotrzebnie tak się obnażałam w jego ulubionym miejscu. To naprawdę nie z twojego powodu-kłamałam, kłamałam jak z nut-Możemy już o tym nie mówić?-weszłam do szkoły a on za mną. Znaleźliśmy się w klasie. Dzień mijał szybko. Całe sześć godzin mijałam się z loczkiem, zniknął mi z oczu. Camila podobnie. Było już po lekcjach, poszłam do swojej szafki. Niestety musiałam przemierzyć cały korytarz. Otworzyłam ją i włożyłam książki, zamknęłam metalowe drzwiczki. Spostrzegłam znienawidzoną przeze mnie Taylor całującą się z Haroldem. Zabolało mnie to. Uciekłam stamtąd jak najszybciej. Nagle zadzwonił mój telefon, odebrałam:
-Halo?-mój głos drżał
-Elly, proszę-moja przyjaciółka płakała. Nie dałam nawet jej skończyć
-Będę za pięć minut-rozłączyłam się. Byłyśmy aż tak zgrane? Zawsze tak było, kiedy coś się waliło to nam obu, gdy się cieszyłyśmy też obie. Byłyśmy dla siebie stworzone, szkoda tylko że nie  mogłam być tak szczęśliwie zakochana jak ona. Miałam jednak przeczucie że chodzi o Niall'a. Szybko weszłam do jej domu. Nie musiałam już tam pukać, doskonale wiedziałam że jej rodzice pracują do późna i nie muszę się obawiać niepotrzebnych akcji. Wbiegłam na górę i wparowałam do jej pokoju. Siedziała na swoim  łóżku i łgała cicho
-Kochanie co się stało?-od razu do niej dołączyłam, położyła się na moich kolanach
-Nialler chyba mnie zdradza.-nie mogła się uspokoić
-Skarbie na sto procent jest ci wierny, to dobry chłopak. Nie przejmuj się. Może najpierw z nim porozmawiaj?-otarła łzy i zajęła pozycję siedzącą
-Masz rację nie mówmy o mnie-zaskoczyła mnie-Opowiedz jak z Harry'm-tym razem łzy zebrały się w moich oczach-O co chodzi?-zapytała troskliwie
-Widziałam jak wymienia ślinę z Taylor-moje poliki lekko zwilżały
-Wiedziałam-podała mi chusteczkę
-Ale co?-nie zrozumiałam
-Zależy ci na nim-stwierdziła
-Wcale nie!-spojrzała na mnie swoim słynnym spojrzeniem
-To dlaczego płaczesz?-i tu mnie zatkało. Jeszcze nie znałam odpowiedzi na to pytanie...
-Q