-Wiedziałam-podała mi chusteczkę-Ale co?-nie zrozumiałam
-Zależy ci na nim-stwierdziła
-Wcale nie!-spojrzała na mnie swoim słynnym spojrzeniem
-To dlaczego płaczesz?-i tu mnie zatkało. Jeszcze nie znałam odpowiedzi na to pytanie...
***
Długo pozostałam w ciszy, mówiła coś do mnie ale nie słuchałam. W głowie dudniły mi tylko te słowa: "Zależy ci na nim". Zastanawiałam się. Czy on mi się podoba? Jeżeli nie to dlaczego płaczę? Jeżeli tak to czemu nie zadziałam? Co teraz? Siedziałam i wpatrywałam się w jeden punkt
-Nelly! El!-szarpała mną Cami
-Co?-otrząsnęłam się
-Słuchałaś mnie?-zapytała
-Tak oczywiście. Wiesz co ja już muszę lecieć-wstałam i podeszłam do drzwi-Dasz sobie radę?-spojrzałam na nią. Kiwnęła twierdząco głową i wyszłam-Dzięki do zobaczenia!-krzyknęłam i opuściłam jej posesję. Szłam prosto do mojego domu. Nie miałam ochoty na żadne spotkania. Niestety na zakręcie mojej ulicy czekał na mnie Harry:
-Hej Nell czekałem na ciebie-dorównał mi kroku. Nie odezwałam się-Coś nie tak?-miałam ochotę go rozszarpać. Nienawiść mnie przepełniała, nie miałam pojęcia dlaczego
-Nie oczywiście że nie-stanęłam do niego twarzą-Jednak myliłam się co do ciebie, jesteś zwykłym podrywaczem. Bawisz się takimi jak ja, ale byłam naiwna-znowu ruszyłam szybkim krokiem w kierunku mojego domu. Nadal podążał za mną
-Po pierwsze to ona się na mnie rzuciła, po drugie nie deklarowałem się jeszcze i po trzecie. Czy ty jesteś zazdrosna?-ostatnie słowa wypowiadał z niemałym rozbawieniem ale mi do śmiechu nie było. Mimo tego że miał rację nie miałam zamiaru przyznawać się do błędu
-Nie! Nie jestem zazdrosna! Jesteśmy tylko przyjaciółmi, przepraszam!-trzasnęłam drzwiami wejściowymi. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Pobiegłam do swojego pokoju i usiadłam na ziemi pod ścianą. Nie wiedziałam co czuję, czego chcę, co mam zrobić. Byłam załamana, tyle wiedziałam. Tak bardzo chciałam złapać za swoją ukochaną żyletkę, zamaskować ból psychiczny fizycznym. Jednak wiedziałam że nic nie jest w stanie mi pomóc. Nie miałam przy sobie nikogo, nie miałam komu się zwierzyć, w sumie nawet tego nie potrzebowałam. Miałam czas na przemyślenie swojego życia. Długo spierałam się z sercem i rozumem. Około dwudziestej drugiej oświeciło mnie. Jakby w tej samej sekundzie zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie sprawdzałam nawet kto to, okazało się że to zdyszana Cami. Wypuściła powietrze z płuc i złapała się za głowę-Dlaczego nie odbierasz?! Myślałam że coś ci się stało!-przytuliłam mnie i weszła do środka-Dlaczego płaczesz?-zauważyła to dopiero w mojej sypialni
-Cam, ja go kocham...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz