-Dlaczego tak przeze mnie płaczesz?-spojrzałam w dół i zacisnęłam usta. Po chwili jednak postanowiłam to powiedzieć-Bo cię kocham.
***
Jego mina nie wyrażała zaskoczenia, zszokowania. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech, na moment zamarłam. Zbliżył się do mnie i już miał mnie pocałować kiedy odwróciłam głowę-Ale ty całowałeś inną-dokończyłam to co chciałam wcześniej powiedzieć. Tak, dokładnie. Co z tego że coś do niego czuję jeżeli jemu podoba się ktoś inny i ma być ze mną na siłę. Nie chciałam cierpieć:
-Ale to nie byłem ja-tłumaczył się
-Ale ja już mam chłopaka-wiedziałam że trudno było to zrozumieć, ale sama jeszcze nie wiedziałam nic. Spojrzał w dół
-Nelly, kocham cię-zatkało mnie, ale nie miałam zamiaru tego okazywać. Chwilę zatrzymałam swój wzrok na nim ale po chwili znów spoczął on na widokiem za oknem
-Mimo to, nie zmuszaj się do mnie-łzy przepełniały moje oczy-Nie chcę żebyś przeze mnie cierpiał. Na świecie jest wiele ideałów, ja do nich nie należę. Ty tak, więc znajdziesz kogoś wartego zachodu-moje słowa mnie raniły. Mówiłam jednak z serca, prawdziwie. Nie wiem jak, nie wiem kiedy, złapał mnie za podbródek i wyznał bez zająknięcia:
-Ale ty jesteś ponad ideał, jesteś niesamowita. Kocham cię i nie chcę nikogo innego. Nie umiałbym darzyć kogoś tak silnym uczuciem jak ciebie. Nawet nie wiesz jak bardzo cierpię widząc jak ten idiota tak cię krzywdzi. Jak boli każdy twój siniak, rana, blizna. Nie zdajesz sobie sprawy jak wiele dla mnie znaczysz-płakał, łgał jak dziecko. Patrzałam na niego jak na wariata. Ale wywołał na mojej twarzy lekki uśmiech . Nikt jeszcze nigdy tak nie mówił o mnie, nikomu na mnie nigdy tak nie zależało. To było miłe, mimo że sama tak o sobie nie uważałam:-Co ty wyprawiasz?-zapytałam już weselej-Nie płacz, nie przeze mnie-przytuliłam go i trzymałam dopóki nie przestał. Nareszcie uspokoił się. Zabawnie wyglądał wysoki, całkiem postawny płaczący w ramionach niskiej brunetki. Przynajmniej wiedziałam że mnie nie okłamywał
-Przepraszam-wyszeptał. Nagle za oknem usłyszałam trzask drzwi samochodu. Nie musiałam nawet patrzeć żeby dowiedzieć się kto zmierza ku nam. Wpadłam w panikę
-Harry, schowaj się Zayn!-mówiłam przez zęby i popychałam go ku szafie
-Nie ma mowy, nie będę się ukrywał przed jakimś fagasem-spierał się tym samym jeszcze bardziej mnie strasząc. Rozbrzmiał dźwięk trzasku drzwi wejściowych i szybkich kroków po schodach. Stanęłam w progu swojego pokoju. Mulat stanął do mnie twarzą, kiedy tylko zauważył lokatego w tle jego oczy zrobiły się czerwone. Wtedy czekałam tylko na cios. Wzięłam głęboki oddech i czekałam...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz