sobota, 1 listopada 2014

50-tka! Imagin (a bit sad)

Dzisiaj wstawiam pięćdziesiąty post na tym blogu <3 bardzo się cieszę. Dopiero co zakładałam tą stronę ^^ a już tyle postów. Mam  nadzieję że się rozkręcimy i będziemy ciągnąć to jak najdłużej :) Ten imagin będzie być może trochę smutny ale nabrała mnie właśnie taka wena więc... Kocham was, buziaczki :* Do tego opowiadania proponuję włączyć sobie ten utwór 
***
-Dziadku! Dziaku! Opowiedzcie to jeszcze raz!-krzyczeli moi dwaj wnukowie. Wskoczyli mi na kolana i nadstawili uszu
-Dobrze, dobrze. A więc było tak:
To wszystko zaczęło się 23 lipca 2010 roku. Z wujkiem Louis'em, Liam'em, Niall'em i Harry'm zostaliśmy połączeni w boysband  w niejakim programie XFactor. Od razu się zgraliśmy, byliśmy dla siebie stworzeni, świetnie się razem bawiliśmy podczas nagrywania show. Niestety nasz czas dobiegł końca przed samym finałem. Byliśmy bardzo smutni, ale niepotrzebnie. Miliony fanów na całym świecie zadbało o naszą karierę. Pomimo naszej porażki dostaliśmy kontrakt  wytwórni Pana Simon'a. Nagraliśmy nasz pierwszy utwór "What makes you beautiful". Świat oszalał na jego punkcie.  przeciągu kilku tygodni znaleźliśmy się na pierwszych miejscach światowych list przebojów.Byliśmy pełni zapału i chęci. Udało nam się nagraliśmy płytę i wyruszyliśmy w trasę. Było niesamowicie, nigdy nie zapomnę tej pierwszej. Zdobyliśmy sławę. Z każdym rokiem wydawaliśmy to nową płytę, nagrywaliśmy teledyski, udzielaliśmy wywiadów, rozdawaliśmy autografy, byliśmy w drodze. To było coś niesamowitego. Mieliśmy coraz więcej wielbicieli. Nie mogłem wyśnić sobie coś lepszego. To nieziemskie doświadczenie umożliwiło mi poznanie babci, nawiasem mówiąc. Wszystko szło po naszej myśli. Dwadzieścia lat temu, kiedy miałem te cudowne trzydzieści lat, musieliśmy zakończyć karierę. Nasz czas naprawdę dobiegł końca. Spakowaliśmy wspólne wspomnienia do waliz i wróciliśmy do zwykłego życia. Rozejściem się wywołaliśmy niemałą rewolucję, która z biegiem czasu minęła. Nie mieliśmy wyboru. Chociaż było nam niewiarygodnie ciężko wiedzieliśmy że w sercach naszych fanów będziemy zawsze i nigdy nie zapomną tych lat spędzonych wspólnie. Musieliśmy zająć się rodziną, domem, nieznanym. Mogliśmy wyjść bez obawy że rzuci się na nas tłum. Mimo że uczucie ucisku nie jest przyjemne to naprawdę nam tego brakowało. Najbardziej jednak tęskno nam było do siebie nawzajem. Kiedy przez kilkanaście lat prawie że bez przerwy mieszkaliśmy ze sobą zżyliśmy się, więc ciężko było się rozstać. Z czasem pogodziliśmy się że już fizycznie nie jesteśmy ONE DIRECTION  ale tu, w sercu zawsze nim będziemy. Czasami nadal słyszę te piski za oknem, to nie do zapomnienia.-zawsze kiedy opowiadałem tą historię łza kręciła mi się w oku. Tyle lat minęło a ja nadal czułem się jakby to było wczoraj. Jeszcze tak niedawno śpiewałem na scenie "Let me love you" i szalałem na koncertach, a tu siedzę ze swoimi wnukami w swoim małym domku obok żony. Niesamowite. Uwielbiam patrzeć jak dorastają moje dzieci, później wnuki, coś niewyobrażalnego. Jestem ogromnie szczęśliwy że mogłem doświadczyć w życiu tylu cudownych chwil. Moje życie to jeden kierunek do którego mam zamiar zmierzać...

***
Hej! Hej! Hej! Płaczę ale jestem całkiem zadowolona, chyba tak miało być. Nie mogę uwierzyć że nasi chłopcy są już tacy duzi <3 za szybko dorastają :')

TAK SIĘ TO ZACZĘŁO:

 TAK JEST TERAZ:








JEDNO PYTANIE: JAK?
ANYWAY, WIECIE NA CO  MAM OCHOTĘ?:
 TAKI MAŁY ŻARCIK NA ZMIANĘ KLIMATU <3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz