sobota, 8 listopada 2014

Imagin Zayn

Jedno jego spojrzenie przyprawia mnie o przyjemne dreszcze. Kocham go. Nie opuszczę nigdy. Jest ideałem. Jesteśmy ze sobą od pięciu lat, długo. Ponoć tworzymy uroczą parę, ja-drobniutka blondynka o niebieskich oczach i on-wysoki mulat. Każdego dnia budzimy się obok siebie, wspólnie jemy śniadanie i oglądamy  nasz wspólny serial.
 Dzisiaj rano nie było go obok. Wstałam i ruszyłam do kuchni. Na stole znajdowała się kartka od mojego ukochanego: "Wszystkiego najlepszego! Przygotowałem coś specjalnego na twoje dwudzieste piąte urodziny! Kocham cię . W kopercie jest mała mapka, idź do miejsca które jest zaznaczone czerwonym krzyżykiem. Znajdziesz tam kolejną wskazówkę. Później powtórzy się to kilka razy, aż dojdziesz do celu. Kocham cię, sto lat!
                                                                                             Zayn"
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Chciałam wybrać jakąś kreację ale on zrobił już to za mnie. Na łóżku leżał zestaw którego wcześniej nie zauważyłam. On świetnie znał mój gust. Uwielbiałam sukienki, a do tego trampki. Z każdą chwilą kochałam go coraz mocniej. Wzięłam prysznic, ubrałam się i rozpuściłam włosy. Złapałam za papierek i wyjęłam mapę. Prowadziła do mojego ulubionego miejsca w Londynie. Tam poznałam Zayn'a. Stanęłam przed Big Ben'em i rozglądałam się. Na ławce na której siedziałam kiedy zajął miejsce obok mnie była czerwona róża z doklejoną karteczką. Miałam udać się do restauracji gdzie zabrał mnie na pierwszą randkę, to było urocze. Nie sądziłam że może być aż tak romantyczny. Kelner wręczył mi na tacy kolejna kopertę "Tak wysoko, za wysoko! Gdzie to może być?''  Zagatka ta nie sprawiła mi trudności. Raz w walentynki Malik zabrał mnie na szczyt wieżowca. Bałam się, on oczywiście musiał mnie zacytować "Tak wysoko, za wysoko". Nawet sobie wytatuował to sobie, wariat. Ale to były nasze pierwsze wspólne walentynki. Poszłam więc do tamtego miejsca. Na dachu stało radio, leciała nasza piosenka "Just the way you are".  Jakbym przeżywała nasz związek od nowa. Uwielbiałam kiedy śpiewał mi ją co rano i co wieczór. Sama zatańczyłam w rytm utworu i podeszłam do urządzenia: "To boli skarbie", kolejny cytat tym razem jego. Byłam taka szczęśliwa, nie wiem czym zasłużyłam sobie na takiego chłopaka. Pomgnęłam do do salonu tatuażu w którym zrobili mi pierwsza dziarę. Mój dobry znajomy wręczył mi kartkę w kształcie serca:Tak miło jest leżeć tu w naszym łóżku, obok ciebie". To była najpiękniejsza rzecz jaką zrobiono dla mnie. Wiedziałam że mam wrócić do domu. Powoli się już ściemniało, a ja bardzo bałam się tej pory. Tęskniłam za moim ukochanym pomimo że nie widziałam go tylko kilka godzin. .Trafiłam do naszego mieszkania. W korytarzu były rozsypane płatki białych róż prowadzące mnie do salonu, rzędy świec oświetlały mi drogę. W salonie przywitał mnie mój chłopak"
-Witaj kochanie-wspięłam się na palcach aby spotkać jego usta
-Jesteś kochany-stwierdziłam
-Wszystkiego najlepszego-zakręcił nami.
Tańczyliśmy cały wieczór pomimo naszych nieumiejętności. Kochałam go, nie wyobrażałam sobie bez niego życia. Tego nie da się opisać. Trafił mi się książe z bajki, a więc będziemy żyć długo i szczęśliwie...

Przepraszam  że taka słodzizna ale miałam taki napływ weny :* JEDNOKIERUNKOWI :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz