-To wina Richard'a...-odezwała się po wielu chwilach milczenia podczas mojego lamentu.
-Słucham?-jęknęłam zrozpaczona...
***
Nie rozumiałam przyjaciółki. W tamtej chwili to nie miało sensu. Potrafiłam obwiniać tylko samą siebie. Jak ktoś kompletnie już nie ważny może nadal tak wpływać na moje obecne życie?
-Michell, ranił cię, znęcał się nad tobą. Obie wiemy jak funkcjonował wasz "związek". To jak sprowadzał ci facetów, jak sam wykorzystywał cię seksualnie, spowodowało u ciebie takie poczucie własnej wartości. Widzisz siebie jak w krzywym zwierciadle. To jego wina. Podświadomie pamiętasz to jak cię zhańbił. Czujesz się taka brudna, nic nie warta. Dlatego uważasz, że szczęście i normalne życie są dla ciebie za dobre.-wyjaśniła. Dokładnie opisała to co we mnie siedziało. Nie miałam pojęcia skąd ma świadomość jak to jest. Recytowała to pełna przejęcia. Lecz nie tak jak zmartwiona losem koleżanki, ale tak jakby to miało inny związek. Na moment zapomniałam o swoich troskach. Uspokoiłam płacz do samych wolnych łez. Spojrzałam głęboko w czekoladowe ślepia Cindy, które płonęły żalem.
-Cin? Czy ktoś kiedyś cię krzywdził?-Drżącym głosem wydukałam. Podłoże przykuło jej uwagę. Zmagała się z wyznaniem prawdy, to niewątpliwe.
Oczy znów mi się zeszkliły. Łkałam jak opętana. Wszystkie nasze piękne chwile stawały mi przed oczami. Wtedy wiedziałam, że muszę wysłuchać Harold'a, bez znaczenia jak trudne to będzie. Nagle telefon dał znak o przychodzącej wiadomości. Przetarłam oczy, aby dowiedzieć się od kogo ona jest. Otworzyłam skrzynkę.
Od Tatiana: "Misia, błagam. Zadzwoń do mnie jeżeli możesz."
Bliźni instynkt podpowiadał mi, że nie jest dobrze. Byłam w stu procentach tego pewna. Jak najsprawniej opanowałam płacz. Wybrałam odpowiedni numer.
-H...Halo?-Usłyszałam niemrawy płaczliwy jęk.
-Tati, co się stało?!-Strach we mnie narastał.
-Michell...-łkała.
-Mów!-naciskałam. Potrzebowała chwili na ogarnięcie się.
-Michi, ja...Ja...Jestem w ciąży.-Nareszcie wydusiła. Zamarłam. Szok zawładnął całą mną.
-Ccco?-Nie dowierzałam. Znów masa czarnych scenariuszy przebiegła przez moją głowę. Nareszcie się ocknęłam.-Tati, wracam do ciebie najbliższym samolotem.-Zerwałam się spod kołdry.
-Nie ma mowy! Mich! Siadaj, kurwa!-Przez ryk zdołała wykrzyczeć. Zrobiła to na tyle agresywnie, że wykonałam komendę. Zabawne, że wiedziała, że wstałam.-Masz tam zostać. To twoja praca. Poradzę sobie.-Zdecydowanie łagodniej rzekła. Znów do słuchawki ponownie dobiegł lament blondynki.
-Kochanie, czy Niall wie?-zapytałam najdelikatniej jak potrafiłam.
-Nnnie...-wykrztusiła.
-Musisz mu powiedzieć.-Nakazałam.
-Wiem, ale się boję. Jesteśmy tacy młodzi, nie poradzimy sobie...-Jak znam życie prawiłaby mi o tym jak źle im by nie było i szukałaby samych minusów. Jakoś wtedy, w moich chwilach słabości psychicznej, zebrała się we mnie siła na pomoc bliźniaczce. Bardziej od swojego cierpienia, nienawidziłam patrzeć na jej ból.
-Przestań. Zdołaliście zrobić dziecko, wychowacie je. Jesteście dorośli, kochacie się. Musisz być silna. Nosisz w sobie człowieka, bądź silna dla niego. Nialler jest w ciebie zapatrzony, będzie szczęśliwy. Będziecie szczęśliwi. Wiem jak na ciebie patrzy, nie zostawi cię. Wręcz przeciwnie, będzie pragnął zostać i zaopiekować się tobą i malcem. Siostruś.-Naprawdę nie wiem jak udało mi się zdobyć za zapomnienie o swoich problemach.
-A jeżeli...?
-Nie ma żadnego "jeżeli"!-warknęłam przekonana.
-Jesteś kochana. Dziękuję. Pomogłaś.-Pociągając nosem wymamrotała.-Jak ty się trzymasz?-zapytała.
-Nie chcę o tym rozmawiać.-Znów nasunęła mi mój świat.
-Dobrze.-zgodziła się smutno.
-Tati. Idź powiedz wszystko Horan'owi, teraz! Nie bój się, wszystko będzie dobrze, musi być. Nie zrób czegoś głupiego. Muszę kończyć kochanie. Całuski. Kocham cię, pozdrów wszystkich.-Dość przedłużenie się pożegnałam.
-Papa. Kocham cię.-Rozłączyła się. Ponownie wtuliłam twarz w poduszkę oglądając zdjęcie moje i Styles'a. Takich uśmiechniętych, radosnych...We dwoje. Właśnie jego obecności brakowało mi najbardziej. Lecz echo jego słów nadal odbijało się w mojej czaszce. Wciąż pamiętałam to jak mnie uderzył w furii przez przypadek. Ogólnie mieszane uczucia władały mną całą. Chociaż jednak głównie tęsknota. Czy tylko mi wszystko musi walić się naraz? Mam wrażenie, że już nic nie ma sensu...
Witam! Jak tam? Oto kolejny rozdział :) Zaskoczeni info Tatian'y? :OO Jak myślicie, co będzie dalej? Pogodzą się? Jak Niall zareaguje za wieści? Piszcie ;) Powiem tylko, że w następnym rozdziale będzie się działo ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Hm...
OdpowiedzUsuńNo Tati, brawo!
Czy Niall się ucieszy?
Tak! Musi.
A ci jeśli nie?
I oni musza się pogodzić! !
Kocham to
<3
Brawo! :D
UsuńMusi ;) Zobaczymy <3
Wszystko stanie się jasne już wkrótce :*
Dziękuję <3 Bardzo się cieszę :3
Całuski <3
KC <3