***
Nagle usłyszałam krzyk z wody. Natychmiast stanęłam do pionu i spojrzałam w tamtym kierunku. Spostrzegłam małą dziewczynkę, którą zalewały fale. Nikt prócz mnie najwyraźniej jej nie słyszał. Bez wahania zrzuciłam z siebie naszyjniki i sweter, wszystko łącznie z butami rzuciłam na piasek i pędem ruszyłam do Oceanu. Wtem jakby wszyscy plażowicze się obudzili i nagle zauważyli to co się dzieje. Jak najszybciej podpłynęłam do blondyneczki, co nie było łatwe z uwagi na odległość jaka nas dzieliła. Byłam wyjątkowo wyczerpana trasą. Bardzo ciężko było przebyć około czterdzieści metrów pomiędzy trzymetrowymi falami z trzydziestokilogramowym dzieckiem na rękach. Do tego nie dosięgałam dna i także łykałam H2O. Nareszcie udało mi się wyciągnąć dziewczynkę. Natychmiast odebrała ją ode mnie podobna do małej kobieta. Dziękowała mi, mówiła coś itd., ale byłam tak zmęczona, że niewiele pamiętam. Jakimś cudem doczłapałam do małej górki i usiadłam pod palmą. Oczywiście już ktoś zwinął mi nakrycie, które wcześniej zostawiłam, więc nie miałam czym się owinąć. Pogoda jakby się zepsuła. Słońce przysłoniły chmury, wiatr się poderwał. Ludzie zaczęli zbierać się z plaży. Mnie to nie obchodziło. Nie miałam sił wstać, czyli nadal trwałam pod drzewem. Marzłam, ale co mogłam poradzić. Nagle zza mnie wyłonił się Niall i zajął miejsce obok mnie. Bez słowa zrzucił z siebie szarą bluzę i nałożył ją na moje ramiona. Posłał mi jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie widziałam. Odwzajemniłam to. Tak szybko udało mu się zmienić humor. Wydawało mi się to dziwne. Przed chwilą mnie ignorował, a wtedy nagle znów zaczepiał (?), jeżeli można tak to nazwać.
-Widziałem to.-odezwał się. Nasze ciała stykały się bokami.
-Nie rozumiem...-Poważnie nie skojarzyłam o czym mówi.
-Jak uratowałaś tą małą. Nie spodziewałem się, że jesteś w stanie narażać własne życie dla kogoś nieznajomego. To imponujące, właściwie to wciąż mi imponujesz.-Złożył kosmyk moich włosów za me ucho w taki sposób, że moje całe ciało przeszedł ciepły prąd.
-Nialler, ja...-Postanowiłam ominąć to co poruszył i jednak wrócić do sytuacji która nastała w samolocie. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć wtrącił się, no po mojej minie można było domyśleć się co chcę powiedzieć.
-Christina, przepraszam. Zachowałem się jak bachor, wybacz. Daj mi jednaka trochę czasu. Przepraszam. Zrozumiem jeżeli nie chcesz już ze mną...
-Nie, nie przestań. Jest okej. Po prostu wyluzuj.-Przerwałam mu. Posłałam mu lekki uśmiech.
-Może już wrócimy?-zaproponował po długiej chwili ciszy.
-Z chęcią, ale po tym w wodzie strasznie bolą mnie nogi i jestem wykończona.-westchnęłam.
-No problem.-Złapał mnie jak pannę młodą i zaczął nieść w kierunku hotelu. Oplotłam jego szyję śmiejąc się głośno.
-Niall! Jestem ciężka!-wydukałam przez rechot.
-Co?! Ty byś przytyć mogła, chudzielcu!-Tylko szyderczo zachichotałam i dałam zanieść się do budynku. Kompletnie nie miałam pojęcia skąd Horan ma klucz do mojego pokoju. To nie było normalne. Ułożył mnie na łóżko najdelikatniej jak potrafił. Jednak nie wrócił do pozycji stojącej. Zawisł nade mną pozostawiając niewielki dystans pomiędzy nami. Serce waliło mi jak oszalałe. Nie chciałam popełnić błędu. Już prawie stało się TO, kiedy do mojego mózgu dotarło to co właśnie się dzieje. Natychmiast zerwałam się do pozycji siedzącej strącając go z siebie.
-Niall, przepraszam, ale ja tak nie mogę. Mam narzeczonego, ciebie znam trochę ponad tydzień. Do tego jesteś moim współpracownikiem i nie powinniśmy. Bruce, to twój przyjaciel. Nie możemy. Tak, lubię cię. Tak pożądam cię równie co ty mnie, ale nie mogę. Nie potrafię. Jesteś mi zbyt obcy.-Wyrecytowałam to jak najszybciej nawet nie patrząc na blondyna. Niestety drżący głos i łzy w oczach mi przeszkadzały. Mimo załamania nerwowego i wycieńczenia zebrały się we mnie wszystkie siły. Wstałam i wyszłam pośpiesznym krokiem. Weszłam do łazienki i zakluczyłam drzwi. Zsunęłam się na ziemię wciąż napierając plecami na barierę drzewną. Płakałam. Nie wierzyłam, że to powiedziałam. Niby pragnęłam to wyznać, ale kiedy już to się stało dopadły mnie wyrzuty sumienia. Czy żałowałam? Już sama nie wiem. Chciałam już wyjść z tej całej sytuacji. Nie miałam już tyle siły, aby zmagać się z takimi rozterkami. Nigdy nie byłam silna psychicznie. Kiedy już się uspokoiłam i zmyłam tusz, który rozmazał się na moich policzkach. Niepewnie wychyliłam się zza progu toalety. Horan'a już tam nie było. Wypuściłam powietrze z płuc odchylając głowę w tył. Przetarłam twarz dłońmi opadając na materac. Gratulacje Christina! Spierdoliłaś wszystko!- karciłam się w myślach. Nagle na stoliku naprzeciw łóżka zauważyłam kwiat. Wcześniej nie zauważyłam, aby się tam znajdował. Podeszłam do mebla i uniosłam roślinę. Przywiązana do niej była kartka. Ręce mi się trzęsły. Gdy tylko w dolnym rogu ujrzałam podpis "N xoxo", zaczęłam bać się czytania tego co powyżej...

Ta dam! Witam! Hejka! Co tam u was?! Boziu, ale mnie tu długo nie było...TĘSKNIŁAM! Tak bardzo brakowało mi pisania :)) No i WAS moi Kochani <3 Namęczyłam się trzy dni nad tym rozdziałem, żeby wystrugać to choć minimalnie na wzór tego co chciałam osiągnąć, uważam, że tak sobie mi się udało i niekoniecznie jestem zadowolona, iż właśnie z takim czymś was witam, ale nie mam nic gotowego w zanadrzu jak na tą chwilę. Mam nadzieję, że nie będziecie bardzo zawiedzeni i wybaczycie :) Ale się cieszę, że już jestem :D Nie jestem pewna, ale jest szansa, że dzisiaj wstawię coś jeszcze :))
A jak wy się trzymacie po odejściu Zen'a? Z tego wszystkiego zapomniałam zapytać was o to...Powiem szczerze, że pierwsze dni były zalane przeze mnie łzami i "umilone" spuchniętymi oczami, ale teraz już wiem, że on wybrał coś innego i może teraz będzie szczęśliwszy. Po za tym to nie do końca do mnie dochodzi, niby czytam o tym i wgl, ale to nadal wydaje się takie nierealne. Nie uważacie? Najważniejsze, że dla nas zawsze One Direction będzie 5 przyjaciół z XFactor'a, razem czy osobno :) Teraz pozostało ich czterech+1 w duchu <3 Musimy wspierać obecne 1D tak samo jak i to sprzed choćby dwóch miesięcy <3 Jesteśmy DIRECTIONERS <3 My silne, kochające, wspierające siebie i chłopaków, damy radę :D Nieważne co :3 Zrozumiałam to i cieszę się :) Teraz mogę pisać :>>
Jej! Uff...Ale się rozpisałam...No, ale trochę mnie nie było i jakoś tak trzeba się nagadać za te wszystkie dni, co nie? :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. Zayn nadal będzie występował we wszystkich moich utworach, nie będę go pomijała, iż wciąż jest częścią zespołu, przynajmniej dla mnie :)
Hej :) Przepraszam za spam pod rozdziałem, ale nie wiedziałam gdzie mgę u ciebie dodać taki komentarz.
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam na 5 rozdział, który pojawił się na moim blogu.
http://www.hard-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/
+Jeśli chcesz być informowana o nowych rozdziałach odwiedź zakładkę 'informowani'.
Pojawił się w moim życiu tak nagle.
Bez wcześniejszego uprzedzenia wtargnął do niego i narobił bałaganu.
Sprawił, że nie mogłam być już bezpieczna.
Chciał mnie rozszyfrować.
Znać każdą moją słabość.
Poznać każdy zakamarek mojego serca,
Lecz to jedyne co nie mógł mi odebrać.
Moje tajemnice…
Robił rzeczy, których nie mogłam pojąć.
Był potworem…
Potworem bez którego nie mogłam żyć.
Moim prywatnym koszmarem…
Hej, nic nie szkodzi.
UsuńProszę cię abyś także wyraziła opinię o mojej twórczości, jeżeli prosisz o to samo. Nie lubię takiego zachowania.
Oczywiście zajrzę, ale proszę jeżeli masz zamiar pisać tu tylko o twoim blogu to lepiej nie pisz wcale, bo chciałabym poznać twoją opinię, chyba rozumiesz.
Nie chciałam być niemiła, ale taka jest prawda i nie będę kłamała, jestem zbyt szczera...
No co by tu napisać...
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!!
Nic więcej w tym temacie!
Jak się trzymam po jego odejściu?
Zadziwiająco dobrze.
Ale myślę, że to przez to, że to chyba jeszcze do mbie nie doszlo.
Niby rozumiem, że nie występuje już z chłopakami, no ale...
Jestem z nimi na dobre i złe <3
Czymaj się tam cieplutko!!
Dziękuję <3 So happy <3
UsuńTo dobrze, że dajesz radę ^^
Ja także, na zawsze razem <3
Ty też <3
Całuski :*
Ooo nawet nie wiesz jak bardzo się steskinilam za tb I woim blogiem ;)
OdpowiedzUsuńA rozdział jak zawsze mistrzostwo świata
Ja się trzymam dobrze przez dwa dni ryczalam a trzeciego dnia zdałam sobie sprawę ze przecież nie mogę się tak zachowywać przecież Zayn by tego nie chciał . No I jest jeszcze czterech glupkow którzy liczą na na wsparcie a Zayn I tak będzie blisko nas
Także tego Witaj sportem ; D
Ja też <3
UsuńDziękuję, bardzo się cieszę, że jesteś zadowolona z mojej pracy <3
Ja też, o ja :D
:* Kocham was po prostu za takie komy <3
Buziaki <3