sobota, 8 listopada 2014

I swear, I hate you 1

Jak zwykle wstałam z samego rana. Ubrałam się i umalowałam. Rozpuściłam włosy. Wyjątkowo niechętnie zeszłam na dół. Stanęłam w progu kuchni i nie musiałam długo czekać:
-Gdzieś ty była w nocy?! Pewnie znowu z tym swoim Liasiem się szwendałaś!-krzyczała moja matka. Zacisnęłam pięści
-Tak właśnie, byłam w kinie.-jak najspokojniej starałam się powiedzieć
-Już to widzę jak tak po prostu siedzisz sobie z nim w kinie! Na sto procent byłaś u niego i...!-myślałam że się przesłyszałam
-Jesteś nienormalna!-już krzyczałam-Jak możesz tak mówić to własnego dziecka?!-nie miałam już siły, rozpłakałam się i wybiegłam. Złapałam za swoją torbę i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Zapłakana wyszłam z domu nie mówiąc nic nawet matce. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, nie miałam pomysłu. Liam wyjechał w interesach. Nie mam ojca ani żadnej bliższej rodziny. Tylko jedno przychodziło mi do głowy. Zapukałam do drzwi mojego najlepszego przyjaciela
-Znowu mama?-gdy tylko mnie ujrzał wiedział co się stało, w końcu to nie był pierwszy raz. Kiwnęłam głową na tak. Wpuścił mnie i mocno przytulił. Łgałam jak małe dziecko-Ciii...Mała wszystko będzie dobrze-uspokajał mnie. Usiedliśmy blisko siebie na sofie
-Lou, przepraszam-nareszcie złapałam oddech-Ja  nie powinnam przychodzić do ciebie za każdym razem kiedy pokłócę się z nią-pocałował mnie w czoło
-Nawet nie żartuj tak-masował moje ramię
-Wiesz co, tylko ty i Liaś mnie nie ranicie. Wszyscy pozostali się nade mną znęcają. Kocham was-wtuliłam się w niego. Był dla mnie jak brat. Znałam go odkąd został połączony z Payn'em w zespół. Od razu się zaprzyjaźniliśmy
-Taaak...-nerwowo westchnął. To nigdy nie wróżyło nic dobrego
-Co to za "taaak"?-podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam mu w oczy
-Nie nic-spuścił wzrok
-Louis-rzekłam tym podejrzliwym tonem
-Alice-jak zwykle próbował przeobrazić to w żart ale mi do śmiechu nie było. Widziałam że coś jest nie tak. Zabijałam go spojrzeniem. Wiedziałam że i tak zaraz pęknie, więc nie próbowałam naciskać
-Okej, niech ci będzie-słyszałam jak wypuszcza powietrze z płuc
-Nie to że coś, ale dlaczego przyszłaś do mnie a nie do Liam'a?-po chwili ciszy odezwał się
-Przecież on jest w pracy-Tommo wyraźnie się zestresował
-Ymm...Tak zapomniałem-ślepy zauważyłby że coś kręci
-Powiesz mi o co chodzi?-znowu byłam z nim twarzą w twarz
-Ja...ym...nie-jąkał się. Coś mi mówiło że to  się źle dla mnie skończy...





***
 Hej! Skończyłam jedno opowiadanie to zaczynam następne ;) Mam nadzieję że się spodoba :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz